Suzuki Jimny 1,3 Elegance (2013) i 1,3 Jeans (2004) - koniec i początek [test autokult.pl]

Ten artykuł ma 3 strony:

Suzuki Jimny 1,3 Elegance & 1,3 Jeans — test

Suzuki Jimny to jeden z niewielu modeli, którego jedna generacja jest na rynku już od 15 lat. Przez ten czas auto przeszło dwa liftingi (w latach 2005 i 2012), ale nadal egzemplarze z początku produkcji niewiele różnią się od sprzedawanych obecnie.

Małe gabaryty zewnętrzne, klasyczna i wyraźnie podzielona dwubryłowa sylwetka z krótkimi zwisami, koło zapasowe na pokrywie mikroskopijnego bagażnika i obudowa nadwozia panelami z tworzyw sztucznych zdradzają, że żadna nawierzchnia nie jest mu straszna. Małe Suzuki jest wyjątkowe – w swojej klasie nie ma żadnej konkurencji, ale bez kompleksów może rywalizować z niewielkimi i zwrotnymi autami miejskimi oraz potężnymi samochodami terenowymi pokonującymi bezdroża. I tym pierwszym, i tym drugim na wielu płaszczyznach jest w stanie porządnie utrzeć nosa.

W ciągu tak długiego okresu produkcyjnego mało samochodów zachowuje tak ujednolicony wygląd zewnętrzny jak Suzuki Jimny. Niezależnie od rocznika modelowego to małe auto terenowe poza drobnymi zmianami wygląda niemal identycznie i nadal sprzedaje się tak samo dobrze.

Wyliczanie modyfikacji widocznych na pierwszy rzut oka można by skończyć na przednim zderzaku i — po najnowszych zmianach — pokrywie silnika, którą oddzielono od przestylizowanej atrapy chłodnicy. Od jesieni zeszłego roku niezależnie od wersji maska została przyozdobiona wlotem na chłodnicę pośrednią (silnik ZS) lub jej atrapą (ZI). Wcześniej charakterystyczny garb miały tylko odmiany zasilane olejem napędowym. Cała reszta to już kwestia wyposażenia i kompozycji kabiny, która podczas pierwszego liftingu przeszła prawdziwą rewolucję.

Wnętrze egzemplarzy z lat 1998–2005 pod względem jakości i estetyki wykończenia pozostawiało wiele do życzenia. Staroświecka deska rozdzielcza z prostokątnymi kratkami wentylacyjnymi i suwakami do sterowania nawiewem wyraźnie postarzała auto. Bardzo twarde i podatne na zarysowania plastiki wewnętrzne przy większych przebiegach gubiły spasowanie, pozostawiając po nim nieprzyjemne trzaski, budzące się do życia przede wszystkim na większych nierównościach. Tapicerka na fotelach przez dość miękki materiał wypełniający siedziska lubiła ocierać o elementy obudowy, brzydko się przy tym kalecząc. Większość tych wad udało się wyeliminować w egzemplarzach po 2005 roku, a całe wnętrze skutecznie odświeżyć, wprowadzając nową stylizację i lepsze materiały.

Suzuki Jimny 1,3 Comfort — zawsze znajdzie drogę [wideotest]

Na rynku jest dostępny od 15 lat. To następca Samuraja – jednego z najbardziej kultowych i lubianych samochodów terenowych na świecie. To również najlepiej sprzedający się samochód terenowy w Polsce – nie bez przyczyny.

Kabina Suzuki Jimny po pierwszej kuracji odmładzającej prezentuje się już dużo lepiej. Zastosowano przyjemniejsze w dotyku i nieco miększe materiały. Miejsce suwaków zajęły pokrętła – obecnie i tak kończące swoją służbę w większości nowoczesnych samochodów. Przy okazji tych zmian dźwignię odpowiadającą za sterowanie układem napędowym zastąpiono trzema przyciskami załączającymi odpowiedni tryb pracy poprzez sterowane elektronicznie sprzęgła. Lepszym rozwiązaniem byłoby chyba przeznaczenie tych przycisków do zarządzania układem klimatyzacji, a klasyczny i niezawodny lewarek zostawić w spokoju.

Zobacz również: Ford Musang Shelby GT350R - testy w Lommel

W aucie terenowym ograniczenie elektroniki do minimum to bardziej zaleta niż wada, jednak ze względu na próbę pogodzenia funkcji auta terenowego i miejskiego nowy Jimny może zostać zaopatrzony w wiele współczesnych elementów wyposażenia, takich jak tapicerka z ekologicznej skóry, podgrzewane fotele czy zestaw multimedialny. Bogatsze odmiany Suzuki Jimny nie mają się czego wstydzić w starciu z nowocześniejszymi autami miejskimi. Podczas zeszłorocznej modernizacji pod tym względem praktycznie nic się nie zmieniło – kabina pasażerska jest dokładnie taka sama, jaką spotkamy w egzemplarzach wyprodukowanych po 2005 roku, i dokładnie w to samo można ją doposażyć.

Suzuki Jimny 1,3 VVT Comfort — im dalej w las… [test autokult.pl]

Suzuki Jimny jest samochodem bezkonkurencyjnym. Dlaczego? Bo nie ma na rynku naturalnej konkurencji. Podczas gdy wszyscy producenci zatracili się w wyścigu o wrażenia estetyczne, jakość wykończenia, komfort podróżowania i ekonomię jazdy, Suzuki zostawiło w swojej ofercie jeden model, który wydaje się ponad tym wszystkim i właśnie dlatego jest w produkcji od 15 lat w niemal niezmienionej formie.

