Infiniti Q50 2.0 Turbo Sport AT - test

Q50 to obecnie najmłodsze auto w ofercie japońskiego producenta. Infiniti razem z tym modelem wróciło też do nazewnictwa całej gamy literą Q, która jeśli spojrzeć na pozaeuropejskie rynki ma swoje miejsce w historii marki. Takim zmianom często towarzyszy jakaś rewolucja – w tym przypadku jej symbolem i zwiastunem planów na przyszłość ma być właśnie Q50.

fot. Rafał Warecki

Ten artykuł ma 2 strony:

Infiniti Q50 2.0 Turbo Sport AT — test

Segment D w połączeniu z określeniem "premium" przywodzi na myśl przede wszystkim takie modele jak BMW serii 3, Audi A4, Mercedes-Benz klasy C czy wciąż czekający poza rynkowym pudłem Lexus IS. Infiniti widzi swój nowy model właśnie w tym gronie i zrobiło naprawdę dużo aby na nie zasłużyć.

Kanciasta, stanowczo nakreślona sylwetka Q50 prezentuje się naprawdę ciekawie, kipi mieszaniną elegancji, mocy i przede wszystkim wygląda świeżo. To wynik mieszanki kilku konceptów, którymi Infiniti zasmaczało swoich fanów przez lata by finalnie nie wprowadzić ich do produkcji. Widać jednak, że czas spędzony nad deskami kreślarskimi i przed monitorami projektantów nie poszedł na marne, bo inspirowane nimi Q50 to naprawdę udany stylistycznie i spójny projekt, któremu w końcu udało się też wreszcie wyjechać na ulice. Przetaczając po nich swoje wielkie 19-calowe koła Q50 wzbudza niemałe zainteresowanie, w końcu Infiniti jest na naszym rynku zaledwie od sześciu lat i dla wielu osób to nadal rzadko spotykana egzotyka.

Wnętrze samochodu choć na pierwszy rzut oka może nie urzec, to pozytywnie zaskakuje przy bliższym poznaniu. Świetnej jakości skóra pokrywa fotele, boczki drzwi i elementy charakterystycznie nakreślonej deski rozdzielczej, której górna linia przywodzi na myśl starsze modele z gamy. Oprócz niej do jej wykończenia zastosowano aluminiowe, fakturowane wstawki oraz nachalnie świecące plastiki polakierowane fortepianową czernią. Warto wspomnieć, że zarówno tworzywa sztuczne jak i naturalna tapicerka po zmoczeniu (np. deszczem lub mokrym ubraniem) mają na powierzchni brzydko błyszczące zacieki. Jest to problem który towarzyszył już poprzednim modelom lub po prostu serwis wydający auta korzysta z kiepskich środków czyszczących – to razi.

Całość komponuje się naprawdę dobrze, a nietypowe rozwiązanie w postaci dwóch dotykowych wyświetlaczy (Infiniti nazywa je wyświetlaczem mapy i wyświetlaczem informatyczno-rozrywkowym) świetnie sprawdza się w praktyce. Obraz obydwu jest wysokiej rozdzielczości (dziwi więc słaba jakość obrazu z kamer parkingowych), a ekrany są bardzo czułe na dotyk. Menu urządzeń pokładowych mimo rozbudowania dzięki odpowiedniemu podziałowi nie nastręcza trudności w obsłudze, a większość podstawowych funkcji jest również powielona na sąsiadujących z wyświetlaczami przyciskach. Do sterowania samą nawigacją służy pokrętło z przyciskami przypominające iDrive, jednak nie ma w tym nic złego, przy niektórych rozwiązaniach trzeba po prostu szukać inspiracji u najlepszych.

Tym, w czym Infiniti może być natomiast wzorem w segmencie D to nagłośnienie, za które odpowiada krystalicznie czysto grający zestaw Bose z 14 głośnikami z których specjaliści od akustyki zbudowali w aucie naprawdę dobrą scenę. Nie obyło się też bez kilku technologii, które im w tym pomogły. System Advanced Staging aktywnie rozdziela odpowiednie tony na głośniki oraz wykorzystuje je wraz ze wzmacniaczem by za sprawą zjawiska przeciwfazy wygaszać inne niepożądane dźwięki. Muzyką zarządza się przez system multimedialny Infiniti InTouch, który jest dość rozbudowany i oferuje również m.in. profile kierowców (preferowany tryb jazdy, ustawienia urządzeń pokładowych, pamięć fotela…), dostęp do e-maila, zestaw podstawowych (Facebook, Google…) i opcjonalnych (TripAdvisor, Reuters…) aplikacji oraz wbudowane funkcje w postaci chociażby czujnika przeciążeń czy dość zaawansowanych statystyk zużycia paliwa. To dość rozbudowany tablet, do którego obsługi trzeba się po prostu przyzwyczaić, oferuje sporo więcej niż ten znany np. z aut koncernu PSA.

