Nowe MINI Cooper S - test

Czy opisywane w zeszłym tygodniu Audi S1 można uznać za najlepszego małego hot hatcha? Nie można odpowiedzieć na to pytanie nie sprawdzając wcześniej prawdziwego króla – MINI Coopera S.

fot. Marcin Łobodziński

Ten artykuł ma 2 strony:

Nowe MINI Cooper S — test

A jest co sprawdzać, bo w tym roku zadebiutowała najnowsza generacja MINI. Wcześniej testowaliśmy wersję Cooper, tym razem mamy już kompletne auto. Nie jest to jeszcze ekstremalna, niemal torowa odmiana JCW, ale normalny samochód do codziennej jazdy czyli kwintesencja hot hatcha.

Opisując nowe MINI nie sposób pominąć zmian jakie objęły ten model. Nie mogły być zbyt duże ponieważ MINI mogłoby stracić swój charakter. W modelu Cooper S podkreślono jego sportowe aspiracje dodając nieduże otwory w przednim zderzaku i centralnie umieszczony wydech z podwójną końcówką. W testowanym egzemplarzu mamy dodatkowy smaczek w postaci opcjonalnych reflektorów dalekosiężnych, zamontowanych na wysokości grilla. Łącznie 3 pary świateł z przodu. Według mnie to fajny akcent. Innym jest oklejenie dachu, lusterek i okolic kierunkowskazów na wzór brytyjskiej flagi. Jeśli myślicie, że to zbędne ozdobniki to nawet nie zaglądajcie do wnętrza.

Tu nie ma kilku ozdobników — wszystko jest ozdobnikiem. Niemal każdy detal ma mieć oryginalny wygląd. Dobrze, że pozostawiono okrągłą kierownicę. Swoją drogą niezbyt ładną choć poręczną. Najciekawszym instrumentem jest ogromny, okrągły i kolorowy wyświetlacz centralny. Kolorowy nie dlatego, że ma taki ekran, ale obwódkę, która zmienia barwy w zależności od prędkości, wciśnięcia pedału gazu lub ekonomiki jazdy – w zależności od trybu, w którym się poruszamy. Ponadto obsługując pokrętło klimatyzacji służące do zmiany temperatury również na obwódce ekranu pojawiają się stosowne barwy.

Co można jeszcze zrobić „fajnie”? Choćby grafiki, które wyświetlają się podczas wyboru trybu jazdy czy przekazywania informacji o samochodzie. Przykładem jest smutny samochód gdy w baku zostało niewiele paliwa, albo wystrzelona spod maski rakieta gdy silnik osiągnie optymalną temperaturę. Takich obrazków jest sporo, pozostaje tylko pytanie: po co? Po to, by było inaczej i m. in. za to płacimy w MINI. Wychodząc z Coopera S i wsiadając do porównywanego Audi S1 można odnieść wrażenie, że wychodzimy z pałacu Walta Disneya do czystej, ładnie utrzymanej… stodoły.

Zobacz również: Jak działa asystent pasa ruchu i aktywny tempomat?

Wbrew pozorom, to co na pierwszy rzut oka wydaje się bałaganem jest sensownie poukładane i do ergonomii nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Ja miałbym tylko to zegarów umieszczonych przed oczyma kierowcy. Nie dość że są małe, to jeszcze niezbyt czytelne. Dobrym pomysłem, zwłaszcza w wersji Cooper S byłaby zamiana prędkościomierza i obrotomierza miejscami. Plusem jest rozwiązanie polegające na zamocowaniu wskaźników na kolumnie kierownicy, co powoduje ich przemieszczanie pionowe podczas regulacji wysokości kolumny. Inna sprawa, że przy dużych prędkościach trzęsą się niezależnie od drgań nadwozia. Fajnym patentem jest też fabryczny uchwyt na smartfona z umieszczonym blisko wyjściem USB.

