fot. Aleksander Ruciński

Volvo V60 Polestar - test najszybszego kombi ze Szwecji

Volvo z nadwoziem kombi - przyznacie, że słysząc te słowa, od razu macie przed oczami statecznego ojca rodziny, który ceni sobie konwencjonalne rozwiązania, solidność i bezpieczeństwo. A gdyby do tego wszystkiego dorzucić coś, czego brakuje większości praktycznych Volvo? Mowa o emocjach. I to w naprawdę solidnej dawce.

Ten artykuł ma 2 strony:

Polestar to sportowy oddział Volvo założony w 1996 roku. Początkowo zajmował się tworzeniem typowo torowych wyścigówek. Wszystko zaczęło się od powstania szwedzkiej serii wyścigów samochodów turystycznych (STCC). Volvo potrzebowało swojego reprezentanta. Powołało więc do życia komórkę Polestar, która zajęła się stworzeniem wyścigówki na bazie modelu 850. Później było m.in. S40, S60 i C30.

Ważniejsza część historii Polestar rozpoczęła się jednak dopiero w 2009 roku, kiedy firma została oficjalnym partnerem Volvo w dziedzinie seryjnych samochodów sportowych. W 2010 roku zaprezentowano pierwszy koncept, C30 Polestar, a trzy lata później na rynek trafiły seryjne S60 i V60 Polestar wyposażone w trzylitrowy, sześciocylindrowy silnik Turbo o mocy 350 KM, sprzężony z 6-biegową, automatyczną przekładnią oraz napędem na cztery koła. Do Polski trafiła niewielka ilość egzemplarzy, w dodatku wyłącznie z nadwoziem sedan, przez co Polestar pozostał u nas prawdziwym unikatem.

Wiosną 2016 roku Volvo oficjalnie zaprezentowało zmodernizowane wydanie modelu S60/V60 Polestar, wyposażone w jeszcze mocniejszy, choć zupełnie inny silnik i 8-stopniową przekładnię automatyczną. To dwa najszybsze modele Volvo w historii. Co ważne, zarówno kombi jak i sedan są oficjalnie dostępne w polskich cennikach, dzięki czemu emocjonujące V60 Polestar mogło umilić mi kilka szarych, listopadowych dni, karmiąc potężną porcją pozytywnych emocji.

Atrakcyjny, lecz zachowawczy

Przyznaję, że mam fetysz na punkcie szybkich kombiaków, dlatego gdy Mariusz zaproponował mi towarzystwo Polestara, zgodziłem się bez wahania. Tym bardziej, że szwedzka maszyna dysponuje dużym ładunkiem wyjątkowości. Ostre kombi w wydaniu Audi i BMW mogą być doskonałymi autami, lecz nie sprawiają, że czujesz się w nich wyjątkowo. Polestar jest inny. Uwierzcie, że póki co na polskich ulicach znacznie łatwiej spotkać Ferrari 458 lub Lamborghini Gallardo niż błękitne kombi Volvo. Porsche 911 to przy tym naprawdę popularny wóz.

Nie oznacza to jednak, że V60 Polestar robi na ludziach większe wrażenie niż włoskie superauta. Owszem, żarówiasty lakier, który za dnia sprawia wrażenie, jakoby był zdolny świecić w nocy (nie, nie świeci), przykuwa uwagę. Podobnie jak dodatkowe ospojlerowanie i 20-calowe felgi. Mimo to postronni nie widzą nic więcej jak rodzinne kombi, które ubrano w nietypowe barwy i ładne obręcze. Dopóki nie wciśniesz gazu…

Zobacz również: Nowe Volvo XC90 T8 Excellence (2016) - test

Zacznijmy od napędu. Zamiast stosowanej dotychczas, trzylitrowej sześciocylindrówki, pod maską V60 pracuje nowy, dwulitrowy, czterocylindrowy silnik stworzony na bazie motoru T6 znanego chociażby z XC90. Generuje on 367 KM mocy i 470 Nm maksymalnego momentu obrotowego. To o 17 KM więcej i 30 Nm mniej niż w dotychczasowym, sześciocylindrowym wydaniu. Volvo postąpiło naprawdę odważnie ucinając litr pojemności i dwa cylindry i poważnie naraziło się purystom. Ewentualne niedobory zniwelowano jednak połączeniem turbosprężarki i kompresora.