Zobacz również: Tylko na Autokult.pl

Tak samo jak do obsługi trzeba się przyzwyczaić też do specyficznego ustawienia foteli. Dość wąski zakres regulacji wysokości siedziska i mocno spoziomowanej kierownicy utrudniania szybkie znalezienie wygodnej pozycji do jazdy. Wysokiemu kierowcy (powyżej 185 cm) przeszkadzać będzie dodatkowo dość nisko poprowadzony dach, trzeba z tym walczyć przybierając pozycję leżącą niczym w bolidach wyścigowych. Infiniti podaje, że siedziska były projektowane wspólnie z NASA i testowane w stanie nieważkości pod względem maksymalnego komfortu. Może właśnie z tego wynika fakt półleżącej pozycji, która nie bardzo mi odpowiada podczas jazdy samochodem. Szczególnie gdy trzeba pokonać nieco większy dystans.

Oparcie tylnej kanapy jest również dość mocno pochylone do tyłu. Już sam jej wygląd z pufiastymi obiciami bocznymi zdradza, że akurat tam jest to bardzo wygodne rozwiązanie. Niestety, mimo dużego rozstawu osi przestrzeń z tyłu nie jest mocno stroną Infiniti Q50 ani pod względem miejsca na kolana, ani nad głową. Samo wyprofilowanie mięsistych foteli zasługuje natomiast na pochwałę, choć pozornie wydają się ciasne, to nie przytłaczają i zarazem dobrze podpierają półleżące ciało w zakrętach.

Równie wygodna w uchwycie kierownica też świetnie leży w dłoniach, a adaptacyjny układ kierowniczy Direct Adaptive Steering sprawia, że manewry stają się piekielnie pewne nawet przy wysokich prędkościach. Choć początkowo podchodziłem do tego rozwiązania z dystansem to muszę przyznać, że jestem mile zaskoczony. Czułość na nawet najdrobniejszy ruch wieńcem, zmienne przełożenie płynne pogłębiające skręt i inteligentnie stawiany opór sprawiają, że kręcenie fajerą w Q50 daje masę przyjemności, mimo mechanicznego odcięcia kół od kierownicy. Zaletą jest też totalne odseparowanie dłoni od drgań kół. Więcej o technologii steer-by-wire możecie przeczytać poniżej.

Jak działa Direct Adaptive Steering w Infiniti Q50?

Dociera do nas coraz więcej informacji o samochodach, które jeżdżą same, same pokonują zakręty, a nawet tor wyścigowy. Tymczasem nikt nie kwapi się,…

Ciężko sobie to wyobrazić, ale zawieszenie Infiniti Q50 jest komfortowe i sportowe zarazem — ma zupełnie inną charakterystykę niż większość samochodów. Drgania są wytłumiane skutecznie i cicho, zawieszenie nie dobija nawet na dużych nierównościach, ale całe podwozie sprawia wrażenie sprężystego i pozwala naprawdę świetnie czuć drogę pod kołami zarówno na prostej jak i w zakrętach nie będąc przy tym skłonnym do przechyłów. Takie zestrojenie jest zapewne wynikiem stałych nastaw, bez modnej ostatnio możliwości adaptacji, jednak to co pokazali inżynierowie z Japonii (i podobno Sebastian Vettel) mógłbym nazwać majstersztykiem – prowadzenie się tylnonapędowego Q50 to ciągły strumień przyjemności.

Turbodoładowana jednostka napędowa od Mercedesa o pojemności 2 litrów choć nie poraża mocą generując 211 KM to daje wrażenie naprawdę ponad zadowalającej dynamiki. Czas 7,2 s na przyspieszenie 0–100 km/h w takim aucie to już bardzo dobry wynik. Porównując ją do współczesnych czterocylindrowych jednostek z turbosprężarką jej charakterystyka nie jest tak nudna i wygładzona. Auto zachowuje się spokojnie na niższych obrotach po to, aby po przekroczeniu 4000 obr./min. basowo zabrzmieć i pokazać schowany wcześniej pazur. Sprawia to, że każde głębsze wciśnięcie pedału gazu powoduje uśmiech na twarzy. Skrzynia biegów choć pracuje nieźle, to porównując do modeli Infiniti sprzed kilku lat zmieniła się niewiele. Tym co nadal cieszy są szybkie, wręcz artystycznie ukształtowane łopatki za kierownicą, którymi można przystosowywać pod siebie zachowania automatycznej przekładni.

