Renault Espace 1.6 TCe 200 EDC Initiale Paris - test, opinia, spalanie, cena

Przyszedł czas spotkać się z kolejnym w tym roku samochodem, na który bardzo czekałem. Znowu było to Renault. Wcześniej Mégane R.S. 275 Trophy zdecydowanie nie rozczarowało. Wspaniałe było też Twizy. Jak będzie z kapitalnie zapowiadającym się Espacem?

fot. Mariusz Zmysłowski © 2015

Ten artykuł ma 2 strony:

Renault Espace 1.6 TCe 200 EDC Initiale Paris — test, opinia

Jeśli na rynku pojawia się naprawdę nietuzinkowy samochód, to jest duża szansa, że narodził się on we Francji. Najbardziej niesztampowe pomysły ostatnich lat pochodzą właśnie z tego kraju. I nie mam tu na myśli niesamowitych rozwiązań technicznych. Francuzi tworzą wozy, które są interesujące i w pewien sposób pociągające. Słyszeliście kiedyś, żeby ktoś zastanawiał się jaki jest nowy Passat? I nie chodzi o to czy ma elastyczny silnik, czy w środku jest głośno, czy ma duży bagażnik. To wiadomo – niemiecki samochód będzie dopracowany technicznie, łącznie z niemal niewykrywalnymi rozwiązaniami poprawiającymi wyniki badań emisji spalin. Pytanie o to jaki jest dany samochód, zadane w kontekście aut takich jak Espace, ma zupełnie inne podłoże. Nie da się na nie odpowiedzieć liczbami, podając osiągi lub czasy pokonania różnych prób.

Najzgrabniejsza sylwetka na rynku vanów?

Z takim wielkim znakiem zapytania podszedłem do spotkania z nowym Renault Espace. To interesujący samochód, który wnosi powiew świeżości do świata pudełkowatych minivanów. Na coś takiego mogli wpaść tylko Francuzi. Wystarczy spojrzeć na najnowszą odsłonę Citroëna C4 Picasso, DS 5 i wiele innych, niezwykłych wozów.

Gdy zobaczyłem go po raz pierwszy na żywo, nie rozczarował. Espace w wersji Initiale Paris wygląda absolutnie rewelacyjnie. Jego nieco podniesione nadwozie wygląda jak na vana muskularnie i przy tym futurystycznie. To jeden z tych samochodów, które prezentują się bardzo dobrze z dowolnej perspektywy. Mimo, że ma obły kształt, nie mamy wrażenia, że obcujemy z ociężałym wielorybem.

Świetnie wygląda także wnętrze. Bardzo zgrabnie prezentuje się konsola środkowa, która jest zawieszona ponad podłogą, co za tym idzie – pod spodem mamy dodatkową półkę. Na dodatek Renault bardzo ładnie wkomponowało w tę dryfującą płaszczyznę przyciski i estetyczny drążek zmiany trybu skrzyni biegów. Ładne są też fotele, boczki drzwi, a nawet podłokietnik. Pod względem stylistyki Renault Espace szybko stał się dla mnie faworytem w swoim segmencie. Moim zdaniem nie ma on sobie równych w tej kwestii.

Niestety, entuzjazm wzbudzony wyglądem tego wozu szybko opadł. Skóra na fotelach, podłokietnikach, kierownicy oraz drążku zmiany biegów, dodatki z aluminium i drewno na konsoli środkowej – tu się kończy dobra jakość wykonania. Renault nie mogło się oprzeć i zrobiło to, co doskonale znamy z Laguny Coupé. Deska rozdzielcza to plastik przeszyty nicią. Niektóre przyciski i elementy, w tym listwy ozdobne na drzwiach to również plastik, który wygląda jak wyjęty z poprzedniej generacji modeli Renault. Na dodatek zagłówek fotela kierowcy ruszał się do przodu i do tyłu, jakby miał dać się luźno wyjąć.

Zobacz również: Renault Kadjar 1.6 dCi 4x4 BOSE - test

Konsola środkowa wygląda świetnie, ale wokół zabrakło dbałości o jakość wykonania.

Konsola środkowa przywołała pozytywne wspomnienia z Volvo XC90. Pozostał niestety sam świetny wygląd. Liczyłem na to, że Renault tworząc tak stylowy samochód jak nowy Espace posłuży się tą samą zasadą, którą kierowało się Volvo przy swoim nowym SUV-ie: jeśli coś wygląda na skórę, to jest skórą, jeśli coś wygląd na aluminium, drewno czy włókno węglowe, to nim jest – nie ma imitacji. Nigdzie. Tego w Renault zabrakło.

