"Fascynująca bestia": szef designu Ferrari opowiada nam o niesamowitym projekcie 812 Superfast

Nieczęsto ktoś może nazwać swoje dziecko bestią i być z tego powodu szczęśliwym. Jednak główny stylista Ferrari Flavio Manzoni ma powody do dumy.

Najnowsze dzieło Manzoniego – berlinetta 812 Superfast – przejęła w zeszłym roku pozycję flagowego modelu Ferrari. Jako najmocniejszy seryjnie oferowany samochód w historii Maranello, to 800-konne superauto prezentuje szczytowe osiągnięcia legendarnej marki w zakresie technologii, rzemiosła – i designu.

Zaprawdę jest to wielkie osiągnięcie. Choć test 812 jeszcze przed nami, bardzo doceniłem szansę spędzenia czasu z tym modelem sam na sam, nim jeszcze uruchomione zostanie jego mocarne V12. W takich warunkach mogłem skupić się na tych bezbłędnych, nawiązujących do najlepszych tradycji proporcjach, dostrzec wszystkie z wymyślnych rozwiązań aerodynamicznych przecinających karoserię i nacieszyć się tym najwyższej klasy, na wskroś nowoczesnym wnętrzem. W odpowiednim momencie dołącza do mnie osoba najlepiej nadająca się do tego, by opowiedzieć historie kryjące się za tymi smakowitymi szczegółami – to kierujący projektem Flavio Manzoni.

Ferrari 812 Superfast (2017) (fot. Konrad Skura)

Geneza

Rozmawiając o nowym Ferrari łatwo przejść od razu do jego fascynujących technikaliów. Samego Enzo Ferrariego interesował wszakże tylko silnik, a kwestię nadwozi długo pozostawiał w gestii klientów, którzy musieli się po nie zgłaszać do niezależnych firm. Pomijanie kwestii designu w tej firmie w 2018 roku byłoby jednak wielkim błędem, bo w ostatnich latach zyskał on przy Via Abetone Inferiore strategiczne znaczenie i został głęboko zakorzeniony w proces rozwoju nowych modeli.

Manzoni zaczyna właśnie od tego zagadnienia: "Tak jak każdy samochód naszej marki, Superfast jest wynikiem współpracy wszystkich działów badawczo-rozwojowych. Kształt karoserii Ferrari nie może być traktowany oddzielnie od kryjących się pod nią technologii. W każdym naszym projekcie wszystkie osoby odpowiedzialne za rozwój muszą sobie radzić z wielkimi wyzwaniami. Podczas każdego zadania musimy pamiętać o wszystkich fazach rozwoju i uwzględniać wszystko, od pracy silnika i właściwości dynamicznych podwozia, po aerodynamikę i piękno. Dzięki temu 812 Superfast potrafi połączyć żywioł najbardziej ekstremalnych osiągów dostępnych w samochodzie drogowym z harmonią proporcji klasycznego gran turismo".

Ferrari 812 Superfast (2017) (fot. Konrad Skura)

Jak przystało na Włocha, swój zamysł obrazuje romantyczną metaforą: "W naszym dziale designu wierzymy, że paneli karoserii przykrywających jego mechanikę nie można traktować jako "ubranie" samochodu, ale raczej jako jego "ciało" – wyjaśniające swoim wyglądem swój naturalny początek, formę podporządkowaną funkcji, pokazujące wielki stopień skomplikowania tego skrywanego pod spodem organizmu".

To wstęp do wyjaśnienia przez Manzoniego, jak rodzi się nowy projekt Ferrari: "W idealnym świecie proces stylizowania samochodu rozpoczynałby się od czystej kartki, ale w rzeczywistości tak nigdy nie ma. Zaczynamy od niepodlegającej już zmianom technicznej bazy, którą nazywamy wewnętrznie "pakietem". To on wyznacza podstawowe założenia architektoniczne i daje nam te pierwotne ograniczenia, których musimy się trzymać, by samochód mógł dostarczyć na końcu określone osiągi".

Zobacz również: WP Express. Wyścig Mille Miglia

"Aerodynamika jest dla nas kluczową kwestią, biorąc pod uwagę do jak wielkich prędkości Ferrari musi być w stanie się błyskawicznie rozpędzać, ale tak samo musimy bardzo pilnować się przy projektowaniu wnętrza, by rozłożyć oprzyrządowanie w ergonomiczny i intuicyjny sposób – nikt nie chciałby szukać gdzieś poukrywanych małych przycisków jadąc na torze wyścigowym! Jak każde Ferrari, projekt 812 mogliśmy zakończyć dopiero po przeanalizowaniu wszystkich dostępnych materiałów, technik tworzenia i wszelkich innych technologii. Dzięki temu każda kolejna z naszych prac jest szczytowym osiągnięciem swoich czasów".