Drive Selector zarządzający systemami auta ma zaprogramowane tryby Snow, Sport i Standardowy, ale oprócz tego można też spersonalizować ustawienia sposobu pracy skrzyni biegów, układu kierowniczego (siła wspomagania i szybkość reakcji) oraz asystentów bezpieczeństwa i zapisać na przypisanej do profilu kierowcy pozycji Personal. W kwestii wspomnianych wspomagaczy Q50 ma na pokładzie praktycznie wszystko czego można oczekiwać po nowoczesnym samochodzie. Mocną stroną tego auta są wydajne światła o bardzo jasnej barwie i dobre wysterowanie automatu od przełączania mijania/drogowe. Ciekawostką jest też system aktywnego asystenta pasa ruchu, który jest w stanie sam pokierować autem utrzymując je na swoim pasie, co w połączeniu z inteligentnym tempomatem utrzymującym dystans od poprzedzającego pojazdu znacząco odciąża kierowcę na przykład podczas jazdy po autostradzie.

Mając w pamięci starsze modele Infiniti, Q50 to naprawdę ostra broń w walce o klienta. Auto jest ładne z zewnątrz, a w środku pieczołowicie dopracowane niemal pod każdym względem. Ponadto bliska współpraca z mistrzem świata w Formule 1 zaowocowała świetnie zestrojonym podwoziem, a jednostka Mercedesa uatrakcyjniła dość skromną ofertę silnikową o niskolitrażową – w porównaniu do innych silników – benzynę. Jeśli kolejne modele Infiniti utrzymają poziom Q50, a Lexus będzie robił auta na miarę nowego IS, to już niebawem w klasie marek premium możemy liczyć na ciekawe potyczki nie tylko między Niemcami, ale także Japonią.

Plusy:

Świetny wygląd
Pieczołowicie wykończone wnętrze
Systemy multimedialne i ich obsługa
Nowoczesne rozwiązania
Osiągi i prowadzenie
Udane połączenie komfortu i dynamiki

Minusy:

Przestrzeń na tylnej kanapie
Dziwna pozycja za kierownicą

Ogólna ocena samochodu: 9/10

Infiniti Q50 2.0 Turbo Sport AT — galeria

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Mercedes-Benz Vito Tourer 111 CDI (2015) - test Fiat 500 Sport 0.9 TwinAir 105 KM - test Citroën C4 Cactus 1.6 e-HDi ETG6 Shine - test Škoda Octavia Laurin & Klement 1,8 TSI 180 KM - test Volkswagen Beetle 2.0 TSI DSG - test BMW 218d Active Tourer Luxury Line - test Seat Leon ST Style 2,0 TDI DSG - test Krótka Toyota Land Cruiser 150 3.0 D-4D - test Hamann Mirr6r na bazie BMW M6 - test Nowy Ford Transit 2,2 TDCi Trend L3 H2 350 - test Iveco Daily Furgon 35S21V 3,0 205 HPi (2014) - test Testy samochodów Autokult.pl w 2014: podsumowanie Wszystkie testy samochodów Autokult.pl w roku 2014 Nowe Audi S3 Limousine - test Škoda Superb Combi 2,0 TDI 4x4 Elegance Outdoor - test Opel Meriva 1,6 CDTi Design Edition – test Kombi vs crossover: Peugeot 308 SW 2,0 BlueHDi Allure kontra 3008 1,6 HDi Style - test Nowy Volkswagen Touareg V8 4.2 TDI - pierwsza jazda Jeep Cherokee Trailhawk V6 3.2 A9 4WD - test Ferrari California T - test BMW M135i sDrive - test Volkswagen CrossTouran 2.0 TDI DSG - test Peugeot 5008 1,6 HDi Style - test BMW X4 xDrive 30d - test

Popularne w tym tygodniu:

Porsche 356A: testujemy kultowy model odrestaurowany w Polsce Audi A5 Sportback 2.0 TFSI quattro: więcej niż coupé Maserati Levante S kontra Volvo XC90 T8 – Super-SUV-y na zamarzniętym Jeziorze Śniardwy Odświeżona Škoda Octavia stała się samochodem kompletnym