Śmiertelny wypadek na S10. BMW miało pędzić 270 km/h a pasażer wszystko nagrywać

Tragiczny wypadek na drodze S10 w okolicach Stargardu. Kierowca BMW miał z ogromną prędkością uderzyć w tył Toyoty, a następnie uciec z miejsca zdarzenia. Jedna osoba zginęła, druga w ciężkim stanie trafiła do szpitala.

Radiowóz policyjny z włączonymi kogutami w nocyZdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Policja
Aleksander Ruciński

Do tragicznego wypadku doszło na drodze ekspresowej S10 w rejonie Kobylanki. Jak informuje "Interia", 43-letni kierowca BMW jechał w kierunku Stargardu. W pewnym momencie najechał na tył jadącej przed nim Toyoty.

Siła uderzenia była tak duża, że kierowca Toyoty wypadł przez przednią szybę i poniósł śmierć na miejscu. Pasażerka została ciężko ranna i trafiła do szpitala. Jej stan jest poważny.

Jak nieoficjalnie ustaliła Interia, samochód miał poruszać się z prędkością nawet 270 km/h. Jakby tego było mało, pasażer BMW miał nagrywać szaleńczą jazdę.


DLA CIEBIE
30 LAT ŠKODY OCTAVIA. IKONA POD LUPĄ: Akta Wszechstronności

Po wypadku kierowca nie czekał na przyjazd służb i uciekł z miejsca zdarzenia. Mężczyzna został zatrzymany dopiero kilka godzin później, gdy sam zgłosił się na policję.

Funkcjonariusze sprawdzili jego trzeźwość. Badanie nie wykazało obecności alkoholu w organizmie.

Sprawą zajmują się teraz policja i prokuratura. Śledczy będą musieli ustalić dokładny przebieg wypadku, w tym rzeczywistą prędkość BMW przed zderzeniem. Kluczowym dowodem może być również nagranie wykonane przez pasażera samochodu.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY