Pomóż nam tworzyć Autokult! Co chcesz tu zmienić?

Test: Volkswagen Caddy California. Kieszonkowy kamper do zadań specjalnych

Najmniejszy kampervan Volkswagena z pewnością nie spełni oczekiwań tych, którzy całą rodziną chcą ruszyć na dwutygodniowy urlop. Jeśli jednak z auta chcą skorzystać maksymalnie dwie osoby i przez krótszy czas, Caddy będzie idealnym "wozem uderzeniowym". To prawdziwa przygoda.

Konkurencja po prostu nie ma takiego auta

Konkurencja po prostu nie ma takiego auta (Tomasz Budzik)

Korzystanie z kampera to zawsze sprawa kompromisu. Jeśli wybierzemy pełnowymiarowy model, zyskamy sporą przestrzeń, ale kosztem robiącej wrażenie ceny, wyższego spalania i mniejszej uniwersalności. Przeciskanie się takim samochodem przez poplątane uliczki południa Europy może przyprawiać kierowcę o gęsią skórkę. Ci, którzy podczas swoich wojaży nie potrzebują wiele miejsca do spania i na bagaże, będą więc szukać czegoś mniejszego. Do kategorii takich właśnie modeli należy Volkswagen Caddy California.

Spojrzeń nie przyciągnie

Produkowany w Polsce model mierzy 4,85 m długości, a jego rozstaw osi to 2,97 m. Odświeżony model zyskał nieco bardziej drapieżny wygląd świateł, ale jego sylwetki nie da się nazwać atrakcyjną. Nie o to tu jednak chodzi. Niemcy zbudowali swoją podstawową propozycję w dziedzinie kampervanów na aucie użytkowym i nie był to przypadek. W końcu tu najbardziej liczy się aspekt praktyczny. Widać to również w środku. Auto dostało nowy system multimedialny i dotykowe panele umieszczone w centralnej konsoli oraz po lewej stronie – do sterowania światłami. Kierownica nie otrzymała jednak dotykowych pól – jak na przykład w Golfie. Nie jest to zarzut, bo przynajmniej podczas szybszego kręcenia nie uruchamiamy przez przypadek żadnej funkcji.

Z dwulitrowym dieslem o mocy 122 KM auto okazało się wystarczająco żwawe

W testowanym egzemplarzu zastosowano cyfrowe zegary, które – jak zawsze w autach koncernu VAG – dają satysfakcjonującą możliwość konfiguracji wskazań. Przestrzeń pomiędzy tym ekranem a środkowym wyświetlaczem nie jest jednak – jak bywa to we współczesnych autach – pokryta błyszczącym plastikiem typu piano black. Zamiast tego mamy ciemne, lekko chropowate tworzywo. Prezencja deski rozdzielczej w pierwszej chwili zaskakuje, ale odwdzięcza się brakiem wszędobylskich odcisków palców, które niezawodnie pojawiłyby się w aucie wykończonym według aktualnej mody.

To, co można mieć za złe projektantom Volkswagena, to umieszczenie wielu przydatnych funkcji w menu. W dążeniu do minimalizacji liczby fizycznych przycisków na środkowej konsoli posunięto się do pozostawienia tam jedynie niewielkiego dotykowego pola, którym wywołujemy funkcje na ekranie. Jest to problematyczne przede wszystkim podczas obsługi wentylacji i klimatyzacji. Na przykład zamknięcie obiegu powietrza wymaga skorzystania ze wspomnianego skrótu, a następnie wybrania odpowiedniej opcji na ekranie. Na szczęście temperaturę da się zmienić jednym ruchem dłoni i bez szczególnie długiego odrywania wzroku od kierownicy dzięki dotykowym polom, poniżej ekranu, które są przeznaczone tylko do tego. Podobnie jest z włączaniem elektrycznego ogrzewania tylnej czy przedniej szyby, a także ukierunkowania maksymalnego nawiewu na tę ostatnią. Służą do tego dotykowe pola na lewo od kierownicy.

