Mercedes Klasy X jest jak czołg w terenie. Czy równie dobrze radzi sobie na szosie?

Mercedes Klasy X jest jak czołg w terenie. Czy równie dobrze radzi sobie na szosie? (fot. Marcin Łobodziński)

Mercedes Klasy X 250d Power: SUV w segmencie pick-upów

Doświadczenie Mercedesa w dziedzinie aut użytkowych i terenowych jest nie do podważenia. A jednak przy budowie swojego pierwszego pick-upa skorzystał z pomocy Nissana. Efekt okazał się zaskakująco dobry, choć w kilku obszarach trochę się zawiodłem.

Ten artykuł ma 2 strony:

Mercedes-Benz Klasy X 250d Power — test, opinia, spalanie, cena

Gdybym miał wybrać, powiedzmy jako szef Mercedesa, platformę, na której powstanie pierwszy pick-up tej marki, dokonałbym właśnie takiego wyboru. Mercedes od dawna współpracuje w zakresie aut użytkowych z aliansem Renault-Nissan, czego efektem jest chociażby model Citan, oparty na francuskim Renault Kangoo.

Mercedes-Benz Klasy X

W dzisiejszych czasach nie dziwią takie układy, zwłaszcza, że zbudowanie auta od podstaw jest bardzo drogie, takiego auta jeszcze droższe, a w tak niszowym segmencie po prostu za drogie, by miało jakikolwiek sens. Zwłaszcza, że ostatnio Daimler wydał masę pieniędzy na nową Klasę G. Tymczasem Klasa X to na razie taki X-peryment.

Nawet gdybym miał zupełnie wolną rękę w wyborze bazy, to i tak zdecydowałbym się na Nissana NP300 Navarę. Z prostego powodu – to najlepiej jeżdżący po drogach utwardzonych pick-up w segmencie. Bez wątpienia z najlepszym zawieszeniem, jedynym w tej klasie ze sprężynami śrubowymi na obu osiach. Konkurenci mają z tyłu sztywne mosty na resorach.

Mercedes-Benz Klasy X

Na pewno jednym z argumentów byłoby to, że Navara to jedna z najnowszych konstrukcji na rynku. Ford Ranger ma już kilka ładnych lat, a Mitsubishi L200, choć technicznie wciaż jest ciekawym autem, to jednak sprzed ponad 10 lat.

Pojedynek Mitsubishi L200 z Fordem Rangerem: jak Dawid z Goliatem

Gdy postawić obok siebie nowego Forda Rangera i Mitsubishi L200, wyglądają jak Goliat i Dawid. Teoretycznie wydawać by się mogło, że Mitsubishi nie ma…

Zobacz również: Ford Musang Shelby GT350R - testy w Lommel

Co prawda Nissan Navara uzyskał tylko cztery gwiazdki w teście Euro NCAP, podczas gdy Toyota Hilux i Ford Ranger komplet pięciu, ale Mercedes dołożył swoje pięć groszy — zwłaszcza w dziedzinie asystentów kierowcy — i również uzyskał wysoką, pięciogwiazdkową notę w dziedzinie bezpieczeństwa.

… tylko poszedłbym nieco dalej

Podobają mi się zmiany, jakimi Mercedes-Benz zamaskował fakt, że technicznie X-klasa to w zasadzie w 100-procentach Nissan Navara. Od ramy, poprzez silnik, układ napędowy, zawieszenie, skrzynię ładunkową, a na niektórych przyciskach w kabinie kończąc. I właśnie w tym miejscu jako klient samochodu z potężną gwiazdą na pięknym grillu życzyłbym sobie więcej.

Mercedes-Benz Klasy X

Cóż bowiem z tego, że górna część deski rozdzielczej jest pięknie przyozdobiona drewnem, ma znany z modeli osobowych wyświetlacz multimedialny z zawiłym menu oraz tablicę wskaźników z kolorowym ekranem komputera pokładowego, a także przyjemną w chwycie, niemal sportową kierownicę, skoro dolna część, poniżej linii wzroku, wygląda chyba nawet gorzej niż w Nissanie.

Do tego panel klimatyzacji jest zbyt nisko, a pod nim zabrakło jakiegoś schowka, takiego chociażby jak w nissanie. Można by tam odłożyć smartfon, którego chcemy mieć pod ręką. W mercedesie możemy skorzystać jedynie z miejsca na kubeczki. Jakby tego było mało, jeden z nich jest bezużytecznie płytki.

Mercedes-Benz Klasy X

Co więcej, piękne kratki wentylacyjne inspirowane turbinami silników lotniczych nie bardzo pozwalają na montaż uchwytu do smartfona. A mówię o tym nieprzypadkowo, bo nie znam lepszej, łatwo dostępnej mapy do jazdy w terenie od Google Maps.

Na plus zasługuje natomiast jakość montażu elementów wnętrza oraz pozycja za regulowaną w dwóch płaszczyznach kierownicą. Wbrew pozorom nie jest to norma w tym segmencie. Z tego co pamiętam, taką regulację oferuje tylko Mitsubishi L200 i z całym szacunkiem dla włoskiej marki… Mitsubishi L200 o nazwie Fiat Fullback.