Espace pozostał dla mnie zagadką pod względem pewnej, nieznanej funkcji oprogramowania. Mimo wyłączenia wszystkich alarmów, które mogą sygnalizować różne rzeczy kierowcy, cały czas w zupełnie przypadkowych momentach w trakcie jazdy samochód piszczał. Nie mam pojęcia co chciał zasygnalizować, ale dwie osoby z redakcji próbowały pozbyć się nieznośnego alarmu – bez powodzenia.

Fotele 2. rzędu są regulowane w dużym zakresie.

Poza tym samo oprogramowanie dostało bardzo estetyczną oprawę wizualną. W menu można na początku się zgubić, ale szybko okazuje się, że jest ono dosyć przejrzyste. Brakuje mu tylko intuicyjności, która na dłuższą metę, stałemu użytkownikowi nie jest do szczęścia potrzebna.

To, co w nowym Renault Espace zasługuje na pochwałę, to przestronność wnętrza. Miejsca z przodu gwarantują sporo przestrzeni, to naturalne. Również drugi rząd siedzeń z powodzeniem przewiezie komplet pasażerów. Mogą oni dostosować swoje miejsca do własnych potrzeb dzięki szerokiemu zakresowi regulacji położenia wzdłużnego siedziska. Dzięki temu można stworzyć więcej przestrzeni na nogi dla osób, które siedzą z tyłu. Tutaj, na dodatkowych dwóch fotelach jest wystarczająco dużo miejsca, by zabrać na wycieczkę dwóch dodatkowych pasażerów o wzroście nieprzekraczającym 1,7 m. Jest więc znacznie lepiej niż w samochodach klasy BMW 2 GT czy w Fordzie Grand C-Maksie, w końcu Espace to już pełnoprawny van. Nie oczekujmy jednak salonów jak w autach pokroju Volkswagena Caravelle.

Wybierz i złóż!

Jednym z ciekawych rozwiązań zastosowanych przez Francuzów w Espace jest system składania foteli. Każde z pięciu tylnych oparć można położyć niezależnie od pozostałych. Możemy tego dokonać między innymi z poziomu bagażnika. Wystarczy nacisnąć stosowny przycisk, a elektryczna blokada zwolni zabezpieczenie i fotel sam się położy. Tego samego można dokonać za pośrednictwem dużego ekranu centralnego. Wystarczy zaznaczyć, które fotele chcemy złożyć i nacisnąć przycisk Złóż. Genialny gadżet, który znacznie ułatwia korzystanie z przestrzeni w aucie – nie wymaga mocowania się z dźwigniami. W mgnieniu oka z pięciu podniesionych miejsc możemy zrobić płaski, przestronny bagażnik.

Renault nie pożałowało miejsca nie tylko w kabinie generalnie, ale także w schowkach. Przed pasażerem znajduje się otwierana dotykowo pojemna szuflada. Między przednimi fotelami jest wspomniane już wcześniej miejsce pod konsolą środkową, gdzie zmieścimy naprawdę dużo przedmiotów. Nie wiem tylko po co akurat tam umieszczone są uchwyty na napoje.

Kolory podświetlenia można dostosować do nastroju i stylu jazdy.

Kolejny plus wędruje dla Espace'a za dobrą ergonomię. Z punktu widzenia kierowcy pod tym względem minivan Renault jest bardzo komfortowym wozem. Renault nie zagalopowało się z przenoszeniem czego się da do poziomu dużego ekranu. Sterowanie klimatyzacją, podgrzewaniem foteli i kierownicy wciąż odbywa się z poziomu pokręteł i przycisków. Do tego z bardzo schludnych zegarów część informacji wyeksportowano na wyświetlacz przezierny, co znacznie wspomaga koncentrację na drodze. Jej obserwowanie jest też ułatwione dzięki dużym trójkątnym szybom przy słupku A. Widoczność do przodu w Renault Espace jest bardzo dobra.

Pod maską mojego egzemplarza pracował 1,6-litrowy silnik benzynowy o mocy 200 KM, który sprzęgnięty był z automatyczną skrzynią biegów. To niezły zestaw do tego samochodu. Napędzał go dosyć skutecznie, chociaż ewidentnie w małym silniku z turbodoładowaniem brakowało dołu. Jak to kiedyś podobno powiedział W. O. Bentley, „there's no replacement for displacement” - nic nie zastąpi pojemności. Skrzynia robiła co mogła, redukując przy każdym nieco mocniejszym wciśnięciu gazu.

Układ napędowy Espace'a może nie był idealny, ale spisał się przyzwoicie. Zapewniał dobrą dynamikę i spalanie na poziomie 5,8 l/100 km w trasie oraz 9,5 l/100 km w mieście.

