Wyścig o Grand Prix Chin jest kolejnym, który kończy się szalenie zaskakująco.
gpchin
Michal Grygier
Udostępnij
Wyścig o Grand Prix Chin jest kolejnym, który kończy się szalenie zaskakująco.
Zespół Red Bull okazał się absolutnie bezkonkurencyjny na torze w Szanghaju. Zdobył pierwszy w historii teamu dublet i zdeklasował resztę stawki. Pierwsze miejsce zajął młodziutki Sebastian Vettel, drugi był Mark Webber. Na trzeciej pozycji dojechał lider klasyfikacji generalnej - Jenson Button z Brawn GP. Tuż za nim uplasował się kolega z zespołu Rubens Barrichello.
Wyścig rozpoczął się w trudnych warunkach pogodowych, w strugach deszczu. Padało na tyle obficie, iż zdecydowano się na start lotny. Robert Kubica dwukrotnie musiał zmieniać nos bolidu, miał poważną kolizję Jarno Trullim i ostatecznie ściganie skończył na 13 pozycji. Nick Heidfeld był o oczko wyżej.
To jednoznacznie pokazuje, kto na początku sezonu rozdaje karty w F1. Ferrari, McLaren, BMW, czy Renault są w głębokim kryzysie formy. Co przyniosą dalsze wyścigi? Nie ma chyba nikogo, kto znałby odpowiedź na to pytanie.