Kilka milimetrów prześwitu więcej oraz srebrne dodatki. Czy to wszystko, co Škoda ma do zaoferowania?

Kilka milimetrów prześwitu więcej oraz srebrne dodatki. Czy to wszystko, co Škoda ma do zaoferowania? (fot. Mateusz Lubczański)

Škoda Kodiaq Scout 2.0 TDI 4x4 - czeski sposób na bezdroża

Škoda kuje żelazo póki gorące. Po wprowadzeniu do gamy Kodiaqa, czeski producent rozszerza swoją ofertę o terenową wersję SUV-a. Brzmi to kuriozalnie, jednak w obliczu wymagającego klienta może się udać. Tym bardziej, że Škodzie Kodiaq Scout trudno wytknąć wiele wad.

Ten artykuł ma 2 strony:

Škoda Kodiaq Scout (2017) - test

Škoda nie czekała długo na rozszerzenie oferty. Na salonie samochodowym w Genewie, obok standardowej wersji Kodiaqa, pojawił się nieco usportowiony (lecz, nie ma co ukrywać, raczej stylistycznie) pakiet Sportline oraz terenowy Scout. W wypadku tego ostatniego nie chodzi wyłącznie o kilka emblematów i elementów stylistycznych.

Czym wyróżnia się Scout?

Zacznijmy jednak od początku. Kodiaq Scout w porównaniu z "cywilną" wersją ma dodatkowe, srebrne wstawki na zderzakach (imitują aluminium), jak i obudowy lusterek, obramowania szyb i relingi dachowe w tej samej barwie. Doliczyć do tego należy też niemal niewidoczne akcenty przy grillu oraz 19-calowe felgi o unikalnym dla Scouta wzorze. Może wydawać się, że to nic specjalnego, jednak w rzeczywistości pozwala na przyciągnięcie uwagi. Nawet, jeśli Kodiaq nie zawsze się wam podobał.

Co jednak ważniejsze, Škoda Kodiaq Scout standardowo wyposażona jest w dodatkowe osłony podwozia, silnika, przewodów paliwowych oraz hamulcowych. Te elementy są dostępne też w "zwykłym" aucie, lecz za dodatkową opłatą. Kodiaq Scout ma dodatkowo zwiększony prześwit, z 188 mm do 194 mm. Nieźle, lecz nie można zapominać, że to nie szczególnie imponujące wartości w segmencie SUV-ów. Inaczej ukształtowane zderzaki oraz podniesione nadwozie pozwoliło na zwiększenie kąta natarcia do 22 stopni, kąta zejścia do 23,1 stopnia oraz kąta rampowego do 19,7 stopnia.

Wnętrze na miarę (Scouta)

Škoda Kodiaq Scout przy pierwszym kontakcie wydaje się wyjątkowo masywna i duża. Warto jednak pamiętać, że pod pokaźnym nadwoziem kryje się modułowa płyta MQB, która zadebiutowała już przecież m.in. w sporej Škodzie Superb. Czesi wykorzystują więc znany przepis, teraz zmieniając proporcje. Jak zwykle postawiono na przestrzeń – 720 l bagażnika to niezły wynik. Właśnie dlatego za 4 tys. zł możemy zdecydować się na dwa dodatkowe siedziska trzeciego rzędu. Volkswagen dopiero niedawno zdecydował się na taki ruch w Tiguanie Allspace.

Jak zwykle opcjonalny trzeci rząd to to tzw. opcja ratunkowa, bowiem dłuższe, regularne podróże dla osób dorosłych będą po prostu niewygodne. Warto też zauważyć, że tylna kanapa (w drugim rzędzie) ma dwa mocowania ISOFIX. Konkurencyjny Peugeot 5008 oferuje z kolei trzy indywidualne fotele. Wrażenie ogromnej ilości miejsca na nogi potęguje wykorzystanie krótkich siedzisk. Podobną zagrywkę widzieliśmy już w Superbie.

