Test: Opel Combo Life 1.5 diesel - wszystko, czego chcesz od samochodu rodzinnego

Niecałe 140 tys. zł kosztuje testowy Opel Combo Life z silnikiem Diesla i automatem. Tyle wystarczy na zakup ładnego SUV-a lub ubogo wyposażonego minivana. Jednak w przeciwieństwie do nich, Opel Combo daje praktycznie wszystko, czego w rzeczywistości oczekujesz. Poza wyglądem.

Opel Combo to niemiecki brat Citroena Berlingo, Peugeota Riftera i Toyoty Proace City.

Opel Combo to niemiecki brat Citroena Berlingo, Peugeota Riftera i Toyoty Proace City. (fot. Marcin Łobodziński)

To prawda, że kombivany to najbardziej wszechstronne samochody, ale też prawdą jest, że wyglądają jak dostawczaki, a nie każdy chce się pokazać w aucie użytkowym. Ich osobowe wersje, choćby były całkiem ładne, nadal mają jednoznaczną bryłę i po prostu brakuje im stylu.

Opel Combo jest w tej klasie wybitny, bo w mojej opinii wygląda wcale nie lepiej od poprzednika i ma ten problem, że jego bracia bliźniaki ze stajni Citroëna i Peugeota prezentują się znacznie lepiej. Nawet Toyota Proace.

Citroën Berlingo XL 1.5 BlueHDi: gdy dużo to wciąż za mało

Większy, tańszy i oszczędniejszy od SUV-a, choć odrobinę mniej wygodny od minivana. Tak prezentuje się nowy Citroën Berlingo. Dla niektórych ten…

Mimo to spotkałem się z pozytywnymi opiniami na temat wyglądu Combo, bo nie każdemu ostre rysy francuskich odpowiedników pasują. Ponadto polscy klienci chętnie przymykają oko, kiedy dealer zaproponuje atrakcyjny rabat, właściwie na to samo, tylko w innym opakowaniu. A jeśli dla takich klientów liczy się treść, czyli to co pod opakowaniem, to Combo naprawdę ma wiele do zaoferowania. Szczególnie w wersji testowej.

Transporter i auto rodzinne w jednym

Wszechstronność Opla Combo nie pozostawia wątpliwości. W jego pojemnym wnętrzu zmieści się pięć osób i każda z nich usiądzie na swoim fotelu. Trzy z tyłu mają oddzielne zaczepy isofix. Szkoda, że producent nie przewidział takiego rozwiązania z przodu.

Fotel pasażera można położyć, dzięki czemu przestrzeń ładunkowa zmienia się diametralnie. Nagle przewiezienie drabiny, drzwi, 2-metrowych desek czy rur, nie sprawia problemu i nie wymaga mocowania tego na dachu.

Nisko i płasko - osobowe Combo można w kilkanaście sekund zamienić w platformę do transportu ładunków.

Każde z tylnych siedzeń można też złożyć, więc wraz z ww. przedmiotami, no może poza drzwiami, można wciąż zmieścić trzech pasażerów plus kierowcę. Środkowe miejsce da się złożyć, zmieniając je w wygodny stolik, choć umieszczony nisko. Mechanizm sprawia, że fotele niemal znikają, zamieniając się w podłogę. Niestety przez to nie da się ich wyjąć lub przesuwać.

Na co dzień przydaje się też niezagospodarowana przestrzeń pomiędzy fotelami z przodu, gdzie umieszczono płaską konsolę z dwoma uchwytami na napoje i przegródką, z której nigdy bym nie skorzystał. Dzięki takiemu kształtowi, na ciasnych parkingach można wejść i wyjść z auta przez tylne przesuwane drzwi i bez problemu przedostać się do przodu.

"Przelotowa" kabina pozwala również na łatwe zajmowanie miejsca za kierownicą przez tylne drzwi.

Funkcjonalność samochodu jest niebywała, a to nie wszystko. Na przykład, do bagażnika jest dostęp przez tradycyjnie otwieraną klapę lub tylko przez tylne okno. Żeby można było z niego skorzystać, półka bagażnik jest "łamana". Tę półkę można też łatwo wyjąć, choć niekoniecznie jest co z nią zrobić w aucie.

