Sama szybkość nie wystarczy. Lamborghini wyjaśnia, o co chodzi w supersamochodach

Jeszcze niedawno osiągi były jednym z najważniejszych argumentów za zakupem supersamochodu, lecz czasy się zmieniły. Tanie elektryki przyspieszają dziś jak auta za miliony, więc producent musi zaoferować klientom coś więcej niż tylko imponujące liczby.

Esperanza Corsa Hungaroring - Lamborghini TemerarioEsperanza Corsa Hungaroring - Lamborghini Temerario
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe | Lamborghini
Aleksander Ruciński

Przyspieszenie i prędkość maksymalna nadal są ważne, ale zdaniem Lamborghini nie wystarczą już, żeby stworzyć prawdziwy supersamochód. Włoska marka chce w przyszłości mocniej stawiać na prowadzenie, możliwości dynamiczne i przede wszystkim emocje.

W rozmowie z australijskim serwisem CarExpert Paolo Racchetti, dyrektor odpowiedzialny za linię modelową Temerario, przyznał, że znaczenie samych osiągów będzie prawdopodobnie stopniowo maleć.

Elektryki zabrały supersamochodom jeden z argumentów

Powód jest dość oczywisty. Elektryfikacja sprawiła, że bardzo mocne przyspieszenie przestało być domeną drogich supersamochodów.

Dzisiaj nawet duży SUV czy rodzinny sedan może osiągać 100 km/h w około trzy sekundy. Kierowca nie musi więc wydawać setek tysięcy euro na samochód z centralnie umieszczonym silnikiem, żeby doświadczyć przyspieszenia, które jeszcze niedawno było zarezerwowane dla najbardziej egzotycznych modeli.

– Prędkość nadal jest ważną częścią osiągów, ale jasne jest, że jest konieczna, lecz niewystarczająca, aby samochód można było nazwać supersportowym – powiedział Racchetti.

Jego zdaniem coraz większego znaczenia nabierają właściwości jezdne samochodu. Chodzi nie tylko o to, jak szybko auto rozpędza się od 0 do 100 km/h, ale także o to, jak zachowuje się w zakrętach i jakie emocje daje kierowcy.

Jeżeli ktoś liczy, że sposobem na przywrócenie emocji będzie powrót do klasycznych rozwiązań, ma jednak małe szanse na spełnienie oczekiwań. Lamborghini nie planuje powrotu do manualnych skrzyń biegów.

Racchetti przyznał, że część klientów wciąż pyta o ręczną przekładnię i rozwiązania mocno zakorzenione w tradycji marki. Lamborghini chce jednak przede wszystkim rozwijać swoje samochody w kierunku nowych technologii, choć niekoniecznie pełnej elektryfikacji.

Lamborghini ostrożne wobec elektryfikacji

Włosi chcą skupiać się na emocjach i "prawdziwej" motoryzacji. Pierwszy elektryczny samochód Lamborghini został odłożony w czasie, a kolejny, czwarty model w gamie ma być dużym autem typu 2+2 inspirowanym koncepcyjnym Lanzadorem. Zamiast napędu wyłącznie elektrycznego dostanie jednak układ hybrydowy typu plug-in.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE