Volvo V40 T4 (2016) - test kompaktu premium w szwedzkim wydaniu

W minionym roku Volvo odświeżyło kompaktowe V40, by upodobnić je do nowej linii modelowej serii 90. Co w segmencie kompaktów premium może zaoferować ten samochód?

Ten artykuł ma 2 strony:

Volvo V40 T4 (2016) - test, spalanie

Volvo V40 jest na rynku od roku 2012 i wygląda na to, że jeszcze trochę tu zostanie. Po wprowadzeniu S90, V90 i XC90 Volvo z pewnością jeszcze w tym roku zabierze się za dalszą rewolucję w swojej gamie modelowej. W pierwszej kolejności na tapetę zostanie wzięty prawdopodobnie model XC60, bardzo udany i lubiany, ale jednocześnie najstarszy w gamie. Na odstawienie V40 na sam koniec kolejki może wskazywać lifting, który to auto przeszło.

W ubiegłym roku Volvo odświeżyło V40 i jako jedyne z całej gamy zostało upodobnione do całej rodziny nowych 90, które wprowadziły świeży język stylistyczny. To nic złego, bo V40 to nadal świeży model.

W świecie kompaktów nie jest jednak łatwo. Właściwie – który kompakt klasy premium ma łatwo? Musi walczyć o klienta w kategorii, która kojarzona jest z dużą przestrzenią wewnątrz oferowaną za rozsądne pieniądze. Zazwyczaj samochody kompaktowe premium nie dają ani jednego, ani drugiego. Mają za to szereg innych zalet, za którymi z kolei gonią Golf, Civic, Mégane, 308 i wiele innych modeli. To na przykład jakość wykonania i niesztampowy wygląd, nie tylko nadwozia, ale i (a może przede wszystkim) wnętrza.

Trudno określić, któremu ze zwykłych kompaktów wyżej wspomniany pościg idzie najlepiej, ale moimi faworytami są Mazda 3 i Peugeot 308. Wróćmy jednak do V40, które daje coś ekstra ponad zwykły kompakt. Co szczególnego ma w sobie V40?

Przy wspomnianej Trójce ze stajni Mazdy, V40 może nie błyszczy niekonwencjonalną stylistyką, ale jeśli postawimy je np. obok Golfa, czyli klasyki wśród kompaktów, auto ze stajni Volkswagena, chociaż generalnie atrakcyjne, będzie wyglądać zupełnie zwyczajnie. Volvo ma zgrabniejszą linię i nietypowe proporcje, co niestety przekłada się na kilka bolączek, które wychodzą po zajrzeniu do środka. O tym jednak za chwilę.

Zobacz również: SsangYong XLC 1.6 Diesel AWD AT - test

W zestawie pod tytułem V40 dostaniemy od Volvo także bardzo przytulne wnętrze, budowane przez nietypowe kształty, stanowiące połączenie nowoczesnych, ale eleganckich linii z poczuciem solidności, typowym dla szwedzkich maszyn. Fotele wykonane są częściowo ze skóry, a częściowo z tkaniny. To dobre połączenie, bo nie tylko nieźle wygląda, ale także jest praktyczne ze względu na komfort latem. Czarno-beżowe wnętrze uzupełnione jest wstawkami z aluminium – na kierownicy, drzwiach i wokół konsoli środkowej.

W parze z dobrym wykonaniem idzie wysoki komfort. Fotele są zaprojektowane idealnie – bardzo dobrze podpierają ciało, mają wygodnie ułożone zagłówki – trudno im cokolwiek zarzucić. Problematyczny dla kierowcy może być jedynie brak regulacji przedniego podłokietnika. Żeby mieć możliwość ustawienia go pod swoje wymagania, należy albo wybrać najbogatszą wersję Inscription, albo dopłacić 500 zł.

Tu dochodzimy do bolączek wynikających ze świetnej linii tego auta. Jeśli nie zasiadamy z przodu, na dobrze skrojonych fotelach, tylko na kanapie, może być ciasno. Miejsca jest niedużo na nogi i niewiele nad głowami. To efekt proporcji nadwozia — z długą maską oraz opadającej linii dachu, która może wygląda zgrabnie, ale zabiera przestrzeń w tylnej części kabiny.

Czy powyższe oznacza, że w V40 na wakacje z dziećmi zabierzemy się pod warunkiem, że są jeszcze małe? Niekoniecznie – w zgrabnym nadwoziu V40 nie zmieścił się szczególnie obszerny bagażnik. Mierzy on 324 l pojemności i ma wysoki próg załadunkowy. Dla porównania nowy Citroën C3 (segment B) mieści 300 l, a Škoda Rapid Spaceback 415. Owszem, jeśli ktoś szuka dużych pojemności, kupuje kombi. Nie zmienia to faktu, że w V40, mimo wszystko, jak na kompakt, bagażnika trochę brakuje.

Volvo wyposażyło V40 T4 w atut, który sprawia, że kierowca może przymknąć oko na niedużą przestrzeń bagażową. To 2-litrowy, benzynowy silnik, który generuje 190 koni mechanicznych. To z kolei w kompakcie aż nadmiar. To poziom mocy godny auta klasy GTI. Mimo to Volvo nie oznacza tego modelu w żaden szczególny sposób. Od zewnątrz nie widać, że pod maską gotowa do pracy jest cała, spora szwedzka stajnia.

