BMW 430i Gran Coupe M Performance: jak ulepszyć klasycznego sedana (i zrobić przy okazji piękne auto)

Pięciodrzwiowa wersja trzydrzwiowego coupe stworzonego na podstawie czterodrzwiowego sedana. W poszukiwaniu kolejnych nisz BMW – choć nie tylko ta ekipa – przygotowała chyba najlepiej wyglądającą wersję nadwoziową popularnej "trójki". A jeśli dodatkowo macie kilkadziesiąt tysięcy na indywidualizację…

430i w kolorze Japan Rot przyciąga wzrok bardziej niż M4

430i w kolorze Japan Rot przyciąga wzrok bardziej niż M4 (fot. Mateusz Lubczański)

Ten artykuł ma 2 strony:

BMW 430i Gran Coupe M Performance — test

Dysponując dodatkową kwotą, możecie stworzyć tak zdumiewające optycznie auto, jak seria 4 Gran Coupe na zdjęciach. Oczywiście, najbardziej wzrok przyciąga krwistoczerwony lakier o nazwie Japan Rot, wykonany na specjalne zamówienie. To znane i lubiane Rosso Corsa, które naprawdę robi wrażenie na ulicy. Na ten element – który wyceniany jest indywidualnie – trzeba zdecydować się przy kupnie auta. Na szczęście karbonowe dodatki z palety M można dobrać wedle własnych upodobań, gdy standardowy wygląd serii 4 już się nam znudzi.

O dziwo, są nawet rozsądnie wycenione. Tylny dyfuzor (dyskusyjny dla wielu osób zapytanych o zdanie) kosztuje 2260 zł, spoiler (oczywiście z włókna węglowego) 2670 zł, osłony lusterek 2960 zł, listwy progowe za 1610 zł, czy czarne nerki za 610 zł. Wisienką – optyczną oczywiście – na torcie jest splitter z przodu na 5780 zł, którym będziecie cieszyć się do pierwszego śpiącego policjanta.

Jest nisko.

To nie żart – musiałem zmienić drogę dojazdu do pracy, bo umieszczony na wysokości ok. 7 cm element szurał o nieco za duży próg zwalniający. Szura przy wjeździe do podziemnego garażu, szura na osiedlowych, nierównych uliczkach, irytuje przy przejeździe przez remontowaną drogę. Nawet gdy pogodzisz się z porysowanym od dołu splitterem, cały czas trzeba parkować tyłem, bo praktycznie każdy krawężnik grozi jego połamaniem… Ale za to jak wygląda!

Jeśli już podłożycie deski pod wyjazd z garażu (bo i tu można zawisnąć), przekonacie się, że BMW dalej potrafi zrobić auto nie tylko całkiem sensownie wyglądające, ale też takie, które nieźle się prowadzi. Kolejne generacje modeli z Bawarii – tak jak ostatnio "piątka" – staną się bardzo cyfrowe i komfortowe, więc warto docenić jak seria 4 tej generacji trzyma się drogi, komunikuje swoje zamiary i odpowiada na reakcje kierowcy. Tak, wspomaganie jest elektryczne, co czuć doskonale, ale po usztywnieniu zawieszenia samochód staje się bardzo precyzyjnym narzędziem zdolnym wyczyniać cuda w zdolnych rękach. Wydaje się nawet, że w bardziej zaangażowanych trybach jazdy seria 4 gubi kilka z 1540 kilogramów. Ten egzemplarz miał opcjonalny, sportowy układ hamulcowy z żółtymi zaciskami (11 030 zł), ale to chyba sztuka dla sztuki…

Sportowy tłumik końcowy też jest opcjonalny

Tym bardziej, że wbrew emblematowi 430i (co, jak podpowiada logika i historia, oznacza 6 cylindrów i 3 litry), w nowej nomenklaturze wskazuje na 4 cylindry, turbinę i 252 konie mechaniczne. Dzięki sportowemu tłumikowi (ponownie, opcja za 5220 zł) wrażenia akustyczne są… odpowiednie. Nie ma wrażenia wow, a w wyższych partiach obrotów dźwięk jest nieco bardziej rasowy, lecz dalej cywilizowany. Świetne wrażenie robi ośmiobiegowa skrzynia ZF, szybciutko wrzucająca najwyższy bieg i trzymająca wskazówkę obrotomierza przy spokojnej przejażdżce na poziomie 1200–1500 ob./min. Ale nie myślcie nawet przez chwilę, że osiem biegów i cztery cylindry przekładają się na oszczędność. W mieście trzeba liczyć się z wynikiem 12 litrów, na autostradzie jest to już bliżej 9 litrów na sto kilometrów. Rozsądny, lecz nie zdumiewający wynik jak za 6 sekund do setki.

