Weź udział w badaniu preferencji polskich kierowców
Tak. Jeden z tych Golfów to wersja GTI, ale to wyłącznie przypadek!

Tak. Jeden z tych Golfów to wersja GTI, ale to wyłącznie przypadek! (Fot. Filip Blank)

Golf kontra Golf, czyli wybierz zależnie od potrzeb

Partnerem jest Volkswagen

Sukces hatchbacków, w tym pierwszego Golfa, wziął się z tego, że były one w stanie spełnić maksymalnie dużo potrzeb transportowych młodych, europejskich rodzin, przy okazji nie nadwyrężając ich domowego budżetu. Były to jednak inne czasy, a świat, jakby nie patrzeć, prawie 50 lat temu, wyglądał zgoła inaczej. Dzisiaj sytuacja jest odrobinę bardziej złożona...

To jak ze wszystkim. Kiedyś miałeś telefon na kablu, z wybieraniem numerów za pomocą okrągłej tarczy. Jak się pomyliłeś, zaczynałeś kręcić palcem od nowa. Dziś w każdej kieszeni tkwi superkomputer do dzwonienia. I to z mocą obliczeniową większą, niż sprzęt, którego 20 lat temu używała NASA.

Z samochodami podobnie. W latach 70. XX w. szalał kryzys paliwowy. Nie budowano, bo nie potrafiono, samochodów na modułowych platformach tak, że z jednej dało się zrobić całą gamę modelową o różnych kształtach i wymiarach nadwozia. Nie korzystano z instrumentów finansowania typu leasing czy wynajem. Tylko gotówka. Ewentualnie, może kredyt. Nic więc dziwnego, że podstawowym wyborem młodej, zachodnioeuropejskiej rodziny był właśnie prosty i wszechstronny hatchback.

Hatchback. Rewolucyjne pojęcie. Idealny kompromis pomiędzy zwinnością, praktycznością, kosztami utrzymania i ceną płaconą "przy kasie".

Jest 1976 rok. Składasz w swoim Golfie Mark 1 siedzenia — mieścisz pralkę. Wkładasz żonę, dzieciaki, psa, pakujesz parówki w słoikach i jedziesz nad morze, odpoczywać w koszu plażowym w okolicach Lubeki. Jeśli cię stać — kupujesz większy silnik i szalejesz z kolegami po górskich przełęczach, wydając ułamek ceny, jaką trzeba by przeznaczyć na samochód sportowy z silnikiem umieszczonym z tyłu. To na długo przed czasem, gdy firmy produkujące te dwa typy pojazdów weszły w skład jednego koncernu. W wersji z automatem i welurowymi siedzeniami doznajesz uniesień rodem z klasy premium, bez konieczności kupowania limuzyny… itd… itd.

Hatchback AD. 2021 - od 50 lat ta sama, sprawdzona receptura

Nie dziwi więc to, że hatchback się przyjął, ani że Golf stał się synonimem tej klasy…

Dzisiaj, jeśli chcesz samochodu wszechstronnego, najpewniej patrzysz w stronę licznych crossoverów i SUV-ów. Coś ci mówi, że będzie to idealny samochód. Zarówno pod względem opisanej powyżej, wypracowanej 50 lat temu receptury na samochód wszechstronny, jak i poniekąd rozszerzający ją o dodatkowe możliwości. Na przykład zdobywania nieuczęszczanych szlaków, dzięki zwiększonemu prześwitowi, opcjonalnemu napędowi na cztery koła, oraz domniemanej dzielności terenowej, podszeptywanej przez kształty, jakie nadali takiemu autu styliści.

I nawet jeśli wiesz, że w teorii ludzie na świecie spędzają do 90 proc. swojego życia w pomieszczeniach zamkniętych, a nie na zewnątrz. Zdajesz sobie sprawę, że dziś, podczas pandemii, pewnie ten odsetek wzrasta, i że samochody i tak większość życia spędzają w mieście — gdzie stoją w korkach. To przemawia do ciebie reklama z ojcem, który wraz z dziećmi wybiera się na rowery w Tatrach, co jest — w domyśle, zaplanowanym przez agencję, która ją stworzyła — właśnie możliwe dzięki temu, podwyższonemu samochodowi.

Eleganckie kombi - w razie potrzeby też poradzi sobie na lekkich bezdrożach...

Oczywiście nie ma w tym nic złego. SUV-y i Crossovery, choć odrobinę więcej kosztują i czasem też trochę więcej palą, są w gruncie rzeczy super. Jakimś sposobem wyglądają drożej, niż sugerowałaby cena, siedzi się w nich wyżej niż w normalnym samochodzie, władczym spojrzeniem ogarniając drogę. A dzielność terenowa, owszem, przydaje się (przynajmniej w Polsce) do pokonywania krawężników oraz tzw. leżących policjantów, z których każdy jest inny, a niektóre z nich rzeczywiście są równie strome, jak te wspomniane powyżej Tatry.

