Acordion:
Jestem jak najbardziej za tym, by karać kierowców ciężarówek za powyższe. Choć sam jestem zawodowym kierowcą od 38 lat, a od 15 jeżdżącym po UE. To, co wyprawiają niektórzy "koledzy po fachu", przyprawia o dreszcze. Zamiast być na drodze wzorem do naśladowania dla innych tzw. amatorów czy jeżdżących rzadko kierowców małych aut, są postrachem i wzorcem głupoty oraz braku odpowiedzialności.
Nie ma wytłumaczenia dla takich zachowań, a tłumaczenie o presji czasowej dostaw, ograniczeniu czasu jazdy na tachografie czy małej ilości czasu z rodziną itp. to żadne argumenty. Jeżdżę tyle lat i żadna moja firma nie padła ani nie straciła kontraktu przez to, że dostawa miała miejsce w innym czasie niż planowany, rodzina się cieszy zawsze, gdy wracam do nich cały i zdrowy, a nie rozpacza dlatego, że przyjechałem o 2 godziny później.
A co do tachografu, to niech się cieszą, że obowiązuje i nie muszą jeździć na okrągło (jak za moich czasów) podpierając powieki przysłowiowymi zapałkami często wręcz prosząc szefa o jakieś wolne. Owszem zdarzają się właściciele firm wywierający presję, wręcz psychiczny mobbing, ale przy dzisiejszej koniunkturze w tym zawodzie jakiż to problem zmienić firmę i uciec od takiego "dziada" jak najdalej? Dlaczego w Niemczech czy Francji (często tam jeżdżę) jadą grzecznie zgodnie z ograniczeniami, a u nas mają problem, że trzeba jechać ciężarówką np. 80 km/h, a nie na tzw. odcince? Odpowiem: bo tam jak zapłacą mandat, to odczują i nie ma dyskusji z policjantem.
Dla mnie bezpieczeństwo moje i innych na drodze zawsze było priorytetem, potem dopiero reszta, bo reszta to pikuś przy wyborze - być zdrowym i całym i wpływach pensji na konto, czy być na wózku i czekać na rentę. Pozdrawiam wszystkich "normalsów" i trzeźwo myślących kierowców bez podziału na amator/zawodowiec.