fot. Marcin Łobodziński

Hyundai Elantra 1.6 CRDI DCT: po prostu porządny samochód

Hyundai Elantra jest klasycznym kompaktem w Azji czy Stanach Zjednoczonych, gdzie nikogo nadwozie sedan nie dziwi. Nie wpisuje się jednak w pewne standardy europejskie. Jest za to zaskakująco poprawny, choć pewne azjatyckie naleciałości powodują, że do ideału trochę mu brakuje.

Ten artykuł ma 2 strony:

W Europie Hyundai nie odnosi sukcesów ani kompaktowym i30, ani tym bardziej Elantrą, ale polski importer zdecydował się na wprowadzenie do Polski drugiej generacji tego modelu, bo to najlepszy rynek dla kompaktowych sedanów w Europie. Tym samym dostaliśmy bardzo ładne auto z linią nadwozia w stylu liftbacka, które na pierwszy rzut oka można pomylić z większym i40.

4,57 m długości przy rozstawie osi wynoszącym 2,7 m to oczywiście górna granica wymiarów dla samochodów klasy kompakt. Przy tak długim nadwoziu udało się narysować piękną linię boczną z tylną szybą popadającą pod niewielkim kątem, płynnie przechodzącą w bagażnik. Teoretycznie można było stworzyć liftbacka, ale to sedany są najchętniej kupowanymi kompaktami na świecie. To Toyota Corolla, a nie Auris czy Volkswagen Golf jest numerem jeden w światowych rankingach. Tymczasem Hyundai Elantra jest globalnie najlepiej sprzedającym się samochodem tej marki.

U nas sedan kojarzy się głównie z przedstawicielami handlowymi, którzy potrzebują stosunkowo taniego, a jednocześnie eleganckiego samochodu. Taki jest Hyundai Elantra. Nie brakuje mu elegancji również w kabinie, choć tu uwagę europejskiego klienta od razu przyciąga deska rozdzielacza jakby skopiowana z Seata Leona. Ma jednak mniejszy ekran nawigacji i wykonano ją w typowym dla Hyundaia stylu. To połączenie przeciętnie prezentujących się tworzyw sztucznych z tandetnymi, czarnymi plastikami na panelu klimatyzacji oraz wyglądającym jak klocek dla dzieci włącznikiem świateł awaryjnych. Wszystko spasowane bardzo dobrze, więc o jakość montażu nie trzeba się martwić.

Kokpit Elantry jest przejrzysty i bardzo prosty w obsłudze. Ergonomią koreańscy producenci spokojnie mogą konkurować z Volkswagenem. Również pozycja za kierownicą jest wzorowa, a zakres regulacji ogromny. Wygodne fotele słabo podpierają ciało na zakrętach. Na plus każdego Hyundaia zasługują schowki, ale Elantra jest produktem typowo azjatyckim i niestety w tej kategorii nie jest tak dobry jak bardziej europejski i30.

Małe uchybienia i przyjemne udogodnienia

Jest kilka rzeczy, które mogą w Elantrze denerwować. Na przykład system składania oparć kanapy, który pomimo pomysłów producenta jest bez sensu. W bagażniku mamy dwie praktyczne dźwigienki, których pociągnięcie odpina zamek trzymający oparcie, ale ostatecznie i tak trzeba otworzyć tylne drzwi by je złożyć. Można by tak zrobić od razu, ale w kabinie brakuje odpowiedniej klamki. W związku z tym, jedną czynność trzeba wykonać na dwa sposoby jednocześnie.

Kolejna rzecz to sama klapa. Cóż z tego, że automatyczna – otwiera się po podejściu z kluczykiem – skoro tylko się uchyla. I tu powtórzenie tego co mamy z oparciami. Stoimy z ciężkimi zakupami, teoretycznie otwieramy bagażnik samą obecnością przy nim, ale i tak zakupy trzeba odłożyć by podnieść klapę. Fiat zrobił to perfekcyjnie w dużo tańszym Tipo, gdzie klapa się unosi.

Uchybienia w zakresie bagażnika. Nieotwierająca się klapa, bezużyteczne uchwyty do składania oparć, głęboko wnikające zawiasy i mocno ograniczony otwór do przewożenia dłuższych przedmiotów.

To co łączy oba sedany to tradycyjne zawiasy głęboko wnikające w i tak nie za dużą przestrzeń bagażnika Elantry o pojemności 458 litrów. Dodatkowo ogranicza ją głośnik zamontowany w półce. Ograniczony jest także otwór pomiędzy kabiną a bagażnikiem to oczywiście cecha konstrukcyjna sedana. Na plus zapisuję natomiast to, że po złożeniu parć leżą one prawie poziomo.

