Nie jesteś skazany na SUV-a. Nowy Citroën Berlingo to świetne auto dla rodziny

Nowa generacja Berlingo udowadnia, że nawet pomimo ogromnej konkurencji ze strony SUV-ów, Citroën dalej ma w zanadrzu najlepsze auto dla rodziny na rynku. Kolejne wcielenie udoskonala znany przepis, który pozwolił na sprzedanie 3,3 mln egzemplarzy na całym świecie.

Od razu widać, że to a) Citroën b) Berlingo. Ten kształt nadwozia jest rozpoznawalny od razu.

Od razu widać, że to a) Citroën b) Berlingo. Ten kształt nadwozia jest rozpoznawalny od razu. (fot. Mateusz Lubczański)

Citroën Berlingo — test, opinia

To dopiero trzecia generacja Citroëna Berlingo, choć model miał już premierę 22 lata temu. Francuzi wypromowali segment kombivanów, które okazały się idealną propozycją nie tylko dla osób szukających auta do firmy, ale i dla co liczniejszych rodzin. Dziś, choć na drogach królują SUV-y, Berlingo okazuje się znacznie lepszą – i przestronniejszą – alternatywą.

Trzecia generacja od razu daje się poznać jako Citroën. Charakterystyczny kształt nadwozia znany od lat pozostał, lecz pas przedni to nowoczesne, nawiązujące do reszty rodziny, rozwiązanie. W stosunku do poprzednika skrócono przedni zwis, jak i maskę, nadając autu masywnego wyglądu. Jak każdy nowy Citroen, Berlingo ma czarne przednie słupki. Zachowano plastikowe poduszki na drzwiach (nazwane Airbumpami), które w przypadku niedawnego liftingu Cactusa zostały znacznie zmniejszone. Jakby tego było mało, w ofercie znajdą się dwa pakiety kolorystyczne dodające wyróżniające się dodatki. Citroen Berlingo ma być najbardziej pokazowym z trójki francuskich kombivanów – Peugeota Riftera oraz Opla Combo.

Są i airbumpy, których nie uświadczymy w dostawczym furgonie.

Ale to, co najbardziej liczy się w przypadku Berlingo, to schowki oraz rozplanowanie wnętrza. Już po zajęciu miejsca za kierownicą możemy zauważyć nacisk na wygodę. Pozycja za kierownicą jest dopracowana i naturalna. Drobiazgi można schować nie tylko w dwóch schowkach (z czego jeden jest chłodzony) przed pasażerem czy przy pokrętle zmiany trybu jazdy (z opcjonalną ładowarką bezprzewodową). Nad głowami zainstalowano dodatkową półkę. Francuzi bardzo skupili się na rozplanowaniu przestrzeni pod dachem. Przez całą długość auta ciągnie się podświetlana półka z przegródkami, do której dostęp jest odrobinę dyskusyjny. W bagażniku z kolei zwisa bardzo przydatny schowek, który nie ogranicza widoczności do tyłu pojazdu. Przemyślano też dostęp do niego, bowiem tylna szyba podnosi się niezależnie od klapy.

Bagażnik (dzielony w połowie wysokości) ma aż 775 l, a jeśli to dla nas dalej za mało, w ofercie pojawi się przedłużona o 35 cm wersja Berlingo. Dzięki temu nie tylko uzyskamy ponad tysiąc litrów pojemności przestrzeni bagażowej, ale i będziemy w stanie zabrać na pokład 7 osób. Tylne siedzenia mają wówczas regulowane położenie, choć egzemplarze w tej wersji pojawią się w ofercie dopiero w 2019 roku.

Warto też zatrzymać się na chwilę przy samych fotelach. Są miękkie, jednak nie pozwalają na tak ekstremalne zapadanie się, jak w przypadku stawiającego na komfort Citroëna Cactusa. Przedni fotel pasażera składa się całkowicie, pozwalając na przewożenie długich przedmiotów. Oparcia drugiego rzędu można złożyć przy użyciu prostej dźwigienki w bagażniku. To trzy indywidualne siedziska, jednak sporym niedopatrzeniem wydaje się instalacja ich "na sztywno", przez co nie można przesuwać ich do przodu czy do tyłu. Niezależnie od wersji, Berlingo zawsze ma przesuwne drzwi z dwóch stron.

Citroën Berlingo będzie oferowany – przynajmniej na razie – z jednym silnikiem benzynowym. To trzycylindrowa jednostka THP o pojemności 1,2 l i mocy 110 KM. Później w ofercie znajdzie się 130-konna odmiana tego motoru z automatyczną przekładnią. Szerszą ofertę znajdziemy w przypadku diesli. Tutaj do dyspozycji będzie czterocylindrowy motor 1,5 l w kilku wariantach mocy – od 75 do 130 KM. Najmocniejsze auta będą wyposażone w ośmiobiegowy automat.