Mercedes-Benz Klasy X

Choć w Mercedesie Klasy X siedzi się bardzo wygodnie – wyłącznie z przodu, bo z tyłu jest niewygodnie jak w każdym pick-upie – to jednak brakuje sznytu, tej kropki nad i, którą prawdopodobnie postawi najbliższy facelifting.

Efekt? SUV w segmencie aut użytkowych

Choćby pick-up miał być jeszcze bardziej premium, to bez wątpienia wciąż pozostaje samochodem użytkowym, którym można przewieźć około tony ładunku – zgodnie z przepisami. W przypadku Mercedesa Klasy X, modelu 250d Power, który miałem okazję testować, ładowność wynosi dokładnie 1016 kg. Przyczepa może mieć maksymalną dopuszczalną masę 3500 kg. Jednak myślę, że klienci Klasy X mogą szukać innych atrybutów niż ładowność. Na przykład komfortu jazdy i pewności prowadzenia.

Mercedes-Benz Klasy X

Tego drugiego jest pod dostatkiem, może nawet zbyt wiele, bo zawieszenie jest nad wyraz sztywne w niektórych sytuacjach. Tłumienie drobnych nierówności jest tak twarde, że jadąc wyboistą drogą asfaltową z prędkością 80–90 km/h można żałować zakupu takiego pojazdu. Problem rozwiązuje kilkaset kilogramów na pace, ale chyba nie o to chodzi w zakupie Mercedesa za ponad 200 tys. zł.

Zobacz zabudowę skrzyni ładunkowej Mercedesa Klasy X:

Z drugiej jednak strony mamy tak pewne w prowadzeniu auto, jak niejeden SUV. Przy prędkościach autostradowych i w zakrętach Mercedes Klasy X jeździ wybitnie. Mocno trzyma się drogi, a problemem nie jest napęd na tylną oś. Czy to szybka zmiana kierunku jazdy, czy też nagłe hamowania w zakręcie, system ESP i świetne zawieszenie utrzymują ważące przecież 2,5 tony auto w granicach bezpieczeństwa. Warto wspomnieć, że mercedes jest o pół tony cięższy od nissana.

To bez wątpienia najlepiej prowadzący się i wyciszony pick-up, jakim do tej pory jeździłem, a jeździłem wszystkimi, jakie są na naszym rynku. Jednak też nie mam wątpliwości, że komfort resorowania jest najgorszy w segmencie.

Sztywne zawieszenie? Być może nieprzypadkowo

Mercedes-Benz Klasy X

Nie wiem, jakie konkretnie założenia mieli projektanci Klasy X poza tym, żeby auto było maksymalnie bezpieczne, ale mam wrażenie, że odpowiednio sztywne zawieszenie mogło być projektowane również do jazdy w terenie. O ile sprężyny i tak już zwiększają elastyczność tylnej osi, to przy dynamicznym pokonywaniu bezdroży nie ma niczego gorszego niż gwałtowne dobicie. A w Klasie X zdarzyło mi się tylko raz podczas pokonywania bardzo trudnej trasy po wiosennej odwilży.

Tak trudnej, że dwukrotnie miałem już chęć się wycofać, gdyby nie fakt, że błotniste bezdroża nie bardzo na to pozwalały. Uzbrojony w blokadę tylnego mostu oraz dołączany napęd przedniej osi Mercedes Klasy X okazał się prawdziwym tytanem.

Mercedes-Benz Klasy X

Sunął jak czołg przez błoto i koleiny, pomiędzy którymi gruszka tylnego mostu wyraźnie wyznaczała ślad, że już tu był. Przyznam, że ogumienie zimowe Continentala jak na tak łagodną rzeźbę wykonało kawał solidnej roboty. Z każdym kilometrem doceniałem to, że Mercedes jakimś cudem zrobił jeszcze lepszą terenówkę niż Nissan.

Dane katalogowe pokazują, że geometria terenowa jest po stronie Navary. Choćby prześwit wynoszący 202 mm, podczas gdy w japońskim aucie to aż 223 mm. Kąty natarcia, zejścia i rampowy także są gorsze od Nissana. A jednak niemiecki wóz, m.in. dzięki blokadzie mostu, ale też świetnie skalibrowanej kontroli trakcji, zrobił na mnie większe wrażenie z dala od szosy. Być może liczby nie przekładają się aż tak precyzyjnie na rzeczywistość.

Mercedes-Benz Klasy X

Raczej nie jest to kwestia silnika, który pochodzi z Nissana. Czterocylindrowiec 2.3 twinturbo o mocy 190 KM nie robi jakiegoś szczególnego wrażenia, ale ładnie pracuje w szerokim zakresie obrotów i uwalania maksymalnie aż 450 Nm momentu obrotowego.

7-biegowy automat zmienia biegi klasycznie, znacznie mniej przyjemnie niż najnowsze przekładnie Mercedesa, ale też nie można mu wiele zarzucić. Choć w Mercedesie chyba oczekiwałbym nieco lepszej dynamiki, choćby z powodu marki i nazwy wersji – Power. A już na pewno lepszej od Navary, która według danych katalogowych przyspiesza do setki o sekundę szybciej.

