Volkswagen Beetle 2.0 TSI DSG - test

Branża motoryzacyjna rozwija się w zawrotnym tempie. Gdyby przedstawić ją na wykresie hiperboli to na dodatniej stronie osi odciętych zapewne znaleźlibyśmy się gdzieś blisko zera. Mimo ciągłego postępu nadal jednak wiele osób tęskni za starszymi modelami, które zdążyły zapracować sobie na wizerunek kultowych.

fot. Rafał Warecki

Ten artykuł ma 2 strony:

Volkswagen Beetle 2.0 TSI DSG — test

Po pierwszej i niezbyt udanej reanimacji ponadczasowego Garbusa w 1997 roku Volkswagen 3 lata temu kolejny raz spróbował odświeżyć swój hit sprzed ponad 70 lat. Nowy Beetle jest większy, bardziej ekskluzywny i ma swój charakter, jednak nie ten sam, z którego słynął pierwszy Garbus. To nie samochód dla ludu, a stosunkowo drogie i mało praktyczne auto aspirujące do segmentu C premium, którego na polskich drogach mimo trzech lat obecności na rynku jest jak na lekarstwo. Od początku produkcji sprzedano ich u nas około 550 sztuk.

Od strony wizualnej Beetle prezentuje rewelacyjnie, dawno nie widziałem tak ładnie narysowanego i stylowego nadwozia. Wielkie napompowane nadkola, liczne krągłości i niezwykle proporcjonalna sylwetka okraszona sporym spojlerem w stylu starych Garbusów przykuwa wzrok na ulicy bardziej niż niejedno auto sportowe. Tak kształtnych i zgrabnych bioder nie widziałem w bocznych lusterkach chyba od czasu testu Porsche 911.

Dobre wrażenie potęguje krwistoczerwony lakier z karbonowymi pasami biegnącymi przez całe auto – to taki współczesny smaczek. Indywidualne okleiny nadwozia stają się ostatnio coraz bardziej modne, a właśnie taki ma być nowy Beetle. Śmiałbym rzec, że propozycja Volkswagena to jeszcze bardziej udany powrót w klimaty retro niż kultowe Mini, a w klasyfikacji stylistycznego polotu postawiłby go właśnie między Mini i Fiatem 500.

W środku mimo całej otoczki nowoczesności udało się w miarę podtrzymać klimat dawnych lat. Dzięki kilku ciekawym zabiegom stylistycznym takim jak okrągłe wloty powietrza, bardzo ciasny daszek okalający tablicę zegarów, dodatkowe wskaźniki na górze deski rozdzielczej czy specyficznie zamykany schowek wnętrze skutecznie łączy dwa światy. Choć niektórych z tych elementów w ogóle w starym Garbusie nie było, można się spodziewać, że właśnie tak mogłyby wyglądać. Niestety wszystkie plastiki w zasięgu ręki kierowcy są twarde i z wyglądu sprawiają lepsze wrażenie niż w dotyku. Całość prezentuje się jednak niezwykle stylowo i spójnie zarazem, emanując wysoką ergonomią i prostotą obsługi charakterystyczną dla Volkswagena. Cieszą również dodatkowe smaczki takie jak chociażby wybór kolorów oświetlenia wnętrza za pomocą pokrętła przy lewym kolanie czy sposób otwierania małego schowka na rękawiczki przed pasażerem (niżej jest też drugi schowek – większy).

Dodatkowe trzy zegary nieco poniżej linii wzroku kierowcy przedstawiają temperaturę oleju, ciśnienie doładowania turbosprężarki oraz wielofunkcyjny chronograf liczący na przykład czas zatrzymania czy czas od startu. Patrząc jednak na wszystkie zegary ogólnie szkoda, że zabrakło jednego z podstawowych, czyli temperatury cieczy chłodzącej.

Choć z zewnątrz kabina wydaje się niewielka, a samo auto niskie, to na przednich fotelach starczy miejsca nawet bardzo wysokim pasażerom. Kanapa z tyłu jest natomiast raczej symboliczna, ale dzięki temu do dyspozycji jest całkiem spory i głęboki bagażnik o wysokim progu załadunku.

Zobacz również: Goodyear - konferencja

Niska pozycja za kierownicą, duża wstawka z plastiku przypominającego włókno węglowe biegnąca niemal przez cały kokpit, dość mocno wyprofilowane fotele oraz twardy i cienki wieniec kierownicy w starym sportowym stylu – bez wyprofilowania, zdradzają że ten egzemplarz Beetle ma sportowe aspiracje. Już po kilku kilometrach czuć, że zawieszenie jest sztywno zestrojone aby zagwarantować przedniej osi maksimum przyczepności podczas przenoszenia dość raptownie rozwijanej mocy 211 KM na nawierzchnię.

Niska i szeroka sylwetka w połączeniu z tak zestrojonym podwoziem sprawia, że auto praktycznie nie przechyla się w zakrętach, oczywiście kosztem komfortu na nierównościach.

