Benzyna właśnie dostała poważne ostrzeżenie. Jeden napęd urósł ponad czterokrotnie

Benzyna nadal zdecydowanie dominuje, ale jej przewaga zaczyna się kurczyć. W danych OTOMOTO Lease za pierwszych siedem miesięcy 2026 r. udział hybryd wzrósł z 2 do ponad 9 proc., podczas gdy samochody benzynowe straciły ponad 7 pkt proc. Jednocześnie mocno zmieniła się lista najczęściej wybieranych modeli: obok Tucsona, Qashqaia czy BMW serii 3 pojawiły się Omoda 5 i BYD Seal U. Dane pokazują też coś mniej oczywistego, a mianowicie to, że kierowcy nie uciekają masowo do elektryków, a przy finansowaniu samochodu wyraźnie stawiają na długie, przewidywalne kontrakty.

Źródło zdjęć: © Adobe Stock

Benzyna nadal rządzi. Ale już nie tak bezdyskusyjnie

Jeśli ktoś spodziewał się, że rok 2026 przyniesie gwałtowny odwrót od silników benzynowych, dane tego nie potwierdzają. W okresie od stycznia do lipca benzyna odpowiadała za 66,4 proc. analizowanych przypadków w OTOMOTO Lease. To nadal niemal dwie trzecie całości i wynik, którego żaden inny rodzaj napędu nawet nie zbliża się do osiągnięcia.

Ciekawsze jest jednak porównanie rok do roku. W analogicznym okresie 2025 r. udział benzyny wynosił 73,8 proc., a więc w ciągu roku zmniejszył się aż o 7,4 pkt proc. Diesel w tym samym czasie praktycznie utrzymał swoją pozycję, bowiem jego udział wzrósł z 21,1 do 21,9 proc. LPG pozostało niszą z wynikiem niespełna 1 proc. rynku analizowanego przez czołowy #CarFinTech.

Zmiana nie polega więc na prostym przechodzeniu kierowców z benzyny na diesla. Największy ruch nastąpił gdzie indziej. "Najważniejszym sygnałem nie jest to, że benzyna nagle przestała być popularna, bo nadal pozostaje zdecydowanie największą kategorią. Znacznie ciekawsze jest tempo, w jakim rośnie udział hybryd. W ciągu roku przesunęły się one z poziomu około 2 proc. do ponad 9 proc. całej analizowanej puli. To już skala, której nie można traktować jak rynkowej ciekawostki. Widać, że struktura wyborów zaczyna się realnie zmieniać." - mówi Sylwester Łagowski, Stock Manager OTOMOTO Lease.

Hybrydy wychodzą z niszy

Właśnie tutaj dzieje się najwięcej. W pierwszych siedmiu miesiącach 2025 r. samochody hybrydowe odpowiadały za 2,0 proc. analizowanych przypadków. Rok później ich udział wynosił już 9,4 proc. Oznacza to wzrost o ponad 7 pkt proc. i ponad czterokrotne zwiększenie udziału w strukturze napędów. Co więcej, nie jest to efekt jednego wyjątkowego miesiąca. W styczniu 2026 r. hybrydy miały aż 12,9 proc. udziału, w lutym 11,3 proc., a w marcu 10,9 proc. W kolejnych miesiącach ich udział był niższy, ale nadal pozostawał zdecydowanie powyżej poziomów obserwowanych rok wcześniej.

Na tym tle zaskakująco wypadają samochody elektryczne. Ich udział spadł z 2,0 proc. w 2025 r. do 1,3 proc. w 2026 r. Nie ma więc podstaw, by na bazie tych danych mówić o gwałtownej elektryfikacji wyborów klientów. Znacznie wyraźniejszą zmianą jest przesunięcie w stronę rozwiązań hybrydowych.

Dla rynku to ważny sygnał. Transformacja napędów nie musi przebiegać według prostego scenariusza "benzyna dziś, elektryk jutro". Pomiędzy nimi coraz większą przestrzeń zajmuje właśnie hybryda.

