Škoda Fabia Combi w wersji Drive: czy zachęca do jazdy?

Współczesne samochody, nawet te z najniższych segmentów, są tak konfigurowane, by wyglądały dobrze i zwracały na siebie uwagę. Szczególnie w segmencie B można zauważyć duże zmiany właśnie w tym kierunku. Czy tania i nie kojarząca się z niczym fajnym Škoda Fabia może w jakikolwiek sposób pociągać, jeżeli dokupimy odpowiedni pakiet? Szczególnie odmiana kombi? Aby to sprawdzić, dostałem do testu wersję o tajemniczej nazwie Drive z dość mocnym napędem.

Skoda Fabia Combi Drive

Skoda Fabia Combi Drive (fot. Marcin Łobodziński)

Ten artykuł ma 2 strony:

Škoda Fabia Combi Drive 1.2 TSI — test, opinia

Drive czyli co? Można się długo zastanawiać, ale wystarczy zajrzeć w cennik. Fabia jest oferowana jako standardowy model oraz wersje specjalne, takie jak Black, Monte Carlo czy Scoutline. Drive znajdziecie w zwykłym cenniku i jest to jedna z wersji wyposażenia, ale limitowana. Oparta na drugiej specyfikacji Ambition, ale wyposażona dodatkowo w następujące elementy:

  • Tapicerkę Edition
  • Czujniki parkowania z tyłu
  • Reflektory projektorowe z diodowymi światłami do jazdy dziennej
  • Czujnik zmierzchu
  • Tylne szyby boczne oraz szyba pokrywy bagażnika o wyższym stopniu przyciemnienia
  • Obręcze kół ze stopów lekkich ITALIA 7J x 16” w kolorze grafitowym
  • Radio Swing z bluetooth
  • Dwa dodatkowe głośniki z tyłu
  • Trójramienną skórzaną kierownicę wielofunkcyjną
  • Oznaczenia Drive na nadwoziu
Skoda Fabia Combi Drive jest wyposażona w inną tapicerkę niż standardowa odmiana

Auto testowe było dodatkowo wyposażone w liczne opcje, takie jak tempomat (650 zł), bezkluczykowy dostęp do auta (2550 zł), dach panoramiczny (3950 zł), podgrzewane fotele przednie (900 zł), nawigację Amundsen (2750 zł), kamerę cofania (1100 zł), podłokietnik (500 zł) i kilka innych, co składało się w cenę widocznego na zdjęciach egzemplarza wynoszącą 76 280 zł. Podstawowa cena wersji Drive jest wyższa od Ambition o 5200 zł.

Fabia w specyfikacji takiej jak testowa nie jest już oferowana, bo pod maską jest silnik 1.2 TSI o mocy 110 KM. Obecnie zastąpiła go jednostka 1.0 TSI o tej samej mocy, dostępna w wersji z manualną lub automatyczną przekładnią. Skupiłem się więc na tym, co oferuje samochód w wersji Drive.

Kabina w tylnej części trochę rozczarowuje. Co prawda nikt nie oczekuje, że zmieszczą się z tyłu dorosłe osoby, ale dzieci w fotelikach też mają ciasno.

Przede wszystkim zwraca na siebie uwagę… innych właścicieli fabii. Biały lakier kosztujący 1800 zł oraz kontrastujące z nim duże okno dachowe za prawie 4000 zł, mocno przyciemnione szyby i grafitowo-srebrne, aluminiowe koła o średnicy 16 cali ze sportowym ogumieniem. Dzięki temu zestawowi auto nie prezentuje się gorzej od wersji Monte Carlo, ale trzeba dołożyć 6000 zł, by wyglądało jak na zdjęciu.

Zobacz również: Przystanek Bieszczady - Skodą Karoq odkrywamy polską Alaskę

W samochodzie nie ma niczego porywającego. Nie mniej jednak użytkownicy innych fabii dokładnie obserwowali samochód. Jeden nawet zapytał o cenę. Inny na autostradzie specjalnie zrównał się ze mną, by dokładniej się przyjrzeć zza kierownicy swojej w wersji Monte Carlo.