Wersje po liftingu zostały również lepiej dopracowane pod kątem ergonomii użytkowania i skuteczniej wyciszone, dzięki czemu podróż wydaje się mniej uciążliwa. Przy prędkości nieprzekraczającej 100 km/h byłbym skłonny wybrać się tym autem w dłuższą trasę. Powyżej niej, tak jak w starszych egzemplarzach, wyraźnie słychać już szumy powietrza opływającego kanciaste nadwozie i dźwięk jednostki napędowej podyktowany wysokimi obrotami piątego biegu.

Jazda odświeżonym Jimny generuje też trochę mniejsze drgania i mniej rzuca po kabinie, lewarek skrzyni biegów pracuje lżej, wewnątrz jest zauważalnie ciszej. Nowsze wersje są bardziej cywilizowane, ale głównie przy niższych prędkościach. Konstrukcja zależnego zawieszenia się nie zmieniła – nadal jest ono twarde i podatne na siły boczne. Kierowca szybko dowiaduje się o podmuchu wiatru czy nowej dziurze na drodze. Nierówności czuć też na kole kierownicy, która komunikuje się z kołami przez niespotykaną już dzisiaj w autach osobowych przekładnię ślimakową. Całość cechuje się natomiast bardzo małym promieniem skrętu i — mimo wysokiego profilu opon – bezpośrednim przełożeniem obrotu kierownicy na koła.

Suzuki Jimny mimo tych drobnych udogodnień w kwestii użytkowania i licznych poprawek pod względem wykończenia nadal nie jest salonem na kółkach, ani pod względem standardu wyposażenia, ani jakości zastosowanych materiałów, ani tym bardziej oferowanej przestrzeni. O ile z przodu nawet wyższa, ale szczupła osoba będzie w stanie się odnaleźć za kierownicą, o tyle tylna kanapa nie należy do najwygodniejszych miejsc, jakie można sobie wyobrazić. Bagażnik również jest ciasny i pozbawiony jakiegokolwiek maskowania przewożonych przedmiotów w postaci rolety czy zasłony. Starsze egzemplarze wyposażone były w tylne oparcia składane na płasko po uniesieniu siedzisk do pionu, w egzemplarzach wyprodukowanych po 2005 roku nie mogłem doszukać się tego przydatnego udogodnienia.

Jedyna dostępna w polskich salonach wersja silnikowa o pojemności 1,3 l generuje 85 KM (przed pierwszym liftingiem 80 KM) i dzięki niskiej masie własnej auta sprawdza się całkiem dobrze podczas spokojnej jazdy i przy niższych prędkościach – tutaj mimo niewielkiego przyrostu mocy praktycznie nic się nie zmieniło, poza około 1 l/100 km większym zużyciem paliwa.

Suzuki Jimny mimo tych wszystkich zmian mających go ogładzić w ciagu lat nadal jest samochodem wyjątkowym. Jego historię przepoławia rok 2005, kiedy pierwszy lifting niemal całkowicie odmienił kabinę pasażerską. Zmiany wprowadzone ostatniej jesieni można uznać za kosmetykę. Jednak bez względu na to, czy wybierze się auto z początku produkcji czy nowe prosto z salonu, Jimny jest w stanie oczarować swoim niepodrabialnym klimatem nawet największych przeciwników, o czym zresztą po paru latach przekonałem się na własnej skórze.

+Stosunek możliwości terenowych do ceny
+Funkcjonalność oraz zwrotność w mieście i poza nim
+Wyciszenie i ogólna ogłada względem wersji sprzed liftingu
+Wnętrze po liftingu jest dużo lepsze…
-…ale można by je jeszcze poprawić
-Kiepskie osiągi
-Gdzieniegdzie kuleje ergonomia kabiny
-Trudno je pokochać bez dłuższej przejażdżki

Ogólna ocena samochodu: 8/10

Zobacz inne testy samochodów marki Suzuki!

Dowiedz się więcej o samochodach terenowych!

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy samochodów:

BMW 750d xDrive M-Sport kontra Audi A8 4.2 TDI quattro - test BMW M4 Cabrio - test Nowy Opel Astra OPC GTC (2014) - test Renault Captur 1,5 dCi 90 Intens Energy - test Volkswagen California Beach 2.0 TDI BiTurbo DSG - test Audi A3 Cabriolet 1,8 TFSI S-Tronic Ambition - test Toyota Aygo X-Cite - test BMW Z4 E89 sDrive35is M-Sport - test Nowe Audi A6 3,0 TDI BiTurbo i 3,0 TFSI - pierwsza jazda Nowe MINI Cooper S - test Mercedes-Benz Klasy E 350 BlueTec AMG 9G-Tronic (W212) - test Renault Master 165 dCi L3H2 - test Nowe Audi A7 3.0 TDI BiTurbo - pierwsza jazda Audi S1 Sportback - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI Highline - test Citröen C4 Aircross 1.8 eHDI 150 4x4 - test Mazda 3 Sedan 2,0 SKYACTIV-G AT skyPASSION – test Nowa Škoda Fabia (2015) 1,2 TSI 90 KM - pierwsza jazda Porsche Macan S - test Renault Clio Grandtour GT 120 EDC - test Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test wideo Opel Astra Sedan 1,6 CDTi vs. Renault Fluence 1,6 dCi vs. Škoda Octavia 1,2 TSI vs. Toyota Corolla 1,6 Valvematic - test Nowy Opel Corsa 1,0 Turbo & 1,4 Turbo - pierwsza jazda Nowy Peugeot 508 SW 2,0 HDI A6 (AM3) Active - pierwsza jazda

Popularne w tym tygodniu:

Ford Kuga czy Seat Ateca: którym z kompaktowych SUV-ów jeździ się przyjemniej? Škoda Fabia Combi w wersji Drive: czy zachęca do jazdy?