Wymagaj, ale rozsądnie

Przejdźmy jednak do tego, co w tym samochodzie jest najciekawsze – do funkcji związanych z noclegiem. W zwykłej konfiguracji Caddy California oddaje do dyspozycji użytkowników pięć miejsc. Tuż za nimi znajduje się składane łóżko. W testowanym egzemplarzu, oprócz zabudowy kuchennej, do której jeszcze wrócę, umieszczono podwieszaną torbę, mieszczącą dwa składane siedzenia i składany stół. Ten zestaw podczas podróży może być na wagę złota. Rzecz jednak w tym, że przy takiej konfiguracji tracimy niemal całą przestrzeń bagażową. Miejsca pozostaje na dwa niewielkie plecaki i coś płaskiego pod torbą. Zmieszczą się tam na przykład klapki czy sandały.

Na złożonym materacu, który znajduje się za oparciami kanapy, ze względów bezpieczeństwa można umieścić tylko coś bardzo lekkiego, jak czapki czy poduszki. By ratować sytuację, na bocznych szybach bagażnika umieszczono zasuwane torby. Można wyjąć je z samochodu i wykorzystać do spakowania swoich rzeczy na wyjazd, a następnie na powrót podczepić na szybach. Do dyspozycji pozostają również szerokie kieszenie boczne w drzwiach. Za mało? Torbę na krzesła i stolik, wraz z zawartością, można łatwo usunąć z pojazdu i uzyskać przyzwoity bagażnik.

Rozłożenie łóżka i przystosowanie auta do noclegu trwa mniej więcej 10 minut

Kiedy sprawdzi się Caddy California? Jeśli mówimy o rodzinie z dziećmi, to model ten będzie odpowiedni tylko na jednodniowe wyjazdy – na przykład nad jezioro czy rzekę. Wówczas bagażu jest na tyle mało, że bez problemu go zmieścimy. Na miejscu dorośli mogą korzystać z krzeseł i stolika, a dzieci z przyjemnością rzucą się na rozłożone w kabinie auta łóżko. Jeżeli z samochodu korzystać będą dwie osoby (lub jedna), bez przeszkód powinien udać się kilkudniowy wypad. Przy dłuższym wypoczynku problemem może okazać się bagaż. Całkiem dużo zmieści się go za przednimi siedzeniami. Duże walizy wejdą jednak tylko wtedy, jeśli zdecydujemy się na demontaż kanapy. W takim układzie niemiecka propozycja oferuje już całkiem sporo. A jak w praktyce wygląda wykorzystywanie auta jako małego kampera?

Zobacz również: Sposoby na schłodzenie auta. Zobacz, który jest najlepszy

No to w teren

Najważniejsze jest tu łóżko. By je rozłożyć, należy przesunąć maksymalnie do przodu fotele i złożyć ich oparcia w kierunku deski rozdzielczej. Jeśli chodzi o miejsce kierowcy, konieczne jest ponadto znaczne, choć nie maksymalne, podniesienie siedziska fotela. Następnie trzeba złożyć oparcia kanapy i rozłożyć stelaż łóżka tak, by oprzeć go na złożonych oparciach kanapy. Potem rozkładamy nóżki stelaża i umieszczamy je we wgłębieniach słupka B. W efekcie uzyskujemy położone na połowie wysokości kabiny pasażerskiej miejsce o wymiarach 1,92 m na 1,2 m. Bardzo szeroko dla jednej osoby i akceptowalnie dla dwóch – o ile są w bliskiej relacji. Choć materac jest płaski, to dzięki systemowi znajdujących się pod spodem sprężyn miejsce do spania jest dość wygodne. Na tyle, że po spędzeniu w aucie nocy wejście na Krywań nie było problemem.

Kawa o świcie czy możliwość zjedzenia ciepłego posiłku tam, gdzie nie ma restauracji, są nie do przecenienia

Na czas rozkładania łóżka z kabiny pasażerskiej trzeba usunąć każdy element bagażu czy dodatkowego wyposażenia, który nie mieści się w przestrzeni pomiędzy siedziskiem kanapy a przednimi fotelami. Część z tych rzeczy można potem umieścić na złożonych przednich fotelach. Jeśli jednak mielibyśmy podróżować i nocować z dzieckiem, fotelik stanie się problemem. Taki przeznaczony dla małego dziecka gdzieś się zmieści, ale fotelik dla nieco większego członka rodziny musiałby jednak pozostać na noc poza autem.

