Audi S8 plus - szybszy niż rozsądek

Pod prawą stopą masz moc, którą dysponuje Ferrari 458 Speciale – 605 KM. Napędza ona jednak nie hardkorowego sportowca, a luksusową limuzynę, która wymasuje Ci plecy i przewiezie nawet pięć osób. Do tego w sprincie do setki spuści łomot Ferrari F430. Oto Audi S8 plus – samochód, który ma wszystko to, za co kocha się motoryzację.

Ten artykuł ma 2 strony:

Audi S8 plus (2016) - test

Gdy zajrzymy do katalogu standardowego S8, o ile w ogóle można użyć słowa standardowy w przypadku limuzyny o mocy ponad 500 KM, znajdziemy tam liczby, które na twarz naciągną uśmiechy i wywołają silne pożądanie, łączone z ciarkami biegnącymi wzdłuż kręgosłupa. Tak, taką mocą chciałby dysponować każdy. Jednak ktoś w Audi pewnego dnia obudził się i doszedł do wniosku, że S8 jest… niewystarczające.

Audi S8 plus (2016)

Przypomnę tu, że tymi wartościami, które zostały uznane za wciąż nie do końca satysfakcjonujące są 520 KM i 650 Nm. Większość producentów tworząc pakiet uzupełniający te parametry dodałoby 10 KM, 5 Nm i udawałoby, że teraz to dopiero będzie jazda, bo wreszcie udało się osiągnąć maksimum tej konstrukcji. Audi się nie patyczkowało i podbiło moc do pułapu 605 KM, a moment obrotowy do 700 Nm (przy chwilowym zwiększeniu ciśnienia doładowania – 750 Nm).

Taki dodatkowy kopniak śmiało mógł zostać oznaczony jako RS, tymczasem Audi dodało przydomek plus. Po prostu. Skromnie. Nie żadne ekstremalnie brzmiące ultra- mega- hiper- supersport. To jak nazywanie huraganu Mateusz.

Audi S8 plus (2016)

Do tego, trzeba przyznać, wygląd tego samochodu jest stosunkowo dyskretny. Z podkreśleniem – stosunkowo. To wciąż wielka maszyna, flagowiec Audi w kategorii luksusu. Jest to jednak swojego rodzaju klasyka gatunku – sedan, bez szczególnie rzucających się w oczy spojlerów, nakładek i innych krzykliwych akcesoriów. Póki nie nadepniecie całą siłą na pedał przyspieszenia, dzieciaki przechodzące przez przejście dla pieszych bardziej zwrócą uwagę na czerwone TTS stojące obok.

Moim zdaniem to właśnie w tej stosunkowo dyskretnej aparycji S8 plus tkwi sedno jego geniuszu. Nie obnosisz się z mocą i osiągami. Po prostu jeśli masz potrzebę, naciskasz gaz i odjeżdżasz stanowczo naprzód, niczym myśliwiec po zwiększeniu ciągu.

Audi S8 plus (2016)

Na marginesie – to bardzo dobre porównanie. Właśnie tego typu odczucia towarzyszą jeździe w S8 plus. Możliwości tego samochodu są wręcz lotnicze, nieporównywalne z tym, czego doświadcza się w większości aut. Gdy dociska się tu gaz do podłogi, połączenie wielkiej mocy z dużą masą, dają prawdziwe poczucie nieopisanie wielkiej siły, jaka drzemie w tej maszynie.

Chociaż dla mnie ideałem są niekoniecznie ultramocne, ale za to lekkie auta, uważam, że prowadzenie lokomotywy takiej jak S8 plus daje fenomenalne wrażenia, nieporównywalne z niczym innym. Jasne, Porsche Cayman S z ręczną skrzynią biegów stało się dla mnie ideałem, który nieprędko cokolwiek pobije, ale gdy czujesz, że gigant, w którym siedzisz, zaczyna odpychać się od asfaltu z mocą, która mogłaby spowolnić ruch obrotowy Ziemi, serwowane są zupełnie inne wrażenia z jazdy, równie ekscytujące i równie pociągające.

Audi S8 plus (2016)

Wielkie znaczenie ma tu fakt, że agregatem, który zapewnia asfaltowi prawdziwą torturę jest nie R4 z silnikiem elektrycznym czy inny, hybrydowy wynalazek, tylko 4-litrowe, doładowane V8. Jeśli ktoś uważa, że duże silniki można skutecznie zastąpić zespołami hybrydowymi, powinien raz na czas przejechać się takim wozem, żeby przypomnieć sobie, w czym rzecz. Tu nie chodzi o cyferki, wielki moment obrotowy, osiągi. Nie chodzi o osiągany cel, ale o sposób jego realizacji.