Zobacz również: Ford Musang Shelby GT350R - testy w Lommel

Będę za to chwalić system multimedialny BMW, który w ostatnich latach stał się jednym z najlepszych, najlogiczniejszych i najprostszych rozwiązań nie tylko w klasie (nie znoszę tego słowa) premium, ale i w ogóle na rynku. Podobnie jest z ergonomią, która jest intuicyjna i nawiązuje do wcześniejszych modeli marki. Nie mogę jednak przymknąć oka (a raczej ucha) na trzeszczące wykończenie boczków drzwi i słupków B. Co bardziej rosłe osoby opierają się o słupek przy wysiadaniu, co owocuje dźwiękiem trzeszczącego, taniego plastiku. Szkoda, zwłaszcza jeśli wydaliście 12 534 zł na wnętrze BMW Individual Merino w kolorze Opal White.

Mięsista kierownica to znak rozpoznawczy BMW

Seria 4 Gran Coupe ma konkurować chociażby z Audi A5 Sportback. Pomimo pewnego siłowania się na stylowy kształt, to BMW to najprawdopodobniej najwygodniejszy samochód rodzinny z coupe w nazwie. Pomijając marketingowe zagrywki, Gran Coupe to po prostu liftback, który ma 480 litrów pojemności bagażnika, choć na żywo stwierdziłbym, że jest znacznie większy. Trzeba jednak pamiętać, że opadająca linia dachu sprawia, że na tylnej kanapie (wyprofilowanej pod dwójkę pasażerów) zasiądą osoby mające maksymalnie 180 cm. To wartość graniczna dla wygodnego podróżowania.

BMW serii 4 Gran Coupe to świetne auto łączące styl, codzienną użyteczność i przyjemność z jazdy. Jednak do tak agresywnie wyglądającego egzemplarza dobrałbym sześciocylindrowy silnik, który miałem okazję sprawdzić w podniesionym X3. Choć na początku podchodziłem do niego z rezerwą, zamienił on auto w strzelającego z wydechu Power SUV-a. Niestety, nie będzie to tania zabawa. Po pierwsze, trzylitrowe jednostki obarczone są kosmiczną akcyzą. Po drugie, nawet skonfigurowanie egzemplarza na zdjęciach, z mniejszym silnikiem, wiąże się w dużymi wydatkami. Bardzo dużymi.

19-calowe felgi to chyba najlepiej dobrany rozmiar do tego auta

Nawet jeśli ceny indywidualnych dodatków są akceptowalne, zsumowanie wszystkich opcji daje nam kwotę 306 321 zł. To nie jest pomyłka. To jeszcze nie poziom M4, ale niesmak pozostaje. Trzeba jednak pamiętać, że mamy tu chociażby pasy z przeszyciem w barwach M za ponad 1300 zł, szyberdach za 5372 zł i masę dodatków, które nie są potrzebne na co dzień. Z dwulitrowym silnikiem pod maską BMW serii 4 Gran Coupe jest wszystkim, czego będziecie potrzebować. To, jak dużo jesteście wydać na wyróżnienie się przez dodatki M, zależy już tylko od was.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Fenomenalny wygląd w odpowiedniej specyfikacji
  • Angażujące prowadzenie godne marki BMW
  • Tradycyjnie jak dla liftbacka — dostęp do przestrzeni bagażowej
  • Genialny system iDrive

Minusy:

  • Skrzypnięcia plastików w aucie za 300 tysięcy?!
  • Mała pojemność nie przekłada się na niskie spalanie
  • Dodatki z katalogu M to więcej problemów w codziennym użytkowaniu
  • Sensownie wyposażone 430 egzemplarze nie są tanie

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Człowiek vs. hybryda [test autokult.pl] Nowy Volkswagen Caddy czy Touran – kombivan czy minivan? Test: Opel Insignia Grand Sport 1.5 Turbo. Zabierz ją na wycieczkę Mazda 6 2,2 SkyActiv-D SkyPassion - test Lamborghini Huracán LP640-4 VOS – test, opinia, spalanie, cena Ruf RGT: analogowy potwór w cyfrowym świecie Nowy Seat Leon Cupra 280 DSG - test Peugeot 208 GTi [test autokult.pl] Ferie pod znakiem M: BMW M550i xDrive na najlepszych drogach Tatr Mazda CX-3 1.8 Skyactiv-D: świetnie dopasowana do potrzeb Hyundai Tucson z systemem 48V Mild Hybrid: czy to w ogóle ma sens? Czy oprócz charakteru oferuje coś więcej? Jaguar XF Sportbrake 25t Portfolio

Popularne w tym tygodniu:

Audi Q7 po liftingu na polskich drogach: zmiany (w większości) na lepsze SsangYong Korando wjeżdża do salonów. Koreańczycy nie mają się czego wstydzić Renault Captur: druga generacja jest większa, ładniejsza i po prostu lepsza Nissan Leaf e+: z większym akumulatorem daje to, co inni dopiero obiecują Ile nowa Octavia czerpie z pierwowzoru? Sprawdziłem to, jeżdżąc jej pierwszą generacją Kia Picanto z Kia Platinum Cup. Test najważniejszego auta wyścigowego w Polsce Ford Focus ST 2.3 EcoBoost: najtańszy hot hatch w swojej klasie. Ale czy najlepszy? Mini Countryman S E ALL4 chce być dobry we wszystkim, ale właśnie przez to zostaje w tyle