Dodatkowo dotychczasową, sześciobiegową przekładnię zastąpiono nowocześniejszą z ośmioma przełożeniami i trybem sport, w którym wszystko dzieje się szybciej, a silnik wchodzi na wyższe obroty. Do tego napęd na cztery koła BorgWarner, który w połączeniu ze sporą masą nadwozia zapewnia zaskakującą przyczepność w każdych warunkach. Efekt? Setka w niecałe 5 sekund, w dużym kombi ważącym 1796 kg. Sporo, choć Polestar i tak odchudził konstrukcję o ponad 50 kilogramów. Mimo to masa nadal stanowi sporą wadę modelu, ale o tym później.

Twardy na zewnątrz, miękki w środku

Jeśli weźmiemy pod uwagę sportowy charakter Volvo V60 Polestar, trudno mieć większe zastrzeżenia do pracy napędu. Silnik ochoczo wkręca się na obroty, a skrzynia wbija kolejne biegi z szybkością karabinu maszynowego. Towarzyszy temu charakterystyczny strzał z wydechu, który choć brzmi nieco sztucznie, nie jest uciążliwy i może się podobać. Pamiętajmy, że pod maską pracuje 4-cylindrówka, więc inżynierowie Polestara musieli się nieźle napocić, żeby brzmienie było przyzwoite. Prawdę mówiąc, dźwięk samego silnika jest taki sobie. Jak wiele współczesnych, doładowanych benzyniaków o przeciętnym litrażu, motor Polestara brzmi trochę jak diesel. Kulturalny, ale jednak.

Na szczęście wydech zagłusza go niemal bez przerwy, w wyniku czego otrzymujemy nieźle brzmiący samochód, który przy niskich prędkościach obrotowych mruczy cichym basem, a po wejściu na wyższe obroty zaczyna wyć niczym rasowa wyścigówka. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku. Poziom hałasu w kabinie zawsze jest optymalny i trudno mówić tu o uciążliwym natężeniu. Przechodnie i inni kierowcy mogą mieć jednak odmienne zdanie.

Wydech o średnicy 3-cali został zwieńczony dwiema potężnymi, 3,5-calowymi końcówkami. Jest głośny, a w trybie sport, gdy otworzą się klapy, nawet bardzo. Tak jakby wypluwał spaliny produkowane przez dużo większy silnik. Jednym słowem, specjaliści z Polestar postarali się, aby przyspieszające V60 nie brzmiało jak pospolita czterocylindrówka. Szczególnie na zewnątrz. W środku jest zaskakująco cicho i przyjemnie. Co ważne, zrezygnowano ze sztucznych gadżetów poprawiających brzmienie. Za wszystko, w 100% odpowiada tu kilka rur, klapek i puszek wykonanych ze stali nierdzewnej.

Zaskakujące osiągi…

Jak wspomniałem wcześniej, V60 Polestar osiąga setkę w tempie, którego nie powstydziłoby się niejedno superauto sprzed kilku lat. Czas sprintu 0–200 km/h także nie daje powodów do narzekań, ponieważ wynosi dokładnie 17,4 sekundy. Prędkość maksymalna została natomiast ograniczona do 250 km/h, ale jak twierdzą specjaliści z Polestar, możliwe jest usunięcie blokady. Wówczas auto pojedzie nawet 280 km/h. Nie liczcie jednak na niskie spalanie. Dwulitrowy, czterocylindrowy silnik w teorii powinien zadowolić się mniejszą ilością paliwa niż potężniejsze odpowiedniki. Oficjalne dane techniczne mówią o 8,1 litra na 100 km.

