Samochodem przez pustynię Namib - przygotowania

Na początku kwietnia zaprezentowaliśmy wam sylwetkę podróżnika - Adama Maciejewskiego. Człowieka, który przez następne tygodnie zapraszając nas na pokład swojej wiernej Toyoty Land Cruiser pomoże nam wirtualnie przemierzyć bezkresną Namibię. W centrum tej podróży znajdzie się oczywiście arcytrudna przeprawa przez przepastną pustynię Namib!

Kto w dzieciństwie czytał książki przygodowe takie, jak np. seria przygód Tomka autorstwa Alfreda Szklarskiego, ten wie, że do podróżowania przez egzotyczne, nieprzystępne tereny potrzebna jest wytrzymałość psychiczna, tężyzna fizyczna, spryt i zimna krew. Ważne są też rozsądek, rozwaga i… odpowiednie przygotowanie. Dlatego właśnie zanim jeszcze zasiądziemy za kółkiem samochodu, przekręcimy kluczyk w stacyjce i skierujemy jego maskę w kierunku piaszczystych, afrykańskich wydm, pozwólcie, że wprowadzimy was w tajniki organizacji wyprawy tak trudnej, jak ta odbyta przez naszego bohatera. Zresztą… zamiast gadać po próżnicy oddajmy mu głos.

Nalepka, którą wyprodukowałem na samochód mój oraz auta moich przyjaciół z okazji przeprawy przez Namibię

Pustynia Namib od lat była na liście miejsc, które pragnąłem zobaczyć. Kiedy przyszedł czas na jedną z najważniejszych podróży mojego życia, konkurowała ona tylko z Sarisarinamą — jednym z najbardziej tajemniczych płaskowyżów południowej Wenezueli. Ostatecznie w decyzji na korzyść afrykańskiej pustyni pomogła analiza aktualnych zagrożeń o charakterze społeczno-politycznym. Namibia, na tle pogrążonej w chaosie Wenezueli, wydawała się oazą spokoju i bezpieczeństwa.

Dlaczego Namibia?

Podróż do Namibii miała potwierdzić moje przekonanie, że jest to jeden z najbardziej fascynujących krajów na świecie. Nie bez przyczyny wymieniany wśród kilku najciekawszych turystycznie regionów naszej planety. Namibia to przede wszystkim raj dla miłośników dzikiej natury. Nie mam wątpliwości, że największą jej atrakcją jest Pustynia Namib – najstarsza pustynia świata (jej wiek szacowany jest na ok. 80 mln lat). Rozciąga się ona na powierzchni ok. 130 tys. km², wzdłuż zimnego tutaj Oceanu Atlantyckiego.

Przepiękne, ascetyczne w formie i ciągnące się po horyzont żółte i żółto-pomarańczowe wydmy, sięgające 200–300 m wysokości, sąsiadujące z dzikim oceanem i błękitem nieba — to właśnie opis miejsca, które tak bardzo zadziałało na moją wyobraźnię. Pustynia Namib to także pozostałości starych, zawłaszczonych przez piasek kopalni diamentów i osad przykopalnianych. Zniszczone przez rdzę wraki statków na pograniczu oceanu i pustyni, zamieszkałe przez hieny i szakale oraz liczne, wyzierające z piasku, szkielety zwierząt, także wielorybów. Wielotysięczne stada fok przesiadujących na plażach i na niektórych wydmach miały stanowić uzupełnienie tego niezwykłego krajobrazu.

W Namibii spodziewałem się odnaleźć prawdę o kontynentalnej Afryce. Jak? Odwiedzając np. autentyczne (nie pokazowe!) wioski plemion Himba, zlokalizowane na pograniczu z Angolą. Chciałem też przejechać przez najtrudniejszą przełęcz górską tego kraju – przełęcz van Zyll — wraz z liczącym ponad 100 km szlakiem do niej prowadzącym, oraz gigantyczny płaskowyż Waterberg, majestatycznie wznoszący się ponad obrzeża równiny Kalahari. Do tego rzucić okiem na Park Narodowy Etosha, słynny z bogactwa zwierzyny, choć jak to w takich miejscach bywa, pewnie nieco przereklamowany.

