Opel Mokka X 1.6 CDTi 4x4 - docenisz go podczas jazdy

Do niedawna jedyny crossover Opla, obecnie ostatni zbudowany przez tę firmę, gdy należała jeszcze do koncernu General Motors. Jedyny z napędem na cztery koła i wciąż najpopularniejszy. Odświeżona Mokka X nabrała bardziej dojrzałego charakteru i z pewnością przypadnie do gustu użytkownikom poprzednika.

fot. Marcin Łobodziński

Ten artykuł ma 2 strony:

Opel Mokka X 1.6 CDTi 4×4 — test, opinia

Osoby, które użytkowały lub wciąż posiadają Opla Mokkę od razu dostrzegą, że Mokka z dopiskiem X nie jest nowym modelem, lecz gruntownie zmodyfikowanym. Prawie każdy element nadwozia został poddany zmianom. Przód jest teraz bardziej poważny, jeżeli można użyć takiego stwierdzenia względem samochodu. Zupełnie nowe reflektory dodają autu wizualnie szerokości. Zmieniony grill z pojedynczą, chromowaną listwą pośrodku, odpowiada całej rodzinie X, czyli segmentu crossoverów marki Opel. Pasuje nawet do tych, które powstały później, we współpracy z nowym właścicielem firmy – koncernem PSA.

Wnętrze jest spójne z najnowszymi modelami Opla od Astry począwszy, a skończywszy na zaprezentowanej dużo później, większej Insignii. Teraz deska rozdzielcza jest uproszona i bardziej elegancka, ma mniej przycisków, a poziom ergonomii jest znacznie wyższy. Wzorowy układ elementów obsługi idzie w parze z idealną pozycją za kierownicą w wygodnym fotelu AGR z długim siedziskiem. Szkoda, że sama kierownica jest wciąż po staremu zwyczajnie brzydka.

Za to ładniejsze są wskaźniki, dużo czytelniejsze, z nowocześniejszym ekranem komputera pokładowego, oferującym znacznie więcej informacji. Pozytywnie na wygląd wnętrza wpływa także wbudowany w kokpit ekran systemu multimedialnego IntelliLink.

Opcjonalna stacja NAVI 900 kosztująca 3400 zł w najbogatszym standardzie Elite zapewnia dużą przejrzystość i czytelność, ale wciąż nie jest wzorem jeśli chodzi o obsługę. Podążanie palcem po mapie nawigacji jest trudne, a sama mapa wykonuje nieprzewidywalne ruchy. Nie jest też zbyt aktualna – nie widzi wszystkich dróg szybkiego ruchu z Warszawy do Wrocławia. Daje natomiast duże możliwości połączenia ze smartfonem czy odczytywania SMS-ów. Poprawiono działanie anteny, dzięki czemu stacje radiowe już się tak nie gubią jak w starszych modelach marki.

Ciasno, ale bardzo funkcjonalnie

Wnętrze jest wręcz usiane schowkami, kieszeniami i półeczkami, choć żadne z tych miejsc nie jest duże. W samych drzwiach przednich czy tylnych mamy po trzy skrytki. Wcale nie gorzej jest na tunelu środkowym. Funkcjonalność w tym obszarze jest mocną stroną Mokki X, ale już przestrzeń z tyłu nie.

Zobacz również: Nowy Ford Focus RS (2016) - test

Zmieszczą się tam niezbyt wysokie osoby, a konkretnie z niedługimi nogami, bo właśnie w tym miejscu trochę brakuje swobody. Jednak crossovery segmentu B, a do takiego Mokka należy, nie są pełnowartościowymi autami cztero- czy tym bardziej pięcioosobowymi. Tu mają siedzieć najwyżej dzieci. Niestety jeżeli korzystają z fotelików, również i im braknie miejsca na nogi gdy rodzicie siedzący z przodu są wysocy.

W bagażniku też nie ma przepychu. Skromne 356 litrów to właściwie standard w tym segmencie, ale dzięki dużej wysokości kufra łatwo tę przestrzeń wykorzystać. Także i tu pojawiło się kilka przydatnych skrytek na drobiazgi, co świadczy o przywiązaniu uwagi projektantów do walorów użytkowych. Nie tylko to. Pod bagażnikiem może się znaleźć uchwyt rowerowy FlexFix kosztujący 3200 zł, choć eliminujący zakup auta z zasilaniem gazowym. Jest to najlepsza forma bagażnika rowerowego, która nie wymaga montażu i demontażu.

