Nissan Qashqai dCi 130 4x4 Tekna - test

Współczesny kierowca ma bardzo wygórowane wymagania względem swojego samochodu. Kupując nowe auto każdy chciałby dostać maksymalnie dużo za stosunkowo niewielką cenę. Chcemy samochodów oszczędnych, komfortowych, atrakcyjnych pod względem stylistyki i dobrze wykonanych. Czy nowy Nissan Qashqai poszedł w ślady swojego poprzednika i wpasował się w te wymagania?

fot. Mariusz Zmysłowski

Ten artykuł ma 2 strony:

Nissan Qashqai dCi 130 4×4 Tekna — test

Zacznijmy od tego, co zawsze jest pierwszym krokiem do zakupu samochodu, czyli od wyglądu. To atrakcyjna stylistyka przyciąga spojrzenia na ulicy, w telewizji, gazecie, billboardzie czy bannerze w Internecie. Jeśli ktoś nam nie powie: ten samochód jest tani, przyjrzyj się mu, to nie będziemy wiedzieli o jego istnieniu, póki nie zwróci naszej uwagi swoim wyglądem. Tu mogę przybić piątkę twórcom Qashqaia – udało im się stworzyć auto, które jest jak magnes. Zwraca na siebie uwagę na drodze i zadziornie wygląda przez szyby z salonów. Nowy crossover Nissana jest bardzo atrakcyjny dzięki sprytnie rozdzielonym proporcjom ciemnego tworzywa i lakierowanej części na nadwoziu. Czarna dolna część optycznie zwiększa prześwit, dzięki czemu Qashqai wygląda dosyć bojowo. Dodatkowy, uwielbiany przez marketingowców "efekt wow" gwarantują muskularne nadkola i ostre światła.

Pod względem zarówno stylistyki jak i ergonomii bardzo dobrze wypada także wnętrze. Kontrowersyjna może być jedynie kierownica, jednak samo uformowanie brył tworzących kokpit zostało przeprowadzone bardzo zgrabnie. Japończycy jak zawsze przyłożyli dużą wagę do klarowności obsługi wszystkich instrumentów. Dzięki temu menu obsługiwane za pośrednictwem panelu dotykowego jest proste i czytelne. Zazwyczaj wsiadając do nowego auta spędzam trochę czasu na poznawaniu całej elektroniki i szukaniu licznych funkcji, które wiem, że w aucie są, ale z początku nie mam pojęcia jak z nich skorzystać. W Qashqaiu czas poświęcony na tę eksplorację był bardzo krótki.

Żałuję jedynie, że mieszane uczucia pozostawiła po sobie jakość wykonania wnętrza crossovera Nissana. Skłamałbym, gdybym powiedział, że jest ona zła, ale są miejsca, w których twórcom Qashqaia zabrakło już zapału, albo za bardzo w budowę auta wtrącili się księgowi. Przykład? Doskonale spasowane elementy deski rozdzielczej, miękkie tworzywa w niektórych miejscach i przyjemna w dotyku skóra ze zgrabnymi przeszyciami, które przeplatają się z przeciętnej jakości tworzywami sztucznymi, takimi jak czarny panel obudowujący konsolę środkową. Bardzo szybko pojawiły się na nim mikrozarysowania, a kurz i odciski palców utrzymują się na nim tak łatwo, że właściwie szkoda czasu na ich usuwanie.

To niestety nie jest problem jedynie Qashqaia, ale współczesnych samochodów w ogóle. Zawsze gdzieś we wnętrzu zaplącze się jakiś element pochodzący z poprzedniej epoki. Takie wpadki zaliczają wszyscy od marek popularnych (np. dolna część deski rozdzielczej w Volkswagenie CC) po premium z najwyższej półki (rażąco niskiej jakości rączki nad drzwiami w Range Roverze). Nie jest to jednak jakiekolwiek usprawiedliwienie dla kogokolwiek. Przymykanie oka na takie niedociągnięcia jest jak niewyciąganie konsekwencji z niedostatecznej oceny z klasówki u swojego dziecka.

Ten drobiazg, jakim są nieliczne wpadki materiałowe w nowym Qashqaiu tak bardzo przykuł moją uwagę, bo pod wieloma innymi względami ten samochód jest zaskakująco dobry. To jedno z tych aut, w których przejeżdża się długą trasę i żałuje się, że to już koniec podróży. Qashqai jest bardzo komfortowy. Zawieszenie dobrze wybiera nierówności jedynie lekko kołysząc nadwoziem. Na dodatek jeśli nie jedziemy z autostradowymi prędkościami w środku jest cicho. Dopiero kiedy zdecydowanie przekroczymy 100 km/h pojawia się wyraźny szum powietrza opływającego auto.