Via Etosha

Jeśli chcemy poczuć niezwykłość takich miejsc, trzeba każdemu z nich poświęcić sporo czasu. Nasza, 25-dniowa wyprawa pozwoli zapoznać się ze wszystkimi spośród wymienionych wyżej atrakcji. Z doświadczenia jednak wiem, że nawet po tak długim czasie w człowieku zawsze pozostaje niedosyt. Już w kilka dni po powrocie do Polski ma się ochotę wrócić na pustynne piaski i gorące skały.

Poszukiwacze śladów historii i minionych kultur też znajdą w Namibii interesujące wątki, pochodzące zwłaszcza z okresu kolonizowania tej części Afryki. Są to niestety głównie wątki tragiczne, które w istotny sposób wpłynęły na to, czym Namibia jest dzisiaj. Chodzi przede wszystkim o politykę zawłaszczania tego kraju i masowego wyniszczania miejscowej ludności, stosowaną w przeszłości przez Niemców w ramach tzw. niemieckiej ekspansji kolonialnej. Proceder wyniszczania ludów Herero i Namaqua został przez ONZ formalnie uznany jako pierwsze ludobójstwo XX w.

Aktualne Namibia to kraj, w którym potomkowie byłych kolonizatorów wciąż odgrywają znaczącą rolę w funkcjonowaniu państwa, w szczególności w zakresie ekonomicznym. Namibia to również jeden z najbardziej zróżnicowanych krajów pod względem dystrybucji bogactwa – różne wskaźniki mierzące poziom równości społecznej wskazują, że rozkład dochodów wśród mieszkańców Namibii jest ekstremalnie niekorzystny. W niektórych rankingach mierzących koncentrację bogactwa Namibia zajmuje niechlubne, pierwsze miejsce, wskazujące na skrajną nierówność społeczną. Oznacza to, że bogactwo skoncentrowane jest w rękach bardzo niewielkiej grupy. Z punktu widzenia średniego poziomu PKB na osobę Namibia jest jednak tylko dwukrotnie uboższa od Polski.

Pomijając powyższe informacje natury ogólnej, a także licząc na to, że moje doświadczenia z organizowania tej podróży oraz to, co podczas niej przeżyłem, mogą się czytelnikom niniejszego artykułu na coś przydać, pozwoliłem sobie przygotować autorski poradnik dla każdego, kto podobną podróż chciałby odbyć na własną rękę.

Poza pustynią też sucho jak pieprz...

Praktycznym okiem — organizacja wyprawy przez Namibię

Patrząc na Namibię okiem podróżnika warto zwrócić uwagę na szereg kluczowych spraw:

  • Namibia jest ok. 2,6 razy większa od Polski, ale jej terytorium zamieszkuje tylko nieco więcej niż 2 mln osób. Oznacza to, że gęstość zaludnienia w Namibii (ok. 2 osoby/km2) jest ok. 60 razy mniejsza niż w Polsce. Na ogromnych obszarach Namibii nie spotkamy żadnego człowieka.

  • Językiem urzędowym jest język angielski. Posługują się nim niemal wszyscy – przemierzając ponad 6 tys. km trudności komunikacyjne napotkaliśmy wyłącznie w regionie zamieszkałym przez plemiona Himba (region Kunene, dawny Kaokoland). Nasz język ciała był jednak wystarczająco efektywny by się z nimi "dogadać".

  • Walutą jest dolar namibijski (NAD), ale pełnoprawnym środkiem płatniczym jest też południowoafrykański rand (ZAR). Kurs NAD jest sztywno powiązany z kursem ZAR w relacji 1:1.