Przejechałem tym autem około 1100 km, podróżując głównie po drogach krajowych i autostradach. Średnie spalanie z testu wyniosło 12,8 litra. Biorąc pod uwagę wymiary, masę, charakter i moc Polestara, nadal jest to świetny wynik. Nie da się jednak ukryć, że znacząco odbiega od zapewnień producenta. Owszem, można utrzymać przyzwoite spalanie podczas jazdy ze stałą prędkością, lecz wystarczy choćby na sekundę wcisnąć gaz nieco głębiej, aby zniweczyć ten wynik. W praktyce, naprawdę trudno zejść poniżej 10 litrów na 100 km. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka, począwszy od mocnego, wyżyłowanego silnika, poprzez napęd na cztery koła, który przy 470 Nm ma co robić, a skończywszy na wspomnianej już, wysokiej masie własnej. Przejdźmy więc do prowadzenia.

…i autostradowy charakter

Jak nietrudno się domyślić, w kwestii zwinności V60 Polestar nie przypomina hot hatcha, ale trudno uznać to za wadę. Podczas codziennej jazdy po mieście i w trasie, szybkie kombi sprawdza się znakomicie. Zastosowane tu adaptacyjne amortyzatory Öhlins zasługują na same pochwały. Mimo 20-calowych felg z oponami 245/35, podwozie pracuje zaskakująco komfortowo. Owszem, jest sztywno, ale nie tak jak moglibyście się spodziewać, co w połączeniu z nie najgorzej wyciszonym wnętrzem owocuje optymalnym poziomem komfortu.

Żywiołem tego auta zdecydowanie jest autostrada. Silnik ciągnie do przodu jak lokomotywa, zapewniając więcej niż wystarczający zapas mocy przy każdej prędkości, a rozsądna charakterystyka podwozia i układu kierowniczego nie męczy kierowcy nawet w długiej trasie. Podmuchy bocznego wiatru, koleiny wypełnione wodą, śnieg - V60 Polestar jest niewzruszone niezależnie od warunków, co owocuje stale towarzyszącym poczuciem stabilności i bezpieczeństwa. W końcu Volvo zawsze słynęło z tych cech. Jak widać kuracja Polestara nie przyczyniła się od zatracenia pierwotnego charakteru. Co więcej, dzięki napędowi na cztery koła i świetnie zestrojonemu podwoziu, spotęgowała pozytywy V60, gratis dorzucając mocny napęd i dużą dawkę emocji.

Oczywiście każdy kij ma dwa końce — autostradowa lokomotywa nie może być jednocześnie torowym zawadiaką. W ostrych łukach czuć dużą masę nadwozia, które nieco zbyt mocno wychyla się na boki i zaskakuje (łatwą do opanowania) podsterownością. Potrafi też dość głęboko zanurkować po ostrzejszym użyciu bardzo dobrych, wydajnych hamulców Brembo. Choć Polestar i tak sprawdzi się na torze lepiej niż 90% innych aut, szybka jazda po zakrętach nie zapewnia oczekiwanej dozy przyjemności.

Trzeba jednak przyznać, że ani przez chwilę nie opuści Was poczucie bezpieczeństwa i pełnej kontroli nad zachowaniem pojazdu. Nie wiem co trzeba zrobić, żeby wyprowadzić to auto z równowagi. Przyczepność jest wręcz porażająca, nawet po wyłączeniu systemów bezpieczeństwa i na mokrej nawierzchni, co tylko potwierdza geniusz inżynierów, którzy zajmowali się zawieszeniem i układem przeniesienia napędu.

Wnętrze

Wiecie już jak V60 Polestar sprawdza się w roli pojazdu sportowego. Czy jest równie dobre jako rodzinne kombi na co dzień? I tak i nie. Zacznijmy od wnętrza, które stanowi mocną stronę tego modelu. Kabina nie należy do najprzestronniejszych w segmencie, podobnie jak bagażnik, który tutaj został dodatkowo ograniczony napędem na cztery koła. Z drugiej jednak strony ilość miejsca wydaje się wystarczająca i nie daje powodów do narzekań. Materiały także robią świetne wrażenie. Elementy, które wyglądają na aluminiowe, są takie w rzeczywistości. Podobnie jak włókno węglowe, które znajdziemy na konsoli centralnej. Na pochwałę zasługują również bardzo wygodne, sportowe fotele pokryte mieszanką skóry i alkantary. Sprawdzają się podczas ostrej jazdy i nie męczą w długich trasach. Podobne połączenie materiałów zastosowano na dość dużej, lecz świetnie leżącej w dłoniach, wielofunkcyjnej kierownicy. Element charakterystyczny wersji Polestar stanowi błękitna nić, nawiązująca do kolorystyki nadwozia. To bardzo przyjemny akcent, który zdecydowanie ożywia kabinę V60.

