Fiat 500 by Gucci 1,2 - jestem młoda, lubię szpan [test autokult.pl]

Ten artykuł ma 3 strony:

Fiat 500 by Gucci 1,2 — test

Cześć, chciałabym Wam opowiedzieć o prezencie, który dostałam od rodziców na osiemnastkę. Nie musicie znać mojego imienia ani wiedzieć, gdzie mieszkam. Chcę się Wam pochwalić, czym teraz jeżdżę – Fiatem 500, i to nie byle jakim. Limitowaną edycją sygnowaną przez dom mody Gucci!

Już kilka lat temu rodzice obiecali mi, że w dorosłość wkroczę z jakimś fajnym samochodem. Przez cały ten czas praktycznie nie zastanawiałam się, jakim autem chciałabym jeździć, ani czy będzie to egzemplarz prostu z salonu czy może auto używane z jakiegoś komisu. Wiedziałam tylko, że ojciec nie pozwoli na to, żebym jeździła jakimś rozlatującym się dziadostwem.

Im bliżej było do osiemnastki, tym częściej myślałam o idealnym samochodzie dla siebie. Bardzo chciałam, żeby był modny, oryginalny i zwracał uwagę. Te, które rozważałam na początku, kosztują tyle, że ojciec musiałby chyba sprzedać nasz dom razem z matką, więc żebym za bardzo nie szalała z pomysłami, kilka miesięcy przed moim świętem dostałam od rodziców krótki list, w którym przedstawili oni swoje warunki.

Droga córeczko,

już za kilka miesięcy wkroczysz w dorosłość. Tak jak Ci to obiecaliśmy – kiedy inni będą wkraczać na piechotę, Ty będziesz mogła w nią wjechać własnym samochodem. Żeby pomóc Ci zachować zdrowy rozsądek przy wyborze pierwszego auta, mamy dla Ciebie kilka porad, do których musisz się zastosować.

Samochód, który wybierzesz, powinien być bezpieczny, dlatego musi mieć komplet gwiazdek w testach zderzeniowych. Twoje pierwsze auto nie powinno być zbyt duże, abyś Ty za jego kierownicą czuła się swobodnie, a ludzie wokół Ciebie – bezpiecznie. Chcemy też, aby samochód był nowy i kosztował do 70 000 zł. Pamiętaj, że własny samochód to nie tylko przyjemność, ale także obowiązek i wydatki. Silnik nie powinien być więc zbyt duży, dlatego wybierz, jaki chcesz, ale taki do 100 KM mocy.

Wybór należy do Ciebie!
Rodzice.


Ale mnie załatwili – pomyślałam rozzłoszczona i od razu zasiadłam przez komputerem, żeby przejrzeć, czy został w ogóle jakiś samochód, który sprosta ich kryteriom, a jednocześnie nie będzie wyglądał jak dla młodej matki z dzieckiem. Nie musiałam szukać długo, otworzyłam przeglądarkę internetową na swoim laptopie i na jednej ze stron znikąd zaatakowała mnie reklama Fiata 500C by Gucci z Jennifer Lopez w roli głównej. Właśnie tego szukałam – modny dodatek doprawiony szczyptą luksusu. Tylko czy spełni te chore wymagania rodziców?

Zobacz również: Goodyear - konferencja

Po rozpracowaniu, o co chodzi z tymi wytycznymi w liście, a dokładnie, o co chodzi mojemu ojcu (bo jestem pewna, że to on go pisał), udałam się na stronę Fiata, żeby zobaczyć, czy szpanerski 500C by Gucci w ogóle jest na sprzedaż i czy się nadaje. Czekając, aż strona załaduje się do końca, już widziałam siebie pomykającą przez miasto nowiutkim samochodem – dokładnie takim jak Jennifer Lopez.

Samochody osobowe – 500C – konfiguruj swojego Fiata - Convertible by Gucci – cena 77 500 zł. Zbladłam, tak niewiele dzieliło mnie od modnego auta, na widok którego koleżanki pękłyby z zazdrości. Zajrzałam do swojej skrytki z oszczędnościami – nie wystarczy – niech to szlag!

Rozmowa z rodzicami na temat kilku brakujących tysięcy była bez sensu, wiedziałam, że się nie zgodzą i muszę poszukać czegoś tańszego. Powtórzyłam więc całą procedurę, lądując myszką na modelu 500 bez literki C, która — jak się potem domyśliłam — oznaczała Convertible, czyli z otwieranym dachem.

Strona wydawała się wczytywać przez całe wieki. Dreszcz przeszedł mi po plecach, a w oczach zaświeciły się znaczki Gucci, które dobrze znam ze swoich ciuchów i kosmetyków. Jest! Udało się! Cena 66 500 zł idealnie mieściła się w kwocie narzuconej przez rodziców. Wiedziałam, że to będzie moje auto! Dopełniłam kwotę do okrągłej, dorzucając do wyposażenia szklany dach za 2500 zł i jakiś system nagłośnieniowy firmy Interscope za 1600 zł — a co będę zostawiać wolne złotówki. Te 600 zł z górką będę w stanie sobie dołożyć. Wydrukowałam konfigurację i odwdzięczyłam się rodzicom stosownym listem, który zostawiłam im w sypialni. Urodziny już za dwa miesiące, a ja miałam w nie przecież wjechać, więc najlepiej nie zwlekajmy — kupmy go zaraz!

Rodzicom pomysł z listem bardzo się spodobał — to był piątkowy wieczór. W sobotę po śniadaniu i chyba setce pytań dlaczego właśnie to, a nie inne auto, udaliśmy się do salonu Fiata obejrzeć moje przyszłe cudo. Ledwo zdążyłam podejść do jakiegoś auta i od razu u mojego boku zjawił się sprzedawca – zapytałam o 500 by Gucci. Zaprowadził mnie do zwykłego Fiata 500 i powiedział, że to bardzo dobry wybór, ale Gucci jest edycją limitowaną i nie trzymają jej w salonie – sprowadzają tylko na indywidualne zamówienie.

Zamawiam! – powiedziałam dumnie, po czym zostałam zaproszona do biurka. Obok oczywiście usiedli rodzice. Tego się obawiałam — zauważyli, że wersja Gucci to taki szpanerski kaprys, który kosztuje aż 15 000 zł więcej niż jakaś tam odmiana Lounge dopełniona analogicznym wyposażeniem. Ojciec się trochę skrzywił i zaczął wypytywać sprzedawcę o szczegóły, a ten zalał go potokiem słów.

Proszę Pana – to bardzo bogato doposażona edycja limitowana! Ten samochód ma nie mniej ciekawą historię niż sam Gucio Gucci! Został zaprojektowany przez Fiat Centro Stile we współpracy z Fridą Giannini. Zna Pan? To stylistka firmy Gucci, a samo auto zbudowano z okazji dziewięćdziesięciolecia tej luksusowej firmy odzieżowej. Tak w ogóle to wersja z otwieranym dachem, czyli Fiat 500C by Gucci otrzymała nagrodę za "Najlepszy mały kabriolet roku" w konkursie "Topless in Miami"! Tych tytułów ani specjalnie zaprojektowanych elementów nie można dokupić do innych pięćsetek! W środku znajdzie Pan m.in. elegancką skórzaną tapicerkę fakturowaną logo Gucci na wszystkich fotelach i zagłówkach, czerwono-zielone pasy bezpieczeństwa, biało-czarną kierownicę, specjalną końcówkę drążka zmiany biegów. Zapomniałem dodać, że zmiany są także na zewnątrz – unikalne kolory lakierów, kolorowy pasek wokół nadwozia, srebrne akcenty stylistyczne, piękne niespotykane aluminiowe felgi i najważniejsze – emblematy Gucci jakich nikt nie będzie miał!

Mnie i matkę przekonał – nad tatą musiał jeszcze trochę popracować.

Jak sprawa wygląda z tą skórą proszę Pana? – zapytał się ojciec. Proszę Pana, to skóra Frau! – odparł sprzedawca. Naturalna? – dopytywał się tata. Nie, ekologiczna – ze zmieszaniem odpowiedział handlowiec. Ojciec popukał się palcem w czoło i rzucił, że to głupota płacić tyle za samochód ze skórą z węża strażackiego.

Dorzucimy Pani światła przeciwmgielne z przodu, system Start&Stop, port do nawigacji Blue&Me Tom-Tom oraz przyciemniane szyby zupełnie gratis. Będzie miała Pani wersję na pełnym wypasie! – zachęcał zza biurka pracownik salonu. Ojciec się uśmiechnął — do dzisiaj nie wiem, czy zrobił to specjalnie, ale jak widać, opłacało się.

Przeszliśmy do omawiania szczegółów. Jak kolor, to tylko biały albo czarny. Czerń jest taka pogrzebowa, dlatego wzięłam biały, który podobno przepięknie mieni się w słońcu.

Kolejne ograniczenie było już nie do przeskoczenia - jak silnik w 500 by Gucci, to tylko o litrażu 1,2 i mocy 69 KM. Idąc za przykładem pokazanym przez ojca, sama jednak chciałam coś ugrać: nie dacie rady wsadzić tam dla mnie czegoś innego, tak żeby dopełnić do 100 KM? – zapytałam. Niestety, to niemożliwe, ta wersja produkowana jest wyłącznie z najsłabszym silnikiem z oferty. Cóż mogłam zrobić – zgodziłam się. Coś za coś – ścigać się nim i tak nie będę, ale to za jaki szpan! Skoro nie przeszkadzało to Jennifer Lopez, to dlaczego miałoby mnie przeszkadzać?