Tylko że hatchback jest nadal świetnym rozwiązaniem…

… a Golf nie stracił nic ze swojej wszechstronności i atrakcyjności. Szczególnie że dzisiaj — nawiązując do samego wstępu, czyli poniekąd modułowych platform — można go kupić nie tylko pod zmienioną nazwą, jako SUV-a, ale też w wielu innych wersjach nadwozia i napędu. W tym wyjątkowo przyjaznej rodzinie, odmianie kombi, zwanej Golf Variant.

Kto powiedział, że praktyczne kombi muszą nudno wyglądać?

Zasadniczo, nie ma takiego codziennego zadania, z którym nie poradziłby sobie też zwykły, pięciodrzwiowy Golf hatchback, ale jeśli mamy potrzebę posiadania takiego samochodu w wersji odrobinę powiększonej — bo np. właśnie urodziły nam się bliźniaki (ten podwójny wózek), albo na co dzień zajmujemy się transportowaniem architektonicznych makiet wydrukowanych 3D, to właśnie Variant wydaje się być najrozsądniejszą propozycją.

Dlaczego? Po pierwsze ze względu na bagażnik. Już zwykły Golf ma jeden z największych bagażników w swojej klasie, w której nieznacznie ustępuje tylko Škodzie Scali, ale Variant pojęcie przestrzeni bagażowej wznosi na zupełnie nowy poziom. Konkretnie - 611 litrów z rozłożonymi siedziskami tylnej kanapy i aż 1642 litry, gdy te są złożone. Ponadto, podwójna podłoga, którą można albo obniżyć zyskując dodatkową przestrzeń, albo nieznacznie podwyższyć i jednocześnie mając płaską, pozbawioną "progu" krawędź załadunku, stworzyć pod podłogą bagażnika dodatkowy "schowek".

Bagażnik i długość Golfa Variant, to jednak coś, co w sposób dość oczywisty widać gołym okiem. Golf Variant po raz pierwszy różni się też pod odrobinę bardziej subtelnym względem. Ma bowiem większy niż hatchback rozstaw osi — dokładnie 2669 mm zamiast 2619 mm - co przekłada się na dodatkowe 4 cm miejsca na nogi dla pasażerów tylnej kanapy i subtelnie zmiany w tzw. manierach drogowych.

W związku z tą zmianą Variant jest odrobinę stabilniejszy w długich, szybkich łukach, a także trochę przyjemniej pokonuje się w nim długie, poprzeczne nierówności. Gdy źle zrobiona, polska droga faluje (góra dół, góra, dół) nadwozie także odrobinę mniej "galopuje" niż w krótszym hatchbacku. W zamian — potrzeba odrobinę większego miejsca na ulicy, żeby go zaparkować, co jest logiczne.

Bezprzewodowy Apple CarPlay

Życie z nim na co dzień to przyjemność

A to dlatego, że to właściwie ten sam Golf, tylko kombi. Czyli na przykład — odnosząc się do parkowania — posiada system, który samodzielnie potrafi znaleźć odpowiednie miejsce, a potem się w nie zmieścić. I to niezależnie od tego, czy należy w nie wjechać przodem, tyłem, prostopadle, równolegle czy pod skosem. Szerokokątna kamera cofania i czujniki parkingowe dbają o to, żebyśmy podczas manewrów wiedzieli więcej i na pewno dobrze wymierzyli odległości.

Do tego, poza takimi rzeczami, jak możliwość wyboru trybów jazdy (Eco, Comfort, Sport i konfigurowalny Individual) oraz tego, na jaki kolor chcemy, żeby była podświetlona kabina, a jaką barwę ma jednocześnie przybrać menu ekranu centralnego i wirtualnego kokpitu — co można wybierać spośród zaprogramowanych przez Volkswagena kombinacji (mają nazwy takie, jak "Wieczność" lub "Euforia"), lub zupełnie samemu dostosować barwy, w podziale aż na trzy strefy — Golf po prostu ułatwia swojemu właścicielowi życie.

Na przykład — co ważne — każdy z zaprogramowanych użytkowników, po kliknięciu w swój "profil kierowcy" bardzo szybko przywróci wszystkie swoje wcześniej zapamiętane ustawienia, podobnie jak w przypadku pamięci foteli. To bardzo przydatne, szczególnie, gdy samochodem dzielimy się z innymi.

Oczywiście jest też bezpieczny. Dzisiaj bez 5 gwiazdek uzyskanych w testach zderzeniowych praktycznie nie da się sprzedawać samochodu. To bezpieczeństwo jest więc pasywne, ale też i aktywne. Dzięki czujnikom i radarom, Golf nie tylko monitoruje nasze zmęczenie czy martwe pole lusterek, ale też potrafi zareagować, awaryjnie hamując, gdy wykryje zagrażający nam pojazd, pieszego, albo rowerzystę, któremu z kolei my moglibyśmy zagrażać.

Jedno z małych ułatwień - ładowarka indukcyjna i dwa gniazda USB-C

Ponadto, ostrzega przed nadjeżdżającymi z boku pojazdami, podczas gdy cofamy z miejsca parkingowego. Utrzymuje nas na właściwym pasie ruchu, dokonując w razie czego drobnych korekt. Posiada też aktywny, radarowy tempomat, który nie tylko dostosowuje się do prędkości poprzedzającego nas samochodu, ale także do znaków drogowych i topografii (czyli zwolni przed zakrętem). O widoczność dbają matrycowe światła LED, zwane IQ Light, które rozświetlają zakamarki nocy, ale nie oślepiają innych.