  • Płacić, dość powszechnie, można z użyciem kart płatniczych (kredytowych i debetowych), ale w niektórych regionach kraju stacje paliwowe akceptują wyłącznie gotówkę. Osobiście odradzam jednak płacenie z wykorzystaniem kart, bowiem w Namibii dość częste są oszustwa polegające na podstępnym kopiowaniu kart i wykorzystywaniu nielegalnych kopii do szybkiego wypłacania gotówki z bankomatów. Specjalizują się w tym podobno szajki rodem z Europy i Rosji, wykorzystując lokalnych, nisko opłacanych pracowników do procederu hakowania kart w sklepach i na stacjach paliw. Sam niestety padłem ofiarą takiego oszustwa, więc bardzo na to uczulam.

    Wiele godzin spędzonych na lokalnym posterunku policji i na rozmowach z moim bankiem (nota bene sprawdził się idealnie) pozwala mi podzielić się tym bezcennym, aczkolwiek smutnym doświadczeniem. Szef lokalnej policji w Swakopmund absolutnie odradzał płacenie kartami. Twierdził, że oszustwa są bardzo częste i choć sukcesy policji w ich ściganiu są coraz większe, to wciąż niewystarczające. W ślad za nim zalecam zatem wypłatę gotówki w bankomacie (uwaga na limity jednorazowych i dziennych wypłat – zarówno te ustawione przez nas w naszym banku, jak i te obowiązujące w różnych sieciach bankomatów) i płatności gotówkowe. Jeśli obawiamy się podróżowania z większą gotówką i chcemy wykorzystywać karty, należy ustawić stosunkowo niskie limity na karcie płatniczej i dodatkowo ustawić powiadamianie o dokonywanych transakcjach za pośrednictwem SMS-ów.

    Odradzam jednak płacenie z wykorzystaniem kart, bowiem w Namibii dość częste są oszustwa polegające na podstępnym kopiowaniu kart i wykorzystywaniu nielegalnych kopii do szybkiego wypłacania gotówki z bankomatów. Specjalizują się w tym podobno szajki rodem z Europy i Rosji.

    W miarę możliwości należy codziennie sprawdzać stan naszego konta do którego podpięta jest karta. Jeśli jest to karta debetowa, to na takim koncie warto mieć tylko tyle, ile musimy mieć na czas podróży. Wszelkie nadwyżki lepiej trzymać na oddzielnym rachunku. Niestety, podróżując po odległych zakątkach Namibii nie mamy łatwej możliwości sprawdzania stanu konta ze względu na brak dostępu do sieci komórkowej. Często pozostaje tylko kontakt z wykorzystaniem kosztownej łączności satelitarnej. Dlatego lepiej zapomnieć o karcie i wrzucić gotówkę do plecaka, którego oczywiście w miastach lepiej nie spuszczać z oka.

    Bardzo częste, wg relacji miejscowych, bo sam szczęśliwie nie spotkałem się z takim procederem, są przypadki rabowania samochodów. Jeśli już jednak mamy pecha i nasza karta została zhakowana, a pieniądze wyprowadzone z rachunku, należy jak najszybciej skontaktować się z własnym bankiem i ją zablokować. Potem czeka nas wizyta na lokalnym posterunku policji i złożenie dokładnego zeznania. Szczęśliwie językiem urzędowym w Namibii jest język angielski, więc nie jest to specjalnie kłopotliwe. Złożenie zeznań, przygotowanie ich kopii i potwierdzenie przez właściwe osoby z właściwymi pieczątkami trwa kilka godzin. Na posterunkach po godzinach urzędowania części administracyjnej często nie ma możliwości ani drukowania, ani kopiowania dokumentów, więc należy się liczyć z koniecznością czekania do dnia następnego lub korzystania z takich urządzeń np. w hotelu. Oryginały lub przynajmniej potwierdzone kopie należy zabrać ze sobą do Polski i wykonać czynności wskazane przez nasz bank. Będzie to zapewne zgłoszenie sprawy na posterunku policji w Polsce i zgłoszenie formalnej reklamacji w banku. Zależnie od oceny naszej reklamacji przez bank możemy liczyć na odzyskanie środków lub nie. Zdecydowanie jednak lepiej uniknąć takiej sytuacji, bo nie tylko grozi ona stratami finansowymi, ale też naraża nas na duży stres i stratę cennego czasu, co może bardzo skomplikować całą podróż, która musi być dość dokładnie zaplanowana.

