Test: Alfa Romeo Stelvio Estrema 2.0 280 KM Q4 – lata lecą, ale uczucia nie gasną

Choć trudno w to uwierzyć, Stelvio ma już sześć lat, co we współczesnej motoryzacji oznacza szmat czasu. Włoski SUV wciąż jednak ma sporo do zaoferowania. Szczególnie tym, którzy ponad wszystko cenią sobie styl i frajdę z jazdy.

Alfa Romeo Stelvio Estrema

Alfa Romeo Stelvio Estrema (fot. Aleksander Ruciński)

Alfa Romeo Stelvio Estrema — test, opinia

Alfa Romeo Stelvio zadebiutowała w 2016 roku jako pierwszy SUV w historii Alfy Romeo. Choć nie była autem doskonałym, już na starcie spotkała się z ciepłym przyjęciem prasy i fanów marki. W kolejnych latach Włosi szlifowali swój diament wprowadzając sukcesywne poprawki, czego zwieńczeniem jest testowany egzemplarz - Stelvio w "pożegnalnej" edycji Estrema limitowanej w Europie do zaledwie 2 tys. egzemplarzy.

To zamknięcie pewnego rozdziału – zgodnie z planem, pod koniec roku zadebiutować ma bowiem zauważalnie zmodernizowane wydanie. Producent skupi się głównie na odświeżeniu wyglądu. Mam nadzieję, że resztę zostawi bez zmian, bo to naprawdę świetny samochód.

Alfa Romeo Stelvio Estrema

Po prostu piękno

Nie nazwałbym się fanem SUV-ów, ale gdybym miał wybrać model w tej kategorii, który podoba mi się najbardziej, Stelvio byłoby na pierwszym miejscu. Szczególnie w wersji Estrema, gdzie atrakcyjne kształty zostały dodatkowo podkreślone typowo sportowymi detalami, częściowo znanymi już z wersji Veloce.

Mamy tu ciemne Scudetto i osłony lusterek z włókna węglowego kontrastujące z lakierem, czarne, 21-calowe felgi z ciemnymi zaciskami hamulców, czarny dyfuzor w tylnym zderzaku i potężne osłony końcówek wydechu, o średnicy większej niż litrowa butelka. Byłbym zapomniał – oznaczenia wersji i modelu również ubrano w czerń.

Styl, jakość i ergonomia - tu jest wszystko

Nie mniej ciekawie jest we wnętrzu, tak różnym od kabin większości współczesnych SUV-ów premium. Zapomnijcie o tysiącu dotykowych wyświetlaczy i błyszczącej, fortepianowej czerni. Tu jest znacznie bardziej analogowo, co wcale nie oznacza, że przestarzale.

Kierowca jest najważniejszy

Poczujecie to od razu po zajęciu miejsca w wygodnym, ale zaskakująco sportowo wyprofilowanym i nisko umieszczonym fotelu. Wykończono go rzecz jasna wysokojakościową skórą, miejscowo przełamaną wstawkami z Alkantary. Na pochwałę zasługuje świetne trzymanie boczne, szeroki zakres regulacji i możliwość wysunięcia podparcia pod udami.

Alfa Romeo Stelvio Estrema

Do tego kierownica – piękna, gruba i jak na SUV-a, stosunkowo mała. Z ergonomicznymi przyciskami wyprofilowanymi tak, by nie trafić w nie przypadkiem podczas szybkich manewrów. Tuż za nią znajdziemy piękne (oczywiście analogowe) zegary ukryte w głębokich tubach i potężne, aluminiowe łopatki do zmiany biegów. Działają wyśmienicie, z przyjemnym kliknięciem, ale utrudniają nieco korzystanie z dźwigni kierunkowskazów i wycieraczek.

Zobacz również: Test: Audi Q4 e-tron - przewaga dzięki... przestrzeni?

Ta mała wada jest chyba jedyną odczuwalną wpadką ergonomiczną w świetnie zaprojektowanym kokpicie. Cała reszta może bowiem uchodzić za wzór ergonomii. Klimatyzację i podgrzewane fotele obsłużycie za pomocą oddzielnego panelu, a czytelne, choć niezbyt szybkie multimedia, dotykowo lub przy pomocy pokrętła na tunelu środkowym. Tutaj też wygospodarowano miejsce na system wyboru trybów jazdy, sterowanie głośnością audio, a nawet idealnie dopasowaną wnękę na kluczyk.