Dość dużą ilość miejsca oferuje zabudowa kuchenna. Dolna, wyższa szuflada wysuwa się na imponującą długość i może pomieścić naprawdę wiele wiktuałów. Dodatkowo z niej na prawy bok wysuwa się kolejna, mała szufladka z plastikowym organizerem na sztućce. Nie jest to lodówka, więc w przypadku wrażliwych na ciepło produktów na kilka czy kilkanaście godzin sytuację możemy uratować torbą termiczną z wkładem wyjętym z domowej zamrażarki.

Zasłony na okna są dość szczelne i łatwo się je montuje dzięki wszytym magnesom. W ciągu dnia w środku nie będzie jednak ciemno

W górnej szufladzie ukryto palnik gazowy. By z niego skorzystać, należy odkręcić zawór gazu, który zobaczymy po odsunięciu dolnej szuflady. Wówczas pozostaje już tylko odkręcić kurek na płycie i skorzystać z iskrownika, by zapalić gaz (w testowanym egzemplarzu iskrownik akurat nie działał). Możliwość napicia się gorącego napoju z kawiarki nad ranem na parkingu w Tatrach Słowackich była nie do przecenienia. Można tu wskazać jednak na dwie słabości.

Po pierwsze, choć szuflada zawierająca palnik jest blokowana, to pozostałe nie mają blokady. Jeśli auto stoi na nierównym terenie – a w górach o to łatwo – szuflady z jedzeniem mogą się same zasuwać, wbrew intencjom użytkownika. Po drugie, w Caddy Californi, by gotować, trzeba otworzyć klapę bagażnika. Po zejściu ze szlaku chcieliśmy podgrzać obiad. Nie było to jednak możliwe, bo zaczęło padać. To oczywiście nie dyskwalifikuje tego samochodu, ale trzeba mieć świadomość tych ograniczeń.

Dla takich widoków warto podróżować

Generalnie jednak korzystanie z Caddy Californi jak z kieszonkowego kampera daje sporo możliwości i zapewnia prawdziwą frajdę. By nie było duszno, w ramkach przednich szyb montuje się specjalne kratki wentylacyjne z moskitierą. Wystarczy dosunąć je szybą, by zapewnić sobie wystarczająco dużo świeżego powietrza, a przy okazji wrażenia dźwiękowe – w tym przypadku szum górskiego strumienia. Testowany egzemplarz był wyposażony w ogrzewanie postojowe. W przypadku modelu Caddy nie może jednak ono działać przez całą noc, a jedynie przez dwie godziny. Podczas lipcowego noclegu w górach potrzebowałem go tylko na kilka minut. Jak by było w zimie? Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć.

Mały, zwinny i wystarczający dla dwóch osób Caddy California ma jeszcze dodatkową zaletę – jest ekonomiczny. Podczas jazdy w mieście spalanie będzie niższe niż 7 l/100 km. Na drogach krajowych bez wyrzeczeń można osiągnąć 4,5–4,8 l/100 km, na drodze ekspresowej z tempomatem ustawionym na 120 km/h spalimy 5,7 l/100 km, na autostradzie przy 140 km/h już 7,6 l/100 km. To dobre wyniki jak na auto, które na weekend może stać się domem. A jest przy tym wystarczająco dynamiczne i dość ciche – mniej więcej do 110 km/h.

Volkswagen Caddy California swój cennik otwiera kwotą 132,7 tys. zł. Po dołożeniu zabudowy kuchennej, nawigacji, reflektorów LED, ogrzewania postojowego i wielu innych opcji cena testowanego egzemplarza wyniosła 198,7 tys. zł. Czy to dużo jak na takie auto? Na to pytanie trudno odpowiedzieć, ponieważ Caddy California nie ma żadnego bezpośredniego rywala w ofertach innych producentów aut. Po prostu jest jedyny w swoim rodzaju.

