Toyota Mega Cruiser. Kiedy Japończycy chcieli mieć własnego Hummera

Już sama nazwa – Mega Cruiser – daje do zrozumienia, że Toyota nie oszczędzała na projekcie tej gigantycznej terenówki. Pomimo jednak dużych rozmiarów, sprawdzała się ona zarówno w ciasnych, miejskich uliczkach jak i na polu walki, gdzie była nawet platformą dla wyrzutni przeciwlotniczych.

Fajny Hummer, prawda?

Fajny Hummer, prawda? (mat. prasowe)

Wygląda jak Hummer, ale jest od niego młodszy, dłuższy i szerszy. Toyota wprowadziła do sprzedaży Mega Cruisera w 1996 roku i tak jak amerykański odpowiednik, japońska terenówka była zaprojektowana przede wszystkim dla wojska. Toyota była wówczas na fali, a takie zamówienie pozwoliło na sprawdzenie, czym Land Cruiser mógłby być w przyszłości. Tylko nieliczne egzemplarze cywilne ukryte pod nazwą BXD20 – a i tu źródła są różne i oscylują wokół liczby 149 – trafiały do klientów. Jeden samochód pojawił się nawet w Rosji i był wykończony z pietyzmem należnym limuzynie. Wojsko i służby zakupiły 1000–2000 egzemplarzy.

Nieco toporne wnętrze.

Mega Cruiser nie powstał więc do lansowania się po bulwarach. Łącznie pomieści on 6 osób (2 z przodu, 4 z tyłu w jednym rzędzie), a bagażnik ma ponad 2 metry szerokości oraz 600 kg ładowności. Wszystko po to, by mógł on pomieścić ciężki, specjalistyczny sprzęt strażacki czy też ratowniczy.

Toyota zdecydowała się na wykorzystanie wszystkich znanych sposobów na radzenie sobie w terenie. To oczywiste, że Mega Cruiser wyposażony był w reduktor i blokadę dyferencjałów. Ma też osie portalowe i specjalne opony zaprojektowane tylko na potrzeby tego modelu. Prześwit wynosi 42 cm! Jakby tego było mało, ciśnienie w oponach można było regulować bez opuszczania pojazdu.

Niezależne zawieszenie zostało tak zaprojektowane, by amortyzatory umieszczone były jak najwyżej i unikały uszkodzeń. Hamulce umieszczono bliżej dyferencjału by zmniejszyć masę nieresorowaną. Pomimo rozstawu osi wynoszącego 3395 mm (czyli więcej niż np. przedłużone Audi A8), średnica zawracania wynosiła zaledwie 11,2 metra, a to dzięki skrętnej tylnej osi, która pozwalała kołom zmieniać położenie aż o 12 stopni!

Radio jest tuż pod ręką

Wszystkie te dodatki i przygotowanie do ciężkiej pracy sprawiło, że Mega Cruiser ważył 2850 kg. Pod maską znalazł się czterocylindrowy turbodiesel z mechanicznym wtryskiem bezpośrednim. Miał 4,1 litra i generował 150 KM (później nieco więcej), czyli tyle, ile dziś Toyota Hilux. Dysponował momentem obrotowym na poziomie ok. 380 Nm, i produkował je już przy 1800 obr./min. Przy stałej prędkości 60 km/h auto zużywało ok 10 l oleju napędowego na 100 km.

Zobacz również: Toyota pokazała nową Suprę. Legendarna sportowa maszyna niebawem pojawi się w Polsce

Toyota zaprzestała produkcji Mega Cruisera w 2002 roku. Jak w przypadku większości eksperymentów i ciekawych pojazdów, ten nie był finansowym hitem pokroju Corolli. Na pewno jednak inżynierowie postawili krok naprzód jeśli chodzi o rozwój w technologii samochodów terenowych.

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Historia:

Starcie tytanów w dziwnym sezonie 2006 - Sébastien Loeb kontra Marcus Grönholm - historia motorsportu Czy Polonez odnalazłby się w dzisiejszych czasach? Sprawdzamy, jak wyglądałby jego cennik Produkcja Matiza w FSO ruszyła 19 lat temu. Sprawdzamy, co zostało z polskiego hitu Jak ewoluowała flota Škody przez ostatnich 13 lat wspierania Tour de France Suzuki SX4 WRC - krótki epizod Japończyków w rajdowych mistrzostwach świata [historia motorsportu] Oko w oko z Ferrari F50 w Katowicach. Warto spotykać swoich bohaterów Tak się kiedyś jeździło w Polsce - 20-lecie międzywojenne [cz. 2] Nissan Sunny GTi-R – japońska A-grupa bez sukcesów [historia motorsportu] A wszystko przez Forda - historia marki Dodge [geneza motoryzacji] Lotus Esprit - historia od dwóch litrów do V8 (1976-2004) [cz. 1] S-21 i inne polskie silniki Samochody przyszłości z przeszłości [cz.1]