Pozycja za kierownicą jest zaskakująca. Nie chcę jej określać jako złej czy dobrej, ponieważ każdy ma inny wzrost i preferencje, ale przyznam, że to pierwsze auto, w którym odsuwałem kierownicę od siebie. Powodem jest umieszczenie pedałów daleko od fotela, co wymusza dość mocne przysunięcie go do przodu. Być może marketingowe hasło „gokartowa frajda z jady” ma szersze niż mi się wydaje znaczenie, bo po znalezieniu optymalnej pozycji za kierownicą czułem się jak w samochodzie wyścigowym. Wszystko jest bardzo blisko i robi się dziwnie ciasno, a MINI nie jest ciasne na przednich, wygodnych fotelach. Gorzej z tyłu, gdzie trudno nawet włożyć fotelik dziecięcy, a co dopiero upchnąć dorosłą osobę. Bagażnik też nie imponuje, ale to nie ma większego znaczenia w tym segmencie.

Znaczenie ma frajda z jazdy, a na nią wpływ ma silnik i układ napędowy, które w najnowszym MINI poważnie zmodyfikowano. Znakomita jednostka 1,6 turbo ustąpiła miejsce 2-litrowemu silnikowi o mocy 192 KM osiąganej już przy 4700 obr./min. Nie to jest jednak kluczowe, ale moment obrotowy o wartości 280 Nm dostępny już przy 1250 obr./min. I szczerze mówiąc tego się nie spodziewałem. Duży moment obrotowy w tak niskim zakresie daje odczucia, jakby pod maską MINI pracował 3,5-litrowy motor V6. Każdy ruch prawej stopy jest odczuwalny tak bardzo, że nawet dużo mocniejsza jednostka Audi S1 nie robi podobnego wrażenia. Reakcje silnika w trybie sportowym są natychmiastowe i brutalne, choć nie takie, by zrywać przyczepność przy każdej okazji. Krótko zestopniowana przekładnia tylko je pogłębia, a dość rasowe buczenie jest o klasę lepsze od tego w Audi. Co więcej, efekty dźwiękowe nie kończą się na buczeniu. W trybie sportowym układ wydechowy rasowo pluje niespaloną mieszanką, a podczas zmiany biegów słychać wyraźnie zawór upustowy. Mam tylko wrażenie, że dźwięk ten ma sztuczne pochodzenie ponieważ jest niepokojąco powtarzalny i za każdym razem praktycznie jednakowy. Nie ma to jednak znaczenia bo chodzi o frajdę, a frajda jest ogromna.

Frajda to również zmiana biegów. O ile przekładnia nie jest aż tak doskonale precyzyjna jak ta w Audi S1, to ma krótsze drogi prowadzenia i pracuje z większym oporem. Pedały umieszczono nieco lepiej, bliżej, by stosowanie dawkować międzygaz, ale… coś tu nie tak. Po chwili jazdy uświadamiam sobie, że międzygaz jest automatyczny dla każdej redukcji mającej się zakończyć wyraźnym wzrostem obrotów. Drobiazg, który purystom pewnie będzie przeszkadzał, ale to prawdziwa wisienka na torcie całego napędu nowego MINI Cooper S.

Pozostaje pytanie: czy napęd MINI jest lepszy od Audi S1, które kandyduje do objęcia tronu w segmencie małych hot hatchy? To trudne pytanie, bo odpowiedź bardziej zależy od preferencji niż wyższości jednego nad drugim. Nawet pod pojęciem frajda jest kilka różnych aspektów. Jeśli frajdą ma być czyste przyspieszenie i precyzja zmiany biegów to Audi jest wyraźnie z przodu. Nie ma co się łudzić, że różnica 40 KM i 90 Nm nie będzie odczuwalna, nawet jeśli trzeba je przepuścić przez napęd quattro. Jednak czyste osiągi to nie wszystko. Subiektywne odczucia dźwiękowe, reakcja silnika na dodanie gazu i ten oszukany międzygaz stawiają MINI na pozycji samochodu bardziej "rasowego", jeśli można to tak nazwać. Można powiedzieć: „pal licho osiągi”, gdy mamy coś tak przyjemnego i wyraźnie stworzonego z myślą o kierowcy. Jednak nie byłoby sprawiedliwe pominąć niewiarygodnych osiągów Audi S1.

A to przecież nie wszystko. Jest jeszcze zawieszenie, które przecież stanowi najmocniejszą stronę MINI. Wydaje mi się jednak, że ktoś tu lekko przesadził. Owszem, tłumienie jest bardzo istotne w samochodzie tego typu, ale czy naprawdę musi być ono aż tak brutalne? Jeśli uważasz, że Audi jest twarde, to musisz spróbować MINI. Cooper S zawsze słynął z twardości zawieszenia, ale wydaje mi się, że mając pod ręką coś takiego jak aktywne amortyzatory można było znaleźć ustawienia dla normalnych ludzi. Tryb Dynamic w Audi S1, to odpowiednik trybu MID (środkowy) w MINI. Tryb Sport w Cooperze S to narzędzie do łamania kręgosłupów. Nawet nie jest tak, że przy dużych obciążeniach i znacznych nierównościach można odkryć zalety, tak jak w wielu innych hot hatchach, na przykład Renault. W takich warunkach masz chęć odnaleźć pięciopunktowe pasy, by nie rozbić głowy o dach.

Mam wrażenie, że nastawy zawieszenia podyktowała jednostka napędowa. Jest większa, co można odczytać jako cięższa. Całe auto jest waży od poprzednika około 50 kg więcej i by utrzymać gokartową frajdę z jazdy trzeba było dokonać takich zmian w zawieszeniu. A mimo to nowe MINI jest bardziej niż poprzednie podsterowne. Ba! Poprzednik był najlepszym tej wielkości autem na świecie i jako narzędzie do szybkiej jazdy stawiał w dość niezręcznej sytuacji nawet powszechnie chwaloną Fiestę ST. Nowe MINI takie nie jest. Na wejściu w zakręt dość szybko wychodzi poza granicę przyczepności przedniej osi, a dodanie gazu na wyjściu może się nie udać. Trzeba poczekać aż przód odnajdzie przyczepność i dopiero wtedy skorzystać z wulkanu mocy. Kierowanie gazem i lewą stopą na pedale hamulca w poprzedniku było niesamowitą frajdą, tu nie wychodzi to tak dobrze. Testowy egzemplarz był wyposażony w opony Pirelli Cinturato i być może to jest przyczyna. Są to mimo wszystko opony o niskich oporach toczenia, które podczas szybkiej jazdy niezbyt dobrze czują się na granicy przyczepności. Albo trzymają, albo nie, nie uznając kompromisu. O niebo lepsze i łatwiejsze do wyczucia były Pirelli P Zero Nero założone w testowym S1.

A mimo to nie można uznać nowego MINI za gorsze od poprzednika, nie porównując obu wersji na torze, a nowe i tak jest wyśmienite. Przednia oś jest mocno dociążona, a w połączeniu z krótkim przełożeniem kierownicy i szerokimi oponami wyjątkowo podatna na zmiany kierunku. Zwłaszcza w obliczu zawieszenia, które wydaje się w ogólnie nie przechylać karoserii. Porównując z Audi, niemiecki hot hatch wręcz kładzie się na zakrętach. Zwinność z jaką Cooper S porusza się po zakrętach jest zdumiewająca, choć sprężystość zawieszenia stoi po stronie Audi. Podobnie jak zdolność do przenoszenia mocy, co zawdzięcza napędowi na cztery koła. W MINI nie możesz dodać gazu w środku łuku, trzeba czekać. W Audi musisz to zrobić. Precyzja układu kierowniczego pozostaje na podobnym poziomie.