Tomasz Budzik

To na pewno nie jest auto dla każdego. Jeśli chcesz podróżować nim wraz z rodziną, musisz dokupić u dealera namiot, który jest dopasowany do tego auta. Bez niego to samochód na krótsze wypady w pojedynkę lub w dwie osoby. Jednocześnie na co dzień auto może funkcjonować niemal jak zwykły samochód. Czy wśród kamperów są modele bardziej użyteczne? Oczywiście. Nie ma jednak mniejszego i tańszego.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • auto jest wystarczająco duże, by spały w nim dwie osoby
  • i wystarczająco małe, by bez trudu się nim przemieszczać
  • niskie spalanie
  • łatwo montujące się zasłony okienne
  • wewnętrzne oświetlenie, które można dostosować do sytuacji
  • stosunkowo wygodne łóżko…

Minusy:

  • … które dla niektórych par może okazać się za wąskie lub za krótkie
  • w zabudowie kuchennej brak lodówki
  • ogrzewanie postojowe nie może działać całą noc
Volkswagen Caddy California
Pojemność silnika: 1968 cm³
Rodzaj paliwa: Diesel
Skrzynia biegów: Automatyczna, 7-biegowa
Moc maksymalna: 122 KM przy 2750–4250 rpm
Moment maksymalny: 320 Nm przy 1600–2500 rpm
Przyspieszenie 0–100 km/h: b.d.
Prędkość maksymalna: 186 km/h
Pojemność bagażnika: b.d
Spalanie:
Średnie zużycie paliwa (katalogowo): 5,4 l/100 km
Zmierzone zużycie paliwa w mieście: 6,4 l/100 km
Zmierzone zużycie paliwa na drodze krajowej: 4,5–4,8 l/100 km
Zmierzone zużycie paliwa na drodze ekspresowej: 5,7 l/100 km
Zmierzone zużycie paliwa na autostradzie: 7,6 l/100 km
Ceny:
Model od: 132 717 zł
Wersja napędowa od: 132 717 zł
Cena testowanego egzemplarza: 198 680 zł

Pomóż nam tworzyć Autokult!

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Czy kosmetyki samochodowe W5 Carcare są skuteczne? [konkurs i test autokult.pl] Test: Dacia Jogger – takiego auta potrzebował rynek Škoda Superb Combi 2,0 TDI 4x4 Elegance Outdoor - test Mercedes-Benz Viano 3,0 V6 CDI Avantgarde 125 Edition - limuzyna inaczej [test autokult.pl] Dzień w Monako, wieczór na alpejskich przełęczach: nasza podróż BMW M760Li V12 na Lazurowe Wybrzeże Test: Mercedes-Benz 240 GD "Wolf" – z duńskiej armii w ręce świeżo upieczonego kierowcy SsangYong XLV goni światową czołówkę i kusi nie tylko ceną Mini Countryman JCW & Mini Paceman JCW [test autokult.pl] Mercedes-Benz Klasy X - pójść na łatwiznę z gotowcem? Nie tym razem Zaloguj się do auta i wykup subskrypcję. Android Automotive OS w Volvo XC60 Pierwsza jazda McLarenem 765LT na torze Silverstone: konfrontacja z finałowym bossem Test: Toyota Yaris Cross - obiecuje znacznie więcej, niż powinna

Popularne w tym tygodniu:

Test: Peugeot 308 BlueHDI – cofnąłem się w czasie, by pojeździć dieslem. Ma wielką zaletę i nie chodzi o zasięg Test: FSO 125p Pick-up - miał być eksportowym hitem, ale wyszło jak zwykle Test: Audi S8 po liftingu - luksus nie musi iść w parze z niesmaczną ostentacją Test: Porsche 911 (992) Turbo S vs 911 (997) Turbo - dwaj tytani, którzy kończą swoje epoki. Swoją magię odkryli w Beskidach Test: Mercedes-AMG GT 63 S E Performance - tak jeździ i ryczy hybryda jeśli ma 843 KM! Test: Ford Mustang California Special - powrót po 7 latach za kierownicę legendy Test długodystansowy: Ford Mustang Mach-E AWD 98 kWh. Dzień dobry! Test: Ford Focus Active 1.0 EcoBoost – kiedy zniknie, to będzie naprawdę wielka strata Test: Mazda CX-5 z 2,5-litrowym silnikiem benzynowym. Czy pójście wbrew trendom się opłaciło? Test: Alfa Romeo Tonale 1.5 T4 Hybrid nie jest doskonała, ale łatwo jej to wybaczyć Test: Seres 3 - elektryczny i dostępny od ręki Test: Toyota RAV4 Adventure - czegoś mi tutaj zabrakło...