Test: Škoda Kodiaq 1.5 TSI Style – SUV w sam raz

Cztery lata po debiucie Škody Kodiaq największy SUV czeskiego producenta doczekał się zmian i to wcale niemałych. Ma nowy wygląd i poprawione wnętrze, ale czy na plus? I jeszcze jedno: czy najsłabsza wersja benzynowa ma wystarczająco dużo mocy?

Škoda Kodiaq 1.5 TSI Style

Škoda Kodiaq 1.5 TSI Style (fot. Marcin Łobodziński)

Škoda Kodiaq 1.5 TSI Style — opinia, test

Zacznijmy od zmian wizualnych. Nowy przód z szerszym grillem i smuklejszymi światłami nadał Kodiaqowi nico więcej muskularności. Niestety "rysą" na moim zdaniem przyjemnie wyglądającym grillu jest radar umieszczony tak, jakby samochód brał udział w serialu bez możliwości lokowania produktu. Oczywiście wyżej znajdziemy znaczek Skody, a jakby ktoś miał wątpliwości, to z tyłu jest typowy dla czeskiej firmy ogromny napis ŠKODA.

Tył już potraktowano spokojniej, a światła w standardzie są w pełni diodowe. Zresztą dotyczy to także przednich reflektorów, które w wyższych wersjach mogą być adaptacyjne o nazwie Full LED Matrix. Dla wersji Style są standardem. I jak zazwyczaj podkreślam wartość dobrego oświetlenia, tak w tym przypadku również. Nawet tylko dla niego warto wybrać Style, zamiast bazowej wersji Ambition.

Kiepsko wydlądający "prostokąt" na grillu i rewelacyjne reflektory adapacyjne

Reflektory są o klasę lepsze niż adaptacyjne z Superba, które oślepiają kierowców jadących z naprzeciwka, a do tego szczególnie rewelacyjnie nie działają. Oświetlenie Kodiaqa po liftingu jest moim zdaniem jednym z najlepszych w autach klasy niepremium. Pięknie i dynamicznie wycinają fragmenty snopu światła tak, by kierowcy z przodu nie narzekali, a po przełączeniu na drogowe, robią nocą dzień przed autem.

Test: Škoda Kodiaq RS — przyjemnie bezsensowna pozycja w gamie

Lifting Škody Kodiaq mógł pozostać przez was niezauważony, ale w przypadku wersji RS warto na chwilę się zatrzymać. Zamiast jednostki Diesla pod…

Jeszcze lepsze wnętrze

Również jasna skórzana tapicerka zmienia postrzeganie wnętrza, które nawet wieczorem nie wprowadza mrocznego klimatu. Zaskakująco długo utrzymuje czystość i jakością robi dobre pierwsze wrażenie. Podobnie jak poziom montażu wszystkich elementów. Na przykład panel, za którym ukryto górny schowek, ten przed pasażerem, wygląda jak kawałek plastiku, a w dotyku przypomina gumę.

Znakomicie zaprojektowany i zmontowany kokpit

Zmiany wewnętrzne objęły zarówno część przed kierowcą, jak i środkową, z dużym, znanym już wcześniej dotykowym ekranem systemu multimedialnego. Ten i tak od początku istnienia Kodiaqa był bardzo dobry i tu nic się nie zmieniło. Cieszy intuicyjna i szybka obsługa czy dość dobra łączność bezprzewodowa, choć nieco irytuje każdorazowa konieczność łączenia auta z telefonem.

Zobacz również: Test: Audi Q4 e-tron - przewaga dzięki... przestrzeni?

Cieszy wciąż w pełni mechaniczna, pokrętłowo-przyciskowa obsługa panelu klimatyzacji, w przeciwieństwie do tego, co czeka klientów Volkswagena. Oczywiście ergonomia czy funkcjonalność samochodu to najwyższa klasa. Z małym wyjątkiem.

Wystające pokrętło-przyciski na kierownicy są teraz tak umieszczone, że jeszcze łatwiej coś zrobić przez przypadek, a przy okazji... działają gorzej.

Na dwuramiennej kierownicy, która pozwala jeszcze wygodniej trzymać ją osobom kierującym lewą ręką na godzinie 6, pojawiły się większe pokrętła do sterowania komputerem pokładowym i głośnością. Mocniej wystają, zatem łatwiej przez przypadek coś przełączyć lub zmienić natężenie dźwięku. Wcześniej to tylko irytowało, teraz doprowadza do szału. Pewnym pocieszeniem jest to, że pokrętła są o wiele mniej czułe niż wcześniej, zatem na reakcję komputera pokładowego nie czekajcie – trzeba czasami wcisnąć lub przekręcić pokrętło kilka razy.

Wyposażenie samochodu jest kompletne do zimowych jazd. Ma cztery miejsca siedzące z podgrzewaniem (800 zł), ogrzewaną kierownicę (600 zł) i przednią szybę (1200 zł), a także trzystrefową klimatyzację (standard w Style). Przed nieoczekiwanymi przeszkodami na drodze chroni pakiet na bezdroża (1100 zł), czyli dodatkowa osłona silnika, zawieszenia, przewodów hamulcowych i paliwowych oraz dodatkowe elementy ochronne.

