Mitsubishi L200 Monster 2,4 AT - gdzie L200 nie może, tam Monstera pośle

W motoryzacji najciekawsze są auta nietuzinkowe, które wyróżniają się z samochodowego tłumu niczym ostentacyjnie przerobiona terenówka w gęstym ruchu miejskim. Dlatego pojawia się pokusa przerabiania aut i dostosowywania ich do indywidualnych potrzeb. To jednak jest niełatwe i nie zawsze uzyskuje się pożądany efekt. Jak poradziło sobie Mitsubishi Polska z terenowym tuningiem swojego najnowszego pickupa L200?

fot. Kamil Kobeszko © 2016

Ten artykuł ma 2 strony:

Mitsubishi L200 Monster 2,4 AT (2016) - test, opinia, spalanie, cena

To musiało się udać!

O pomoc w budowie tego samochodu poproszono doświadczonego w dakarowych (i nie tylko) bojach zawodnika – Rafała Martona. W ten sposób powstał ten jeden jedyny egzemplarz, który na tydzień trafił do naszej redakcji. Już po pierwszym kontakcie wiadomo, dlaczego otrzymał ksywkę Monster. Jego nadwozie rzuca się w oczy gabarytami, akcesoriami typowo terenowymi oraz agresywnym, żółtym kolorem. Widoczna na zdjęciach barwa to jednak nie lakier, a okleina. Po otwarciu drzwi widać, że oryginalnie auto było niebieskie. Całość zgrabnie nawiązuje do aut typu monster truck, skąd zapewne jego przydomek.

L200 Monster i góra kopnego piachu - opony, sprawny napęd z reduktorem i centralną blokadą pomagają dostać się na sam szczyt

Do auta trzeba się nieco wdrapać, aby zająć miejsce za kierownicą. To zasługa podniesionego o 4 centymetry zawieszenia oraz zmiany rozmiaru opon z 245/65 R 17 na 265/70 R 17, co dodatkowo podniosło auto – taki rozmiar to średnica koła zwiększona o 5 centymetrów. Opony, w które wyposażono te egzemplarz to dobrze znane Cooper Discoverer STT, czyli opona typu MT. Jest to ogumienie, które zdecydowanie pomoże nam w terenie, ale można ich pod pewnymi warunkami śmiało używać na co dzień.

Podwozie auta zabezpieczono poprzez dołożenie pięciomilimetrowych, blaszanych osłon odpornych na wszelkie twarde terenowe przeszkody. Zabezpieczono m.in. silnik, skrzynię biegów i reduktor. Jeśli L200 miałby dać za wygraną, to do pomocy dodano wyciągarkę Superwinch Tiger Shark 9500 wraz z liną syntetyczną. Do kompletu dodano dalekosiężne reflektory typu LED. Koszt takich modyfikacji to około 30 000 złotych, ale każdy kto spojrzy na to auto przyzna, że było warto. Z dzielnego, ale jednak dość zwykłego pick-upa zbudowano auto z prawdziwym charakterem.

Akcesoria Monstera można dokupić osobno do każdego L200

Zdolności terenowe nie wykluczają komfortu

Gdy usiądziemy za kierownicą docenimy wszelkie atuty najbogatszej wersji Instyle – skórzaną tapicerkę, elektrycznie regulowane fotele czy automatyczną klimatyzację. Kokpit jest zaprojektowany nieco archaicznie, jakby pochodził z poprzedniej generacji aut tego typu. Wykończenie sprawia wrażenie solidnego, choć próżno szukać tutaj zbyt wielu miękkich materiałów. Elementami, które trochę nie pasują do całości są ozdobne panele z lakierowanego czarnego plastiku – trudno będzie je utrzymać czystości i bez rys, zwłaszcza jeśli z założenia ma być to auto robocze.

Na plus wyróżnić można dobrze leżącą w dłoniach kierownicę, którą w odróżnieniu od konkurencji można regulować w obu płaszczyznach, oraz ogólną przestronność. Co nie takie oczywiste, L200 zapewnia całkiem niezły komfort. Wnętrze jest po prostu wygodne, czego przykłądem są fotele, które sprawiają wrażenie bardzo solidnych. Miejsca nikomu nie zabraknie, nawet z tyłu, gdzie spokojnie siadają nawet wysokie osoby.

