Niemcy kupili więcej elektryków niż spalinówek VW. To dobrze i niedobrze

Volkswagen mierzy się z sytuacją, której jeszcze niedawno trudno było się spodziewać. W Niemczech zamówienia na samochody elektryczne przewyższają już liczbę zamówień na auta spalinowe. Paradoksalnie nie jest to dobra wiadomość.

Volkswagen ID.PoloVolkswagen ID.Polo cieszy się dużym wzięciem
Źródło zdjęć: © WP Autokult | Filip Buliński
Aleksander Ruciński

Jak informuje niemiecki "Automobilwoche", Volkswagen odnotował w Niemczech wyraźny wzrost zainteresowania samochodami elektrycznymi. Popyt zmienił się na tyle szybko, że producent musi dostosować do niego plany produkcyjne.

Dobrym przykładem są zakłady w Emden, gdzie Volkswagen planuje co najmniej dwie dodatkowe zmiany, by zwiększyć produkcję elektrycznego ID.7 w wersji liftback i kombi.

Na większy popyt reaguje również zakład w Zwickau, produkujący m.in. nowego Volkswagena ID.3 Neo. Podobnie jest w przypadku nowego ID. Polo. Mały elektryk produkowany w Hiszpanii zebrał już ponad 40 tys. zamówień w Europie.

Pojawienie się tańszych i mniejszych modeli wyraźnie wpłynęło na wzrost zainteresowania samochodami elektrycznymi. Volkswagen przez lata miał problem z przekonaniem klientów do pojazdów zasilanych prądem, między innymi ze względu na ich ceny oraz stosunkowo ograniczony wybór.

Teraz sytuacja zaczyna się zmieniać, ale dla producenta oznacza to kolejny problem

Pierwszym jest marża. Mówiąc wprost – Volkswagen zarabia na elektrykach mniej niż na pojazdach spalinowych. Większy udział aut elektrycznych w miksie sprzedaży oznacza więc niższe przychody. To szczególnie kluczowe teraz, gdy koncern mierzy się z dużymi problemami finansowymi.

Druga kwestia to trudności w przesuwaniu produkcji między fabrykami. Zakłady produkujące modele spalinowe nie wykorzystują w pełni swojego potencjału, a te wytwarzające elektryki muszą zwiększyć produkcję. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przeniesienie produkcji niektórych modeli na prąd do "spalinowych" fabryk, ale nie jest to takie łatwe.

Samochody elektryczne są konstrukcyjnie prostsze od aut spalinowych i wymagają mniejszej liczby komponentów, a ich produkcja jest mniej pracochłonna, przez co fabryki funkcjonują w zupełnie inny sposób. Producent będzie musiał więc dopasować swoje zakłady do zmieniającej się struktury popytu. A to rodzi kolejne koszty.

Volkswagen znalazł się więc w dość paradoksalnej sytuacji. Wzrost zainteresowania elektrykami jest tym, do czego od lat dąży europejska motoryzacja, ale im szybciej klienci odchodzą od samochodów spalinowych, tym większym wyzwaniem staje się wykorzystanie dotychczasowej infrastruktury produkcyjnej i utrzymanie zadowalających marż.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE