5 powodów dla których warto było odwiedzić Poznań Motor Show

Źródło zdjęć: © materiały partnera
Mateusz Lubczański

09.04.2024 17:15

Niektórzy mówili o końcu targów motoryzacyjnych, ale Poznań Motor Show ma się lepiej niż kiedykolwiek. Do stolicy Wielkopolski zjechali się fani motoryzacji i wystawcy z całej Polski. A oto kilka powodów, dla których warto było pojawić się w halach Międzynarodowych Targów Poznańskich.

1. To rozrywka dla całej rodziny – dzieci i rodziców

Poznań Motor Show to impreza dla wszystkich, którzy kochają motoryzację. Nic więc dziwnego, że wśród wielu wystawców (nie tylko producentów, ale też np. policji czy straży pożarnej) pojawiła się również marka OTOMOTO. Platforma dla odwiedzających stoisko przygotowała nie lada atrakcję – tor wyścigowy ze zdalnie sterowanymi modelami samochodów w skali 1:10. Każdy mógł spróbować swoich sił w rywalizacji i spełnić marzenie z dzieciństwa o byciu kierowcą rajdowym.

Tor zajmował 140 metrów kwadratowych, a modele rozpędzając się do ponad 30 km/h. Rekordziści już pierwszego dnia osiągali czasy poniżej 10 sekund! Co więcej, kierowcy mogli poczuć się tak, jakby prowadzili prawdziwy samochód, ponieważ widok z kamery umieszczonej na modelu trafiał od razu do okularów VR!

Żeby dodać zabawie jeszcze więcej adrenaliny, OTOMOTO wprowadziło element grywalizacji - najlepsi kierowcy mogli poczuć prawdziwe emocje i zgarnąć okolicznościowy medal. Marka od lat promuje bezpieczeństwo, więc sportowych przygód dostarcza na zamkniętym torze.

[1/5] Źródło zdjęć: © materiały partnera

2. Premiery motoryzacyjne

Poznań Motor Show od zawsze był miejscem gdzie importerzy przedstawiali swoje najnowsze modele, ale ta edycja naprawdę jest wyjątkowa. Nie tylko energetyzująca i zwracająca uwagę Tesla po raz pierwszy zawitała przy Placu św. Marka w Poznaniu, ale i swoją obecnością dopisały chińskie marki samochodowe. Auta z Państwa Środka wywołały ogromne zainteresowanie wśród klientów, nie tylko ze względu na cenę, a eksperci wskazują, że mogą one zatrząść polskim rynkiem motoryzacyjnym, grożąc znanym i uznanym w kraju. Odwiedzający mogli z bliska zobaczyć spalinowe, ale i elektryczne modele takich marek jak MG, Beijing, BJ, Forthing czy Arcfox.

Nie zabrakło oczywiście rdzennie europejskich marek. Mercedes chce pokazać przede wszystkim zupełnie nowy model flagowy: supersportowego AMG GT 63 4Matic+ Coupe. Dla osób potrzebujących limuzyny na pewno interesująca była Klasa S 63 E-performance, której układ hybrydowy nie ma oszczędzać paliwa, a zdecydowanie zwiększać osiągi.

Elektryfikacja elektryfikacją, ale w Poznaniu dobrze mają się też mocne V8. Tę ekipę reprezentuje Dodge. W halach targowych zobaczyć można było topowe odmiany modeli Challenger i Charger.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Poznań Motor Show 2024 | Event OTOMOTO TV

Wisienką na torcie można nazwać Astona Martina DB12 Volante czy McLarena 750 S. Tak, one również przyjechały prosto do Poznania i można je było zobaczyć z bliska.

Inne dalekowschodnie marki również nie zawiodły. Koreańczycy przywożą tutaj prawdziwe nowości: gigantyczną, można nawet powiedzieć kolosalną Kię EV9, jak i Hyundaia Ioniqa 5 N. Ten ostatni jeszcze nie trafił do sprzedaży, ale w sieci można znaleźć bardzo pozytywne recenzje dziennikarzy. O tym, jak ważne są targi w Poznaniu niech świadczy fakt, że Hyundai przywiózł też koncepcyjny samochód wodorowy przypominający najlepsze, kultowej już konstrukcje z lat 80.!