Zobacz również: Škoda na Poznań Motor Show 2018

Nie można jednak odmówić Kodiaqowi Scoutowi wygody dostarczanej kierowcy. Jak zwykle w samochodach czeskiej marki, projekt kokpitu może wydawać się nudny, jednak oprócz tego nie można zarzucić mu wiele. Tym bardziej, że Kodiaq Scout, jak typowa Škoda, jest niezwykle funkcjonalny. Dwa pojemne schowki przed pasażerem, dodatkowe skrytki pod fotelami czy kierownicą, uchwyt na bilety, gniazdko 230 V czy sławna już skrobaczka do szyb przy wlewie paliwa. Możecie się z niej śmiać, lecz przy pierwszych opadach śniegu docenicie taki pomysł. Pojawiły się też wysuwane (i czasem zacinające się) osłonki krawędzi drzwi, niczym w Fordzie.

Największy ekran zestawu informacyjno-rozrywkowego nie wykorzystuje już tradycyjnych pokręteł głośności i skalowania nawigacji (a szkoda). Mamy dostępną aktualizację map, informację o korkach na żywo, DVD, Wi-Fi i kilka innych gadżetów dla rodziny. Kabina jest przyjemnie oświetlana jedną z 10 barw dzięki instalacji LED-ów, a tapicerka ze skóry ekologicznej i alcantary wygląda całkiem nieźle. Jasnej tapicerki, tak jak i masażu w fotelach, nie przewidziano. Trzeba też wspomnieć o wykończeniu kokpitu pseudodrewnem Jest co najmniej dyskusyjne. Mnie się spodobało, lecz w redakcji opinie na ten temat były wyjątkowo podzielone.

Najmocniejszy Kodiaq w ofercie

Škoda Kodiaq Scout, w przeciwieństwie do reszty gamy, oferowana jest wyłącznie z dołączanym napędem 4×4 (Haldex). Bazowe jednostki obejmują silniki 1,4 z manualną skrzynią. To opcja dla wyjątkowo spokojnych kierowców (i wbrew pozorom całkiem paliwożerna). Po drugiej stronie gamy mamy 190-konnego diesla z siedmiobiegowym automatem. Zacznijmy od tego, że – jak to "ropniak" – przed rozgrzaniem lubi zaklekotać. Później problem znika.

400 Nm dostępnych w zakresie 1750–3250 obr./min sprawia, że Kodiaq bardzo stara się utrzymywać obroty na niskim poziomie (zwłaszcza w trybie comfort). Trzeba się do tego przyzwyczaić, lecz po wciśnięciu pedału gazu skrzynia natychmiastowo zrzuca bieg i rozpędza auto do 100 km/h w 8,6 s. Nie jest to wynik zdumiewający, lecz wystarczający w zupełności. Największym zaskoczeniem jest jednak spalanie – na autostradzie to mniej niż 8 l/100 km, w mieście wynik wynosi ok. 8,7 l, a na drogach podmiejskich, jadąc zgodnie z przepisami lecz bez "ekosztuczek", udało mi się osiągnąć wynik 5,7 l/100 km! Przypomnijmy, że Kodiaq Scout waży sporo powyżej 1600 kg.

Na asfalcie i poza drogą

Choć możliwości terenowe Škody Kodiaq w wydaniu Scout zostały nieznacznie polepszone, nie jest to rewolucja. W sprzyjających warunkach na przednią oś trafia 96 proc. dostępnej mocy. W razie potrzeby do pracy wkracza elektromechaniczne sprzęgło wielopłytkowe, a nawet 90 proc. mocy trafi na tylne koła. Jeśli wymaga tego sytuacja, w zdobyciu przyczepności pomogą hamulce zastępujące w tym zadaniu blokadę mechanizmu różnicowego. Ot, Kodiaqowy standard.

Czesi bardzo polegają na elektronice. W standardzie mamy tryb offroad, który zmienia pracę pedału gazu i systemu kontroli trakcji ESP oraz prezentuje dodatkowe informacje nt. położenia pojazdu. Seryjnie dostajemy też HCC, czyli kontrolę zjazdu ze wzniesienia. Jeśli auto wykryje, że staczamy się z górki, uruchomi hamulce i będzie utrzymywać niską prędkość. My skupiamy się jedynie na kontrolowaniu toru jazdy Kodiaqa.

Testowany egzemplarz wyposażono w adaptacyjne zawieszenie. Dzięki temu możemy zdecydować w jaki sposób Kodiaq ma filtrować nierówności. O ile ustawienie Sport może nie do końca zasługuje na swoją nazwę, tak w opcji Comfort nie zauważymy większości nierówności. Kodiaq Scout będzie po prostu bujał się niczym okręt, jeszcze bardziej zwiększając wrażenie swoich sporych rozmiarów. Nie zmienia to faktu, że warto zastanowić się nad dopłatą 4100 zł do zawieszenia, zamiast np. panoramicznego dachu szklanego.