Zobacz również: Maserati Levante S - test w zaśnieżonych górach

Bagażnik ma 597 l pojemności, ale ta wartość w żaden sposób nie oddaje rzeczywistych możliwości transportowych. Więc za oparciami tylnych siedzeń mamy około 75 cm długości użytecznej, której szerokość to aż 120 cm. To jest powierzchnia, na której można obok siebie postawić kilka walizek, dużą klatkę ze zwierzakiem i jeszcze kilka mniejszych pakunków. Można tu zmieścić wózek na stojąco, bez składania. Do tego dostęp jest świetny przez nisko umieszczoną podłogę.

Nad przestrzenią dla pasażerów, a pod dachem mieści się wielka, podświetlana półka na… nie wiadomo co. Na pewno świetnie zbiera kurz, ale wierzę, że jeśli jakieś drobne, lekkie przedmioty już się nigdzie nie mieszczą, to wtedy można je tam położyć. Bo jest jeszcze boks nad bagażnikiem, do którego można włożyć jakieś lekkie zabawki czy ubrania (maks. obciążenie to 10 kg) i dostęp do niego jest zarówno od strony bagażnika jak i od kabiny.

Zagospodarowano nawet podsufitkę

A jak się tym jeździ?

Właściwie to normalnie – to chyba najlepsze określenie, bo od Opla Combo nikt nie spodziewa się czegoś ponad to. Dość komfortowo, bo zawieszenie jest miękkie, ale na dużych dziurach głośne. Samochód jest stabilny, ale podatny na podmuchy wiatru. Ponadto generuje duży opór, co słychać już przy prędkościach rzędu 120 km/h. Bardziej przeszkadzają szumy wiatru niż dźwięk silnika, którego prawie nie słychać.

131-konny diesel 1.5 jest odpowiedni do samochodu i nawet pod dużym obciążeniem nie traci siły. Ma typowo wolnoobrotową charakterystykę, czyli niechętnie kręci się powyżej 3000 obr./min., ale do tego miejsca chętnie przyspiesza.

Opel Combo Life

Bardzo dobrze sprawdza się obsługiwana pokrętłem automatyczna przekładnia. Zmienia biegi miękko i szybko, a ma nawet tryb manualny z obsługą łopatkami pod kierownicą. Niestety, wymaga dopłaty aż 9700 zł. Właściwie to wymagał, bo w najnowszym cenniku Opla już jej nie ma. To moim zdaniem za dużo, ale naprawdę warto. Choćby ze względu na zużycie paliwa.

W porównaniu z testowanym już przeze mnie Citroënem Berlingo z takim samym nadwoziem i silnikiem, ale skrzynią ręczną, spalanie Combo jest znacznie niższe. Choćby na autostradzie, gdzie potrzebuje raptem 8,8 l/100 km. Nie wiem, co Opel zrobił z tym nadwoziem, ale to rewelacyjny wynik! Dla porównania, wspomniane Berlingo potrzebowało 10,4 l/100 km.

Kokpit jest równie funkcjonalny co całe wnętrze, ale wykonany bardzo niechlujnie.

Również w teście na drodze krajowej różnica jest wyraźna – 4,2 l/100 km to minimalny wynik opla wobec 5,5 l/100 km citroena. Odpowiedni dobór przełożeń robi tu swoje. Dodam jeszcze, że jazda codzienna nie wygląda już tak dobrze, zwłaszcza w okresie zimowym, bo mi auto w trakcie normalnego użytkowania spalało ok. 8 l/100 km. Motor dochodził do roboczej temperatury w mrozach dopiero po kilkunastu minutach jazdy. Co zresztą było również problemem dwa lata temu w testowym berlingo.

Czy cena może być argumentem za?

Z liczącej w sumie czterech członków rodziny, do której należy Opel Combo, to właśnie on wygląda moim zdaniem najmniej atrakcyjnie. A jak jest z ceną?

Testowe Combo nie jest już dostępne w roczniku modelowym 2021, więc weźmy za punkt odniesienia odmianę z opisanym tu silnikiem, z manualną skrzynią biegów i najniższym standardem wyposażenia, czyli auto za kwotę 99 tys. zł.

Test: Toyota Proace City Verso — współpraca z Francuzami wyszła Japończykom na dobre

Toyotą Proace City miałem już okazję jeździć podczas pierwszych jazd na Mazurach, ale po pierwsze, była to wersja krótka, a po drugie – towarowa….

Droższa jest jedynie Toyota Proace Citi Verso, która kosztuje… 300 zł więcej. Peugeot Rifter jest tańszy o 1600 zł, a Citroën Berlingo aż o 13 400 zł. Opel oferuje w tym gronie najlepsze wyposażenie, zwłaszcza z zakresu bezpieczeństwa, więc coś za coś, ale i tak finalnie to zakup citroena jest najbardziej opłacalny.