Alfa Romeo Stelvio Estrema

Wszystko ma swoje miejsce i funkcję. Trudno wskazać elementy, które rozpraszałyby kierowcę, burząc mu radość z jazdy. To po prostu wnętrze, w którym przyjemnie się przebywa. Szczególnie, że Alfa nie poskąpiła na materiały wykończeniowe. Skóra, poza fotelami gości też na boczkach drzwi i górnej części kokpitu. W wersji Estrema dostaniemy również karbonowe wstawki i wysmakowane, czerwone przeszycia. Premium? Bez wątpienia.

Rodzina trochę mniej

Masywne linie sprawiają, że Stelvio na pierwszy rzut oka wydaje się dużym samochodem, jednak z długością 465 cm, szerokością 186 cm i rozstawem osi na poziomie 282 cm nie należy do największych przedstawicieli swojego gatunku. Przekłada się to na przestrzeń w kabinie, która nie jest imponująca, ale z pewnością wystarczająca. 525-litrowy bagażnik również nie zachwyci, ale trzeba przyznać, że jest foremny i wyposażony w przyjemnie dodatki jak haczyki, kotwy czy schowki.

Alfa Romeo Stelvio Estrema

Pasażerowie powinni też docenić kanapę, która nie została tak mocno wyprofilowana jak przednie fotele. Są tu dodatkowe nawiewy, dwa gniazda USB i praktyczne, plastikowe osłony oparć przednich foteli z siatkami na drobiazgi. Z pewnością nie jest to typowy, rodzinny "dzieciowóz", ale Stelvio sprawdzi się i w tej roli.

Sportowe z natury, komfortowe gdy tego chcesz

Tym bardziej, że to przyjemne auto na co dzień, wyróżniające się dobrym wyciszeniem (także przy wyższych prędkościach, co nie było takie oczywiste w pierwszych egzemplarzach) i przyzwoitym komfortem resorowania. Aktywne zawieszenie w standardowym trybie jazdy pracuje sprężyście i zdecydowanie, ale nie na tyle, by przyprawiać o ból kręgosłupa. I to mimo 21-calowych felg.

Alfa Romeo Stelvio Estrema

W trybie Dynamic robi się zauważalnie twardsze, ale Alfa zostawiła tu pewną furtkę. Jest nią przycisk pozwalający błyskawicznie aktywować standardowe nastawy zawieszenia, pozostawiając sportowe nastawy napędu i układu kierowniczego.

Sam układ jest po prostu genialny. Responsywny, z odpowiednim czuciem i oporem, a przy tym klasycznie dla Alfy, bardzo bezpośredni. W codziennej jeździe owocuje to łatwością prowadzenia i odczuwalną zwinnością, a w szybkich zakrętach precyzją bliższą sportowym sedanom niż SUV-om.

Do tego trzeba dorzucić napęd Q4, którzy przez większość czasu wykorzystuje tylną oś i preferuje ją także po automatycznym dołączeniu przodu. Do pełni szczęścia brakuje tylko możliwości całkowitego wyłączenia kontroli trakcji. Za to przyczepność na co dzień, także podczas gwałtownych startów jest godna podziwu.

Więcej nie trzeba

Pod maską testowanego Stelvio pracowała benzynowa doładowana dwulitrówka, która generuje 280 KM mocy i 400 Nm maksymalnego momentu obrotowego przy 2250 obr./min. Standardowo jest sprzężona z 8-stopniowym, sprawnie działającym automatem, który reaguje bez zwłoki zarówno w trybie standardowym jak i manualnym. Taki zestaw zapewnia więcej niż wystarczające osiągi – 5,6 sekundy do setki oraz 230 km/h prędkości maksymalnej. Nieźle jak na 1,7-tonowego SUV-a.

Solidne rozpórki dbają o właściwą sztywność nadwozia

W samochodzie, który z zasady łączy w sobie dwa odległe światy więcej nie potrzeba. Z perspektywy kierowcy mocy jest pod dostatkiem – zawsze i w każdych warunkach. Niestety, jak nietrudno się domyślać, spalanie nie będzie przesadnie niskie. Średnia z testu wyniosła 11,5 litra. W mieście trzeba liczyć się z wynikami na poziomie 12–13 litrów. Na drodze ekspresowej przy stałych 120 km/h będzie to 8,3 litra.

Tanio nie jest

Jeżdżąc Stelvio, przez cały czas zastanawiałem się, dlaczego jest tak rzadkim widokiem na drogach. Wygląda wspaniale, jeździ jeszcze lepiej, jest dobrze wykończone, a na tle konkurencji wyróżnia się analogowym charakterem, który przypadnie do gustu lubiącym prowadzić. Potem zajrzałem do cennika i wszystko zrozumiałem.