Za dobre właściwości jezdne odpowiada w przypadku Espace'a układ czterech kół skrętnych. Dzięki niemu auto jest zwrotne przy niedużych prędkościach i powinno być bardzo sprawne w trakcie dynamicznej jazdy po krętych drogach. Niestety za geniuszem układu 4Control nie nadąża zawieszenie. To obok jakości wykonania drugie największe rozczarowanie w tym wozie. Takie minivany nie powinny być oczywiście sztywnymi bolidami, bo nie są od sportowej jazdy. Jednak to, że oczekuje się od nich komfortu, nie znaczy wcale, że mogą bujać się jak ponton. Espace wychyla się na łukach jak żaglówka i kiwa się jak boja na powoli pokonywanych nierównościach. Każdy śpiący policjant może przyprawić o ból głowy pasażerów tylnych miejsc, o których komforcie decyduje skaczące zawieszenie tylnej osi.

Po kilku dniach i wielu kilometrach pokonanych z Espacem nie mogę się nadziwić jak Renault mogło sobie pozwolić na zaprojektowanie tak dobrego samochodu i takie jego niedopracowanie. Nie zrozumcie mnie źle – to wciąż dobre auto z wieloma zaletami, pociągające nietuzinkowym charakterem i zachęcające do dalekich podróży przestronnym wnętrzem. Jednak po tak spektakularnym wozie spodziewałem się znacznie lepszej jakości i bardziej komfortowego zawieszenia.

Moim zdaniem ktoś, kto zdecyduje się na zakup Espace'a w topowej wersji Initiale Paris może domagać się w kwestii wykonania czegoś więcej – płaci za ten samochód 155 900 zł, jeśli nie zdecyduje się na diesla lub dodatkowe gadżety.

PLUSY:

Atrakcyjny wygląd zewnętrzny
Świetna stylistyka wnętrza
Przestronna kabina
Dobra ergonomia
Komfortowe fotele
Wygodny system składania oparć

MINUSY:

Zbyt miękkie zawieszenie
Niedopracowana jakość wykonania
Ostrzegawczy sygnał dźwiękowy, którego nie da się wyłączyć

Ogólna ocena samochodu:

6/10

Renault Espace 1.6 TCe 200 EDC Initiale Paris — zdjęcia

Citroën C4 Picasso 1,6 THP Exclusive — test

Czy ktokolwiek w motoryzacji robi jeszcze coś szalonego? Tak, w świecie rządzonym przez ekologów i księgowych są jeszcze szaleńcy, którym udaje się…

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Nowe BMW X4 xDrive 28i - test, opinia, spalanie, cena Opel Adam Rocks i Opel Adam S - test, opinia, spalanie, cena BMW M135i sDrive manual - test, opinia, spalanie, cena Mercedes-Benz CLS 350 BlueTEC 4MATIC - test, opinia, spalanie, cena DS 5 1.6 THP 200 SportChic - test [wideo] Isuzu D-Max 2.5 TD LSX z namiotem Roof Lodge - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Tiguan 1.4 TSI manual Sport & Style R-Line - test, opinia, spalanie, cena Nowy Ford Mustang Fastback GT V8 5.0 - test, opinia, spalanie, cena Fiat 500X Off-road Look 2.0 MultiJet 140 AWD AT - test, opinia, spalanie, cena BMW Serii 2 Gran Tourer 220d xDrive Luxury Line - test, opinia, spalanie, cena Nowy Opel Corsa OPC 1.6 Turbo - test, opinia, spalanie, cena Ford Grand C-Max (2015) 2.0 TDCI 150 Titanium - test, opinia, spalanie, cena Nowy Nissan NP300 Navara (2015) 2.3 dCi 190 - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Polo GTI - test [wideo] Mini Clubman Cooper S - test, opinia, spalanie, cena Nowy Volkswagen Touran (2015) 1.4 TSI DSG - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Scirocco R (2015) - test, opinia, spalanie, cena Jaguar XF 2.0D Auto - test, opinia, spalanie, cena Renault Mégane Grandtour GT220 - test, opinia, spalanie, cena Honda Jazz 1.3 i-VTEC i Honda HR-V 1.6 i-DTEC - test, opinie, spalanie, cena Nissan Juke Nismo RS (2015) – test, opinia, spalanie, cena Nowy Opel Astra K 1.6 CDTi - test, opinie, spalanie, cena Nowe Mitsubishi Outlander (2016) 2.2 DID 6AT – test, opinia, spalanie, cena Jaguar XE 2.0 D Auto RWD Prestige - test, opinia, spalanie, cena

Popularne w tym tygodniu:

Ford Fiesta ST200 (2016) - racjonalny powód, by kupić nieracjonalnie szybkiego hot hatcha Hyundai i20 Active 1.0 T-GDI: atrakcyjny mieszczuch w roboczym stroju Volkswagen Golf VII 1.4 TSI FL DSG vs Honda Civic X 1.5 CVT – Ikony klasy kompaktowej w nowym wydaniu W poszukiwaniu recepty na idealnego hatchbacka - test wideo nowej Hondy Civic