Zobacz również: Nowy Ford Focus RS (2016) - test

Elementem problematycznym jest mocowanie tylnych pasów bezpieczeństwa, które niezależnie od wysokości pasażera (sprawdzaliśmy na osobach od 160 do 195 cm wzrostu) uwiera i przeszkadza w jeździe. W niektórych przypadkach pas niebezpiecznie przechodzi przez szyję, a nie ma możliwości jego regulacji.

Testowy egzemplarz nie posiadał żadnej zabudowy bagażnika, stąd jego użytkowanie było nieco problematyczne. Spakowanie bagażu i właściwe go przymocowanie na dłuższą trasę wymagało nieco kreatywności. Tym bardziej, że każde oddalenie się od pojazdu oznaczało konieczność przepakowania wszystkiego do wnętrza. Jeśli zatem myślicie o L200, przejrzyjcie oferty zabudowy – zdecydowanie się przydają.

Taki brak zabudowy to jednak możliwość przewiezienia np. terenowego quada. Wtedy mamy zestaw kompletny, którym pojedziemy na terenową wycieczkę, a gdy dla auta będzie już zbyt ciężko, to przesiądziemy się na quada. Miłośnicy rajdów terenowych powinni wiedzieć o czym mówię.

L200 Monster w naturalnym środowisku

L200 Monster i teren to połączenie, które bardzo dobrze ze sobą współgra. Tego żółtego zawodnika trudno zatrzymać, bo jako jedyny z pick-upów ma stały napęd na cztery koła (przełączać można pokrętłem, do prędkości 100 km/h), który dodatkowo wspomagany jest reduktorem i centralną blokadą dyferencjału. Do pełni terenowego szczęścia brak jedynie przedniej i tylnej blokady, ale to już domena terenówek, a nie pickupów.

Nie ma jednak czego żałować, bo napęd, podniesione zawieszenie i terenowe opony pozwalają zajechać naprawdę daleko, co chyba dobrze widać po naszych zdjęciach. Stara mantra mówi, że im bardziej terenowy samochód, tym dalej trzeba iść po ciągnik. My dołożymy jeszcze jedną: Im bardziej terenowe auto, tym trudniej z niego wysiąść, gdy się zakopie. Gdy L200 Monster skapitulowało, to żadne przednie drzwi nie dały się otworzyć – tak głęboko go wkopaliśmy.

Geometria nadwozia L200 Monster pozwala na wiele. Kąty schodzenia i natarcia jakie zapewnia całkowicie wystarczają do terenowej jazdy. Osłony pod podwoziem chronią przed przypadkami takimi jak ten, gdy w środku lasu natrafiliśmy na wkopane druty zbrojeniowe. Wykrzyż tylnej osi jest imponujący i jeśli tylko przód da radę, to dalej przejedziemy.

Jazda tym autem po lesie to naprawdę świetna zabawa

Sprawnie radzi sobie napęd, który długo nie daje za wygraną i w momentach, kiedy już się chce wyjmować łopatę, jeszcze udaje mu się wygrzebać auto. Kopny, głęboki piasek to dla niego nic trudnego, zwłaszcza, że do współpracy ma bardzo udane opony.

Opony, które choć z założenia są głównie terenowe, to przy odrobinie samozaparcia mogą być z powodzeniem używane także na asfalcie. Podczas używania ich na luźnej nawierzchni warto pamiętać, że jeszcze kilka kilometrów dalej może z nich wypaść kamień, który uderzy albo w podwozie, albo w inne auto. Na to trzeba uważać, o czym przekonałem się parkując auto na wysypanych żwirkiem błoniach Stadionu Narodowego.

Opony powoduję lekkie wibracje, które są wyczuwalne tylko w pewnych zakresach prędkości. Ich zwiększoną hałaśliwość zaczynamy dostrzegać od około 60 km/h i nasila się ona przy 90–100 km/h, kiedy osiąga swoje apogeum. Później jest już lepiej i Monster może sprawnie jechać drogą ekspresową z prędkością 120 km/h. Wiem co mówię, bo tym autem przejechałem trasę z Warszawy nad morze i z powrotem. Auto jest dostatecznie komfortowe, by użytkować go również w trasie, a jedyne co przeszkadza to zwiększony hałas, pochodzący od opon.

