Peugeot 3008 2,0 HDi HYbrid4 - crossover po francusku [test autokult.pl]

Ten artykuł ma 4 strony:

Peugeot 3008 2,0 HDi HYbrid4 — test

Francuzi zawsze słynęli z tego, że ich auta były bardziej lub mniej oryginalne na tle konkurencji. Peugeot jako pierwszy stworzył hybrydowego crossovera z silnikiem Diesla. A to dopiero początek ciekawostek…

Na dobrą sprawę łączenie silnika wysokoprężnego i elektrycznego to dość karkołomne zadanie. Dlatego producenci niechętnie podejmują takie kroki. Peugeot poszedł jeszcze dalej, bo silnik elektryczny zaprzęgł do podwójnej roboty: ma on nie tylko wspierać diesla, ale również dostarczać napęd na tylną oś. Tak powstał crossover 3008 HYbrid4, który jest bardzo specyficznym autem. A czy udanym?

Hybryda hydrauliczna – tańsza, sprawniejsza, lepsza

Czy to crossover?

Pierwszym crossoverem Francuzów był model 4007, który nie był modelem Peugeota, tylko Mitsubishi Outlanderem ze zmienionym przodem. Francuzi postanowili jednak – być może z powodu ślimaczego tempa rozwoju koncernu Mitsubishi Motors – przygotować coś sami i wbić się w ten bardzo popularny segment z czymś prawdziwie francuskim. Ale czy udało się im stworzyć crossovera?

No właśnie. Gdy spojrzy się na 3008, na myśl przychodzi raczej minivan. Samochód jest praktycznie pozbawiony cech crossovera, tym bardziej że w wersji z jednym silnikiem występuje tylko z napędem na przednią oś. Brakuje mu quasi-terenowych plastikowych osłon, wyraźnie większego prześwitu, a nawet wyglądu choć nieco przypominającego samochód terenowy. Tymczasem definicja crossovera rozszerzyła się już tak mocno, że dziś każdy, kto chce, może go mieć. Wystarczy, że tak go nazwie (patrz Hyundai Veloster).

Peugeot 3008 2,0 HDI FAP 150 Allure – dlaczego nie? [test autokult.pl]

Zaoferowanie klientowi kompaktowego i rodzinnego crossovera to niemal obowiązek wszystkich producentów motoryzacyjnych.  Nie każdy musi kojarzyć, jak wyglądają reprezentanci tych segmentów w interpretacji marki Peugeot – na polskich ulicach nie widuje się ich zbyt często. Dlaczego model 3008, mimo niemal trzyletniej obecności na rynku, nadal wzbudza na drogach niemałe zainteresowanie?

Przyjmijmy zatem, że jest to minivan, ale Peugeot zauważył, że takie określenie jest już niemodne, i powiedział, że 3008 to crossover. Jednobryłowe nadwozie tego auta trudno określić jako ładne. Powiedzmy, że styliści trochę się napracowali i stworzyli coś naprawdę wyróżniającego się w tym segmencie, ale ani bryła nadwozia, ani przód czy tył nie urzekają wyglądem. Ogromna paszcza krótkiej, mocno pochylonej maski nijak ma się do mini… przepraszam, takiego crossovera. Reflektory same w sobie wyglądałyby atrakcyjnie, gdyby nie to coś, co znajduje się pod nimi. Przód jest jednym wielkim stylistycznym bałaganem i zlepkiem różnych pomysłów.

Zobacz również: Jak działa asystent pasa ruchu i aktywny tempomat?

Linia boczna jest według mnie zupełnie niezdefiniowana. Niby-opływową linię psuje niby-agresywna pionowa część przednia. Duża powierzchnia blachy robi z sylwetki to, co z lekko otyłej kobiety poziome pasy na sukience. Błotniki nabrzmiałe, a same nadkola i koła małe. Jakby projektantów było trzech. Jeden zajmujący się samochodami typu crossover, drugi — vanami, a trzeci hatchbackami. Nie dogadali się i każdy coś dorysowywał, podczas gdy dwaj pozostali byli nieobecni. Trwało to jakiś czas, aż szef stylistów przyszedł i powiedział: „Dobra panowie, dawać, co macie, bo auto idzie do produkcji”. Żaden się nie przyznał, że mącił przy projekcie, a że nie było czasu tego sprawdzać i zatwierdzać, rysunki trafiły jeszcze do speca od aerodynamiki, który przekombinował przód, i auto trafiło do produkcji. Tak mniej więcej prezentuje się samochód, gdy patrzy się na niego właściwie z każdej strony.