© materiały partnera

Tucson wciąż mocny, ale lista najpopularniejszych aut zmieniła się bardziej, niż mogłoby się wydawać

Na pierwszym miejscu zestawienia modeli ponownie znalazł się Hyundai Tucson. W 2026 r. odpowiadał za 9,3 proc. analizowanej puli, choć rok wcześniej jego udział był jeszcze wyższy i wynosił 12,2 proc. Tuż za nim znalazł się Nissan Qashqai z udziałem 9,0 proc. To wyraźne umocnienie względem 2025 r., kiedy osiągał 5,7 proc. i zajmował trzecie miejsce. Na trzeciej pozycji pozostaje model użytkowy Fiat Ducato, z udziałem 5,5 proc.

Znacznie ciekawsze jest jednak to, co dzieje się dalej. Do pierwszej dziesiątki weszły Peugeot 3008, Renault Master, Kia Stonic, Omoda 5, Renault Rafale i BYD Seal U. Rok wcześniej tych modeli w TOP 10 nie było. W zestawieniu utrzymało się natomiast BMW serii 3, które zwiększyło udział z 2,2 do 3,0 proc.

Sama obecność Omoda 5 na siódmym miejscu oraz BYD Seal U na dziesiątym jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów tegorocznej listy. Jeszcze rok wcześniej pierwszą dziesiątkę tworzyły wyłącznie modele marek od dawna obecnych na polskim rynku.

"TOP 10 pokazuje, że przywiązanie do znanych modeli nadal jest bardzo silne, czego najlepszym przykładem są Tucson, Qashqai czy Ducato. Jednocześnie lista nie jest już zamkniętym klubem tych samych marek. W ciągu roku sześć pozycji w pierwszej dziesiątce zajęły modele, których nie było tam w analogicznym zestawieniu za 2025 r. Pojawienie się Omoda 5 i BYD Seal U pokazuje dodatkowo, że nowe marki potrafią bardzo szybko wejść do zestawu samochodów realnie branych pod uwagę przez klientów. To jedna z ciekawszych zmian, jakie obserwujemy obecnie na rynku." - komentuje Sylwester Łagowski.

Chińskie marki nie stoją już pod drzwiami. Weszły do pierwszej dziesiątki

Jeszcze niedawno o chińskich producentach mówiło się w Polsce głównie w kontekście zapowiedzi ekspansji. Dane za 2026 r. pokazują już coś innego: przynajmniej część tych marek zaczyna pojawiać się wśród modeli wybieranych obok dobrze znanych europejskich, japońskich i koreańskich konkurentów. Omoda 5 osiągnęła 3,4 proc. udziału, co dało jej siódmą pozycję w całym zestawieniu. BYD Seal U z wynikiem 2,3 proc. zamyka pierwszą dziesiątkę. To szczególnie ciekawe, ponieważ oba modele znalazły się w TOP 10 w okresie, w którym cały ranking mocno się przetasował.

Nie oznacza to oczywiście zniknięcia tradycyjnych liderów. Wręcz przeciwnie, pierwsze trzy miejsca nadal należą do modeli marek od lat doskonale znanych polskim kierowcom. Zmienia się natomiast szerokość wyboru.

Jeszcze kilka lat temu zestaw potencjalnych kandydatów w danej klasie był stosunkowo przewidywalny. Dziś klient porównujący kilka samochodów może mieć na jednej liście modele producentów z Korei, Japonii, Europy i Chin. I właśnie ta rosnąca konkurencja może być jednym z najważniejszych zjawisk kolejnych lat.

Trzy lata albo pięć. Klienci wyraźnie wybierają długi horyzont

Ciekawy obraz daje również długość umów. Tutaj nie ma wielkiego rozdrobnienia, bowiem tylko dwa okresy zdecydowanie zdominowały pozostałe. Najczęściej wybierane jest 36 miesięcy, które w 2026 r. odpowiada za 56,1 proc. wszystkich analizowanych umów. Drugim wyborem jest 60 miesięcy z udziałem 30,3 proc. Razem te dwa okresy stanowią więc aż 86,4 proc. całości.