To piękne auto, ale nie jest tanie

Bazowe wydanie Stelvio startuje z pułapu 237 000 złotych, a za testowaną edycję Estrema, która niedawno zniknęła z cennika, trzeba było wyłożyć równe 311 500 zł. Fakt, w zamian dostajecie mocne, niemal kompletnie wyposażone auto na co dzień, które daje sporo frajdy i wygląda jak milion dolarów. Nie są to jednak kwoty pozwalające wejść do mainstreamu.

Po tygodniu spędzonym ze Stelvio nie mam jednak wątpliwości, że ci, którzy zdecydują się wydać takie pieniądze w salonie Alfy zamiast odwiedzić Audi czy BMW, będą zadowoleni. Q3 czy X3 nie są rzecz jasna złymi samochodami, ale petrolheadowi raczej trudno będzie się w nich zakochać. Ze Stelvio nie miałem tego problemu.

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • Świetne właściwości jezdne
  • Piękno, które nie wyklucza praktyczności
  • Sportowa pozycja za kierownicą
  • Analogowy charakter kokpitu i wysoki poziom ergonomii
  • Bardzo dobre osiągi
  • Wysoki komfort jazdy
  • Wysmakowane i dopracowane detale

Minusy:

  • Spory apetyt na paliwo
  • Stosunkowo wysoka cena

Alfa Romeo Stelvio 2.0 280 KM Q4 Estrema — dane techniczne

Alfa Romeo Stelvio 2.0 280 KM Q4 Estrema (2022)
Pojemność silnika: 1995 cm³
Rodzaj paliwa: Benzyna
Skrzynia biegów: Automatyczna, 8-biegowa
Moc maksymalna: 280 KM przy 5250 rpm
Moment maksymalny: 400 Nm przy 2250 rpm
Przyspieszenie 0–100 km/h: 5,7 s
Prędkość maksymalna: 230 km/h
Pojemność bagażnika: 520/1620 l
Pojemność zbiornika paliwa: 525–1600 l
Spalanie:
Średnie zużycie paliwa (katalogowo): 8,7 l/100 km
Zmierzone zużycie paliwa w mieście: 12,7 l/100 km
Zmierzone zużycie paliwa na drodze krajowej: 6,9 l/100 km
Zmierzone zużycie paliwa na drodze ekspresowej: 8,3 l/100 km
Zmierzone zużycie paliwa na autostradzie: 10,4 l/100 km
Ceny:
Model od: 237 000 zł
Wersja napędowa od: 267 000 zł
Cena testowanego egzemplarza: 311 500 zł

Zobacz szczegółowe dane techniczne na Autocentrum.pl

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Seat Leon Cupra 300: taki jak trzeba Nowe Volvo V60 Cross Country D4 AWD (2016) - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen e-Golf - test, opinia, cena Pierwsza jazda Maserati Grecale: czy warto czekać jeszcze pół roku? Ford Grand Tourneo Connect może być alternatywą dla minivana. Trzeba tylko pamiętać o kilku ograniczeniach Test Mazdy 3 Hikari Skyactiv-G: niegrzeczna w granicach przyzwoitości Audi S8 plus - szybszy niż rozsądek Mercedes-Benz CLA 220 Coupe: klasa średnia zamknięta w kompakcie Test: Peugeot 508 SW 1.6 PureTech 180 - rozsądny zestaw, który właśnie zyskał na atrakcyjności BMW X6 M50d - test Nowy Hyundai i30 1.0 T-GDI: godny rywal Astry i Golfa Test: Dacia Sandero Stepway - po kilku dniach udowodniła, że zasługuje na miano crossovera

Popularne w tym tygodniu:

Test: Mercedes-Benz Klasy S kończy 50 lat. S 580 e pokazuje świetlaną przyszłość modelu Pierwsze jazdy nowym Lexusem RX: hybryda na trzy sposoby Test: Mercedes EQE 350+ – pójście po linii najmniejszego oporu Test: Volkswagen ID.5 Pro Performance - ta słabsza i tańsza wersja Test: Toyota Aygo X – nie jest rewolucyjna, ale i tak budzi nie lada zainteresowanie Test: Dacia Duster 1.5 dCi 4WD - coraz mniej takich aut Volkswagen T-Roc R, 2500 km i cztery osoby na pokładzie. Ta podróż budziła wiele obaw Pierwsza jazda: DS 7 po faceliftingu - miał być komfortowy, jest naprawdę sportowy Test długodystansowy: Odebrałem Maserati Ghibli Trofeo prosto z fabryki. Teraz rozumiem, czemu powstało to auto Test: Ford Mustang Mach-E w Europie, czyli 5 tys. km na prądzie i 5 mitów, w których jest trochę prawdy Seat Arona FR 1.5 TSI - na pozór nieciekawe auto stało się interesujące