Silnik dwoi się i troi

Ma spory zapas mocy i pozwala na sprawne przyspieszanie, a zawieszenie jest zestawione tak sprytnie, że autem nie rzuca na koleinach i nierównościach. Dzięki temu czujemy się w aucie dość pewnie, zwłaszcza jak na auto typu pickup. Jedynie na dłuższych, poprzecznych pofalowaniach widać twarde nastawy zmienionego zawieszenia, bo auto przenosi bujanie do wnętrza i czujemy się trochę jak w podskakującej piłce. Ma to swoje uzasadnienie podczas szybkiej jazdy po bezdrożach, gdzie zawieszenie tłumi nawet największe doły chroniąc przedni zderzak przed zniszczeniem.

Nietypowo brzmiący diesel ma wystarczająco dużo mocy, zarówno w terenie jak i w trasie

Nieco archaiczna jest skrzynia biegów. To pancerny, pięciobiegowy klasyczny automat, który co prawda jest dobrze zaprogramowany, ale nieco brakuje mu jeszcze jednego biegu. Widać to w trasie, gdzie piąte przełożenie wrzucane jest przy prędkości około 60–70 km/h i używane prawie przez cały czas, za wyjątkiem redukcji przy wyprzedzaniu.

Monsterem w trasę?

L200 Monster sprawdzi się podczas trasy, pod warunkiem, że nie będziemy przesadzać z prędkością. 120 – 130km/h to powinna być dla niego bezpieczna górna granica, głównie ze względu na opony. One mają co prawda indeks prędkości do 160km/h, ale nie są tak przyczepne na asfalcie jak standardowe ogumienie Mitsubishi L200. W takim użytkowaniu L200 powinien spalić około 11,6 litra na każde 100 kilometrów, co biorąc pod uwagę opory powietrza jakie wytwarza, rodzaj opon, obciążenie i dynamikę jazdy nie jest złym wynikiem.

Podczas jazdy w nocy warto zwrócić uwagę na dodatkowe oświetlenie. Wielkim zdziwieniem jest to , że całe dodatkowe oświetlenie ledowe (na orurowaniu i na dachu) podłączone jest pod światła długie. Oświetlenie L200 jest tak mocne, że zamienia noc w dzień, oślepiając wszystko i wszystkich w promieniu kilkudziesięciu metrów. Podczas nocnej jazdy w terenie bardzo się przydają, bo dzięki nim można dojrzeć każdy wystający konar, ale trzeba uważać, by przypadkiem komuś nie mrugnąć w trasie, tym bardziej że za sprawą podniesionego nadwozia światła znajdują się wyżej i nawet skorygowane o maksymalną wartość lekko oślepiają, co niektórzy próbują wytykać mrugając światłami drogowymi. L200 Monster lepiej w ten sposób nie drażnić…dla własnego dobra.

Albo prosto w miejski korek

W zatłoczonym mieście musimy liczyć się z zużyciem 14 litrów. Tutaj trzeba nieco uważać na gabaryty auta i…reakcje innych kierujących. L200 Monster robi dość duże wrażenie i zdarzało się, że inni kierowcy wręcz panikowali na jego widok, a jadące w ich kierunku Mitsubishi powodowało strach. Zresztą uzasadniony, bo auto jest naprawdę wysokie i długie (5,3 metra, bez osprzętu). Dodatkowo w korku musimy pamiętać, że mamy przed sobą jeszcze wyciągarkę, której nie widać z miejsca kierowcy.

Wykrzyż tylnej osi jest naprawdę imponujący. L200 znosi to doskonale

Na pocieszenie auto jest zaskakująco zwrotne i dla każdego, kto jeździł większymi samochodami jego opanowanie nie będzie nastręczało problemów. Można je przyrównać nieco do zwrotnych aut dostawczych, które w miejskiej dżungli świetnie sobie radzą. Nawrócenie L200 Monster w ciasnej uliczce, przy odrobinie wprawy, jest zupełnie wykonalne, podobnie jak wjechanie na parking galerii handlowej (pod warunkiem, że nie ma niskiego stropu).

W codziennym miejskim użytkowaniu nieco przeszkadza dźwięk silnika 2,4. Jest wprost przedziwny i przypomina nieco dźwięk starego dostawczego diesla, ale takiego nieco zepsutego. Do tego stopnia, że każdy kto miał z tym autem do czynienia pytał, czy silnik pracuje prawidłowo. Ten typ po prostu tak ma i nie należy się tym przejmować.