    Nasze dzielne pojazdy tuż przed wyruszeniem na trasę wyprawy, pośrodku jakiś mieszczuch uzurpujący sobie rolę terenówki

  • Bankomaty — w zasadzie są w każdym mieście. Ich duża liczba mocno mnie zdziwiła, bo miałem wrażenie, że jest ich czasem więcej niż w Polsce. Ze względów bezpieczeństwa każdy bankomat jest non-stop ochraniany przez strażnika. To daje spore poczucie komfortu przy wypłacie gotówki.

  • Ceny – zbliżone do tych w Polsce.

  • Wybór towarów w sklepach – w dużych i średnich miastach porównywalny do oferty polskich sklepów. W małych miejscowościach wybór ograniczony do podstawowych produktów – często nie ma np. możliwości nabycia jajek, tak wybornie smakujących w formie biwakowej jajecznicy na boczku.

  • Telefon i Internet – w najciekawszych regionach kraju, zwłaszcza na Pustyni Namib, niestety tylko w wersji satelitarnej. Telefon i ew. przystawkę do Internetu można wypożyczyć w Polsce lub na miejscu, np. od firmy, z której wypożyczamy samochody. Wybierając się na pustynię taki telefon trzeba po prostu mieć. W razie problemów (bardzo prawdopodobnych), łączność może być konieczna i może nie tylko uratować naszą satysfakcję z podróży, ale także zdrowie, a nawet życie. Prawdopodobieństwo spotkania kogoś przemierzającego Pustynię Namib jest znikome (oczywiście, o ile pominiemy wszechobecne szakale, które jednak raczej mają inne zamiary niż udzielenie nam pomocy).
    Z właścicielką "przydrożnego" sklepu...

  • Filmowanie z użyciem drona – w wielu miejscach, zwłaszcza w parkach narodowych, proszeni jesteśmy o nieużywanie drona. Nie spotkałem się z pisanymi i łatwo dostępnymi zakazami, ale strażnicy, jeśli ich napotkamy, stanowczo zwracają na to uwagę. Na wjeździe do Parku Narodowego Etosha walizka z dronem została nawet zaplombowana.

  • Bagaż samolotowy – wymagania służb bezpieczeństwa na lotnisku w Windhoek i na lotniskach pośrednich mogą się między sobą różnić. To, co mogłem zabrać do bagażu podręcznego w Windhoek, nie było możliwe do zabrania we Frankfurcie (dotyczyło to np. drewnianej pałki używanej przez mężczyzn ludu Himba). Jeśli mamy niewiele czasu na przesiadkę, może to oznaczać konieczność pożegnania się z niektórymi przedmiotami. Dlatego lepiej na pokład samolotu zabierać tylko to, co naprawdę niezbędne. Niestety należy też brać pod uwagę możliwość kradzieży z bagażu rejestrowego. Niestety w moim przypadku skradziono baterie do drona. Na szczęście już podczas powrotu, więc dron trochę po Namibii polatał.

  • Elastyczność – podróżując po niedostępnych regionach Namibii musimy z góry założyć, że będziemy mieli jakieś problemy, które oczywiście rozwiążemy, ale mogą one zmienić nasze plany. Dlatego musimy być gotowi na zmiany. Musimy być elastyczni. Czasami trzeba będzie z czegoś zrezygnować, a czasami przekonamy się, że w związku z nieprzewidzianym "wypadkiem losu" przeżyjemy coś niezapomnianego.