Na plus można zaliczyć bardzo bogate wyposażenie. Jak przystało na Volvo, szczególnie to z zakresu bezpieczeństwa. Na pokładzie znajdziemy m.in. aktywny tempomat z systemem Lane Assist, system ograniczający ryzyko kolizji z automatycznym hamulcem, kamerę cofania, biksenonowe, skrętne reflektory z funkcją aktywnych świateł drogowych, wspomaganie jazdy w korkach, czy system BLIS informujący o obiektach w martwym polu. W kwestii komfortu można natomiast liczyć na znakomite audio harman/kardon, elektrycznie regulowane fotele, dwustrefową klimatyzację z systemem oczyszczania powietrza, nawigację satelitarną, czy czujniki parkowania.

Wady? Volvo V60 zostało zaprezentowane w 2011 roku i choć niedawno przeszło face lifting, konstrukcyjnie nie należy do najmłodszych. Czuć to we wnętrzu. Choć stylistyka i materiały stoją na bardzo wysokim poziomie, można mieć pewne zastrzeżenia do obsługi instrumentów pokładowych, a dokładniej komputera i nawigacji, których wskazania są wyświetlane na dużym, centralnie umieszczonym ekranie. Niestety nie jest on dotykowy. Na domiar złego Volvo nie pomyślało o rozwiązaniu w postaci dżojstika, czy touchpada. Wszystkim musimy sterować za pomocą archaicznych pokręteł umieszczonych na panelu centralnym, co nie należy do najwygodniejszych i najbardziej intuicyjnych rozwiązań.

Szkoda, że Szwedzi nie zdecydowali się na równoległe zastosowanie dotykowego wyświetlacza, który mógłby znacząco ułatwić i przyspieszyć korzystanie z systemu. Polski interfejs jest natomiast właściwie przetłumaczony oraz czytelny. Gdyby nie wpadka z utrudnioną obsługą, kokpit V60 można by uznać za bliski ideału. Na szczególną pochwałę zasługują wyraźne, elektroniczne zegary z możliwością zmiany trybu: Elegance, Eco i Performance. Oczywiście do charakteru Polestara najbardziej pasuje ten ostatni.

Każdy kij ma dwa końce

Biorąc pod uwagę wystarczającą przestrzeń w kabinie, świetne wyposażenie i przyzwoity komfort, szwedzkie kombi rysuje się nam jako idealne auto do wszystkiego. W teorii jest to samochód, który równie dobrze nadaje się do torowych szaleństw, jak i podwożenia dzieci do szkoły. W teorii i tylko dzieci, ponieważ jest pewien szkopuł. Ładowność V60 Polestar wynosi zaledwie 363 kg. To wystarczająco jak na samochód sportowy, lecz zdecydowanie zbyt mało jak na praktyczne kombi, ponieważ nie wykorzystacie jego potencjału.

Z pewnością znajdą się tacy, którzy stwierdzą, że marudzę. Z powodu niskiej ładowności nie widzę jednak powodu, dla którego ktoś miałby wybrać V60 Polestar zamiast lżejszego S60 Polestar czy cokolwiek innego. Chyba, że tak jak ja uwielbia niepozorny charakter szybkich kombi, a prezentowaną sztukę uważa za naprawdę atrakcyjnie prezentujący się samochód. Cóż, możecie zapomnieć o wyjeździe z przyjaciółmi i kompletem bagażu. W zamian jednak otrzymacie bardzo szybkie i emocjonujące auto, które jednocześnie potrafi być zaskakująco łagodne i komfortowe. Oczywiście pod warunkiem, że nie wciskacie gazu zbyt głęboko.