Ceny i konkurencja

Škoda Kodiaq Scout nie jest może zupełnie nowym modelem w ofercie czeskiego producenta, lecz stanowi ciekawy dodatek do gamy. O ile bazowy, 125-konny egzemplarz zwykłego Kodiaqa wyceniony jest na 92 400 zł, tak Scout kosztuje 135 500 zł. Jest jednak oparty na wyższej wersji wyposażenia (Ambition), ma też napęd 4×4 oraz kilka dodatków stylistycznych.

Lepiej jest zestawić niemal identyczne egzemplarze w różnych wersjach. I tak "zwykły" Kodiaq z silnikiem 1,4 150 KM (pakiet Ambition) to wydatek 116 350 zł. Tyle tylko, że w Scoucie oprócz podniesionego zawieszenia i srebrnych dodatków od razu dostaniemy LED-owe reflektory (to już w "bazie" dopłata 4500 zł), radio Bolero z 8-calowym ekranem (1600 zł), tapicerka, większe felgi (o jeden cal) czy pakiet oświetlenia wnętrza w technologii LED (750 zł).

Oczywiście to kwestia indywidualna, ale cennik Škody wydaje się całkiem rozsądny. Do tego już nawet 150-konny silnik jest całkowicie wystarczającą propozycją. Konkurencją dla Kodiaqa Scout może być Nissan X-Trail, który bez pakietu terenowego (lecz z 4×4, silnikiem 180 KM i automatem) wyceniono na minimum 148 000 zł.

Škoda Kodiaq Scout pozostaje więc czeską ciekawostką dla określonej grupy klientów. Dla osób, które nie są zainteresowane dodatkowym prześwitem czy kilkoma stopniami kąta natarcia lepszą propozycją jest standardowy Kodiaq z rozsądnie dobranymi opcjami. Scout – tak jak zresztą Octavia Scout – stanie się wyborem dla indywidualistów.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Kilka dodatków zmienia zauważalnie wygląd auta
  • Duży komfort podróży
  • Oszczędny silnik
  • Użyteczne dodatki Simply Clever

Minusy:

  • Brak trzech indywidualnych foteli w drugim rzędzie
  • Dyskusyjne wykończenie wnętrza
  • Niektóre opcje nadal są zarezerwowane dla Volkswagena

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Renault Zoe – pierwsze wrażenie [relacja autokult.pl] Audi A3 Ambiente 1,8 TFSI S-Tronic - wskakuj w mundurek! [test autokult.pl] Audi A1 Sportback 1,4 TFSI S-Line - mały diabeł z Ingolstadt [pierwsza jazda autokult.pl] Porsche 911 targa 4S - test Volkswagen Cross Touran 2,0 TDI DSG - biały kruk [test autokult.pl] Nowe Audi S3 Limousine - test Audi A4 2.0 TDI S tronic - test, opinia, spalanie, cena Audi TTS Roadster - sportowiec bez dachu [test autokult.pl] Opel Zafira Tourer Cosmo 1.4 EcoFlex - dwie twarze [test autokult.pl] BMW 750d xDrive M-Sport kontra Audi A8 4.2 TDI quattro - test Jeep Wrangler Unlimited 2,8 CRD Rubicon - amerykański dinozaur [test autokult.pl] Abarth 500C - ukąszony: ostatnie rozdanie [test autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

Audi Q7 po liftingu na polskich drogach: zmiany (w większości) na lepsze SsangYong Korando wjeżdża do salonów. Koreańczycy nie mają się czego wstydzić Renault Captur: druga generacja jest większa, ładniejsza i po prostu lepsza Nissan Leaf e+: z większym akumulatorem daje to, co inni dopiero obiecują Kia Picanto z Kia Platinum Cup. Test najważniejszego auta wyścigowego w Polsce Ile nowa Octavia czerpie z pierwowzoru? Sprawdziłem to, jeżdżąc jej pierwszą generacją Mini Countryman S E ALL4 chce być dobry we wszystkim, ale właśnie przez to zostaje w tyle