Zobacz również: Dźwięk silnika Nissana Juke'a Nismo RS

Nissan zadbał też o to, by kierowca miał odpowiednio dużo udogodnień, które przydadzą się na co dzień. Qashqai jest więc wyposażony w tempomat, bardzo dobre światła, czujniki parkowania i system kamer, który tworzy obraz widoku znad samochodu. Ten ostatni dodatek jest świetnym rozwiązaniem zarówno w mieście, jak i w terenie. Dzięki niemu mamy doskonałe rozeznanie i naszej uwadze nie umknie żaden drobiazg.

Na tym nie koniec pomocy dla kierowcy. Mój egzemplarz został wyposażony w napęd 4×4, który niestety nie jest dostępny ze wszystkimi jednostkami. Jest to spowodowane niskim zapotrzebowaniem na ten typ przeniesienia momentu obrotowego. Klienci kupujący crossovery po prostu nie chcą 4×4 w swoich autach i decyduje się nań mniej niż 20 proc. nabywców. Sam zaliczyłbym się do tej małej grupy, ponieważ cztery pędzone koła wyraźnie poprawiają trakcję Qashqaia zarówno na asfalcie jak i w terenie. Pewność jaką gwarantuje nawet przy stosunkowo szybkiej jeździe po szutrze jest doskonałym argumentem, by postawić na 4×4.

Z drugiej strony to, że sam zdecydowałbym się na ten napęd, nie znaczy, że namawiałbym każdego do jego zakupu. Crossovery to właściwie samochody kompaktowe o podwyższonym prześwicie. Nigdy nie będą to właściwe auta terenowe, ale mają z nich ten drobny pierwiastek, który czasem bywa bardzo pomocny. Jeżeli zatem przemieszczacie się głównie po asfalcie, a czasami potrzebujecie pokonać trochę nierówności i np. dojechać z wędkami nad rzekę, napęd na przód i spory prześwit Qashqaia będą połączeniem wystarczającym i znacznie tańszym niż 4×4. Model przedstawiony na zdjęciach kosztowałby 8 tys. zł mniej, gdyby napędzane były wyłącznie koła na przedniej osi.

Czy jeśli już zdecydujemy się na napęd na 4 łapy, dostaniemy terenowego bohatera, który wjedzie wszędzie? To byłoby dosyć odważne założenie. Qashqai ma stosunkowo długi przód, więc kąt natarcia jest przeciętny. Znacznie lepiej jest z kątem zejścia. Wykrzyż? W tej kwestii jest nieźle, oceniając „na oko” lepiej niż np. w przypadku Kii Sportage, ale i tak daleko od obszaru zarezerwowanego dla terenowych wyjadaczy. W końcu to wciąż crossover.

Qashqaiem może nie podbijemy Rajdu Dakar, ale doskonale wyjdziemy z opresji, w które można się wpakować w codziennym użytkowaniu samochodu. Niestraszny będzie nam też żaden krawężnik ani zaspy, w których zimą zaparkować mogą tylko niektórzy.

Nissan stworzył uniwersalne auto, co nie jest zaskoczeniem, bo już wcześniej miał sprawdzoną recepturę w postaci świetnie sprzedającej się pierwszej generacji Qashqaia. Jeśli można mieć jakiekolwiek zarzuty do tego auta, to narzekać można jeszcze na układ kierowniczy, który mógłby przekazywać w ręce kierowcy trochę więcej informacji. Tutaj, podobnie jak w przypadku nieszczęsnych plastików, o których wspomniałem wcześniej, wraca kwestia powszechnego już powielania pewnych błędów, tutaj zmiękczania układów kierowniczych. Wspomagania działają bardzo intensywnie, bo przeciętny odbiorca współczesnego auta chce prowadzić je z łatwością. W Qashqaiu to zjawisko nie jest może tak intensywne jak u niektórych konkurentów, u których można odnieść wrażenie, że kolumna kierownicza kończy się miską budyniu, a nie przekładnią mechaniczną, jednak minimalnie większa odpowiedź na kierownicy nie zaszkodziłaby.

Mój egzemplarz testowy został wyposażony w 1,6-litrowy silnik wysokoprężny rozwijający 130 KM. To największy diesel, jaki oferowany jest przez Nissana w tym samochodzie. Z jednej strony mocy nigdy za mało i gdyby Qashqai dostępny był np. ze 170-konnym silnikiem o zapłonie samoczynnym, nikt by nie narzekał, jednak ta 130-konna jednostka jest w zupełności wystarczająca pod względem osiągów i elastyczności. Jazda w trasie nie wymaga częstego redukowania i jeśli jest odpowiednio płynna, może przynieść naprawdę dobry wynik spalania. Nissan podaje, że Qashqai z tym motorem powinien zużyć 4,5 l oleju napędowego na 100 km w podróży. Mnie udało się zejść do poziomu 4,7 l/100 km. Mając na uwadze, że po drodze trafiło się trochę wolniejszych aut, które trzeba było wyprzedzić, można powiedzieć, że teoretycznie zejście ze zużyciem paliwa nawet poniżej deklarowanego katalogowo poziomu jest możliwe. Będzie to jednak wymagało niezwykle spokojnej jazdy i mnóstwo cierpliwości ze strony innych uczestników ruchu.