Układu jezdnego ze względu na duże różnice w zachowaniu nie da się uczciwie porównać. Jeśli MINI jest gokartem, a traktując sprawę z przymrużeniem oka jest nim, to Audi bliżej do samochodu rajdowego. Na torze przewagę ma wyścigowy, ale na nierównym lub mokrym odcinku specjalnym S1 zostawi z tyłu Coopera S. MINI obiecuje gokartowe wrażenia i nie zawodzi w swych deklaracjach, ale nazwa S1 w pewnym sensie również do czegoś zobowiązuje i poza R8, ten mały drań jest najlepszym autem sportowym w gamie niemieckiego producenta. Spróbujmy więc podsumować. Będzie to jednocześnie komentarz do poniższej tabeli.

 kategoria / podkategoria Maks. [pkt.] Audi S1 Sportback MINI Cooper S
 Wnętrze 20  16  16
 Pozycja za kierownicą 10  10  8
 Fotele 5  3  4
 Wrażenie jakości 5  3  4
 Praktyczność 10   6  4
 Przestronność 5  3  2
 Ogólny komfort jazdy 5  3  2
 Silnik/napęd 45   36  36
 Dźwięk silnika i układu wydechowego 5  2  4
 Reakcje silnika 5  4  5
 Przyspieszenie 15  15  13
 Praca skrzyni biegów 10  10  8
 Przeniesienie napędu 5  4  3
 Zużycie paliwa 5  1  3
 Układ jezdny 45  35  35
 Praca zawieszenia na równej drodze 10  8  10
 Praca zawieszenia na nierównej drodze 10  8  6
 Reakcje na skręt 5  4  5
 Przyczepność 5  5  3
 Precyzja układu kierowniczego 5  4  4
 Hamulce 10  6  7
 Cena 20  11  13
 Ogólna ocena 140  104  104

Zaczynając od wnętrza Audi ma świetną pozycję za kierownicą, dobrze umieszczone pedały i podstawowe instrumenty. Do ideału trochę brakuje MINI. W obu autach podłokietnik przeszkadza – w MINI w zaciąganiu hamulca ręcznego, w Audi w zmianach biegów, ale oba można złożyć. Cooper S odrabia wygodniejszymi i nieco lepiej trzymającymi na zakrętach fotelami. W S1 na skórze można się ślizgać, a zagłówkom brakuje regulacji. Z drugiej strony w MINI regulacja jest bardzo niewygodna. Również ogólne wrażenie jakości jest nieco lepsze w MINI. Przyjemniejsze materiały i ich różnorodność lepiej odpowiada cenie samochodu.

Praktyczność w tych autach ma najmniejszy wpływ na ocenę końcową bo oba należy traktować jak drogie gadżety do zabawy. Ilość miejsca z przodu i bagażniki są na bardzo podobnym poziomie, ale nieco większe poczucie przestrzeni jest w Audi, pomijając nawet kwestię 5-drzwiowego nadwozia. Na tylnych siedzeniach w MINI właściwie nie da się jechać a włożenie fotelika dla dziecka to prawdziwa sztuka. W Audi jest nieco więcej miejsca. Również ogólnie pojęty komfort podróżowania jest po stronie S1. Nie tylko chodzi o komfort resorowania, ale także czytelność wskaźników, widoczność i wyciszenie. Przez dość toporną aerodynamikę w MINI przy większych prędkościach głośniej słychać szum powietrza w okolicach uszczelek bocznych szyb niż silnik i wydech.

W kategorii napędu mamy twardy remis, ale mimo wszystko w żadnej z podkategorii nie ma remisu. Przyspieszenie, praca skrzyni i układu przeniesienia napędu jest po stronie Audi, które otrzymało niemal maksymalną notę. Silnik jest mocniejszy, skrzynia precyzyjniejsza, a napęd quattro ma przewagę dwóch dodatkowych kół. Nie dostał rzecz jasna maksymalnej oceny, ale pod tym względem Audi musiało wygrać. Gdyby w MINI była mocna szpera lub coś w rodzaju systemu XDS, mogłoby dostać dodatkowy punkt, ale dynamiczna kontrola stabilizacji toru jazdy to trochę za mało. MINI wygrywa natomiast w reakcjach silnika, który zachowuje się jak duża jednostka wolnossąca i do tego brzmi lepiej. Jest też lepszy pod względem zużycia paliwa.