Zobacz również: Ford Musang Shelby GT350R - testy w Lommel

To już wszystkie wady jakie ma ten model. A teraz drobiazgi, które naprawdę ułatwiają życie, a na które tak trudno wpaść innym producentom. Weźmy taką osłonę przeciwsłoneczną, dającą się wydłużyć, wysuwając niewielki element. Jak często słońce świeci wam w twarz z boku? W Elantrze bez trudu się przed tym uchronicie. Kolejny drobiazg to ikonka na komputerze pokładowym pokazująca ustawienie kół zaraz po uruchomieniu silnika. Po co? Choćby po to, by od razu wiedzieć co się stanie z autem zaraz po ruszeniu z miejsca.

Praktyczne rozwiązania: twarde, czarne obicia foteli z tyłu, kapitalna osłona przeciwsłoneczna oraz ikonka pokazująca co się dzieje z kołami po uruchomieniu silnika.

Jest jeszcze coś, co znamy nie tylko z Hyundaia. Z tyłu oparć przednich siedzeń mamy plastikowe, czarne tworzywa, które chronią je przed uderzeniami pasażerów siedzących z tyłu. Zwłaszcza dzieci w fotelikach. Niestety producent nie wpadł na to, by siatkę pozwalającą odłożyć choćby gazetę powtórzyć również na oparciu kierowcy.

Tylko dla bogatych

Z tyłu w Elantrze siedzi się prawie jak w klasie średniej. Jest dużo miejsca na nogi i głowę, a kabina rozpieszcza także na szerokość. Nie brakuje nawiewów wentylacji, a nawet ogrzewanych dwóch skrajnych siedzisk. Szkoda, że jest to coś, co dostanie wyłącznie klient wybierający topową wersję Premium. Natomiast podgrzewane siedzenia z przodu i kierownicę mamy w standardzie w przedostatniej wersji lub za dopłatą 1000 zł w pakiecie zimowym. Po dokupieniu skórzanej tapicerki dostajemy również wentylację foteli, ale to kosztuje 6000 zł.

Skórzana tapicerka wymaga dopłaty 6000 zł i można ją dokupić wyłącznie do najbogatszej wersji Premium. Do niej dostajemy wentylację foteli.

Wiele innych elementów wyposażenia zarezerwowano wyłącznie dla wersji Premium. Nie tylko bezużyteczną, automatyczną klapę bagażnika, ale także skromny zestaw asystentów jazdy. Są to asystent martwego pola, asystent ruchu poprzecznego z tyłu czy asystent pasa ruchu, który niestety nie jest aktywny jak w modelu Ioniq. Brakuje też adaptacyjnego tempomatu. Szkoda, że Hyundai nie pokusił się o diodowe reflektory pozostając przy klasycznych ksenonach. Nie świecą perfekcyjnie, ale dobrze.

Zestrojony na miękko

Podczas jazdy, największym asystentem bezpieczeństwa jest właściwie zestrojony układ jezdny i tu Elantra ani nie zawodzi, ani też nie zachwyca. Proste zawieszenie z belką skrętną ma dawać komfort i daje. Jest pewne i jego praca nawet przy ostrych manewrach nie budzi zastrzeżeń, choć wyraźnie czuć przechyły nadwozia. System ESP jest dość czuły, ale nie ma wiele pracy.Elantra to jeden z tych samochodów, które trudno wytrącić z równowagi, ale o sportowych doznaniach nawet nie ma mowy.

To samo można powiedzieć o silniku, który jak przystało na Hyundaia jest po prostu dobry. 136-konny diesel 1.6 CRDi nie należy do ospałych ani szczególnie oszczędnych, ale też nie można powiedzieć by zachwycał osiągami. 300 Nm wystarczy do jazdy z wysokimi prędkościami i bezpiecznego wyprzedzania, w którym pomaga automat DCT z dwoma sprzęgłami i siedmioma biegami. Ten jest idealnie dopasowany do charakteru spokojnej jednostki napędowej. Zmienia biegi łagodnie i niespiesznie, ale i tak lepiej niż klasyczne automaty z konwerterem starego typu. Można go porównać z fordowską przekładnią Power Shift, bo w kulturze pracy są to konstrukcje bardzo podobne.

W aucie podczas jazdy jest nie tylko komfortowo, ale i cicho. Przy 140 km/h na autostradzie silnik kręci się z prędkością 2500 obr./min, zatem dość spokojnie. O dobry nastrój ma dbać opcjonalne nagłośnienie audio firmy Infinity kosztujące tylko 2000 zł. Niewiele jak za system premium z siedmioma głośnikami, dodatkowym wzmacniaczem i subwoferem, ale też nie ma co wiele oczekiwać za te pieniądze. Audio gra po prostu dobrze, ale bez rewelacji.