Ferrari 812 Superfast (2017) (fot. Konrad Skura)

Zero sentymentów

Skoro jesteśmy już przy czasie – od premiery poprzednika 812, czyli F12berlinetty, minęło już zaskakująco długie sześć lat. Nawet jeśli nowy model dzieli z nim szereg kluczowych podzespołów, Ferrari konsekwentnie powtarza, że Superfast można rozpatrywać tylko w kategoriach zupełnie nowego modelu. Manzoni ma argumenty popierające tę tezę: "W porównaniu do F12berlinetty, 812 Superfast był rozwijany według zupełnie innych standardów osiągów i właściwości aerodynamicznych. Jako że samo F12 było już dla nas niesamowitym osiągnięciem, w praktyce musieliśmy najpierw podkręcić… nasze własne osiągi, jeszcze raz analizując i poprawiając każdy jeden element nadwozia".

Manzoni podaje przykład na to, jak wiele problemów może przysporzyć nawet mały szczegół: "Chcieliśmy pozbyć się z projektu F12 dwóch wlotów powietrza, które widać na obydwu końcach po bokach przedniego zderzaka – bez nich proporcje byłyby zgrabniejsze, ale elementy te mają kluczowe znaczenie dla aerodynamiki całego nadwozia. Wszystkie detale nadwozia są przedmiotem bardzo precyzyjnych wyliczeń matematycznych i modeli geometrycznych. Zdarza się, że nawet lokalizacja jednego ze szczegółów nadwozia przysparza nam wielu nieprzespanych nocy".

Ferrari 812 Superfast (2017) (fot. Konrad Skura)

Zgodnie z ostatnim trendem Ferrari (widocznym w ewolucji FXX w LaFerrari, 458 Speciale w 488 GTB), 812 Superfast wywodzi się nie z seryjnej wersji swojego poprzednika, ale jego wyostrzonej pochodnej opracowanej na końcu rynkowej kariery modelu: "Przy pracach nad tym projektem bazowaliśmy na doświadczeniu wyniesionym z tworzenia F12tdf. Dokonaliśmy tutaj pewnej metamorfozy tego projektu, który teraz jest jeszcze silniej skupiony na wysokich osiągach, a przez to ma jeszcze silniejszy, nieudawany charakter".

Czy to oznacza, że do tworzenia Superfasta Manzoni zasiadał już z innymi założeniami niż przy poprzedniku? Jak się okazuje, tak było: "Superfast ma bardzo agresywny wygląd, w przeciwieństwie do bardziej stonowanego i "wieczorowego" F12. Wyraża inną osobowość i wywołuje jeszcze większe emocje. Widać to szczególnie z tyłu – tam gdzie F12 odwołuje się do elegancji i klasycznych motywów marki, 812 bez ogródek deklaruje swoje przywiązanie do toru wyścigowego". Jak twórca podsumowałby ten projekt jednym określeniem? "Fascynująca bestia – bez dwóch zdań!"

Rzeczywiście, o ile właściwie całe nadwozie F12 składało się z odwołań do bogatej historii marki, 812 jest silnie osadzone w przyszłości. Manzoni udowadnia, że więź z przeszłością dalej jest zachowana, ale raczej poprzez pryzmat, przez który Ferrari zawsze patrzyło na projektowanie samochodów, a nie dosłowne cytaty: "Na każdym kroku swojej pracy muszę i chcę pamiętać o niedającej się porównać z żadną marką na świecie tożsamości, ale to właśnie ona każe dokonywać kolejnych rewolucji, a nie odtwarzać przeszłość. Bardziej interesuje mnie technologia niż nostalgia. Moim zadaniem jest uchwycić DNA Ferrari, a następnie zinterpretować je w nowy, kreatywny sposób".

Ferrari 812 Superfast (2017) (fot. Konrad Skura)

DNA Ferrari

Manzoni wyjaśnia to, posługując się przykładem swojego ulubionego detalu w 812: "Jedną z głównych cech nadwozia jest koncepcja "dmuchanych" paneli (na przestrzeni maski, błotników i właściwie w każdym innym zakątku nadwozia umiejscowiono niewielkie wyloty strumieniujące powietrze w odpowiedni sposób, uzyskując określone cele aerodynamiczne – przyp. red.). W Ferrari pomysł "oswojenia" powietrza opływającego nadwozie pojawił się już bardzo dawno temu, co widać na przykład po projekcie 375 MM z lat 1953–54".