Jak na swoje gabaryty Opel Mokka X nie jest zbyt przestronnym i pakownym autem, choć z pewnością należy do najbardziej funkcjonalnych w swojej klasie. Jednak swoje największe zalety pokazuje podczas jazdy.

Crossover na asfalt

Wygodna pozycja za kierownicą to jedno, ale równie wygodne jest zawieszenie. Zestrojone pod kątem komfortu potrafi izolować od największych wybojów. Jednocześnie konstrukcja zapewnia znakomitą przyczepność kół do nawierzchni. Niewzruszony Opel sprawnie przemyka po zakrętach, a nawet gdy kierowcę poniesie ułańska fantazja, nie trzeba się bać. Wzorowe reakcje na zmiany kierunku i stabilność na najwyższym poziomie czynią Mokkę X jednym z najlepiej prowadzących się małych crossoverów.

Wielka szkoda, że pomimo przynależności do uterenowionej rodziny w ogóle nie nadaje się do jazdy po bezdrożach. Napęd na cztery koła ma tu za zadanie zwiększenie trakcji na śliskiej nawierzchni, ale nic ponadto. Problem leży w fatalnej geometrii terenowej nadwozia.

Przedni zwis jest tak długi i niski, że nawet zbyt szybkie najechanie na próg zwalniający może się skończyć uderzeniem dokładki zderzaka o podłoże. Trzeba uważać podczas podjeżdżania pod wyższe krawężniki. Terenowy charakter Mokki kończy się na wyglądzie.

Dynamiczny diesel i komputer kłamczuszek

Do sprawnego zawieszenia dobrze pasuje mocny diesel 1.6 CDTi generujący 136 KM mocy i 320 Nm momentu obrotowego. Jest to konstrukcja znana od lat, łączona z manualną lub automatyczną skrzynią biegów i z napędem na przód lub 4×4. W testowym aucie miałem skrzynię manualną o długich przełożeniach, pracującą nad wyraz dobrze. Zwykle mechanizm przełączania w Oplach pozostawia trochę do życzenia. W tym egzemplarzu nie mogłem narzekać.

Jednostka wysokoprężna może nie zachęca kulturą pracy lecz osiągi są w porządku. Sprawnie przyspiesza od około 1700 obr./min, ale chęć do nabierania prędkości zaczyna tracić już przy 3000. Nie ma to jednak dużego znaczenia, ponieważ długie biegi dają subiektywne odczucie dobrej dynamiki. Podczas jazdy jest cicho – prędzej usłyszymy szum opływającego nadwozie powietrza niż silnika. Jednak dopiero przy prędkości powyżej 100 km/h.

Zużycie paliwa podczas jazdy z prędkością 140 km/h to 7,9 litra. Spada do poziomu 4,7 na drodze krajowej. W mieście Mokka potrzebuje 6,5 l/100 km. 53-litrowy zbiornik paliwa wystarcza więc na długo, ale nie radzę sugerować się wskazaniami komputera pokładowego. Okazał się małym kłamczuszkiem, gdy podczas jazdy w trasie pokazywał zasięg 80 km, a w zbiorniku były już opary. Podczas testu okazało się, że na danych o spalaniu oszukuje o 9 proc. Zwykle w innych autach elektronika pokazuje informacje bardzo zbliżone do tych z dystrybutora. Nie w przypadku Opla.

Cena odgrywa istotną rolę…

… gdy klient szukający crossovera trafia do salonu Opla. Za 72 450 zł otrzymuje auto z silnikiem benzynowym 1.6 o mocy 115 KM i napędem na przednią oś, choć w cenniku promocyjnym znajdujemy kwotę 69 950 zł, a to jest bliższe rzeczywistości.

Auto w bazowej specyfikacji ma na pokładzie klimatyzację, tempomat, elektrykę przednich szyb i lusterek z podgrzewaniem, radioodtwarzacz i komplet poduszek powietrznych. Opcji jest niewiele, więc lepszym wyborem pozostaje druga specyfikacja Enjoy, którą można już niemal dowolnie konfigurować. Cena jest wyższa tylko o 2350 zł.

Auto w takiej konfiguracji jak testowe, ale bez opcji kosztuje 101 950 zł. Gdybym miał je kupować, na pewno zrezygnowałbym z napędu na cztery koła, który nie gra tu dużej roli – chyba, że mieszkałbym w górach. W ten sposób 6700 zł zostaje w kieszeni. Tę kwotę wolałbym przeznaczyć na automatyczną skrzynię biegów (tylko z napędem 2WD) i auto kosztowałoby 99 950 zł.