Motor ma rozpędzać samochód do prędkości 190 km/h, a pierwszą setkę najmocniejsza Elantra osiąga w 11 sekund. Producent obiecuje przy tym spalanie, którego nie można osiągnąć. Średnie 4,1 l/100 km zamieniłbym na przynajmniej 5,5. W trasie auto potrzebuje 4,5 l/100 km z zastrzeżeniem, że jedziemy przepisowo i szerokim łukiem omijamy autostrady. Przy 140 km/h zużycie paliwa wyniesie 6,7 l/100 km. Porównując to z wynikiem niedawno opisywanej, również 136-konnej Astry Sports Tourer nie jest to wynik zachwycający. Opel w tych samych warunkach potrzebuje litr mniej.

Po prostu dobry

Poza wyglądem, Hyundai Elantra nie wybija się niczym szczególnym ponad konkurencję. To dobry samochód, który pod niemal każdym względem jest gdzieś w czołówce lub w środku stawki bardzo mocnego segmentu C. Jednak jego atutem może być cena bazowa. Pisząc o bazowej, mam na myśli wersję benzynową Classic Plus z niezłym już wyposażeniem, bo za diesla z automatem w standardzie Premium zapłacicie 107 900 zł. Konkurentów ma tu niewielu. Na przykład Volkswagena Jettę, która za takie pieniądze oferuje silnik 2.0 TDI o mocy 150 KM i automat DSG w wersji Highline. Bazowo jednak Hyundai jest nieco tańszy i lepszy dla osób ceniące sobie tradycyjne silniki wolnossące z wtryskiem pośrednim.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Przestronne i wygodne wnętrze
  • Dobre wykonanie
  • Komfortowa praca zawieszenia
  • Dobrze pracująca skrzynia biegów
  • Atrakcyjna cena podstawowa i dobre wyposażenie
  • Proste zawieszenie i silniki, co pozwala prognozować niskie koszty eksploatacji

Minusy:

  • Czasochłonny system składania oparć kanapy
  • Głęboko wnikające zawiasy klapy bagażnika
  • Bezużyteczny system automatycznej klapy bagażnika
  • Nieestetyczny niektóre materiały wnętrza

Hyundai Elantra 1.6 CRDI DCT Premium — zdjęcia

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Test: Volkswagen ID.4 zmieni twoje myślenie o elektrykach. Tak, Niemcom się udało Test Jeepa Grand Cherokee 5.9: w 1998 roku najszybszy SUV świata, dziś koi umysł i poprawia koncentrację Audi RS 4 Avant: geny Porsche wciąż mu służą Toyota Corolla Touring Sports 2.0 Hybrid – trafiłem na właściwą wersję Test: Volvo V90 B4 - połączenie wszystkiego, co kojarzy się z marką Mazda CX-3 1.5 SKY-D 105 KM FWD - test, opinia, spalanie, cena Volvo V60 T6 AWD Inscription: to nie niemieckie marki powinny się obawiać tego kombi Peugeot 2008 1,6 VTi Allure - test Test: Nissan Navara N-Guard – dla tych, którzy pragną odrobiny prestiżu Mitsubishi Space Star 1,2 MIVEC - pierwsza jazda Kia Proceed GT: test na torze wyścigowym i trasie liczącej 1500 km Renault Twingo GT EDC – nadzieja na niepewne czasy

Popularne w tym tygodniu:

Test: BMW Z4 M40i - sportowe składniki, leniwy charakter Pierwsza jazda: Toyota Yaris Cross Hybrid - ma ogromne szanse przedrzeć się na segmentowy szczyt Test: Nowa Dacia Jogger - 7 miejsc... LPG... brzmi nieźle? Test: Ford Focus Sedan – niechciane dziecko Forda? Pierwsza jazda: Audi Q4 Sportback e-tron - modniejszy, a wcale nie mniej funkcjonalny 40 lat Porsche 944. Zaczęło się od Le Mans, później było jeszcze lepiej Test: Zważyłem Jaguara E-Pace. Nadal jest cięższy, niż się wydaje Test: Ford Puma ST na trasach Rajdu Polski. Chrzest bojowy przed startami w WRC Pierwsza jazda: Peugeot 308 - więcej, lepiej, drożej Test: Renault Arkana E-Tech - z każdym kolejnym dniem lepsza Test: Volkswagen Tiguan – hybrydowy koń pociągowy Test: BMW 840d – i po co ci to M8?