Innym przykładem pokazującym, jak w Maranello tradycja miesza się w fascynujący sposób z technologicznymi innowacjami, są tylne światła. Jak widać, cztery pierścienie na tylnej klapie wracają do łask – po GTC4Lusso z 2016 roku, Superfast jest już drugim modelem z rzędu korzystającym z tego rozwiązania.

Jak tłumaczy Manzoni, woli on je, bo "dwa mniejsze tylne światła naśladujące położone poniżej nich rury wydechowe to jest właśnie to, o co chodzi w Ferrari. Co więcej, są one też zatopione głębiej w nadwoziu, schowane pod tylnym skrzydłem, tak jak robiono to w modelach wyścigowych w latach 60. i 70. Cztery tylne światła sprawiają także, że tył wydaje się wizualnie szerszy. Pomogły one zniwelować wrażenie ciężkości tej części nadwozia i przywołać wspomnienie o najlepszych modelach marki z przeszłości. Dzięki nowym technologiom mogliśmy powrócić do widoku dwóch okrągłych lamp z każdej strony w innowacyjny, przyszłościowy sposób – świecące czerwone okręgi są teraz dużo cieńsze i wysunięte z pozostałej części świateł".

Ferrari 812 Superfast (2017) (fot. Konrad Skura)

53-letni Sardyńczyk przestrzega mnie jednak przed tym, bym przyjmował te detale za nową normę w Ferrari. W jego świecie nie ma bowiem żadnych norm, a każda z kolejnych linii modelowych odkrywa język stylistyczny marki na nowo. "W moim słowniku nie ma słowa déjà-vu. Nie mam potrzeby budowania wrażenia "jednej rodziny" modeli, tak jak robią to inni producenci samochodów, dostosowujący ten sam projekt do różnych rozmiarów i typów nadwozia. Każde Ferrari ma być unikatowe".

"To mnie właśnie motywuje w mojej pracy: jest tyle sposobów na rozwiązanie choćby samego przodu nadwozia, a to on w dużej mierze buduje osobowość całego wozu. Projekt przodu warunkują w dużej mierze kwestie techniczne. Jest ogromna różnica między 488 GTB, które ma silnik z tyłu – jego przód determinują wtedy dwa wloty powietrza, które prowadzą je do chłodnic – a F12tdf, które ma silnik z na froncie i jedną dużą centralną chłodnicę przed nim. Przez takie rzeczy nasz język stylistyczny jest "tłumaczony" na różne sposoby, co prowadzi do zupełnie różnych kształtów i motywów. Ostatecznie jednak moim celem jest, by każdy z moich projektów był od razu rozpoznawalny jako Ferrari, nawet jeśli nie byłoby na nim żadnych znaczków".

Ferrari 812 Superfast (2017) (fot. Konrad Skura)

"Gdy rysunki projektanta są przekuwane w glinę, a w końcu w metal" – kontynuuje Manzoni – "spełnieniem jego marzeń jest móc zobaczyć swój pierwotny zamysł przeniesiony na prawdziwy samochód. Designer ma tę wyjątkową możliwość, że może komunikować się ze światem bez użycia słów. Dobry projekt to taki, który nie potrzebuje wyjaśnienia, bo gdy patrzy się na jego projekt, on sam potrafi opowiedzieć powód swojego powstania, a przede wszystkim – emocje, które temu powstawaniu towarzyszyły".

Jeden cel

Dokładnie taki sam sposób pracy Manzoni przyjmuje przy tworzeniu kabiny, choć te mają jeszcze swoje dodatkowe zasady: "Najpierw musimy ustalić podział na kabiny modeli GT i modeli sportowych" – wyjawia projektant, przechodząc do szczegółów: "Nasze modele GT mogą przyjąć założenia, które popychają ich kabiny bardziej w stronę elegancji i wyeksponowania tradycyjnego włoskiego rzemiosła. Modele sportowe i torowe (te bez homologacji drogowej) posiadają kabiny ściśle skupione na kierowcy, całkowicie podporządkowane ergonomii i funkcjonalności".