Zamiast diesla sugerowałbym wersję 1.4 Turbo z LPG, kosztującą 91 250 zł (w promocji 88 750 zł). Bez skrzyni automatycznej i napędu na cztery koła, a także systemu FlexFix, ale za to równie dynamiczną i tańszą w eksploatacji. Zaoszczędzone 8700 zł warto przeznaczyć na pakiet Asystent Kierowcy (5300 zł) zawierający rewelacyjne reflektory AFL, system rozpoznawania znaków drogowych, system ostrzegający o niezamierzonej zmianie pasa ruchu, oceny odległości i ostrzegania przed kolizją z pojazdem poprzedzającym.

Podsumowując, Opel Mokka X to nie następca czy nowy model względem poprzedniej Mokki, ale samochód nieco bardziej dopracowany, a przede wszystkim wizualnie odświeżony. Ma wszelkie zalety poprzednika, ale wyeliminowano drobne niedociągnięcia i poprawiono wygląd, zwłaszcza wnętrza. Samochód pokazuje swoje najmocniejsze strony podczas jazdy, oddając kierowcy świetne prowadzenie i wysoki komfort.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Nowy, uproszczony wygląd wnętrza
  • Ogromna liczba schowków
  • Mocny silnik
  • Zawieszenie komfortowe na dużych nierównościach
  • Świetne prowadzenie na asfalcie
  • Atrakcyjne ceny
  • Opcje wyposażenia

Minusy:

  • Niska ładowność
  • Marne zdolności terenowe pomimo napędu 4×4
  • Małe lusterka zewnętrzne

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Mini Clubman Cooper S All4 – mini dla dorosłych Skoda Superb: bagażnik do zadań specjalnych Komputer na pokładzie, czyli co potrafi system multimedialny w Skodzie Superb Gdy emocje już opadną: czy Alfa Romeo Giulia zachowuje swój urok z silnikiem diesla? Skoda Yeti Outdoor Tour 4x4 2,0 TDI: szorstki typ Sprawdzamy system launch control w Skodzie Superb Laurin & Klement 280 KM Fiat Tipo Hatchback 1.4 T-Jet: tak wiele za tak niewiele W poszukiwaniu przestrzeni, komfortu i stylu: porównanie dwóch francuskich minivanów Ford Kuga 2.0 TDCi AWD Titanium: lepszy niż pokazują statystyki Koreańczycy mierzą wysoko: pierwsza jazda Hyundaiem Koną w Namyang Volvo V40 Cross Country T5 AWD Summum - nadal atrakcyjne Škoda Octavia 1.0 TSI Joy (2017) - czy rozmiar ma znaczenie? Audi Q2 2.0 TDI quattro: mały crossover za 200 tys. zł Praktyczne rozwiązania w Skodzie Superb Infiniti Q50 S: tani sposób na mocnego i ładnego sedana Fiat Tipo 1.3 MultiJet: mały diesel w dużym fiacie Renault Talisman Grandtour Initiale Paris Energy DCI 160 EDC - francuski pomysł na kombi Skoda Superb 2,0 TSI 280 KM – test spalania Nowy Hyundai i30 1.0 T-GDI: godny rywal Astry i Golfa Suzuki Ignis 1.2 DualJet 4WD: wszechstronna alternatywa dla auta miejskiego BMW M240i xDrive: idealne dla amatora Lexus RX 450h F Sport: SUV stworzony z myślą o kierowcy Honda CR-V 2.0 i-VTEC: ostatni test przed nową generacją? Trzy cylindry na miasto: Citroën C3 1.2 PureTech vs Opel Corsa 1.0 Turbo

Popularne w tym tygodniu:

Fiat Tipo SW 1.4 T-Jet: najlepsze kompaktowe kombi na rynku? Porsche Macan Turbo Performance: najlepsze Porsche w historii Ford Mustang Shelby GT350R - o Mount Everest, kanapce i V8 z piekła rodem Pierwsza jazda najnowszym Hyundaiem i30 N. Byliśmy w Korei i testowaliśmy przedprodukcyjny model Mini Clubman Cooper S All4 – mini dla dorosłych Nissan Micra 0.9 IG-T: skok na wyższą półkę