Widać również, że choć przód się nie udał, próbowano walczyć o urodę tyłu — tu wyszło najlepiej. Znacznie lepiej niż 308 SW, ale to żadna pochwała. Ogólnie auto jest oryginalne. Dla mnie jego wygląd jest odpychający, ale ktoś mądry kiedyś powiedział, że samochodem jeździ się, siedząc w środku, a to już zupełnie inna bajka.

Nie oceniaj książki po okładce

Gdybym miał sprzedawać Peugeota 3008, zrobiłbym tak: zawiązał klientowi oczy, wprowadził go ostrożnie do wnętrza i pozwolił zdjąć chustkę. Już na starcie złapałbym sporo punktów. Przyznaję, że lubię samochody francuskie, ale nie jakoś wyjątkowo. Przyznaję też, że niemieckie są świetne, ale ich wnętrza zwykle mocno wieją nudą. Są tak kwadratowe i eleganckie jak szczęki bogatych właścicieli Mercedesów. Są tak poukładane jak książki na półkach w biblioteczkach filmowych bohaterów. Tymczasem to wszystko jest okropnie nudne i bez polotu.

Peugeot 3008 ma bardzo, ale to bardzo przyjemną kabinę, która wcale nie odbiega jakością wykonania od najlepszych. Tak jak 508 ładnie wpisał się w niemiecką klasę średnią, tak uważam, że 3008 ma o wiele przyjemniejsze i tak samo dobre jakościowo wnętrze niż np. Volkswagen Tiguan. A że ładniejsze, to już zupełnie pomijam.

Peugeot 508 2,0 HDi HYbrid4 RXH — dobrymi chęciami… [test autokult.pl]

Uterenowione wersje najzwyklejszych osobówek coraz częściej uatrakcyjniają ofertę producentów motoryzacyjnych. Odpowiednio zmodyfikowane auta z nadwoziem hatchback, minivany czy kombi nie cieszą się jednak w Polsce zbyt dużą popularnością, a poziom ich sprzedaży w niektórych przypadkach oscyluje wokół wartości błędu statystycznego. Zastanów się: jak często widujesz na drodze Peugeota 508 RXH? No właśnie, warto zastanowić się dlaczego.

Peugeot 508 2,0 HDi HYbrid4 RXH — dobrymi chęciami… [test autokult.pl]

Uterenowione wersje najzwyklejszych osobówek coraz częściej uatrakcyjniają ofertę producentów motoryzacyjnych. Odpowiednio zmodyfikowane auta z nadwoziem hatchback, minivany czy kombi nie cieszą się jednak w Polsce zbyt dużą popularnością, a poziom ich sprzedaży w niektórych przypadkach oscyluje wokół wartości błędu statystycznego. Zastanów się: jak często widujesz na drodze Peugeota 508 RXH? No właśnie, warto zastanowić się dlaczego.

Jedyną poważną wadą tego auta jest kompletnie bezużyteczny mały schowek umieszczony przed pasażerem. Otwierasz standardowej wielkości pokrywę i ukazuje ci się spora przestrzeń. Na pierwszy rzut oka, bo po chwili okazuje się, że zmieści się w nim najwyżej portfel. Jednak Peugeot nadrabia to w innych miejscach.