Największą zaletę stanowi jednak nieustanne poczucie bezpieczeństwa jakie zapewnia ten samochód. Nawet podczas ostrej jazdy, przez cały czas czujecie się panami sytuacji. Właśnie takie powinno być sportowe kombi, które przeniesie Was w inny wymiar, bez obaw o to, że skończycie swój żywot na najbliższym zakręcie, a jeśli będzie trzeba podwieziecie teściową do kościoła. Ewentualnie pojedziecie z żoną na zakupy, pod warunkiem, że będą małe (ładowność), a portfel nie opustoszeje po zakupie Polestara. Cena wyjściowa to 292 300 zł. Można ją bez problemu zwiększyć do ponad 300 000 zł, korzystając z krótkiej listy mało znaczących opcji, lecz nawet bez tego nie jest to tanie auto.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Poczucie bezpieczeństwa niezależnie od warunków panujących na drodze
  • Świetne osiągi i charakterystyka pracy napędu
  • Bardzo dobra trakcja
  • Rozsądnie zestrojone podwozie
  • Bogate wyposażenie
  • Atrakcyjna prezencja i wyjątkowy charakter
  • Bogato wyposażone i komfortowe wnętrze

Minusy:

  • Niska ładowność, znacząco ograniczająca zalety nadwozia kombi
  • Niewygodna obsługa systemu multimedialnego
  • Wysoka cena

Volvo V60 Polestar — zdjęcia

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Hyundai Elantra 1.6 CRDI DCT: po prostu porządny samochód Nowe Audi Q2 1.4 TFSI S tronic (2016) - na współczesne potrzeby i zachcianki Opel Astra Sports Tourer 1.6 CDTI: kombi z dieslem to również ścisła czołówka segmentu C Toyota C-HR 1,8 Hybrid - Toyota taka jak nigdy Nowy Peugeot 3008 2.0 HDI 150: już bardziej crossover niż minivan Nowe Renault Grand Scénic i Mégane Grand Coupé - pierwsza jazda nowościami z Francji Ford Edge 2,0 TDCI 210 KM AT Sport - zadziwiająco europejski Mercedes-Benz Klasy V250d AMG Line - test vana biznesowego Citroën Grand C4 Picasso BlueHDi 150 - jeszcze lepszy? BMW 225xe Active Tourer: hybryda lepsza od benzyny i diesla Nowe Volvo XC90 T8 Excellence: więcej niż premium BMW 440i xDrive M Performance - M4 po oswojeniu Audi S8 plus - szybszy niż rozsądek Nowe Audi A4 Avant (B9) 2.0 TDI - polski hit za 10 lat? Mitsubishi L200 Monster 2,4 AT - gdzie L200 nie może, tam Monstera pośle Volvo S90 D4 Inscription - wzorzec ze Szwecji Volkswagen turbo up! w natarciu Ford Fiesta ST200 - czy można jeszcze ją ulepszyć? Škoda Superb Combi Laurin&Klement - rodzinne kombi celujące w premium Nowy Opel Mokka X - stary model z nowym obliczem Toyota Proace Verso Family 1,6 D-4D (2016) - z Toyotą jej do twarzy Audi A4 allroad quattro 2.0 TDI - komfortowo w teren Seat Leon X-Perience - test terenowego kombi z dieslem Volkswagen Golf R Variant - (nie)zwykłe kombi

Popularne w tym tygodniu:

Fiat Tipo SW 1.4 T-Jet: najlepsze kompaktowe kombi na rynku? Porsche Macan Turbo Performance: najlepsze Porsche w historii Ford Mustang Shelby GT350R - o Mount Everest, kanapce i V8 z piekła rodem Audi R8 V10 plus: połączenie dwóch światów na torze Nowy Opel Insignia Grand Sport 2.0 CDTi: mógł być idealny Pierwsza jazda najnowszym Hyundaiem i30 N. Byliśmy w Korei i testowaliśmy przedprodukcyjny model Mini John Cooper Works Rally: jak prowadzi się najnowszy wóz Rajdu Dakar? Mini Clubman Cooper S All4 – mini dla dorosłych