Marcin Łobodziński

Moja opinia:
Mnie wyglądem Combo nie przekonuje, ale zamykając oczy i nie dotykając marnie wykonanego wnętrza czuję, że jest to kawał dobrego samochodu. Przedkładając walory praktyczne nad estetykę, Combo to obecnie najlepszy model, jaki Opel ma do zaoferowania.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Bardzo wysoka funkcjonalność wnętrza
  • Duża przestronność
  • Trzy zaczepy ISOFIX i możliwość montażu trzech fotelików
  • Składane siedzenie z przodu
  • Duży bagażnik i ładowność
  • Łatwa obsługa wszystkich elementów samochodu
  • Niskie spalanie
  • Bardzo dobra pozycja za kierownicą
  • Komfort jazdy (fotele, pozycja, zawieszenie, silnik)
  • Sprawny napęd
  • Dobra relacja ceny do wyposażenia
  • Tanie opcje wyposażenia
  • Wiele opcji wyposażenia

Minusy:

  • Stukające przednie zawieszenie
  • Nie działające idealnie systemy wspomagania jazdy
  • Wysoka cena na tle Citroena Berlingo

Opel Combo Life 1.5 Diesel — dane techniczne

Opel Combo Life Elite (krótki) 1.5 Diesel AT

Silnik i napęd:

Objętość skokowa: 1,5 litra  
Moc maksymalna: 131 KM  
Moment maksymalny: 300 Nm  
Skrzynia biegów: automatyczna, 8-biegowa  
Pojemności i masy
Pojemność bagażnika: 597 l  
Pojemność zb. paliwa: 53 l  
Masa własna: ok. 1500 kg  
Ładowność: ok. 800 kg  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 11 s  
Prędkość maksymalna: 183 km/h  
Zużycie paliwa (miasto): ---- 7,5 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): ---- 4,2–7,0 l/100 km
Zużycie paliwa (autostrada): ---- 8,8 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 5,7–5,8 l/100 km 7,0 l/100 km
Cena:
Model od: 85 050 zł  
Auto testowe: ok. 140 tys. zł  

Pełne dane techniczne na Autocentrum.pl

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Škoda Superb Elegance (2013) 1,8 TSI DSG [pierwsza jazda autokult.pl] Pierwsza jazda: Ford Puma ST to nowe auto starej szkoły Test: Toyota GR Yaris - odpowiedzi na 20 pytań, które chcesz zadać Test Forda Focusa Active Kombi: dla tych, którzy stronią od SUV-ów Toyota Corolla 2,0 D4D Prestige - wszystko w normie [test autokult.pl] Mercedes GLC po liftingu ma więcej gadżetów, ale zachowuje to, za co docenili go klienci Pierwsza jazda Porsche 911 GT3: krok poza kres możliwości Test Infiniti QX60: kupujmy wolnossące V6, bo tak szybko odchodzą Ford Mustang Bullitt: za sterami legendy z dzieciństwa Test: Škoda Fabia Combi Monte Carlo - najlepszy bagażnik w segmencie W poszukiwaniu recepty na idealnego hatchbacka - test wideo nowej Hondy Civic Ford Ranger Raptor: test sportowego samochodu terenowego

Popularne w tym tygodniu:

Test: Volkswagen ID.3 Pro S - "Don't worry, be happy" Offroad Marcina: rajdowa kontra seryjna Toyota Land Cruiser. Sprawdzam różnice Test: Ford Puma ST i Ford Ranger Raptor – łączy je więcej, niż myślisz Test: Hyundai i20 N Performance - zadziorny gałgan, który skradł moje serce w kilka chwil BMW i4 M50 – to tego elektryka powinni się obawiać tradycjonaliści Pierwsza jazda: Porsche Macan GTS po drugim liftingu - to będzie udane pożegnanie Offroad Marcina: Fiat Panda Cross - w terenie dwa cylindry to za mało Test: Renault Express van 1.3 TCe – dobrze przejął rolę dacii Test: Toyota Yaris Cross - podwoić cenę podstawową, nie jest trudno Test: Peugeot 508 SW 1.6 PureTech 180 - rozsądny zestaw, który właśnie zyskał na atrakcyjności Pierwsza jazda: Honda HR-V e:HEV - hybryda "inna niż wszystkie". Wyróżnia ją nie tylko napęd Pierwsza jazda: Volvo C40 - to coś więcej niż XC40 ze ściętym dachem