Frontera to model konstrukcyjnie zbliżony do Citroëna C3 Aircross i tak jak francuski brat jest dostępna zarówno w wersji 5, jak i 7-osobowej. Ten fakt najlepiej świadczy o przestronności kabiny. Na długości 438,5 cm i przy 267-centymetrowym rozstawie osi udało się wygospodarować naprawdę wygodne wnętrze z 460-litrowym bagażnikiem (przy 5 osobach).
Dotychczas samochód był dostępny w wersji elektrycznej o mocy 113 KM parowanej z dwoma pojemnościami akumulatora – 44 kWh lub 54 kWh oraz benzynowej 1.2 Hybrid o mocach 110 KM lub 145 KM. Teraz do gamy dołącza kolejny wariant oparty na 1,2-litrową jednostkę. Mowa o 100-konnym 1,2 DTI z manualną, 6-stopniową przekładnią.
To najnowszy i jednocześnie najtańszy napęd w gamie Frontery, co oznacza, że niemiecki SUV startuje teraz ze znacznie niższego poziomu. Cennik modelu otwiera kwota 94 500 zł, co – biorąc pod uwagę wymiary i klasę auta – jest całkiem atrakcyjną wartością.
Szkoda tylko, że standardowe wyposażenie nie jest przesadnie bogate. Bazowo dostajemy manualną klimatyzację, stację dokującą do smartfona, szesnastocalowe felgi stalowe i podstawowy, niebieski lakier.