Ogromne kieszenie w drzwiach, w które z łatwością wchodzą duże butelki. Przepastny podłokietnik, do którego można włożyć 3 pudełka z płytami CD, 8 czekolad, 250-gramowego batona marcepanowego, nawigację z przewodem i telefon. Do tego pod stopami pasażerów z tyłu, w podłodze są dwa praktyczne schowki, również sporej wielkości. Szkoda tylko, że bagażnik stracił 60 l przestrzeni, w którą wciśnięto akumulator i napęd elektryczny. Mimo to nie jest jakoś specjalnie mały (362 l). Znalazłem nawet praktyczne miejsce do ładowania elektronicznego papierosa (patrz zdjęcia).

Przestrzeni dla pasażerów w Peugeocie 3008 nie brakuje. Z przodu wygodne fotele, wygodniejsze niż w  508, dobrze służą także osobom o większej masie czy wzroście odbiegającym od przeciętnego. Z tyłu dwie osoby podróżują w komfortowych warunkach. Auto jest bardzo ciche jak na tej wielkości bryłę, a widoczność w zakresie 180 stopni można uznać dziś za wzorową. Małe trójkątne okienka naprawdę służą lepszej obserwacji drogi i bardzo się przydają w mieście oraz na krętych drogach. Ergonomia wymaga nieco przyzwyczajenia, ale po kilkunastu minutach okazuje się bardzo poprawna.

Na pewno każdemu spodoba się centralna część kokpitu. Mocno pochylony z cykorłapką i przyciskami w stylu lotniczym każdej osobie przypadnie do gustu. Kierownica świetnie leży w dłoniach, a łopatki do zmiany biegów znajdują się w odpowiedniej od niej odległości. Zegary są czytelne i przekazują kierowcy wszystkie niezbędne informacje. Może poza jedną, bo nigdy nie wiadomo, jaki jest aktualnie załączony bieg.

Poza małym wyświetlaczem komputera między zegarami kierowca ma do dyspozycji jeszcze dwa dodatkowe. Jeden w centralnej, górnej części deski rozdzielczej. Duży, czytelny i ładnie wyglądający. Drugi za daszkiem okrywającym zegary w postaci małej szybki, na którą rzucane są tylko podstawowe informacje, takie jak prędkość i ustawienia tempomatu. Wbrew pozorom bardzo praktyczna rzecz.

Prawie normalnie

HYbrid4 to oczywiście najciekawszy element w tym samochodzie. Jest to oryginalne połączenie silnika Diesla z napędem elektrycznym; w tym układzie każdy silnik ma swoją rolę (czyt. oś do napędzania). Zmianę przełożeń powierzono półautomatycznej skrzyni biegów. Podstawowym silnikiem jest znany 163-konny diesel HDi serwujący moment obrotowy 300 Nm, 40 Nm mniej niż ten sam silnik bez wspomagania elektrycznego. Francuski ropniak znany jest z wysokiej kultury pracy i raczej przeciętnego dołu. Jest za to bardzo cichy. Dodatkowy napęd pochodzi z elektrycznego motorka o mocy 37 KM i maksymalnym momencie obrotowym 200 Nm.

Jak już pisałem w teście Człowiek vs. hybryda, kierowca ma do dyspozycji 4 tryby pracy: AUTO, SPORT, ZEV i 4WD. Ponieważ o trybach związanych z ekologią napisałem już wystarczająco dużo, zajmiemy się teraz pozostałymi.

Ustaliliśmy, że jest to crossover, a więc napęd na cztery koła wydaje się obowiązkowy. Tu jest on inny niż wszystkie. Nie ma żadnego połączenia między osiami poza przewodami i komputerem. Co ciekawe, napęd tylnej osi dołącza się błyskawicznie, bo nie zależy od żadnych sprzęgieł. Próba zerwania przyczepności podczas ruszania na asfalcie właściwie zawsze kończy się fiaskiem. Nie próbowałem slajdów na szutrowych drogach, ale jedno jest pewne: dopóki silnik elektryczny ma skąd czerpać energię, trakcja jest znakomita.

Jednak to, co najlepsze w tym — jakkolwiek by patrzeć — niepozornym samochodzie, to tryb SPORT. Po jego włączeniu francuski crossover staje się prawdziwym rodzinnym ekspresem. Osiągi 200-konnego połączenia silników są naprawdę mocną stroną Peugeota 3008 HYbrid4. Przyspieszenie zaskakuje nawet kierowców samochodów klasy wyższej. Reakcja jest błyskawiczna i brutalna, a samochód momentalnie uzyskuje prędkości znacznie przekraczające dopuszczalne. V-max jest do osiągnięcia w każdej chwili.