Miejsca teoretycznie niedostępne okazują się być osiągalne

Przekona nieprzekonanych

Mitsubishi L200 Monster jest autem, które każdego przekona do pickupów. Trudno go nie lubić, bo jest tak inny od wszystkich aut na drodze, że samo to jest w nim fajne. Auto ma wszystkie zalety standardowego L200, dopełnione przez terenowe, bardzo użyteczne akcenty. Całość jest bardzo dopracowana i dobrze się nim jeździ, niezależnie od wybranej trasy.

To także auto dla prawdziwego mężczyzny, którym prosto z salonu można pojechać na rajd przeprawowy. Nie trzeba już kupować starszego auta terenowego i budować terenówki na własną rękę. Warto bowiem wiedzieć, że poszczególne elementy modyfikacji można dokupić do L200 już w salonie.
Taki zestaw pasuje do L200, które w odróżnieniu od konkurentów ma stały napęd na cztery koła. Może nie jest tak osobowe i wygodne jak nowy Ford Ranger czy Toyota Hilux, ale wyróżnia się swoją dzielnością, a to chyba prawdziwy charakter pickupa.

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • Przemyślane i dopracowane modyfikacje
  • W pełni terenowy charakter dostępny od ręki w salonie
  • Sprawny napęd
  • Niezła geometria terenowa nadwozia
  • Podwozie, które dobrze spisuje się w każdych warunkach
  • Wygoda wnętrza
  • Dynamiczny silnik
  • Niezła zwrotność
  • Kapitalny, męski wygląd

Minusy:

  • Opony powodują zwiększony hałas, zwłaszcza przy 90–100 km/h
  • Zawieszenie na długich pofalowaniach lubi podskakiwać
  • Nietypowy, nieprzyjazny dźwięk silnika
  • Nieco archaiczne wnętrze

Mitsubishi L200 Monster 2,4 AT (2016) - zdjęcia

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Citroën C-Elysée 1,6 VTi More Life - test, opinia, cena, spalanie Peugeot 508 1,6 THP Active - test, opinia, spalanie, cena Škoda Octavia - 1.0 TSI pod maską i zestaw nowych akcesoriów Porsche 911 Carrera 4S (2016) - test, opinia, cena, spalanie Toyota RAV4 Hybrid 4x4 (2016) - test, spalanie, cena, dane techniczne Ford Edge 2.0 TDCi (2016) - test, opinia, spalanie, cena Škoda Atero, FUNstar i CitiJet - pierwsze jazdy konceptami Škoda Rapid Spaceback Scoutline (2016) 1.4 TDI - test, spalanie Nowy Hyundai Elantra 1.6 MPI (2016) - test, opinia, spalanie, cena Nowe BMW 730d xDrive long (2016) - test, opinia, spalanie, cena Nowy Volkswagen Tiguan (2016) 2.0 TDI - test, opinia, spalanie, cena Suzuki Vitara S 1.4 Boosterjet Allgrip AT - test, opinia, spalanie, cena Toyota Auris Touring Sports Hybrid (2016) - test, opinia, spalanie, cena Nowy Ford Ranger 2.2 TDCI 160 Super Cab (2016) - test, opinia, spalanie, cena Suzuki Baleno (2016) 1.2 DualJet Elegance - test, opinia, spalanie, cena Ford S-Max 1.5 EcoBoost Titanium - test, opinia, spalanie, cena Lamborghini Huracán LP640-4 VOS – test, opinia, spalanie, cena Nowy Opel Astra (2016) 1.4 Turbo Elite - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Passat Alltrack 2.0 TDI 4Motion DSG - test, opinia, spalanie, cena BMW X1 (2016) xDrive25i - test, opinia, spalanie, cena Toyota Avensis Touring Sports 2,0 D-4D - test, opinia, spalanie, cena Citroën C4 Picasso (2015) 1.6 THP AT Exclusive - test, opinia, spalanie, cena Opel Zafira Tourer 2.0 CDTI AT Cosmo - test, opinia, spalanie, cena Renault Talisman 1.6 TCe150 4Control - test, opinia, spalanie, cena

Popularne w tym tygodniu:

Ford Fiesta ST200 (2016) - racjonalny powód, by kupić nieracjonalnie szybkiego hot hatcha W poszukiwaniu recepty na idealnego hatchbacka - test wideo nowej Hondy Civic Volkswagen Golf VII 1.4 TSI FL DSG vs Honda Civic X 1.5 CVT – Ikony klasy kompaktowej w nowym wydaniu