World Wide Web

Pamiętacie, jak kiedyś podając adres strony internetowej zawsze zaczynało się zdanie od absurdalnego "www". Wtedy nikt by jeszcze nie pomyślał, że samochody, które przecież "służą do jeżdżenia", będą tak mocno rozwijały się pod kątem technologicznym, w kierunku szeroko rozumianej łączności "internetowej". Golf Variant nie jest tu wyjątkiem. Nie dość, że Apple CarPlay łączy się z telefonem bezprzewodowo (Android Auto za pomocą kabla, ale gniazda USB-C są w Golfie aż cztery), to jeszcze samochód sam jest wyjątkowo "cyfrowy".

Nowoczesny samochód i nowoczesna architektura pasują do siebie jak ulał

To oznacza, że nie tylko możemy zdalnie sprawdzić jego status za pomocą aplikacji na smartfon We Connect, ale też — dzięki We Upgrade - ściągać sobie za pomocą wbudowanego w samochód modemu dodatkowe aplikacje, pozwalające na rozbudowę funkcji naszego samochodu o takie, o których nie pomyśleliśmy, specyfikując go w salonie. Wszystko dzięki wbudowanemu hotspotowi WLAN.

Wykrywanie tego gdzie są korki i omijanie ich przez nawigację, zaplanowanie wizyty w warsztacie czy radio internetowe, to tylko podstawa tego, co nasz Golf potrafi dzięki zaawansowanym systemom łączności.

Oczywiście, pomimo bycia permanentnie online Golf 8 Variant nadal służy przede wszystkim do jazdy!

Oczywiście te wszystkie powyższe cechy posiada także Golf Hatchback. Tak samo, jak pojemnościowe, dotykowe przyciski na desce rozdzielczej i na kierownicy (standardowo w wersjach R-Line, GTI oraz R), wyświetlacz przezierny (tzw. head-up display) czy obsługę menu komputera pokładowego gestami, lub za pomocą komend głosowych. Wystarczy powiedzieć "Cześć Volkswagen", a potem poprosić o zmianę muzyki, albo temperatury w kabinie czy włączenie podgrzewania siedzenia. Właściwy fotel samochód rozpoznaje automatycznie, bez konieczności naciskania żadnego przycisku, co mogłoby odwrócić naszą uwagę od sytuacji na drodze.

Przyciskiem za to otworzyć możemy panoramiczny, szklany dach albo włączyć sobie masaż odcinka lędźwiowego fotela kierowcy, czy podgrzewanie tylnej kanapy. W Golfie Variant siedzenia tejże też poniekąd składają się same — wystarczy jednym palcem pociągnąć za dwie małe wajchy w bagażniku. Zupełnie automatycznie za to, otworzy się jego klapa, jeśli z kluczykiem w kieszeni lub torebce, podczas gdy nasze ręce są zajęte, machniemy po prostu nogą pod tylnym zderzakiem.

Pojemnościowe przyciski - wyglądają bardzo elegancko, ale zostawia się na nich odciski palców. Na szczęście to opcja, więc każdy może wybrać.

Najważniejsze jest jednak to, że niezależnie od tych wszystkich bajerów i tego, czy uważamy je za niezbędne, czy też może zupełnie nie, to co zmieniło się od czasów premiery pierwszego Golfa to, że możemy dzisiaj wybrać. Zdecydować, czy chcemy kupić ten, odpowiadający wszelkim potrzebom współczesnej rodziny samochód, w wersji normalnej? Czy może lepiej w powiększonej? Obie są równie dobre.

Dane o emisji CO2 wskazanych w tekście modeli można znaleźć na stronie internetowej: HTTPS://WWW.VOLKSWAGEN.PL/PL/WLTP.HTML

Podziękowania dla hotelu Narvil w Serocku za pomoc w realizacji materiału

Partnerem jest Volkswagen

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Media corner:

Bądź #smA4rt, jedź bezpiecznie! Lexus UX, czyli SUV w cenie dobrze wyposażonego kompaktu Szukasz najtańszego kredytu na samochód? Jest już najnowszy ranking kredytowy FinAi! Rozważasz zakup auta do firmy? Zwróć uwagę na koszty użytkowania Czeski oksymoron Wymieniasz samochód? Sprawdź, jak zdobyć na to pieniądze Ekologiczne i dynamiczne. Hybrydowe SUV-y Jaguara Czego oczy nie widzą Volkswagen oferuje swoje auta w leasingu przez Internet Obszar zabudowany – poradnik kierowcy Ranking miast przyjaznych kierowcom Audi e-tron Sportback. Samochód elektryczny bez kompromisów

Popularne w tym tygodniu:

Samochód elektryczny w firmowej flocie? Kilka nieoczywistych zalet Ekologiczne i dynamiczne. Hybrydowe SUV-y Jaguara