W przeciwieństwie do trybu AUTO, w którym rusza się na prądzie i po włączeniu się diesla samochód ma silnikodziurę, o której pisałem już wcześniej, na programie sportowym auto strzela do przodu jak wariat. Jedyną rysą na układzie napędowym jest skrzynia biegów. Zrobotyzowany manual niestety nie może pochwalić się ani kulturą pracy, ani szybkością, choć tryb SPORT trochę to poprawia. Chwalę go jednak za to, że potrafi „myśleć”.

Uwielbiam automaty, ale nie lubię w nich jednej rzeczy – błyskawicznej zmiany biegu na wyższy przy każdym odjęciu gazu. Kiedy zamierzam wyprzedzać, chciałbym, żeby skrzynia była na to gotowa, tak jak ja. Poza tym po wyprzedzeniu auta często nawet sam nie wiem, czy chcę wyprzedzić następne, czy jeszcze poczekać. Tymczasem większość automatów sama podejmuje decyzję i wrzuca najwyższy bieg, uznając, że skończyłem. Skrzynia Peugeota robi inaczej.

Peugeot iOn — czy prąd zawładnie światem motoryzacji? [test autokult.pl]

Na pierwszy rzut oka Peugeot iOn to tradycyjne, zwykłe auto. Małe, miejskie i nieco bez wyrazu. Drugi rzut oka intryguje. Trzeci powoduje, że z tego małego pudełka nie masz już ochoty wysiadać! Jak się jeździ w pełni elektrycznym samochodem? Przede wszystkim… cicho.

Gdy wciskam gaz do oporu, owszem, redukuje powoli, ale nie tak, żebym narzekał. Kiedy natomiast już zredukuję, to czeka na mój ruch. Również po wyprzedzeniu wciąż jest gotowa na moje decyzje. Wrażenie na początku jest takie, że przytrzymuje niskie przełożenie zbyt długo i auto zwyczajnie wyje. Na początku zastanawiałem się: „Dlaczego nie wrzuca biegów na wyższe? Przecież już wyprzedziłem”. Tymczasem nieraz z tego korzystałem. Może to taki program-rekompensata za szarpanie i powolne redukcje. Tak czy inaczej na początku irytuje, ale z czasem okazuje się przydatne.

Crossover pełną gębą

Uwielbiam crossovery – te prawdziwe – za jedną rzecz. Znakomicie czują się na polskich drogach i może dlatego są tak popularne. Pamiętam test Peugeota 508 i jego nadczułą kierownicę oraz sztuczną sztywność podwozia. 3008 HYbrid4 jest inny. Miękki jak trzeba i stabilny do bólu. Nie serwuje wstrząsów na kierownicy, a ta jest wystarczająco precyzyjna. Auto nie przechyla się na zakrętach tak, jak możecie to sobie wyobrażać, choć dodatkowy silnik i akumulator ważą prawie 200 kg.

Przyczepność jest znakomita nie tylko na starcie, ale również na szybko pokonywanych zakrętach i w slalomie. Próba wytrącenia go z równowagi kończy się całkowitą kapitulacją, co więcej, trudno wyczuć podsterowność. Układ stabilizacji toru jazdy wtrąca się bardzo rzadko, ale konkretnie. Może to zasługa przyczepnych Michelinów. Nie jest to samochód sportowy, ale na dziurawych drogach jest bardzo pewny, bardziej niż sztywna 508.

Również pod względem komfortu niczego mu nie brakuje. Nierówności wybiera miękko i po ciuchu. Nic nie przenosi się ani na kierownicę, ani na siedzenia, a karoseria wydaje się bardzo sztywna. Podczas jazdy po dużych wybojach auto potrafi się rozbujać jak statek, ale nie traci równowagi nawet na chwilę. To samo dotyczy gwałtownego awaryjnego hamowania. Uznaję Peugeota 3008 HYbrid4 za jedno z najlepszych podwoziowo aut typu crossover, jakie testowałem.