3. Pokazy stuntu

To swego rodzaju tradycja, że ekipa Stunt Wars Poland prezentuje podczas Poznań Motor Show swoje umiejętności w rozmaitych ewolucjach na różnorakich sprzętach. To profesjonalny team, który zawsze przygotowuje pokazy na najwyższym, światowym poziomie, co potwierdzili zresztą już nie raz w Poznaniu,.

W tym roku na odwiedzających czekało jeszcze więcej emocji – osoby związane ze Stunt Wars Poland rozszerzyły swoje show o pokazy driftu. Wyjątkowa dyscyplina sportu motorowego nazywana jest "jazdą figurową na asfalcie", i jest chyba jedyną, gdzie w ostatecznej ocenie zawodnika liczy się też show jakie zrobił podczas przejazdu. Startują tu naprawdę kosmicznie mocne samochody po tuningu, w których trudno znaleźć element, który nie został poddany modyfikacji.

4. Strefa tuningu i klasyki

Na nowoczesnej motoryzacji świat się nie kończy. Poznań Motor Show to również święto tuningu. W halach można było zobaczyć nie tylko BMW czy Toyoty przygotowane do driftu, ale również zmodyfikowane Ferrari, Chevroleta Corvette czy nawet luksusowego i kosmicznie drogiego Rolls-Royce’a Phantoma. Zaledwie kilka kroków dalej zwiedzający spotykali prawdziwą legendę lat 80 XX wieku – Ferrari Testarossę. Dla motoryzacyjnych spotterów to prawdziwe niebo.

5. Gwiazdy!

Samochody są oczywiście ważne, ale historie wokół nich tworzą ludzie. Na Poznań Motor Show nie brakowało znanych nazwisk: można było spotkać tu Kubę Przygońskiego, który z sukcesami ściga się na rajdzie Dakar od 2012 roku. Jego największy sukces to dwukrotne 4. miejsce w kategorii samochodów i 6. miejsce wśród motocyklistów.

Obok niego znajdziecie Kajetana Kajetanowicza, który według internautów jest w piątce najlepszych sportowców naszego kraju. To rajdowy mistrz Europy w 2015, 2016 i 2017 roku, czterokrotny Rajdowy Mistrz Polski w latach 2010-2013.

Ale to nie koniec rajdowych historii, bo na targach spotkać można było Miko Marczyka, który w sezonie 2019 został najmłodszym w historii Rajdowym Mistrzem Polski w Klasyfikacji Generalnej.

Rajdów nigdy nie za dużo: Poznań Motor Show to również szansa na spotkanie Karoliny Pilarczyk, pierwszej kobiety w Polsce z profesjonalną licencją wyścigową, Sebastiana Kraszewskiego, czyli Kickstera, znanego youtubera.

Jeśli jednak bardziej wasze serce szybciej bije gdy myślicie o motocyklach, na pewno znacie Stuntera 13, który jest jednym z najlepszych freestylowców na świecie. On również był w Poznaniu.

Lista nazwisk wydaje się nie mieć końca – na targach spotkaliśmy Karola Basza, czołowego polskiego kierowcę wyścigowego, Grzegorza Dudę, czternastokrotnego mistrza Polski w wyścigach i rajdach samochodowych, Patryka Detmera, driftera klasy Masters wraz z jego ponad 600-konnym BMW E36, Gosię Rdest, kierowczynię wyścigową startującą w Alpine Europa Club, Grega Collinsa z "Pokoloruj marzenia", Huberta Eitnera driftującego swoim Nissanem 200SX po konwersji na S14a z silnikiem z Toyoty Supry (2JZ) o mocy 650 KM, Kristana Plato z TVN Turbo czy Wojciecha Bohuszewicza, prężnie działającego na trójmiejskiej scenie driftowej, który w tym roku będzie szalał BMW E46, ale w wersji… cabrio!

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie