Test: Nissan Townstar Tekna - pojawił się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie

W czasach, gdy klasyczne rodzinne auta są w odwrocie, Nissan rozszerza zakres swojej ofensywy w segmencie kombivanów. Biorąc pod uwagę jego atrybuty i cenę, ma naprawdę dużą szansę przebić się na szczyt. O ile klienci pogodzą się z jedną rzeczą.

Nissan Townstar (2022)

Nissan Townstar (2022) (fot. Filip Buliński)

Obserwuj nas na Google News

Nissan w segmencie kombivanów to nowość? Bynajmniej. Mariaż modelowy z Renault trwa od ponad dwóch dekad, czego owocem były takie modele jak Kubistar czy NV250. Nie słyszeliście o nich? Nic dziwnego, ponieważ Nissan mocno ograniczył rynki, na których modele były sprzedawane. Teraz jednak wraca z Townstarem, by powalczyć w szerszym zakresie rynkowym. I robi to w najlepszym możliwym momencie.

Bowiem niedawno z placu boju na tarczy zeszli przedstawiciele segmentu z koncernu Stellantis (czyli Citroën Berlingo, Peugeot Rifter i Opel Combo), którzy do tej pory dominowali w klasie. A przynajmniej w pewnym sensie zeszli, ponieważ zdecydowano o pozostawieniu wyłącznie wersji elektrycznej tych modeli.

Nissan Townstar (2022)

I chociaż niektórzy starają się usilnie udowodnić, że przecież wciąż możemy kupić Berlingo z dieslem, to trzeba zaznaczyć, że jest to wersja z homologacją ciężarową N1 z tzw. kratką, a więc pozbawiona rodzinnego charakteru i wielu ucywilizowanych rozwiązań, które pozwalałyby o tym aucie mówić jako o osobowym, a nie o użytkowym z możliwością przewożenia osób.

W grze zostały więc bliźniacza produktom Stellantisu (ale wciąż faktycznie osobowa i spalinowa) Toyota Proace City Verso, Volkswagen Caddy i Ford Tourneo Connect. Przytomni wspomną jeszcze o Renault Kangoo (w końcu to bliźniak Townstara) oraz Mercedesie Citanie Tourerze lub "bogatszej" Klasie T. Ale pierwszy wciąż nie doczekał się osobowej wersji w Polsce, natomiast produkty mercedesa sytuowane są nieco wyżej, co znajduje też odzwierciedlenie w cenie. A niekoniecznie w wykończeniu.

Nissan Townstar (2022)

(Prawie) wzorowy kombivan

Nie będę rozpisywał się na temat wyglądu Townstara. Po bryle od razu widać pokrewieństwo z renault i mercedesem, a pas przedni doczekał się indywidualnej stylizacje ze strony Nissana. Swoją drogą wyjątkowo korzystnej. Poza tym to klasyczny kombivan — nie ma zachwycać wyglądem, tylko urzekać praktycznością i ergonomią. Dlatego przesuwne drzwi po obu stronach to złoty środek dla tych, którzy często jeżdżą z dziećmi i obawiają się o obicie sąsiedniego auta.

Przejdźmy zatem do wnętrza, które jest przemyślanym projektem. Jak przystało na przykładnego kombivana, znajdziemy tu mnóstwo miejsc do przechowywania. Zaczynając od oddzielnego uchwytu na napoje (o nieco za dużej średnicy), przez półkę łączoną z indukcyjną ładowarką, głęboki podłokietnik, zamykany schowek na desce rozdzielczej, w którym znajdziemy też dwa gniazda USB i gniazdo zapalniczki, aż po miejsce z wgłębieniem po prawej stronie deski i głęboką półkę nad głową kierowcy i pasażera.

Świetnym rozwiązaniem jest także zdejmowany uchwyt na telefon tuż nad osłoną zegarów. A wszystko jest naprawdę dobrze złożone i nie skrzypi na wybojach. Podobnie jak w przypadku nadwozia, tu znów jednak widać, że Nissan jedynie umieścił wszędzie swoje logo. Wszystkie przełączniki, zegary i system multimedialny pochodzą od Renault. Szczególnie żałuję tego ostatniego, bo choć w najbogatszej wersji Tekna dostaniemy 8-calowy wyświetlacz, to jego obsługa mogłaby być lepsza.

Zobacz również: Ford Transit Custom Nugget Plus - przez weekend byłem królem kempingu

System często się zacina i jest dosyć powolny. Inną kwestią jest rozwiązanie np. regulacji głośności. Coś, co powinno być uproszczone do granic możliwości, tu zajmuje nawet 10 sekund. Najpierw bowiem trzeba trafić w ikonę z głośnikiem (co nie zawsze wychodzi), a dopiero po wysunięciu paska z polami do zwiększenia lub zmniejszenia głośności, można dotknąć odpowiednie miejsce. Co też nie zawsze się udaje. W każdym razie w międzyczasie wylądujecie w najlepszym razie w rowie.