Zobacz również: Test: Citroën ë-C4 – wreszcie jest bez sensu!

Egzemplarz z takim silnikiem mieliśmy okazję testować. Doskonałe wrażenie robi kultura pracy jednostki, która jest słyszalna tylko podczas gwałtownego przyspieszania. Na plus warto też zaliczyć przekładnię, która cały czas jest udoskonalana i z każdym wcieleniem działa coraz płynniej i jest bardziej zdecydowana. Świetnie pasuje do rodzinnego charakteru Berlingo, który dopełniany jest przez miękkie, ale racjonalnie skonfigurowane zawieszenie. Spalanie, jakie udało się mi uzyskać (poza miastem, dwie osoby na pokładzie), to 5,3 litra oleju napędowego na 100 km. Gdyby stosować się do kilku ekotrików, bez problemu można osiągnąć lepsze rezultaty.

Citroën Berlingo wjeżdża na rynek z całkiem interesującymi systemami elektronicznymi. Mamy wyświetlacz HUD na wysokości wzroku, system utrzymywania pasa ruchu (nieco nadgorliwy), rozpoznawanie znaków, adaptacyjny tempomat z funkcją jazdy w korku (tylko z przekładnią automatyczną), automatyczne hamowanie przed przeszkodami, doświetlanie zakrętów, zaawansowany system kamer oraz Grip Control. To pakiet łączący rozwinięty system ESP (ułatwiający jazdę poza asfaltem) oraz opony z agresywniejszym bieżnikiem. Jedyna rzecz, której może brakować, to elektrycznie zamykane drzwi przesuwne, ale przecież Berlingo walczy z konkurencją ceną.

Cennik Citroena Berlingo otwiera kwota 61 900 zł za auto z benzynowym silnikiem i krótkim nadwoziem. Najlepiej wyposażona wersja z najmocniejszym dieslem wyniesie nas 92 800 zł. Dopłata za dodatkowe 35 cm nadwozia to 4 tys. zł. W kategorii "auto dla rodziny" tańszą alternatywą jest pozycja z Rumunii. Nie jest jednak tak przygotowana pod względem ergonomii jak Citroën. By dojść do takiego poziomu trzeba czasu — dokładnie 22 lat i trzech generacji.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Pierwsza jazda Ferrari 296 GTB. Jak już Ferrari zrobi hybrydę plug-in… Dacia Duster 1,5 dCi 4x4 Prestige FL - test DS 3 Crossback E-Tense - awangardy ciąg dalszy Samochód nowej generacji czy gadżet? Tesla Model X na polskich drogach Test Rama 1500 Rebel: już wiem, co to jest porządny samochód Test: Jaguar F-Pace SVR to nieodkryty diament. W środku nowoczesny luksus, pod maską ryczące V8 Mazda 2 na rok 2020, czyli jak unijne przepisy zabijają małe auta Kia Cee'd SW 1,6 GDI XL AT [test] Test: Opel Mokka - pierwszy krok do lepszej, ale zaskakująco drogiej przyszłości Test: Honda CR-V e:HEV Sport Line - przeszła lifting, ale przydałby się jeszcze jeden BMW 640i Coupé i 650i Gran Coupé xDrive - test, opinia, spalanie, cena Mercedes-Benz A200 BlueEFFICIENCY DCT - zerwanie z przeszłością [test autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

Test: Rolls-Royce Phantom VIII series II - gdy 2,5 mln zł to uczciwa cena Test: Peugeot 408 – tego nikt się nie spodziewał BMW M3 xDrive vs BMW X3 M: ile dziś zostało z legendy M? Test: Volkswagen ID.4 GTX - może i błyszczy, ale nie z tym oprogramowaniem Pierwsza jazda: Citroën C5 Aircross po liftingu. Po pierwsze wygoda Test: Citroën C5 X – bardzo ciekawe auto z wieloma "ale" Pierwsza jazda: Škoda Fabia 1.5 TSI Monte Carlo - szkoda, że zabrakło "manuala", ale problem leży gdzie indziej Test: Volkswagen California T6.1, czyli zima w kampervanie i dziesięć porsche na lodzie Test: Dacia Jogger z LPG — trudno o rozsądniejszą propozycję dla rodziny. I to mimo skromnej mocy Pierwsza jazda: Nissan Juke Hybrid – no i mamy silnikowy pomost Test: SsangYong Korando z LPG - złoty środek? Z pozoru tak, gdyby nie jedno duże "ale" McLaren Artura wygląda jak wszystkie przed nim, ale jest przełomowy. Tak jeździ hybryda z 680 KM na tył