  • Pozytywne nastawienie – bez tego nie ruszajmy w drogę. Podróż przez Pustynię Namib, czy daleki Kaokoland to nie bułka z masłem. Nawet, jeśli będziemy świetnie przygotowani, to pewnie wystąpią trudności. Ale im lepiej będziemy przygotowani (w sensie sprzętowym oraz znajomości tematu) i im więcej będzie w nas pozytywnego myślenia, tym szybciej poradzimy sobie z przeciwnościami i unikniemy niepotrzebnych nerwów. Podróż ma być przecież przygodą życia, a nie męką. Jeśli pojedziemy nieprzygotowani i źle nastawieni, szybko może ona zamienić się w koszmar. Śmiem zatem twierdzić, że to jak ostatecznie będzie, zależy… prawie wyłącznie od nas. Choć też trochę od np. lokalnych, jadowitych pająków, które mogą zawitać do naszych śpiworów…

Ale do pająków i innych przeciwności losu jeszcze wrócę, jeśli pozwolicie, gdy… "ciąg dalszy nastąpi".

W tym tygodniu to już koniec naszych przygotowań do przeprawy przez pustynię Namib. Zajrzyjcie do nas za dwa tygodnie. Adam Maciejewski opowie wtedy o samochodach odpowiednich do jazdy po pustyni i innego typu bezdrożach oraz o technice jazdy w trudnym, piaszczystym terenie. Do zobaczenia!

Przeczytaj poprzednią część:

W podróżowaniu najważniejsza jest radość — sylwetka podróżnika, Adama Maciejewskiego

Tuż przed tym jak zabierzemy was, naszych czytelników, w podróż samochodami po egzotycznej Namibii, chcielibyśmy przybliżyć wam postać głównego…

Zobacz więcej artykułów z serii: Podróż samochodem przez pustynię Namib

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Relacje:

Nie sprzedajemy samochodów. Sprzedajemy marzenia! "I cóż, że ze Szwecji?" - spojrzenie na nowe Volvo XC60 w wigilię jego polskiej premiery W podróżowaniu najważniejsza jest radość - sylwetka podróżnika, Adama Maciejewskiego Białe Piekło w fińskim Ivalo: wielka moc, kolce i lód Wsiądź za kierownice modeli Škody pokazywanych w Genewie – wirtualny spacer Zlot Koenigseggów w Genewie - relacja z niecodziennego wydarzenia Insignia Grand Sport i Sports Tourer – poznaj wnętrze okrętu flagowego Opla Swincar: łazik na najtrudniejsze bezdroża Nowy Land Rover Discovery (2016) - polska premiera następcy terenowego giganta Warsaw Moto Show 2016 - targi samochodowe po polsku - zdjęcia Ford Driving Skills For Life – wreszcie w Polsce! Nowe opony Firestone Destination Winter - w teorii i w praktyce Škoda Autodrom Poznań otwarty i wypróbowany Odwiedziliśmy start Porsche Parade 2016 Drogowe testy klocków hamulcowych na lodowcu Grossglockner - relacja Tour de France 2016 ze Škodą - fotorelacja z etapu ósmego Walka o zwycięstwo od zaplecza, jak wygląda organizacja dużego przedsięwzięcia sportowego? 15 lat Škody Octavii RS - test na Torze Poznań Salon Samochodowy w Genewie 2016 - nasze zdjęcia [cz.2] Salon Samochodowy w Genewie 2016 - nasze zdjęcia [cz.1] Napędy AWD i 4WD Forda w teorii i w praktyce Z wizytą na planie programu TVN Turbo „101 napraw” Nowy Opel Astra (2015) – polska premiera i ceny Spotkanie z najnowszymi BMW M na ODTJ Bednary

Popularne w tym tygodniu:

Jak połączyć tradycję i nowoczesność? Nowy Rolls-Royce Phantom okiem swojego projektanta Fascynująca technika na wyciągnięcie ręki: Nowy Peugeot 308 SW z wizytą w Centrum Nauki Kopernik Astronauta, koń i obsesja inżynierów – Japończycy z Mazdy uczą, jak skonstruować samochód idealny Zatrzymanie istoty ruchu – Japończycy z Mazdy odkrywają przed nami tajemnice projektowania perfekcyjnych nadwozi Nowa Perspektywa – ile zakrętów potrzeba, by zakochać się w Peugeot 308 GTi? Wspomnienie lata i nowego Volvo XC60. SUV-a, który ma podbić rynek