Dzięki masie własnej na poziomie około 1350 kg oraz silnikowi 2,0 TSI sprzężonemu z szybką skrzynią DSG klasyczny Beetle naprawdę nieźle przyspiesza, co najmniej tak dobrze jak wygląda. Jednak o ile wygląd to udana interpretacja klasyki, o tyle układ napędowy nie ma z nią nic wspólnego. To nie boxer, nie jest umieszczony z tyłu i nie napędza tylnej osi. Całość oparto na popularnej w grupie VW AG platformie PQ35 znanej m.in. z modelu Golf szóstej generacji. Czy to źle? Takie są dzisiejsze realia, a samochód jak na "warm-hatcha" jeździ całkiem przyjemnie.

Auto jest bardzo stabilne nawet przy wysokich prędkościach nie robiąc sobie zbyt wiele z podmuchów bocznych podczas wyprzedzania ciężarówek. Jazda w trasie to przyjemność - płynne osiągnięcie okolicy 200 km/h nie jest dla małego Volkswagena problemem, jednak już powyżej 120 km/h w kabinie robi się dość głośno i do uszu pasażerów docierają charakterystyczne świsty opływającego specyficzne nadwozie powietrza. Sześciobiegowa skrzynia biegów DSG czasem potrafi się nieco zamyślić przy kickdownie dlatego szkoda że nie dołożono łopatek przy kierownicy co w takiej wersji sumie by wypadało.

Chociaż wygląd może obiecywać coś więcej układ wydechowy brzmi praktycznie zupełnie normalnie, a szumy wynikające z aerodynamiki można maskować całkiem niezłym nagłośnieniem brandowanym logo marki Fender. Im mniejsza przestrzeń tym trudniej zbudować dobrą scenę muzyczną ale producent gitar elektrycznych i osprzętu do nich dał radę.

Jazda autostradowa oczywiście wiąże się też z wyższym zużyciem paliwa. Przy 140 km/h silnik trzyma 3000 obr./min. na szóstym biegu co powoduje stałe doładowanie na poziomie 1 bara i spalanie powyżej 9 l/100 km. Najrozsądniejszym kompromisem przy tym silniku jest około 110 km/h, kiedy stabilizuje się ono w okolicy 7 l/100 km. W dużym mieście trzeba spodziewać się wyniku w okolicy 10 l/100 km.

BMW skutecznie tknęło nowe życie w Mini, Fiatowi udało się powtórzyć sukces klasycznego 500, a Volkswagen nadal próbuje. Rynek drugi raz z rzędu nie kupuje pomysłu z Wolfsburga i ciężko jednoznacznie odpowiedzieć dlaczego. Nowy Beetle wygląda modnie, jest nieźle wykonany, dobrze się prowadzi i kosztuje ok. 5000 zł więcej niż dużo mniejsze Mini z niższego segmentu. Jednak podczas gdy BMW rozwijając Mini intensywnie pracowało nie tylko nad technologią, ale też wizerunkiem, społecznością i samą marką, kultowość Beetle z roku na rok powoli gasła. Volkswagen nie umiał dobrze pokierować tym produktem i tak naprawdę dopiero teraz ma na to drugą szansę. Na jej wykorzystanie jednak ponownie się nie zapowiada. Modny produkt sam w sobie nie wystarczy, trzeba umieć go odpowiednio opakować i sprzedać.

Plusy:

Klasyczny i modny zarazem wygląd na zewnątrz oraz wewnątrz auta
Dobre prowadzenie
Wygodne fotele

Minusy:

Twarde plastiki kabiny
Niska funkcjonalność jak na segment C
Dość wysoka cena jak na to co oferuje

Ogólna ocena samochodu: 7,5/10

Volkswagen Beetle 2.0 TSI DSG — galeria

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

BMW 218d Active Tourer Luxury Line - test Seat Leon ST Style 2,0 TDI DSG - test Krótka Toyota Land Cruiser 150 3.0 D-4D - test Hamann Mirr6r na bazie BMW M6 - test Nowy Ford Transit 2,2 TDCi Trend L3 H2 350 - test Iveco Daily Furgon 35S21V 3,0 205 HPi (2014) - test Testy samochodów Autokult.pl w 2014: podsumowanie Wszystkie testy samochodów Autokult.pl w roku 2014 Nowe Audi S3 Limousine - test Škoda Superb Combi 2,0 TDI 4x4 Elegance Outdoor - test Opel Meriva 1,6 CDTi Design Edition – test Kombi vs crossover: Peugeot 308 SW 2,0 BlueHDi Allure kontra 3008 1,6 HDi Style - test Nowy Volkswagen Touareg V8 4.2 TDI - pierwsza jazda Jeep Cherokee Trailhawk V6 3.2 A9 4WD - test Ferrari California T - test BMW M135i sDrive - test Volkswagen CrossTouran 2.0 TDI DSG - test Peugeot 5008 1,6 HDi Style - test BMW X4 xDrive 30d - test Renault Zoe Zen - życie z samochodem elektrycznym [część 2] Renault Zoe Zen - test [cześć 1] BMW 750d xDrive M-Sport kontra Audi A8 4.2 TDI quattro - test BMW M4 Cabrio - test Nowy Opel Astra OPC GTC (2014) - test

Popularne w tym tygodniu:

Mercedes C450 AMG 4Matic (2016) - V6 lepsze od V8? Wilk z Domaniewskiej – Aston Martin V12 Vantage S na ulicach Warszawy Gladiator Mitsubishi ASX 1.6 MIVEC: przestarzały czy dojrzały?