Ferrari 812 Superfast (2017) (fot. Konrad Skura)

Także we wnętrzu 812 Superfast widoczne mają być motywy inspirowane naturą, żywym organizmem: "W modelu tym wykorzystaliśmy elementy z włókna węglowego i aluminium w taki sposób, by nadać temu miejscu organiczny, wypełniony życiem charakter. By zrozumieć ten projekt, muszę odwołać się do dwóch innych, niedawnych moich prac: GTC4Lusso i FXX K".

"W pierwszym z nich przywiązaliśmy ogromną wagę do każdego z detali, tworząc jakościową kabinę, dobrze przeszkloną i wypełnioną najlepszymi materiałami. Zaprojektowaliśmy ją wokół koncepcji "podwójnego kokpitu", która umożliwia czerpanie równie dużych emocji z jazdy tak kierowcy, jak i siedzącemu obok pasażerowi. On także ma przed sobą swój własny wyświetlacz, na którym może odczytać wiele informacji dotyczących jazdy. Wnętrze modelu FXX K jest bez porównania dużo bardziej ekstremalnym otoczeniem. W nim wszystko jest inaczej – nawet fotele nie są zamontowane na prowadnicach, bo ich spód jest integralną częścią podwozia. Ten detal, jak i wszystkie pozostałe, podporządkowane są sięganiu po najlepsze parametry techniczne konstrukcji i optymalnemu rozłożeniu mas".

Ferrari 812 Superfast (2017) (fot. Konrad Skura)

"Obydwa z tych projektów miały największy wpływ na naszą wizję wnętrza modelu Superfast" – konkluduje Manzoni. "Rezultatem tego wszystkiego jest wspaniałe uczucie integracji kierowcy z samochodem, które wprowadza prowadzenie na bardzo emocjonalny poziom. O to właśnie walczą w Ferrari wszyscy – także projektanci!" Takie rozmowy pozwalają zrozumieć fenomen samochodów tej marki, a także jakim sposobem ciągle udaje się jej utrzymywać na samym szczycie w tak konkurencyjnym zakątku motoryzacji. Podsumowując, Manzoni cytuje słowa swojego szefa Sergio Marchionnego: "Ferrari wyznacza limity tego, co możliwe". Niewątpliwie odnosi się to także do designu.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Relacje:

"Titanium" – utwór inspirowany widokami przez szybę samochodu… Jaguar powalczy o młodszych klientów. Miejski crossover E-Pace debiutuje w Polsce Podróż do jaskini lwa: za kierownicą lamborghini w Maranello Japońska sztuka gościnności z nowym Lexusem LS500 Testy napędu Suzuki AllGrip: w praktyce nie jest tak jak myślicie Nowe Brzmienie Fiesty - wyjątkowe utwory inspirowane samochodem Pierwszy kontakt: nowy Bentley Continental GT słowami jego twórcy Stefana Sielaffa Trzy kroki, by Aston Martin znowu błyszczał. Andy Palmer zdradza nam plany na przyszłość Retro Motor Show 2017 - gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta Lexus Driving Emotions: różne oblicza luksusowej marki Toyoty Być jak Walter Röhrl - czyli czego uczą w szkołach jazdy Porsche? A może by tak rzucić to wszystko i wyruszyć… 5008? 308 wspomnień z tygodnia z dwoma wersjami Peugeot 308 Peugeot 308 GTi: alternatywna historia hot-hatcha Nowa Perspektywa – ile zakrętów potrzeba, by zakochać się w Peugeot 308 GTi? Po drugiej stronie lustra - odwiedzamy naszych południowych sąsiadów w Peugeot 308 GTi Zatrzymanie istoty ruchu – Japończycy z Mazdy odkrywają przed nami tajemnice projektowania perfekcyjnych nadwozi Astronauta, koń i obsesja inżynierów – Japończycy z Mazdy uczą, jak skonstruować samochód idealny Wspomnienie lata i nowego Volvo XC60. SUV-a, który ma podbić rynek Jak połączyć tradycję i nowoczesność? Nowy Rolls-Royce Phantom okiem swojego projektanta Motoryzacja zmienia się w coś, czego jeszcze nie znaliśmy. Wchodzimy w erę mobilności Mercedes-Benz Klasy S - odc. 3 "Poruszenie" Mercedes-Benz Klasy S - odc. 2 "Sanktuarium" Mercedes-Benz Klasy S - odc. 1 "Zen"

Popularne w tym tygodniu:

7 rzeczy, których dowiedziałem się po przejechaniu 1800 km po Europie autem elektrycznym Po pierwszym dniu Zero Race wiem, że jadąc w trasę elektrykiem sporo może pójść nie tak