Także schowek przed pasażerem należy do nie do końca przemyślanych rozwiązań. Pochodzący z francuskiej myśli projektowej, otwiera się jak szuflada, przez co można go tylko otworzyć, jeśli akurat nie jedzie z nami pasażer, lub gdy poprosimy go, by podniósł wysoko nogi do góry.

Jednak tym, co najbardziej przeszkadza podczas codziennego użytkowania, są bardzo grube słupki A. To dziwne, że w rodzinnym samochodzie zaprojektowano pole widzenia kierowcy tak, by podczas skrętu w uliczkę nie miał on szans zauważyć pieszego lub rowerzysty, uprzednio się przy tym solidnie nie wychylając do przodu i tyłu.

Na szczęście pozostałe kwestie dotyczące wnętrza można już przypisać do zalet. Fotel kierowcy uniknął typowo stołkowej pozycji i jest bardzo wygodny. Nawet po dłuższej podróży nie mogłem narzekać na niedogodności. Z tyłu z kolei do dyspozycji pasażerów są rozkładane stoliki, dwa gniazda USB oraz kratki wentylacyjne, a bagażnik liczy obfite 775 litrów. Na dużą rodzinną podróż spokojnie więc wystarczy.

Ale czy na taką podróż ma odpowiedni atrybut?

Przyznam się, że w moim przypadku, gdy patrzę na kombivana, w głowie od razu rodzi mi się skojarzenie z dieslem. Tymczasem, o ile na rynku faktycznie takowych nie brakuje, a większość producentów daje wybór między benzyniakiem i wersją wysokoprężną (albo skazuje na elektryka jak Stellantis), tak Nissan oferuje jedynie jednostkę benzynową. To wynika z faktu, że Japończycy już kilka lat temu odeszli od diesli. Dlatego mimo dostępności takiego silnika u Renault, nie skusili się na niego.

Nissan Townstar (2022)

Czy to źle? Odpowiedź jest chyba oczywista: to zależy. 1,3-litrowy silnik ma 131 KM, 240 Nm i świetnie radzi sobie z rozpędzeniem 1400-kilogramowego kombivana. Na papierze wynik 11,8 s nie robi wrażenia, ale faktycznie odczucia są zgoła inne. To efekt wysokiego moment dostępnego już od 1600 obr./min., co sprawiało, że miałem wrażenie podróżowania dieslem, a podczas normalnej jazdy, rzadko kiedy przekraczałem 2,5 tys. obr./min.

Jest jednak pewien minus wyboru takiego silnika — spalanie w mieście nie należy do zadowalających. Przy codziennej jeździe bez problemu przekroczycie 9 l/100 km, a dodając do tego krótkie dystanse i nieco dynamiki zobaczycie 10 z przodu. Dopiero na trasie sytuacja się uspokaja. Na drodze krajowej osiągnięcie wyniku poniżej 6 l/100 km nie jest wyzwaniem, a na drodze ekspresowej komputer wskazywał 7,6 l/100 km.

I to jest optymalna prędkość do jazdy także na autostradzie. Z dwóch powodów. Po pierwsze, przy 140 km/h spalanie przekraczaj już w 9 l na 100 km. A po drugie, robi się nieprzyjemnie głośno. Rodzinny nissan zdecydowanie bardziej woli spokojniejsze wycieczki. Sugeruje to także miękkie, ale nie rozbujane zawieszenie oraz mocne wspomaganie układu kierowniczego. Do plusów zaliczyłbym także świetną zwrotność jak na tak duży samochód z napędem na przednią oś.

Wciąż rozsądny cenowo

Choć ceny aut w ostatnim czasie znacząco wzrosły, kwoty, jakie trzeba zapłacić za kombivana, wydają się wciąż być akceptowalne. Nissan Townstar startuje od 106,9 tys. zł i już w podstawie dostajemy m.in. podgrzewane fotele, tylne czujniki parkowania czy LED-owe reflektory. Z kolei topowa odmiana Tekna (czyli taka, jak testowy egzemplarz) kosztuje od 126,9 tys. zł.

Nissan Townstar (2022)

Dużo? Wspomnę tylko, że za podobną kwotę możemy kupić… elektrycznego smarta. A tymczasem mamy duży, pojemny i przemyślany samochód dla rodziny, który na pokładzie będzie miał m.in. system kamer 360 stopni, wspomniane multimedia z Apple Car Play i Android Auto, system bezkluczykowy, automatyczną, dwustrefową klimatyzację czy indukcyjną ładowarkę.