Ogromna przestrzeń z tyłu to mocny atut Kodiaqa na tle konkurentów

W testowym aucie postawiono głównie na wyposażenie dodatkowe, kosztem silnika i napędu na cztery koła. W praktyce mamy samochód wyposażony bardzo dobrze, ale z najsłabszym silnikiem, który okazuje przynajmniej wystarczający.

1.5 TSI pod maską dużego auta

Stosunkowo mała jednostka 1.5 rozwija 150 KM i 250 Nm w zakresie 1500–3500 obr./min. W połączeniu z 7-biegowym automatem potrafi rozpędzić kodiaqa w 9,7 s do 100 km/h i ostatecznie do 205 km/h. Na papierze osiągi są przeciętne, ale w praktyce więcej niż wystarczające.

Samochód cieszy dobrą dynamiką w pełnym zakresie obrotów i nigdy nie brakuje mu mocy w zakresie dopuszczalnych prędkości, choć nie można powiedzieć, bym mamy do czynienia z autem szybkim. Pomocna jest dobrze dostrojona skrzynia biegów, która szybko reaguje na potrzebę redukcji.

Sylwetka Kodiaqa to klasyka SUV-a, ale nadwozie wydaje się rozciągnięte

Standardowa blokada mechanizmu różnicowego EDS pozwala na sprawne i płynne przeniesienie mocy nawet na ośnieżoną nawierzchnię. Oczywiście przydałby się napęd 4×4, ale i bez tego kodiaq radzi sobie dobrze. Nawet w trudniejszych warunkach niż jazda do przodu.

Posłusznie skręca, a w razie podsterowności system ESC dobrze koryguje tor jazdy. Samochód radzi sobie również na podjazdach czy w lekkim terenie. Nie chciałbym przekonywać, że napęd 4×4 nie jest tu potrzebny, natomiast na pewno nie jest niezbędny.

Kolejny, mocny atut Kodiaqa - jego przepastny i nad wyraz funkcjonalny bagażnik

Przyznam, że spodziewałem się trochę niższego zużycia paliwa. 9,3 l/100 km na autostradzie i 6,9 l/100 km podczas jazdy na drogach krajowych to minimum o litr więcej niż moje oczekiwania. Idę o zakład, że z 190-konnym motorem 2.0 TSI kodiaq spali najwyżej tyle samo.

Podczas całego testu i normalnego używania samochodu średnie zużycie paliwa wyniosło 9,6 l/100 km pomimo tylko krótkich jazd autostradami oraz raczej spokojnego operowania gazem. To akurat wynik, którego mniej więcej się spodziewałem.

Pierwsza jazda: Škoda Kodiaq — fajny ten facelifting

Kilka lat na rynku motoryzacyjnym to dużo. Jedne samochody starzeją się szybciej, inne natomiast nieco wolniej. W tym filmie opowiem o największym SUV-ie…

Jak po sznurku

Na dużą pochwałę zasługuje układ jezdny, w którym nie przesadzono ze sztywnością tłumienia, dzięki czemu auto jest bardzo komfortowe. To zasługa nie tylko samego zestrojenia, ale i dużego rozstawu osi, który pomaga w pochłanianiu nierówności i stabilizuje jazdę na wprost.

Nawet przy wysokich prędkościach samochód jest niewzruszony, a przy nagłej zmianie kierunku pochyla się na zewnątrz, jednak elektronika czule pieści hamulcami koła, by zachować jak najwyższą stabilność.

Testowy kodiaq jest wyposażony w solidny pakiet asystentów jazdy i ku mojemu zaskoczeniu, nie są to systemy irytujące. Tu znów odniosę się do Superba, w którym bywały dość męczące. Jedynie Predictive Cruise Control nadaje się tylko do wyłączenia lub w ogóle usunięcia z polskiego rynku, bo na naszych drogach bywa niebezpieczny. Chyba, że za bezpieczne uznaje się hamowanie do ok. 60 km/h na autostradzie, ponieważ nawigacji wydaje się, że jedziemy drogą techniczną i przed nami jest ostry zakręt. To tyle w kwestii autonomicznej jazdy w przyszłości.

Ogólnie jednak pozostałe systemy są faktycznie wspomagające i wręcz odprężające. Doskonale działa nie tylko tempomat w kwestii zachowania odstępu od aut poprzedzających, ale i system utrzymania na pasie ruchu.

Czemu to tyle kosztuje?

Wersja testowa kosztuje 183 tys. zł, ale w niej zawarte jest wyposażenie dodatkowe za 34 tys. zł. Według cennika za 10 tys. zł mniej, kupilibyśmy specyfikację Laurin&Klement z tym samym silnikiem lub Sportline'a z dieslem o mocy 150 KM.