Gdy spod długiej maski S8 odzywa się potężna, widlasta ósemka, wszystko wokół przestaje się liczyć. Możesz nie być najbardziej zielony na ulicy. Możesz nie być najbardziej egzotyczny. Ale gdy naciskasz gaz, to na Twój wóz dzieciaki spojrzą tęsknym wzrokiem. Szpan? Może, ale to nie on jest sednem. Chodzi tu o czystą przyjemność z jazdy z tak dużym silnikiem, którą zrozumie tylko entuzjasta. To ten żywy, niemal organiczny pomruk spod maski jest kluczem do przyjemności z poruszania się taką, prawdziwą maszyną.

Audi S8 plus (2016)

Kluczowe w przypadku S8 plus może być też abstrakcyjne przyspieszenie do 100 km/h. Według dowodu rejestracyjnego ta maszyna waży 1990 kg. To dwie tony bez 10 kilogramów. Tę masę widlasta ósemka rozpędza do 100 km/h w zaledwie 3,8 s. Prędkość maksymalna? 305 km/h. Są samochody szybsze, jednak mało który z nich jest w stanie rozpędzić się do takich prędkości w takim tempie, po czym zabrać na pokład piątkę pasażerów.

Audi S8 plus (2016)
Audi S8 plus (2016)
Audi S8 plus (2016)

Przyznam, że trochę nie doceniłem Audi. Myślałem, że S8 plus będzie torpedą do prucia naprzód po prostej. Tymczasem niemieccy inżynierowie dokonali w zawieszeniu cudów, które sprawiają, że ten gigant sunie po łukach niczym po szynach. S8 plus jest szybsze niż rozsądek. Tam, gdzie wiesz, że należy przestać, zdjąć nogę z gazu, ten wóz przykleja się do asfaltu i daje poczucie wielkiego zapasu w strefie, która zarezerwowana jest dla kierowców, którzy mają duże umiejętności i równie duże cojones.

Audi S8 plus to fenomenalny wóz dla kierowcy, nie tylko dla pasażerów, chociaż w gruncie rzeczy to wciąż limuzyna. Z drugiej strony, swoją podstawową funkcję również wypełnia doskonale. W prawdzie wcześniej wspominałem o piątce pasażerów, którą S8 plus zmieści, jednak prawdziwy komfort otrzymamy dla czwórki osób, gdy z tyłu rozłoży się wielki podłokietnik z konsolą sterującą klimatyzacją.

Fotele doskonale otulają, bez względu na to, czy siedzimy z przodu, czy z tyłu. Nie trzeba długich podróży, by poczuć, że w tym samochodzie jest ultrawygodnie. A jeśli już wybierzecie się w trasę, jak miałem przyjemność zrobić to ja, to po kilku godzinach jazdy, możecie wybrać się do gabinetu masażu z rozbudowanym wachlarzem usług. Nie będzie to jednak tylko niechlujne naciskanie na plecy. Fotele Audi faktycznie wykonują masaże, różnego rodzaju, z punktowym uciskaniem, falowym przesuwaniem nacisku wzdłuż kręgosłupa i wieloma innymi trybami. Kiedy ostatnio byliście w gabinecie masażu, który rozpędza się do 100 km/h w 3,8 s?

Audi S8 plus (2016)

W parze z dużymi możliwościami S8 plus idzie przyzwoite, jak na taką maszynę, zużycie paliwa. Najlepszy wynik, jaki osiągnąłem w trasie, to 8,9 l/100 km. Za łatwo osiągalną normę można przyjąć 10 l/100 km. W mieście trzeba dodać do tego jeszcze 2 litry na setkę, jeśli jeździcie bardzo oszczędnie, a jeżeli chcecie więcej cieszyć się dźwiękiem widlastej ósemki, jednak bez szczególnie wielkich szaleństw, doliczcie kolejne dwa.

Niezły wynik w trasie to zasługa systemu Cylinder on Demand, który odłącza cztery cylindry, jeśli silnik jest rozgrzany i jedziemy spokojnie, z prędkością powyżej 25 km/h. To dzięki temu V8 nie jest tak paliwożerne, jak można przypuszczać.