Układ jezdny to kolejny remis. Na równej drodze Audi nie ma szans ze sztywnym i brutalnym MINI, ale wystarczą nieduże nierówności by kierowca Coopera S stracił pewność siebie. Tu na prowadzenie wychodzi S1, które pod względem przyczepności zdecydowanie wyprzedza konkurenta. Gdyby MINI było wyposażone w inne, bardziej odpowiednie ogumienie, być może o seryjnym rozmiarze, zdobyłoby punkt więcej. Choć precyzja układu kierowniczego jest na tym samym, niekoniecznie najwyższym poziomie, to nieco większa gumowatość Audi sprawia, że MINI lepiej reaguje na skręt. Hamulce nie robią wielkiego wrażenia w żadnym z aut, ale w MINI są nieco bardziej precyzyjne i wydają się lepiej hamować.

No i na koniec cena, która nie jest mocną stroną obu samochodów. MINI Cooper S zaczyna się od 101 300 zł, ale Audi nawet w wersji 3-drzwiowej kosztuje minimum 130 000 zł. Ford Fiesta ST, Peugeot 208 GTi czy Seat Ibiza Cupra kosztują około 70–80 tys. zł, a przecież nie są prawie dwa razy gorsze.

Ostatecznie na punkty jest remis, również po 8 zwycięstw w podkategoriach, ale auta nie są jednakowe. Dla purystów, masochistów i konserwatystów to przednionapędowe MINI pozostanie królem tego segmentu, ale Audi to prawdziwe „wow!”, niesamowicie zaskakuje i nawet jeśli nie wygrywa tego porównania to można go nazwać najlepszym małym hot hatchem. Dokładnie tak samo jak MINI Coopera S.

PLUSY:

Świetny silnik i osiągi
Niskie zużycie paliwa
Jakość prowadzenia na równej drodze
Wrażenia wizualne i dźwiękowe
Wygodne fotele

MINUSY:

Ciasne wnętrze, zwłaszcza z tyłu
Malutki bagażnik
Niski komfort jazdy
Bardzo twarde zawieszenie
Słabe wyciszenie wnętrza przy wyższych prędkościach

Ogólna ocena samochodu: 8/10

Nowe MINI Cooper S - galeria zdjęć

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Toyota Aygo X-Cite - test Mercedes-Benz Klasy E 350 BlueTec AMG 9G-Tronic (W212) - test Renault Master 165 dCi L3H2 - test Nowe Audi A7 3.0 TDI BiTurbo - pierwsza jazda Audi S1 Sportback - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI Highline - test Citröen C4 Aircross 1.8 eHDI 150 4x4 - test Mazda 3 Sedan 2,0 SKYACTIV-G AT skyPASSION – test Nowa Škoda Fabia (2015) 1,2 TSI 90 KM - pierwsza jazda Porsche Macan S - test Renault Clio Grandtour GT 120 EDC - test Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test wideo Opel Astra Sedan 1,6 CDTi vs. Renault Fluence 1,6 dCi vs. Škoda Octavia 1,2 TSI vs. Toyota Corolla 1,6 Valvematic - test Nowy Opel Corsa 1,0 Turbo & 1,4 Turbo - pierwsza jazda Nowy Peugeot 508 SW 2,0 HDI A6 (AM3) Active - pierwsza jazda Mercedes-Benz GLA 200 CDI 4Matic 7G-DCT - test Nowy Ford Mondeo 1,5 EcoBoost & 2,0 TDCi - pierwsza jazda BMW serii 2 Active Tourer 225i - pierwsza jazda BMW 640i (F12) Cabriolet - test Nowe Audi TT 2,0 TFSI quattro S tronic - pierwsza jazda Lancia Ypsilon S 1,2 Momo Design - test Nowa Toyota Yaris 1,33 Dynamic - test Dacia Sandero Stepway 1,5 dCi Laureate - test Nowy Seat Leon Cupra 280 DSG - test

Popularne w tym tygodniu:

Porsche 356A: testujemy kultowy model odrestaurowany w Polsce Audi A5 Sportback 2.0 TFSI quattro: więcej niż coupé Maserati Levante S kontra Volvo XC90 T8 – Super-SUV-y na zamarzniętym Jeziorze Śniardwy Odświeżona Škoda Octavia stała się samochodem kompletnym