Faktem jest, że konfigurując wersję Style do poziomu L&K, ceny będą zbliżone, ale wybierając tańszy wariant i ogrom możliwości w konfiguratorze, możemy stworzyć auto w podobnej cenie co wyższa wersja, jednak z wyposażeniem lepiej dopasowanym do własnych potrzeb. I rzeczywiście, porównując Style z L&K, też wybrałbym niższy wariant, dodając swoje opcje, ale nie to, co w standardzie ma L&K. Jeśli już brać topową odmianę lub choćby Sportline, to silnik 1.5 TSI nie bardzo do tego pasuje. Lepiej zdecydować się na coś mocniejszego.

Ciekawostką może być to, że chcąc kupić tak dużego i przestronnego SUV-a z tradycyjnym, niehybrydowym napędem, nie ma na rynku dużego wyboru w podobnej cenie. No chyba, że konkurencją nazwiemy Seata Tarraco czy VW Tiguana, ale np. Koreańczycy już nic zbliżonego nie mają.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Przestrzeń w kabinie i bagażniku
  • Funkcjonalność i ergonomia
  • Rewelacyjna pozycja za kierownicą
  • Komfort jazdy, wyciszenie
  • Dobre osiągi jak na tak mały silnik
  • Znakomite właściwości jezdne
  • Praca systemów bezpieczeństwa
  • Oświetlenie

Minusy:

  • Mimo wszystko silnik mógłby być mocniejszy i tym bardziej oszczędniejszy
  • Irytujący system dostosowania prędkości do drogi i znaków
  • Fatalne pokrętła na kierownicy
Marcin Łobodziński

Moja opinia:

Jeśli chcesz wydać na SUV-a mniej niż 200 tys. zł, ale mieć bogate wyposażenie, a nie potrzebujesz dużej mocy, to Skoda Kodiaq w takiej specyfikacji jak testowa jest w sam raz. Choć pod maską ma nieduży silnik, a pod podłogą brakuje napędu 4×4, to wyposażeniem, komfortem jazdy, jakością wykonania wnętrza i jego przestronnością potrafi wręcz urzec. Nowym wyglądem też, choć po liftingu nadal wygląda jak auto, które zostało rozciągnięte na siłę.

Škoda Kodiaq 1.5 TSI Style — dane techniczne

Skoda Kodiaq 1.5 TSI Style

Silnik i napęd:

Objętość skokowa: 1,5 l  
Moc maksymalna: 150 KM  
Moment maksymalny: 250 Nm  
Skrzynia biegów: 7-biegowa, DSG  
Pojemności i masy
Pojemność bagażnika: 720 l  
Pojemność zb. paliwa: 58 l  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 9,7 s  
Prędkość maksymalna: 205 km/h  
Zużycie paliwa (miasto): --- 9,0 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): --- 6,9 l/100 km
Zużycie paliwa (autostrada): --- 9,3 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 6,9–7,5 l/100 km 8,6 l/100 km
Cena:
Model od: 117 850 zł  
Wersja testowa od: 146 100 zł  

Pełne dane techniczne znajdziesz na Autocentrum.pl

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Renault Clio R.S. 200 EDC - dwie twarze [test autokult.pl] Peugeot 308 GT 1.6 THP 205 - test, opinia, spalanie, cena Test: Citroën Berlingo 1.2 PureTech - propozycja dla tych, którzy nie potrzebują SUV-a Mazda 3 2,0 Skyactiv-G SkyEnergy - test Lexus NX, Audi Q5 i Jaguar F-Pace: oczekiwania kontra rzeczywistość Test: Ford Grand Tourneo Connect Active - nie potrzebujesz SUV-a Test Nissana Micry: po liftingu i z automatem jeszcze przyjemniejszy Jeździłem moim marzeniem z dzieciństwa. Kolejny raz Mustang okazał się ideałem Ford Fiesta 1.0 EcoBoost: miejskie auto, którym chce się jechać w trasę Test: BMW X5 xDrive25d - ile kosztuje teleport? Ford Focus Sedan 1,6 EcoBoost 182 KM Titanium - dylemat [test autokult.pl] Test: Hyundai Elantra 1.6 CVT – proste i nowoczesne? A jednak można!

Popularne w tym tygodniu:

Test: BMW X5 xDrive 30d - z tym dieslem mógłbym jechać i na koniec świata Test: Peugeot 308 - pokochasz i znienawidzisz Test: Aston Martin DBX to historyczny sukces marki. Brytyjczycy wreszcie mają auto lepsze od Porsche Test: Kia e-Niro - mów o niej: normalny samochód Test: Volkswagen Caddy PanAmericana – kombivan na pokaz Test: Audi Q4 e-tron - zobacz, dokąd zmierza motoryzacja Test: Hyundai Ioniq 5 kontra Tesla Model 3, czyli podróż elektrykiem na dwa sposoby Test: Mercedes-AMG G63 - gdyby absurd miał koła Porównanie: Lamborghini Urus kontra Porsche Cayenne Turbo GT – rodzinne porachunki Test: Mercedes-Benz E 300e po liftingu - dobrze, że w ofercie jest alternatywna hybryda plug-in Test: nowy Peugeot 308 Hybrid 225 - Francuzi wreszcie odrobili lekcje. Przynajmniej w dużej części Test: Nowe Suzuki SX4 S-Cross – dwa punkty widzenia