Minimalne zużycie paliwa w mieście deklarowane przez Nissana wynosi w tym modelu 5,6 l/100 km. Tutaj z ekojazdą będzie już znacznie trudniej, szczególnie jeśli chcemy przemieszczać się aktywnie. W trakcie testu miasto wycisnęło z Qashqaia 6,9 l oleju napędowego na 100 km.

Jak zawsze na koniec to, co decyduje o „być albo nie być” samochodu na rynku, czyli cena. Kiedy Qashqai już przyciągnie naszą uwagę swoim wyglądem, rozglądamy się za jego ceną. Tutaj jest neutralnie. Nie ma dramatu, bo cennik zaczyna się od 72 tys. zł. W tej cenie dostaniemy liczne systemy bezpieczeństwa, wiele elementów stylistycznych, za które inni producenci każą sobie płacić dodatkowo (jak chociażby chromowane obwódki szyb bocznych czy światła LED do jazdy dziennej) oraz tempomat, klimatyzację, lusterka zewnętrzne regulowane elektrycznie i podgrzewane, system audio z MP3, Bluetooth i sterowaniem z kierownicy, 5-calowy wyświetlacz dotykowy oraz system Start/Stop. A to tylko część z długiej listy wyposażenia podstawowego.

Jeśli oczekujemy więcej, możemy skusić się na najwyższą wersję wyposażeniową Tekna, która ma niezliczone wodotryski w postaci między innymi systemu kamer, o którym mowa była już wcześniej. Razem z najmocniejszym dieslem i napędem 4×4 tworzy to auto kosztujące 120 tys. zł.

Nissan konstruując nową generację Qashqaia skorzystał ze swojego doświadczenia bardzo skutecznie. Zbudował auto, które świetnie jeździ, atrakcyjnie wygląda i kusi licznymi dodatkami. Druga generacja tego crossovera ma szansę powtórzyć sukces rynkowy poprzednika. Nie pójdzie to jednak tak łatwo, ponieważ jego prekursor był pionierem w tym segmencie i do krojenia tortu konkurencja przysiadła się dopiero z czasem. Teraz segment crossoverów dla ludu jest solidnie nasycony innymi autami, więc nawet dla Qashqaia starcie o czołówkę w sprzedaży nie będzie bułką z masłem.

Plusy:

Bardzo dobry silnik
Atrakcyjny wygląd
Bogate wyposażenie nawet w wersji podstawowej
Dobre właściwości jezdne
Komfort na dobrym poziomie

Minusy:

Drobne wpadki materiałowe
Minimalnie za miękki układ kierowniczy

Ogólna ocena samochodu: 8/10

Nissan Qashqai dCi 130 4×4 Tekna — galeria zdjęć

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Toyota Land Cruiser 150 3,0 D4D A/T Invincible - test Toyota RAV4 2,0 D AWD Prestige - test SsangYong Rodius 2,0 Sapphire 4WD AT - test Škoda Octavia 1,2 TSI (85 KM) Active - test Opel Cascada 1,6 Turbo w trasie - samochodem na wakacje [cz.10] Mercedes-Benz klasa V 250 Bluetec Edition1 - test większej S-klasy Nowy Mini Cooper - test kultowego malucha Renault Mégane 5d 1,2 TCe 130 KM BOSE - test Lexus GS300h Prestige - test Škoda Octavia Scout 2,0 TDI 184 KM DSG – pierwsza jazda Peugeot 308 SW 1,2 e-THP 130 - pierwsza jazda Ford Tourneo Connect 1,6 TDCi Titanium - test Peugeot 2008 1,6 VTi Allure - test Citroën C5 Tourer 2,2 HDI A/T Exclusive - test Ford Ka 1,2 Trend+ - test BMW X6 M50d - test Toyota Hilux SR5 3,0 D4D A/T - test Citroën C4 Grand Picasso Intensive 1,6 e-HDI 115 KM - test Škoda GreenLine i Green-Tec - pierwsza jazda Volkswagen Amarok Canyon 2,0 TDI 4x4 - test Mercedes-Benz Citan 111 CDI Mixto - test Mitsubishi Outlander PHEV - pierwsza jazda Škoda Octavia Combi RS TSI MT - test Seat Alhambra Style 2,0 TDI 140 KM CR 4Drive - test

Popularne w tym tygodniu:

Škoda Octavia 1.0 TSI Joy (2017) - czy rozmiar ma znaczenie? Praktyczne rozwiązania w Skodzie Superb Infiniti Q50 S: tani sposób na mocnego i ładnego sedana Koreańczycy mierzą wysoko: pierwsza jazda Hyundaiem Koną w Namyang Volvo V40 Cross Country T5 AWD Summum - nadal atrakcyjne Audi Q2 2.0 TDI quattro: mały crossover za 200 tys. zł Ford Kuga 2.0 TDCi AWD Titanium: lepszy niż pokazują statystyki