2-litrowa rzędowa czwórka dynamicznie rozwija moc. W połączeniu ze żwawym automatem Geartronic przyjemnie kopie w plecy przy redukcjach. Jeśli nie wstrzelimy gazu w podłogę, również delikatne dawkowanie mocy będzie gwarantowało zdecydowane odejście auta. V40 T4 z automatem do 100 km/h rozpędza się w 6,9 s, a prędkość maksymalna tego auta wynosi 210 km/h.

Zobacz inne testy Volvo

Co ciekawe, chociaż moc tego wozu jest spora, a litraż wcale nie należy do małych, przynajmniej jak na dzisiejsze czasy, V40 T4 nie jest paliwożernym potworkiem. W mieście zadowala się przy bardzo oszczędnej jeździe i pustych ulicach 7,6 l benzyny na 100 km. Przy normalnym, umiarkowanie dynamicznym poruszaniu się przez zatłoczone, miejskie arterie, wynik ten podbija się do 8 l/100 km. W trasie V40 T4 potrzebuje 6,5 l benzyny na 100 km. Po 190-konnym 2-litrowcu można było spodziewać się większej zachłanności.

Cała moc trafia w V40 na przednią oś. Frontowe koła dobrze radzą sobie z przekazaniem tego zasobu na asfalt. Na dynamicznych łukach V40 lekko wyjeżdża frontem na zewnętrzną, ale nie jest to zjawisko, które będzie towarzyszyć nam w codziennej jeździe.

Volvo V40 T4 to kompakt premium, więc z założenia wymaga pewnych poświęceń na rzecz innych cech. To nie jest uniwersalne auto dla przeciętnej rodziny, chociażby ze względu na cenę. Jednak jeśli szukasz dobrze wykonanego, komfortowego kompaktu, nie ograniczaj się wyłącznie do Audi A3 czy BMW Serii 1. Szwedzi też mają tu dużo do powiedzenia i na dodatek pozwalają na konfigurację ich auta z dużą elastycznością.

Ogólna ocena7z 10

Plusy:

  • Wysoki standard wykonania
  • Atrakcyjny wygląd
  • Duża elastyczność konfiguracji i spora liczba opcji
  • Mocny, dynamiczny silnik
  • Uniwersalna skrzynia biegów
  • Komfortowe fotele
  • Komfortowe zawieszenie

Minusy:

  • Niewielka ilość miejsca na kanapie
  • Stosunkowo mały bagażnik
  • Brak regulacji podłokietnika w standardzie

Volvo V40 T4 (2016) - zdjęcia

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Mercedes-Benz GLE Coupé 450 AMG - lepiej późno niż później Pojedynek Mitsubishi L200 z Fordem Rangerem: jak Dawid z Goliatem Nissan NP300 Navara: najbardziej szosowy pick-up w klasie Mini Cooper S Cabrio - ile wyrzeczeń wymaga idealna frajda z jazdy? Volkswagen Tiguan 2.0 TDI DSG Offroad - w teren, czy do miasta? Nowy Fiat 500 Lounge: niemal idealny, a tak daleki od perfekcji Citroën C3 1.2 PureTech 82 i 110 - segment B alternatywny Volvo V90 D5 Polestar Inscription - dobre jak nigdy, szwedzkie jak zawsze Audi A5 Coupé 2.0 TFSI quattro S tronic - ewolucja do doskonałości Volvo V60 Polestar - test najszybszego kombi ze Szwecji Nowy Suzuki Ignis: crossover, który poprawia nastrój Škoda Kodiaq 2.0 TSI DSG 4x4 - test pierwszego dużego SUV-a czeskiej marki Lexus GS F - jedna litera zmienia wszystko Hyundai Elantra 1.6 CRDI DCT: po prostu porządny samochód Nowe Audi Q2 1.4 TFSI S tronic (2016) - na współczesne potrzeby i zachcianki Opel Astra Sports Tourer 1.6 CDTI: kombi z dieslem to również ścisła czołówka segmentu C Toyota C-HR 1,8 Hybrid - Toyota taka jak nigdy Nowy Peugeot 3008 2.0 HDI 150: już bardziej crossover niż minivan Nowe Renault Grand Scénic i Mégane Grand Coupé - pierwsza jazda nowościami z Francji Ford Edge 2,0 TDCI 210 KM AT Sport - zadziwiająco europejski Mercedes-Benz Klasy V250d AMG Line - test vana biznesowego Citroën Grand C4 Picasso BlueHDi 150 - jeszcze lepszy? BMW 225xe Active Tourer: hybryda lepsza od benzyny i diesla Nowe Volvo XC90 T8 Excellence: więcej niż premium

Popularne w tym tygodniu:

Ford Kuga czy Seat Ateca: którym z kompaktowych SUV-ów jeździ się przyjemniej? Škoda Fabia Combi w wersji Drive: czy zachęca do jazdy?