Audi S8 plus (2016)

Audi S8 plus, z którym spędziłem kilka dni miał jeszcze jednego asa w rękawie. Było nim wykończenie przygotowane przez oddział do zadań specjalnych – Audi Exclusive. To dzięki temu na pokładzie zagościło między innymi piękne drewno o głębokiej, naturalnej fakturze, które nadawało klasycznego sznytu nowoczesnemu wnętrzu, pełnemu aluminium i czarnych skór, przeszytych intensywną żółcią. Dodatkowe punkty należą się dla Audi, za możliwość schowania ekranu MMI, dzięki czemu konsola środkowa pozostaje gładka i elegancka.

W końcu znów dochodzimy do tego momentu, który zawsze psuje zabawę – do ceny. Audi S8 plus zaczyna się od 729 100 zł, a prezentowany na zdjęciach egzemplarz z szeregiem dodatków to wydatek równy 887 180 zł.

Audi S8 plus (2016)

Wygląda na to, że tym razem będzie inaczej. Cena wcale nie psuje zabawy. Owszem, to duża kwota dla statystycznego polskiego kierowcy, ale nie oznacza to wcale, że S8 plus jest za drogie. 3,8 s do setki w Porsche Panamerze dostaniemy, jeśli postawimy na wersję Turbo, której ceny zaczynają się od 746 190 zł.

Z kolei flagowy Mercedes-AMG S 63 zaczyna się od 712 379 zł, ale oferuje „tylko” 4,4 s do 100 km. Wygląda więc na to, że S8 plus to nie tylko absurdalnie szybka maszyna i luksusowa maszyna, ale także wóz bardziej niż konkurencyjny cenowo.

Ogólna ocena10z 10

Plusy:

  • Bardzo mocny silnik, zapewniający niesamowite osiągi i dynamikę przy każdej prędkości
  • Doskonałe brzmienie V8
  • Szybka skrzynia biegów
  • Świetne prowadzenie jak na dużą masę auta
  • Doskonała jakość wykonania
  • Komfort na wysokim poziomie
  • Oszczędny system Cylinder on Demand
  • Nienarzucający się wygląd
  • Bardzo dobry system masażu pleców
  • Bardzo skuteczne hamulce

Audi S8 plus (2016) - zdjęcia

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Ford Edge 2,0 TDCI 210 KM AT Sport - zadziwiająco europejski Nowe Audi A4 Avant (B9) 2.0 TDI - polski hit za 10 lat? Mitsubishi L200 Monster 2,4 AT - gdzie L200 nie może, tam Monstera pośle Volvo S90 D4 Inscription - wzorzec ze Szwecji Volkswagen turbo up! w natarciu Ford Fiesta ST200 - czy można jeszcze ją ulepszyć? Škoda Superb Combi Laurin&Klement - rodzinne kombi celujące w premium Nowy Opel Mokka X - stary model z nowym obliczem Toyota Proace Verso Family 1,6 D-4D (2016) - z Toyotą jej do twarzy Audi A4 allroad quattro 2.0 TDI - komfortowo w teren Seat Leon X-Perience - test terenowego kombi z dieslem Volkswagen Golf R Variant - (nie)zwykłe kombi DS 4 Crossback, czyli jak postawić sobie poprzeczkę na Księżycu Seat Leon ST 2.0 TDI FR 4Drive: najlepsza specyfikacja hiszpańskiego kompaktu Toyota Prius - idealna hybryda w nieidealnym samochodzie Ford Focus RS Mk III: wreszcie godny następca Escorta Coswortha Gran turismo nowej generacji - Porsche Panamera z bliska przed premierą Nowe Megane GT - rozgrzewka u Renault Sport Suzuki SX4 S-Cross 1,4 140 KM BoosterJet (2016) – prawdziwy samuraj? SsangYong XLV goni światową czołówkę i kusi nie tylko ceną Nissan X-Trail DIG-T 160: duży SUV z małym silnikiem i brakiem napędu 4x4 Audi A4 2.0 TDI S tronic - test, opinia, spalanie, cena Kia Sorento 2.2 CRDi 6AT - duży SUV za nieduże pieniądze Volkswagen Golf Variant 1.4 TSI kontra Peugeot 308 SW 1.2 THP - porównanie kompaktowych kombi

Popularne w tym tygodniu:

Mercedes-Benz GLE Coupé 450 AMG - lepiej późno niż później