Na tle konkurencji to kwota, która czyni nissana w jedną z najtańszych propozycji. Przykładowo Toyota Proace City Verso jest 2 tys. zł droższa, będąc przy tym 20 KM słabszą. I dysponuje 3-cylindrowym silnikiem, co dla niektórych może być kluczowe przy wyborze. Owszem, jest u Japończyków dostępny 130-konny diesel. Jednak wtedy musimy już zapłacić o 22 tys. zł więcej.

Moja opinia o Nissanie Townstar

Filip Buliński

Nissan Townstar to jedna z najświeższych propozycji w segmencie, który wydaje się powoli wymierać. Okazuje się, że niekoniecznie, a japońska odmiana francuskiego projektu ma szansę powalczyć o czołowe miejsca w rankingu sprzedaży w swojej klasie. O ile potencjalni klienci będą w stanie zaakceptować kilka irytujących wpadek oraz fakt, że nie uświadczą tu diesla. Na niego będą musieli poczekać do oficjalnego debiutu osobowej wersji Kangoo.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Dynamiczny i żwawy silnik
  • Ergonomiczne wnętrze z dużą liczbą praktycznych schowków
  • Akceptowalna cena, nawet po doposażeniu
  • Dobre spasowanie
  • Wygodne fotele

Minusy:

  • Wysokie spalanie w mieście
  • Powolne, zacinające się i niepotrzebnie skomplikowane multimedia
  • Szeroki słupek A zasłaniający widoczność
Nissan Townstar (2022)
Pojemność silnika: 1333 cm³
Rodzaj paliwa: Benzyna
Skrzynia biegów: Manualna, 6-biegowa
Moc maksymalna: 130 KM przy 5000 rpm
Moment maksymalny: 240 Nm przy 1600 rpm
Przyspieszenie 0–100 km/h: 11,8 s
Prędkość maksymalna: 183 km/h
Pojemność bagażnika: 775/1030 l
Spalanie:
Średnie zużycie paliwa (katalogowo): 6,7–6,8 l/100 km
Zmierzone zużycie paliwa w mieście: 9,3 l/100 km
Zmierzone zużycie paliwa na drodze krajowej: 5,3 l/100 km
Zmierzone zużycie paliwa na drodze ekspresowej: 7,6 l/100 km
Zmierzone zużycie paliwa na autostradzie: 9,1 l/100 km
Ceny:
Model od: 106 900 zł
Wersja napędowa od: 126 900 zł
Cena testowanego egzemplarza: 129 300 zł
Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Nowe Volvo XC90 D5 AWD AT - test, opinia, spalanie, cena Pierwsza jazda Fordem Kugą plug-in hybrid: sprawdzi się w mieście, ale czekam na "klasyczny" napęd Test: BMW 530e (G30) xDrive po liftingu - warte polecenia, ale nie z tym napędem Ford Fiesta 1.0 EcoBoost Black Edition - test, opinia, spalanie, cena Test Porsche 911 (992) Carrery 4S: doskonałe, mimo kilku "zielonych" kompromisów Citroën C3 1.2 PureTech 82 i 110 - segment B alternatywny Garmin nüLink! 2390 [test autokult.pl] Nowy Volkswagen Touareg V8 4.2 TDI - pierwsza jazda Volkswagen Polo GTI - test [wideo] Test: Mitsubishi ASX 2.0 MIVEC - lifting zmienił mu twarz i silnik, ale zostawił to, co najważniejsze Test: Dacia Sandero Stepway - po kilku dniach udowodniła, że zasługuje na miano crossovera Test wideo: KIA EV6 - KIA, która skręca karki

Popularne w tym tygodniu:

Test: Rolls-Royce Phantom VIII series II - gdy 2,5 mln zł to uczciwa cena Test: Dacia Jogger z LPG — trudno o rozsądniejszą propozycję dla rodziny. I to mimo skromnej mocy BMW M3 xDrive vs BMW X3 M: ile dziś zostało z legendy M? Pierwsza jazda: Peugeot 308 SW Hybrid 225 - kombi przyszłości według Peugeota Test: Volkswagen ID.4 GTX - może i błyszczy, ale nie z tym oprogramowaniem Pierwsza jazda: Nissan Juke Hybrid – no i mamy silnikowy pomost Test: Volkswagen T6.1 California Ocean – rozmiar idealny Test: Peugeot 408 – tego nikt się nie spodziewał Pierwsza jazda: Škoda Fabia 1.5 TSI Monte Carlo - szkoda, że zabrakło "manuala", ale problem leży gdzie indziej Test: Volkswagen Taigo – puchowa kurtka w Afryce? Toyota Corolla została odświeżona. Mniejsza hybryda to teraz poważny gracz Pierwsza jazda: Ford Tourneo Connect – gdzieś już to grali