Co ciekawe, pięcioletnie umowy wyraźnie zyskały na znaczeniu. Rok wcześniej 60 miesięcy stanowiło 24,7 proc., czyli o blisko 6 pkt proc. mniej. Dla porównania umowy na 48 miesięcy odpowiadają obecnie za tylko 6,4 proc., a 24-miesięczne za 3,4 proc.

Rynek finansowania samochodów zdecydowanie nie zmierza więc w kierunku coraz krótszych zobowiązań. W analizowanej grupie dzieje się raczej odwrotnie: klienci koncentrują się przede wszystkim na trzech i pięciu latach. "Bardzo wyraźna koncentracja wokół 36 i 60 miesięcy pokazuje, że przy wyborze finansowania samochodu liczy się dziś dłuższa perspektywa. Te dwa okresy odpowiadają łącznie za ponad 86 proc. analizowanych umów. Szczególnie mocno urósł udział kontraktów pięcioletnich, który przekroczył 30 proc. W praktyce oznacza to, że sposób finansowania staje się równie ważnym elementem decyzji jak sam wybór modelu. Klient patrzy nie tylko na samochód, ale też na to, jak jego koszt wpisze się w budżet w kolejnych latach." – dodaje Sylwester Łagowski.

Najem i leasing niemal łeb w łeb

W danych dotyczących sposobu finansowania widać jeszcze jedną zmianę. W 2025 r. najem miał bardzo wyraźną przewagę: odpowiadał za 59,4 proc. analizowanej puli, podczas gdy leasing miał 37,3 proc. W 2026 r. proporcje mocno się wyrównały. Najem odpowiada za 50,2 proc., a leasing za 47,7 proc. Kredyt pozostaje na dalszym planie z udziałem nieco ponad 2 proc. Najem nadal jest więc największą pojedynczą kategorią w analizowanych danych, ale jego przewaga nad leasingiem stopniała do nieco ponad 2 pkt proc. Jednocześnie udział leasingu wzrósł rok do roku o ponad 10 pkt proc.

To istotne także z punktu widzenia sposobu, w jaki dziś kupuje się samochód. Cena z ogłoszenia przestaje być jedyną liczbą, na którą patrzy klient. Przy tak dużym udziale finansowania coraz większe znaczenie ma miesięczny koszt, długość kontraktu i to, w jaki sposób samochód zostanie wpisany w prywatny albo firmowy budżet.

Rynek nie robi rewolucji. Ale kilka starych pewników właśnie przestaje działać

Dane z pierwszych siedmiu miesięcy roku nie pokazują nagłego przewrotu w polskiej motoryzacji. Benzyna nadal jest numerem jeden, Hyundai Tucson pozostaje najczęściej wybieranym modelem, a samochody elektryczne w tej grupie wciąż mają niewielki udział.

Jednocześnie pod powierzchnią dzieje się sporo. Hybrydy zwiększyły udział ponad czterokrotnie, benzyna straciła ponad 7 pkt proc., do TOP 10 weszły Omoda i BYD, a leasing niemal zrównał się z najmem. Do tego ponad 86 proc. umów koncentruje się dziś wokół okresów 36 i 60 miesięcy.

Nie jest to więc historia o jednej technologii, która nagle zastępuje drugą. Bardziej przypomina przebudowę rynku kawałek po kawałku. Kierowcy nadal wybierają znane modele i sprawdzone rozwiązania, ale jednocześnie coraz szerzej otwierają drzwi dla nowych napędów, nowych marek i innych sposobów finansowania samochodu.

I właśnie dlatego lista samochodów oraz sposobów ich finansowania w 2027 r. może wyglądać znacznie mniej przewidywalnie niż jeszcze dwa lata temu.

Materiał sponsorowany przez OTOMOTO Lease
Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Autokult
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE