Nowe stunt-wideo Ewy Pieniakowskiej [aktualizacja]

Jako jedni z pierwszych mamy przyjemność przedstawić nowe wideo znanej polskiej stunterki Ewy Pieniakowskiej. Film opiera się na bardzo ciekawym pomyśle i jest fachowo zrealizowany, podobnie zresztą jak wcześniejsze materiały, w których pojawiła się Ewa.

fot. irrational.so

Kilka tygodni temu czytelnicy Autokultu mieli okazję bliżej poznać Ewę Pieniakowską przy okazji publikacji obszernego wywiadu z nią.

Ewa nie próżnuje i w przerwie między sezonami przygotowała dla wszystkich swoich fanów niespodziankę w postaci kolejnego wideo. Tradycyjnie nie zabrakło niestandardowego scenariusza i ciekawej realizacji. Co najważniejsze, przygotujcie się na sporą dawkę wysokiej klasy stuntu. Nic, tylko oglądać!

[aktualizacja 28 grudnia]

Przy okazji wydania nowego wideo, Ewa odpowiedziała na kilka pytań z nim związanych. Stunterka odniosła się do swoich inspiracji, sposobu realizowania nagrania, a także narzędzi, które zostały do tego wykorzystane.

Co było inspiracją do stworzenia scenariusza filmu?

W mojej głowie nieustannie kłębią się różne pomysły. „The Sprocket Thief” jest wytworem mojej wyobraźni. To połączenie kilku moich miłości. Podróżowania, wyszukiwania i spędzania czasu w starych, często zapomnianych, opuszczonych miejscach, dodania im nieco życia, choć na chwilę. W poszukiwaniu odpowiednich miejsc do nagrań zwiedziłam sporą część Polski. Wyszukiwałam, namierzałam a następnie wybierałam się w podróż w miejsca, które mogły stanowić potencjalne tło dla produkcji.

Czy ta selekcja była trudna i zajęła dużo czasu, czy może wręcz przeciwnie?

Kontaktowałam się z mnóstwem osób w tej sprawie. Dzwoniłam, pisałam, podróżowałam. W klipie możecie zobaczyć część potężnej, pięknej i tajemniczej Twierdzy Modlin. Tym, co kocham jest także możliwość spotykania wspaniałych ludzi. Podczas tego projektu miałam przyjemność poznać między innymi Paulinę i Remigiusza z Fundacji Twierdzy Modlin. Pozytywni, otwarci na współpracę, młodzi, ludzie z pasjami.
Był to również czas współpracy z wieloma jednostkami, firmami, które pomogły zamienić miejsce pracy w kreatywną arenę. To się po prostu czuje – wszyscy są w odpowiednim miejscu i czasie, czują się jak ryby w wodzie, potrafią pracować całymi dniami bez wytchnienia, często w ekstremalnych warunkach na totalnym odludziu i choć padają ze zmęczenia, utrzymujący się na ich twarzach uśmiech nie znika i mówi sam za siebie. Irrational.so sterował szklanym okiem kamery i zajął się efektami specjalnymi.

Jaki jest przepis na udane wideo?

Eksperymentować! Każda sesja zdjęciowa, każdy klip, realizacja różnych pomysłów to eksperyment, w trakcie którego rodzą się kolejne, nowe pomysły, te zaś dają mnóstwo satysfakcji. Zabrzmi nieskromnie, ale uwielbiam klimat „The Sprocket Thief”, jest w nim wiele elementów bliskich memu sercu. Na przykład: jazda Ursusem. Maszyny rolnicze są elementem mojego dzieciństwa, czasów bycia nastolatką i obrazem z jakim spotykam się do dziś, gdy odwiedzam moich dziadków, a bywam u nich bardzo często. Kocham wieś, tam czas się zatrzymuje, mogę leżeć na trawie godzinami, urządzać bose wędrówki, nawet herbata wypita u babci inaczej smakuje. Pamiętam jak w dzieciństwie pierwszy raz miałam okazję poprowadzić ciągnik, było w tym tyle frajdy.

Czy planujesz kolejne wideo i czy będą utrzymane w tym samym klimacie, który przedstawiłaś nam teraz?

Uchylę rąbka tajemnicy – obecnie pracuję nad kolejną niespodzianką dla moich fanów. Jednak nie chciałabym zdradzać niczego więcej. O tym, w jakim klimacie będzie niespodzianka przekonacie się wkrótce.
Planowanie, realizowanie, organizowanie nagrań, szukanie odpowiednich miejsc, zabawa strojami oraz sam montaż dają mi dużo radości. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym poprzestać na obecnej produkcji.
Chciałabym oczywiście stworzyć kolejną część „The Sprocket Thief”. Ale wszystko w swoim czasie.

"The Sprocket Thief" trochę różni się od Twoich poprzednich produkcji…

Większość poprzednich moich klipów pokazywała jak spędzam czas uczestnicząc w eventach, na które zostałam zaproszona. Przybrały formę wideo relacji, możecie w nich zobaczyć jak cudownie spędzam czas ze swoimi fanami, jeżdżę motocyklem dla ludzi zakochanych w stuncie czy tych, którzy dopiero odkrywają uroki tej dyscypliny. Pokazywały jak przygotowuję się do wywiadu, czy kilka migawek z podróży. To niewyreżyserowane nagrania ukazujące moje życie, posklejane w jedną całość. „The Sprocket Thief” jest zaplanowany od początku do końca i jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli to postaram się przygotować jego kolejną część.

Czy taka forma komunikacji z fanami, jak wideo, jest w Twojej opinii ważna?

Ważne jest dla mnie, aby „The Sprocket Thief” wniósł coś pozytywnego w życie widzów, aby kogoś zainspirował, pobudził wyobraźnie. Każdy może interpretować go na swój sposób. Ja uwielbiam eksperymentować i się tego nie boję.
Chciałabym, aby moi fani oglądając „The Sprocket Thief” mogli choć na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości, odciągnąć myśli od codziennych obowiązków, poczuć się inaczej, tak jak ja czułam się podczas realizacji tego klipu.

Jakie były reakcje widzów na „The Sprocket Thief”?

Widzowie reagują różnie. Wszystkie reakcje – nie tylko pozytywne, konstruktywna krytyka, są mile widziane i bardzo je sobie cenię. Ważne jest dla mnie działanie, spełnianie marzeń, czy pomaganie innym, gdy tego potrzebują. Chciałabym, aby wszyscy ludzie byli szczęśliwi tak po prostu najzwyczajniej w świecie. Tacy ludzie nie czują potrzeby krytykowania innych. Krytykowanie nie sprawia, że czują się lepiej, wręcz przeciwnie życzą innym powodzenia i szczęścia, bo wiedzą jakie to ważne. Bądźmy szczęśliwi bez względu na to, gdzie jesteśmy i co robimy, a każdy dzień będzie piękniejszy.
Nie zapominajmy o tym, że nie ma na świecie człowieka, który tym, co robi zadowoliłby wszystkich, a próba zaspokojenia potrzeb wszystkich to błędne koło i strata czasu. Ja wolę ten czas inwestować w realizację wyznaczonych sobie celów, niż usilnie wszystkich niezadowolonych ludzi uszczęśliwiać. Nie dajmy się zwariować. Każdy, kto wie ile poświęcenia, pracy, organizacji wymaga stworzenie kilkuminutowego klipu, doceni ogrom pracy i nawet jeśli „The Sprocket Thief” nie przypadnie mu do gustu, wyciągnie dla siebie coś pozytywnego i poszuka inspiracji gdzieś indziej bez potrzeby wylewania swojej złości i niezadowolenia. I takich właśnie widzów serdecznie pozdrawiam. Dziękuję!

„The Sprocket Thief” jest zupełnie inną produkcją niż te, które do tej pory zrobiłam. Jestem z jej realizacji bardzo zadowolona, co nie znaczy, że pozostałe mnie nie uszczęśliwiły. Wręcz przeciwnie.

Więcej informacji na fanpage'u lub stronie internetowej Ewy.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Motocykle:

Najmocniejszy elektryczny cruiser: Voxan Wattman [aktualizacja] Świąteczne życzenia od motocyklowych producentów [aktualizacja] Kobiety w sporcie motocyklowym? FIM jest na tak! Futurystyczny J Concept - propozycja Kawasaki [aktualizacja] Suzuki GSX-R 750 na 2014 rok: skazany na sukces? Motocyklowe patronaty medialne Autokult.pl na 2014 rok BMW R NineT według Urban Motor Jazda na bogato: BMW K1600 GTL Exclusive 2014 [aktualizacja] Damsko-męska sesja na Ducati Panigale Buspasy dla krakowskich motocyklistów W poszukiwaniu najznakomitszych wąsów z Bridgestone Bros Unieruchomienie motocykla na odległość? To już możliwe Projekt motocykla Audi Supersport 10R Tragiczny wypadek podczas Sic Supermoto Days Wyścigi bez ograniczeń: Isle of Man TT Dwanaście generacji prędkości Hondy: historia modelu CBR900RR Podaruj Kilometr - charytatywna wyprawa do Mongolii Amatorska reklama Ducati, która robi wrażenie BMW R 1200RT: turysta z Niemiec Stylowy cafe racer: Yamaha Bolt Niesamowita historia Ducati z II wojny światowej "Wszystko podporządkowane jest motorsportowi" - wywiad z Jakubem Przygońskim Yamaha PES-1 - elektryczny wstrząs na rynku? "Maluch" Yamahy: R25 na 2014 rok