Również we wnętrzu nie znajdziemy żadnych ekstrasów. Nie ma tu na przykład sportowych foteli czy wyjątkowej tapicerki – jest inna, ale raczej przeciętna. Jakość materiałów i wykonanie również. Fotele mają długie siedziska sprawdzające się w dłuższej trasie, natomiast oparcia już nie. Nie wiedzieć czemu, konstrukcja jest taka, że czułem jakąś poprzeczkę na wysokości łopatek.

Ogromny bagażnik o pojemności 530 litrów

Kokpit w tej konfiguracji wygląda dość dziwnie. Wbudowana nawigacja kontrastuje z panelem manualnej klimatyzacji. Urzeka co prawda czytelność oraz łatwość obsługi, ale wiele do życzenia pozostawia funkcjonalność.

Prosty przykład – tylko jeden uchwyt na kubek i mało przydatny schowek przed nim. Niby jest duży, ale jeżeli włożyć do niego smartfon, to już większego kubka z napojem nie da się umieścić w uchwycie. Ten drugi, wyglądający jak połowa małego, w ogóle mógłby zostać usunięty. Docenić można jedynie głębokie kieszenie w drzwiach oraz znakomitą pozycję za przyjemną w chwycie kierownicą. Widoczność jest na dobrym poziomie.

Skoda jest znana z dobrych projektów wnętrz pod kątem funkcjonalności. W Fabii coś poszło nie tak.

Niestety nowa Fabia nie należy już do samochodów przestronnych jak poprzedniczka. Z tyłu nie ma miejsca dla dorosłej osoby, która chciałaby tam spędzić więcej niż godzinę. Również przewożąc dzieci w fotelikach trzeba trochę pójść na kompromis z przednimi siedzeniami. Szkoda, bo wersja Combi mogłaby być traktowana jako tanie auto rodzinne, zwłaszcza, że ma do zaoferowania potężny bagażnik.

530 litrów pojemności kufra Fabii to rekordowa wartość w tym segmencie. Nawet w klasie kompaktów byłby to bardzo dobry wynik. Nisko umieszczona podłoga i duże, praktyczne schowki to kolejne atuty. Ten obszar został zagospodarowany wręcz wzorowo.

Drive, czyli jazda?

Tak można skojarzyć tajemniczą nazwę tej wersji wyposażenia. Czy Fabia Combi 1.2 TSI Drive jeździ przyjemnie? Zdecydowanie tak, co sprawdziłem nie tylko w ruchu miejskim, ale także w dłuższej podróży w trasie.

Skoda Fabia Combi Drive

Mocny jak na ten segment silnik charakteryzuje się wysoką kulturą pracy i stałą wartością momentu obrotowego w niskim i średnim zakresie obrotów. Co prawda jego maksimum to tylko 175 Nm, ale dostępne od 1400 obr./min daje bardzo wysoką elastyczność i poczucie dobrej dynamiki. Zwłaszcza, że auto wyposażono w sześciostopniową, bardzo precyzyjną skrzynię manualną z krótkim drążkiem.

Dobrze zestopniowana przekładnia daje dwie korzyści – niski poziom hałasu wewnątrz oraz niskie spalanie. Moim zdaniem obie osiągnięto. W aucie nawet na autostradzie nie jest przesadnie głośno. Przy prędkości 140 km/h motor potrzebował 7,0 l benzyny na 100 km, na drodze krajowej 4,6 l/100 km. Spalanie w mieście wyniosło 6,5 l/100 km, co również można uznać za dobrą wartość.

Niskoprofilowe ogumienie o sportowej rzeźbie bieżnika założone na 16-calowe obręcze w grafitowym kolorze oraz znaczek "Drive" - po tym poznacie tę wersję.

Jazda fabią, jest zaskakująco przyjemna i czuć, że technicznie jest to poprawny samochód. Zawieszenie zestrojono optymalnie na nasze warunki drogowe. Dobrze amortyzuje nierówności pomimo zastosowania sporych obręczy z niskim profilem opony (215/45 R16). Z drugiej strony ogumienie Dunlopa o dużej szerokości zapewnia znakomitą przyczepność, zarówno na suchej jak i mokrej nawierzchni.

