Spalanie niższe nawet o 30 proc. Wystarczy kilka prostych nawyków


Mimo rządowego programu CPN ceny na stacjach paliw nie rozpieszczają kierowców. Dlatego oszczędna jazda stała się dla wielu osób sposobem na realne zmniejszenie wydatków. Wymierne efekty można uzyskać dzięki lepszym nawykom za kierownicą.

TankowanieSpalanie na poziomie 6 l/100 km zamiast 9 l/100 km? W niektórych przypadkach to możliwe
Źródło zdjęć: © Autokult | Maciej Skrzyński

Perspektywa zużycia mniejszej ilości paliwa – nawet o 30 proc. – brzmi kusząco, ale rzadko wynika z jednego "triku". W praktyce najwięcej daje połączenie kilku działań: od utrzymania auta w odpowiedniej kondycji, przez styl jazdy, aż po rozsądne korzystanie z klimatyzacji. Oto wszystkie, z których warto korzystać na co dzień.

Przygotuj auto

O oszczędzaniu paliwa trudno mówić, gdy samochód nie jest utrzymany zgodnie z zaleceniami producenta. Kluczowe jest prawidłowe ciśnienie w oponach – zbyt niskie zwiększa opory toczenia, a to szybko przekłada się na wyższe spalanie. Gdy ciśnienie spadnie o 0,5 bara poniżej wartości rekomendowanej, auto może zużywać ok. 5 proc. paliwa więcej.

Równie istotny jest ogólny stan techniczny. Regularna wymiana filtrów to podstawa, a w samochodach z silnikiem benzynowym należy pilnować także układu zapłonowego. Brudne filtry oraz zużyte lub niesprawne świece mogą podnieść zużycie paliwa o ok. 10 proc. Warto też ograniczać to, co auto wozi "na zapas": zbędny bagaż w kabinie i bagażniku czy pozostawiony na dachu stelaż po urlopie nie pomagają ani w spalaniu, ani w komforcie jazdy.

Nie bój się wysokiego biegu i luzu

W wielu nowszych autach wskazówką dla kierowcy jest asystent zmiany przełożeń – podpowiada, kiedy opłaca się wrzucić wyższy bieg. Takie sugestie nie są przypadkowe: współczesne silniki zwykle dobrze znoszą jazdę na niższych obrotach, a trzymanie zbyt wysokich obrotów często oznacza niepotrzebne zużycie paliwa.

W praktyce zmiana na wyższy bieg przy ok. 2 tys. obr./min. (albo niewiele powyżej) może być korzystna dla portfela. Przy prędkości 50 km/h różnica między jazdą na trzecim a na piątym biegu potrafi sięgnąć blisko 30 proc. Trzeba jednak pamiętać, że tak "długie" przełożenie służy głównie do utrzymywania prędkości – jeśli chcemy dynamicznie przyspieszyć, wcześniej należy zredukować.

Oszczędności daje także umiejętne hamowanie silnikiem. Zbliżając się do czerwonego światła lub zjeżdżając ze wzniesienia, warto dobrać bieg tak, by auto samo wytracało prędkość. Gdy kierowca nie naciska gazu, paliwo nie jest dawkowane do silnika, a dodatkową korzyścią bywa mniejsze zużycie tarcz i klocków hamulcowych.

Niektórym kierowcom pomaga również jazda na biegu jałowym, czyli "luzie" – zwłaszcza że wiele automatycznych skrzyń oferuje tryb żeglowania działający na podobnej zasadzie. Taki sposób może się sprawdzić na krótkim odcinku ze stałą, raczej niewielką prędkością, np. w strefie zamieszkania, albo podczas spokojnego wytracania prędkości przed zjazdem z autostrady. Trzeba przy tym ocenić sytuację na drodze, by nie spowalniać innych i nie utrudniać ruchu.

Patrz do przodu i przewiduj

Na spalanie wpływa nie tylko technika, ale też przewidywanie. Warto patrzeć dalej niż tylko na zderzak auta przed nami. Jeśli z daleka widać, że sygnalizacja za 100–200 m właśnie zmieniła się na czerwone, przyspieszanie zwykle nie ma sensu – lepiej wcześniej odpuścić i łagodnie wytracić prędkość.

Przy dojeżdżaniu do skrzyżowania pomocna bywa też obserwacja sygnalizatora dla pieszych: gdy zielone zaczyna migać, często oznacza to, że za chwilę światło dla kierowców zmieni się na czerwone. Zamiast "dopalać" do ostatniej chwili, rozsądniej rozpocząć hamowanie silnikiem. Na drogach krajowych znaczenie ma również bezpieczny odstęp od poprzedzającego pojazdu – ułatwia płynną jazdę bez zbędnych przyspieszeń i gwałtownych hamowań, co ogranicza straty paliwa i poprawia bezpieczeństwo.

Klimatyzacji używaj z głową

Latem wielu kierowców zastanawia się, czy oszczędniej jest jechać z otwartymi szybami, czy z włączoną klimatyzacją. Nie ma jednej odpowiedzi dla każdych warunków. Badania firmy GM wskazywały, że uchylone okna są korzystniejsze przy niższych prędkościach, do 70 km/h, natomiast na autostradzie pogorszenie aerodynamiki może być na tyle duże, że bardziej opłaca się użyć klimatyzacji – byle rozsądnie.

Gdy samochód stał na słońcu i wnętrze jest mocno nagrzane, warto najpierw przewietrzyć kabinę. Dobrym nawykiem jest opuszczenie szyb po wejściu do auta, a dopiero po przejechaniu co najmniej kilkuset metrów ich domknięcie i uruchomienie klimatyzacji. Dzięki temu układ chłodzenia nie musi od razu walczyć z gorącym powietrzem uwięzionym w środku.

Na krótszych dystansach nie ma sensu ustawiać ekstremalnie niskiej temperatury. Rozsądny poziom to zwykle o 3–5 stopni Celsjusza mniej niż na zewnątrz – jest to jednocześnie oszczędniejsze i zdrowsze. Jednocześnie komfort kierowcy pozostaje priorytetem: zbyt wysoka temperatura i zmęczenie w trasie mogą odbić się na koncentracji, a więc i na bezpieczeństwie.

Na koniec pozostaje najprostsze pytanie, które często daje największy efekt: czy w danej sytuacji auto jest naprawdę potrzebne. Jeśli sklep jest oddalony o kilkaset metrów, czasem łatwiej przejść się pieszo. A gdy codziennie dojeżdża się do pracy samemu, w cieplejszych miesiącach można rozważyć rower – to rozwiązanie, które bywa jednocześnie tańsze i korzystne dla zdrowia.

Wybrane dla Ciebie