Mercedes-Benz Klasy X

Natomiast pozytywnie zaskakuje zużycie paliwa. 6,5 l/100 km przy prędkości 90 km/h jak na tak duże i raczej mało aerodynamiczne auto to świetny wynik. To o litr lepiej niż testowana przeze mnie Navara, ale warto zaznaczyć, że nissan nie miał zabudowy skrzyni. Na autostradzie przy prędkości 140 km/h uzyskałem wynik 11,8 l/100 km i co warto podkreślić, nawet wówczas w kabinie jest cicho. W mieście Mercedes potrzebuje średnio ok 9–10 l/100 km. W trudnym terenie wystarczyło mu 15,7. Problem w tym, że Mercedes skurczył zbiornik paliwa z 80 do 73 l.

Gdybym miał wybrać…

… ale już jako klient, na pewno nie kupiłbym Mercedesa Klasy X. Z prostego powodu – jest w nim za mało mercedesa w nissanie, który kosztuje w najbogatszej specyfikacji ok. 50 tys. zł mniej i niczego nie udaje. Jednak rozumiem osoby, które Klasę X wybiorą, ponieważ w segmencie premium nie do końca chodzi o niższą cenę. Miałem okazję się przekonać, że niemiecki producent świetnie ukrył pochodzenie swojego pick-upa.

Zaczepiony na stacji paliw przez przypadkowego kierowcę dowiedziałem się, że to przepiękny samochód, a pan który go chwalił, nawet nie zauważył, że to pick-up – myślał, że to SUV. Co więcej, nie mógł uwierzyć, że bazuje na Nissanie Navara. Zresztą jakie to ma znaczenie? Liczy się gwiazda na masce.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Bardzo dobre prowadzenie
  • Świetne właściwości terenowe
  • Mocny i ekonomiczny silnik
  • Wyciszenie kabiny
  • Wygodne fotele przednie
  • Bardzo starannie wykonana i przemyślana zabudowa skrzyni

Minusy:

  • Ergonomia i rozplanowanie wnętrza gorsze niż w Nissanie Navara, na którym bazuje
  • Niski komfort jazdy na drogach utwardzonych
  • Wysoka cena w porównaniu z konkurencją
  • Za mało Mercedesa w Mercedesie

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Ford Edge Vignale 2,0 TDCI 210 KM AT - czy warto być premium? Golf GTI Clubsport 2017 – godny następca pierwszego GTI Porównanie limuzyn dla prezesa - Audi A8 i Mercedes-Benz S560 Test: Aston Martin DB11 - czy film o 007 mógłby dziać się w Polsce? Nissan Micra 1.5 dCi: oszczędna propozycja dla wymagających Jeep Grand Cherokee SRT: 2,5-tonowa interpretacja samochodu sportowego Porsche Panamera Turbo Sport Turismo: tu wcale nie chodzi o rodzinę Opel Grandland X: nie zaskakuje, ale oferuje wystarczająco dużo BMW i3: wszystko, czym Tesla chciałaby być, ale nigdy nie będzie Świetna, ale nie doskonała. Test Mazdy MX-5 RF Gran turismo ery science-fiction: test Audi A7 na polskich drogach BMW 630d GT xDrive: zagadka pochodzenia rozwiązana Czy oprócz charakteru oferuje coś więcej? Jaguar XF Sportbrake 25t Portfolio Mazda CX-5 2.5 Skyactiv-G: SUV z dużym silnikiem na przekór modzie Test Citroën C3 Aircross 1.2 PureTech – Francuzi wracają tam, gdzie być powinni Jeździłem moim marzeniem z dzieciństwa. Kolejny raz Mustang okazał się ideałem Kalifornia wychodzi z mody: za kierownicą nowego Ferrari Portofino Czy to jest odpowiedź na ograniczenia samochodu elektrycznego? Pierwsza jazda Mercedesem GLC zasilanym wodorem VW Golf GTI kontra Hyundai i30 N: pojedynek legendy z debiutantem na Silesia Ringu Plug-in w wydaniu BMW. Test hybrydowej Serii 5 Egzamin dojrzałości: Jaguar E-Pace D180 AWD w Tatrach Opel Astra Sports Tourer 1.4 Turbo: nie zawiodła przy trzecim spotkaniu Duże auto za niezłe pieniądze. Test Opla Insignia Sports Tourer 2.0 CDTi Auto miejskie prawie na miarę naszych czasów. Test Volvo XC40 D4 AWD

Popularne w tym tygodniu:

Nowy Peugeot 508. Francuzi sprawili, że limuzyna znów jest pożądana Audi R8 upodabnia się do samochodu wyścigowego. Nie tylko z wyglądu Porsche Macan po liftingu - to tylko mała kosmetyka Peugeot 508 SW: samochód, w którym chciałbym się zakochać, lecz jest to trudne Renault Master dCi 130: sprawdzam mistrza w swojej klasie Nowy Seat Tarraco - (nieco) spóźniona ofensywa z Hiszpanii Ford Ka+ Active: świetne auto schowane pod kostiumem crossovera