Przy wysokich prędkościach Fabia Combi zachowuje się pewnie i stabilnie, nie jest podatna na podmuchy wiatru. Zmiany kierunku jazdy, nawet te gwałtowne nie wyprowadzają jej z równowagi. Układ kierowniczy jest dokładnie taki, jak we wszystkich samochodach z Grupy VW – odpowiednio precyzyjny i dający dobre informacje o przedniej osi. Również do hamulców nie można mieć zastrzeżeń.

Drive czy coś innego?

Czy warto kupić wersję Drive? Specyfikacja Monte Carlo z tym samym silnikiem kosztuje tylko 3000 zł więcej, a wygląda lepiej i ma sportowe fotele ze zintegrowanymi zagłówkami. Fabia Black jest jeszcze droższa – o 7000 zł – a wersja Scoutline to obecnie najdroższa wersja tego modelu. Jeżeli zatem chcesz mieć Fabię, ale nieco inną, trochę wyróżniającą się pośród tysięcy pozostałych, Drive jest najtańszą propozycją.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Ergonomiczne wnętrze
  • Wygodna pozycja za kierownicą
  • Bardzo duży bagażnik
  • Mocny i ekonomiczny silnik
  • Praca skrzyni biegów
  • Bardzo dobre prowadzenie

Minusy:

  • Niezbyt wygodne oparcie przednich foteli
  • Brakuje miejsca dla dziecka w foteliku z tyłu
  • Brakuje uchwytów na kubki i praktycznych, małych schowków

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Ford Edge Vignale 2,0 TDCI 210 KM AT - czy warto być premium? Golf GTI Clubsport 2017 – godny następca pierwszego GTI Ford Kuga czy Seat Ateca: którym z kompaktowych SUV-ów jeździ się przyjemniej? Porsche Panamera 4 E-Hybrid - luksusowa hybryda podszyta sportowym duchem Skoda Superb 2,0 TSI 280 KM Laurin & Klement: czy to już limuzyna? Mercedes Citan 112 Tourer - test roboczego transportera Serce czy rozum? – porównujemy Peugeot 308 w wersjach 1.6 BlueHDi SW oraz GTi Range Rover Sport 5.0 V8: gdy chcesz czegoś więcej niż Discovery, ale nie podoba ci się Range Rover Volvo V90 CrossCountry T6 – luksusowy wycieczkowiec 3 dni na serpentynach. Dzień trzeci: Lexus LC500h 3 dni na serpentynach. Dzień drugi: Toyota Prius Plug-in 3 dni na serpentynach. Dzień pierwszy: Lexus LC500 Opel Crossland X 1.2 Turbo: trochę za bardzo francuski BMW M3 Competition: wymagający sedan dla wymagających klientów Land Rover Discovery 5 TD6 First Edition - terenowe gran turismo Infiniti Q60S 3.0 t: gdy liczy się tylko wygląd i moc Ford Ka+ 1.2 Ti-VCT: wzorzec budżetowego samochodu segmentu B Nissan Micra 0.9 IG-T: skok na wyższą półkę Porsche Macan Turbo Performance: najlepsze Porsche w historii Pierwsza jazda najnowszym Hyundaiem i30 N. Byliśmy w Korei i testowaliśmy przedprodukcyjny model Fiat Tipo SW 1.4 T-Jet: najlepsze kompaktowe kombi na rynku? Mini Clubman Cooper S All4 – mini dla dorosłych Ford Mustang Shelby GT350R - o Mount Everest, kanapce i V8 z piekła rodem Nowy Opel Insignia Grand Sport 2.0 CDTi: mógł być idealny

Popularne w tym tygodniu:

Wyższy poziom caravaningu. Volkswagen Grand California przekonał mnie do wypoczynku w trasie Jeździłem nową Toyotą Suprą. Spełnia wszystkie oczekiwania, ale prawdziwy potencjał odkryją tunerzy Mercedes-Benz V250d 4MATIC: jak sprawdza się napęd na cztery koła w busie? Pierwsza jazda Mercedesem EQC: komfort na prąd Ford Ranger Raptor: praktyczna zabawka z Australii Wiem jak jeździ nowy Opel Corsa. Pod tym względem jest fantastyczny Tesla Model 3 przekonała mnie, że istnieje miłość od pierwszego jeżdżenia Mazda CX-3 1.8 Skyactiv-D: świetnie dopasowana do potrzeb Citroën Berlingo XL 1.5 BlueHDi: gdy dużo to wciąż za mało