Po co ta hybryda?

Za hybrydę trzeba dopłacić aż 28 800 zł i nie można wybrać wersji wyposażeniowej. HYbrid4 odpowiada niemal całkowicie najwyższemu pakietowi Allure i ma jedynie kilka opcji w wyposażeniu oraz kilka pakietów, podobnych do wersji niehybrydowej. Ogólnie 2,0 HDi z automatem w wersji Allure i HYbrid4 to podobnie skonfigurowane auta. Czy hybryda się opłaca? Dobre pytanie.

28 800 zł to dziś około 5400 l paliwa. Według producenta różnica w spalaniu wynosi 4,7 l/100 km w cyklu miejskim i 2,7 l/100 km w cyklu mieszanym. Z prostej kalkulacji wynika, że hybryda zwróci się po przejechaniu 114 tys. km w mieście lub po 200 tys. km w cyklu mieszanym. Sami sobie odpowiedzcie, czy to się opłaca.

Jednak HYbrid4 to nie tylko kwestia potencjalnych oszczędności. To nie taki sam samochód jak klasyczny 3008 2,0 HDi. To superszybki liniowiec, który potrafi zgasić zapędy niejednego hot hatcha podczas wyścigu spod świateł. Ma mniejszy bagażnik, ale nie aż tak, aby stanowił on dużą wadę. Ma za to dwie kapitalne zalety: w mieście pali mniej niż w trasie, a gdy wjeżdżasz nim powoli do parku, nie masz żadnych wyrzutów sumienia, że zatruwasz okoliczną przyrodę.

+Obszerne wnętrze
+Jakość i styl wykończenia kabiny
+Szybki i sprawny napęd 4WD
+Bardzo dobre zawieszenie
+Ponadprzeciętne osiągi jak na…
+…tak niskie zużycie paliwa
-Niewielki…
+…choć praktyczny bagażnik
-Mimo wszystko praca skrzyni biegów
-Cena

Ogólna ocena auta: 6/10

Zobacz inne test samochodów marki Peugeot!

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

BMW 750d xDrive M-Sport kontra Audi A8 4.2 TDI quattro - test BMW M4 Cabrio - test Nowy Opel Astra OPC GTC (2014) - test Renault Captur 1,5 dCi 90 Intens Energy - test Volkswagen California Beach 2.0 TDI BiTurbo DSG - test Audi A3 Cabriolet 1,8 TFSI S-Tronic Ambition - test Toyota Aygo X-Cite - test BMW Z4 E89 sDrive35is M-Sport - test Nowe Audi A6 3,0 TDI BiTurbo i 3,0 TFSI - pierwsza jazda Nowe MINI Cooper S - test Mercedes-Benz Klasy E 350 BlueTec AMG 9G-Tronic (W212) - test Renault Master 165 dCi L3H2 - test Nowe Audi A7 3.0 TDI BiTurbo - pierwsza jazda Audi S1 Sportback - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI Highline - test Citröen C4 Aircross 1.8 eHDI 150 4x4 - test Mazda 3 Sedan 2,0 SKYACTIV-G AT skyPASSION – test Nowa Škoda Fabia (2015) 1,2 TSI 90 KM - pierwsza jazda Porsche Macan S - test Renault Clio Grandtour GT 120 EDC - test Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test wideo Opel Astra Sedan 1,6 CDTi vs. Renault Fluence 1,6 dCi vs. Škoda Octavia 1,2 TSI vs. Toyota Corolla 1,6 Valvematic - test Nowy Opel Corsa 1,0 Turbo & 1,4 Turbo - pierwsza jazda Nowy Peugeot 508 SW 2,0 HDI A6 (AM3) Active - pierwsza jazda

Popularne w tym tygodniu:

Škoda Fabia Combi w wersji Drive: czy zachęca do jazdy? Ford Fiesta 1.0 EcoBoost: miejskie auto, którym chce się jechać w trasę