Podpisaliśmy umowę, rodzice omówili szczegóły dotyczące płatności, a ja zaczęłam liczyć godziny do odbioru swojego wymarzonego samochodu. Kurs na prawo jazdy rozpoczęłam już dużo wcześniej, żeby zapisać się na egzamin jak najszybciej po skończeniu 18 lat.

Własny samochód stojący pod domem motywował bardziej niż cokolwiek innego. Zanim odebrałam prawo jazdy, już na mnie czekał, a ja czekałam na pierwszą wyprawę w stronę szkoły, żeby pokazać znajomym swój modny i drogi dodatek. Od razu pokochałam to wnętrze, uwielbiam czerwony i zielony kolor, więc samochód przy okazji pasuje do moich ulubionych ubrań. Moja pierwsza samodzielna wyprawa własnym samochodem – elegancko ubrana pojechałam nim do szkoły.

Kiedy pierwszy raz pojawiłam się na parkingu, nauczycielki przecierały oczy ze zdumienia — podobał im się. W ogóle zauważyłam, że moje auto wzbudza ogromne zainteresowanie nie tylko wśród koleżanek i kolegów, ale także starszych pań po czterdziestce.

Każdy chciał, żeby go przewieźć. Chociaż na przerwie. Chociaż ulicą dookoła szkoły. Jeździliśmy tak nawet w pięć osób. Miejsca dla mnie i koleżanek wystarczało, a torebki i plecaki śmiało wchodziły do bagażnika i zostawało jeszcze trochę miejsca. Każdy zazdrościł i każdy chwalił, choć czasem komentarze bywały różne.

Koleżanki chwaliły przede wszystkim świetny i unikatowy wygląd oraz stylowe dodatki zaprojektowane przez dom Gucci, których w samochodzie nie brakuje. Dziewczyny ustawiają nawet grafik, która i kiedy pojedzie ze mną na zakupy.

Koledzy żyją w innym świecie i mówią, że jazda tym samochodem jest wyprana z emocji. Silnik jest niemrawy i sporo pali, a do trochę bardziej dynamicznej jazdy trzeba go wysoko kręcić. Pochwalili za to przyjemnie zestrojone zawieszenie, całkiem precyzyjny układ kierowniczy i skrzynię biegów. W sumie to dokładnie nie wiem, o czym mówili, ale spotkałam się nawet z opinią, że głupio zrobiłam, bo za te pieniądze mogłam kupić jakiegoś sportowego Abartha 500.

Faceci chyba mnie nie rozumieją. Ja nie chciałam sportowego samochodu. Najważniejsze było to, żeby mieć modny dodatek do codzienności, który będzie pasował do mnie i do mojego stylu życia i przy okazji wyróżniał się z tłumu. Na sportowe samochody jeszcze przyjdzie czas.

W rolę bogatej nastolatki wcielił się Rafał Warecki, a zdjęcia wykonał Mariusz Zmysłowski.

Przejdź do galerii zdjęć
Przejdź do danych technicznych

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

BMW 750d xDrive M-Sport kontra Audi A8 4.2 TDI quattro - test BMW M4 Cabrio - test Nowy Opel Astra OPC GTC (2014) - test Renault Captur 1,5 dCi 90 Intens Energy - test Volkswagen California Beach 2.0 TDI BiTurbo DSG - test Audi A3 Cabriolet 1,8 TFSI S-Tronic Ambition - test Toyota Aygo X-Cite - test BMW Z4 E89 sDrive35is M-Sport - test Nowe Audi A6 3,0 TDI BiTurbo i 3,0 TFSI - pierwsza jazda Nowe MINI Cooper S - test Mercedes-Benz Klasy E 350 BlueTec AMG 9G-Tronic (W212) - test Renault Master 165 dCi L3H2 - test Nowe Audi A7 3.0 TDI BiTurbo - pierwsza jazda Audi S1 Sportback - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI Highline - test Citröen C4 Aircross 1.8 eHDI 150 4x4 - test Mazda 3 Sedan 2,0 SKYACTIV-G AT skyPASSION – test Nowa Škoda Fabia (2015) 1,2 TSI 90 KM - pierwsza jazda Porsche Macan S - test Renault Clio Grandtour GT 120 EDC - test Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test wideo Opel Astra Sedan 1,6 CDTi vs. Renault Fluence 1,6 dCi vs. Škoda Octavia 1,2 TSI vs. Toyota Corolla 1,6 Valvematic - test Nowy Opel Corsa 1,0 Turbo & 1,4 Turbo - pierwsza jazda Nowy Peugeot 508 SW 2,0 HDI A6 (AM3) Active - pierwsza jazda

Popularne w tym tygodniu:

Suzuki Ignis 1.2 DualJet 4WD: wszechstronna alternatywa dla auta miejskiego BMW M240i xDrive: idealne dla amatora Nowy Hyundai i30 1.0 T-GDI: godny rywal Astry i Golfa