Pomóż nam tworzyć Autokult! Co chcesz tu zmienić?

Test: BMW M440i xDrive Gran Coupe - od "trójki" różni go coś więcej niż tylko nadwozie

Kto myśli, że BMW Serii 4 Gran Coupe jest po prostu Serią 3 z inaczej poprowadzoną linią dachu i osobliwym designem, ten może się zdziwić. Choć od wyglądu się zaczyna, praktyczniejsza odmiana "czwórki" ma odmienne zdanie niemal w każdym ważnym aspekcie – od prowadzenia, przez ekonomię, aż po praktyczność.

BMW M440i xDrive Gran Coupe (2022)

BMW M440i xDrive Gran Coupe (2022) (fot. Maciej Rowiński)

Miałem już okazję spotkać się z BMW Serii 4 Gran Coupe. Na pierwszych jazdach pod Monachium miałem do dyspozycji nie tylko ten sam silnik, ale nawet niemal tę samą konfigurację, włączając w to intrygujący bordowy lakier Aventurine z palety BMW Individual za 9,1 tys. zł.

Ograniczony czas pozwolił mi się jednak tylko w pewnym stopniu zapoznać z autem, dlatego ucieszyłem się, gdy się dowiedziałem, że M440i Gran Coupe spędzi ze mną kilka dni już w Polsce. Tym bardziej że kilka miesięcy wcześniej gościło u mnie M340i, dysponujące tym samym układem napędowym, które bardzo przypadło mi do gustu. Wiele razy słyszałem pytanie, czy to nie praktycznie takie same auta, które różnią się tylko nadwoziem?

BMW M440i Gran Coupe (2022)

Nic bardziej mylnego, choć faktem jest, że nadwozie to pierwsze, co zwraca naszą uwagę. Nowa Seria 4 Gran Coupe przejęła charakterystyczne cechy od kontrowersyjnego coupe, na czele z wielkim grillem. Choć nie zamierzam się nad nim rozwodzić (w końcu zostało o nim powiedziane już niemal wszystko), to przeszkadza mi utracona lekkość nadwozia, którą mógł pochwalić się poprzednik. Nowy model jest o 143 mm dłuższy, 27 mm szerszy i 53 mm wyższy, o 46 mm urósł rozstaw osi, a oprócz tego zwiększył się też rozstaw kół.

Wszystkie zmiany zaowocowały masywniejszą aparycją, której próbowano dodać lekkości, stosując kasetowe klamki zrównane z linią drzwi. Swoją drogą, są stosunkowo niewygodne w użyciu, a we wnęce lubi gromadzić się brud i kurz po jeździe w deszczu. Lepszy efekt uzyskano bezramkowymi szybami, jednak uszczelki wokół nich zaczynają przepuszczać hałas przy autostradowych prędkościach, wymuszając tym samym podniesienie tonu rozmowy.

BMW M440i Gran Coupe (2022)

Wspomniane wymiary nie przekładają się na wymierne korzyści we wnętrzu. W drugim rzędzie miejsca na nogi jest co prawda tyle samo, co w Serii 3, jednak jeśli macie więcej niż 180 cm wzrostu, przygotujcie się na jazdę ze skuloną głową. Jednocześnie tylna kanapa jest dobrze wyprofilowana, a towarzysze podróży nie wysiądą po trasie zmęczeni czy z bólem pleców.

Z drugiej strony Gran Coupe ma grać rolę praktyczniejszej odmiany 2-drzwiowej. I pod względem użyteczności, dokładnie taka jest. Bo jeśli już przyjdzie nam jechać w więcej niż dwie osoby, dodatkowi pasażerowie zajmą swoje miejsca bez konieczności przeciskania się przez odchylony fotel, a przy wysiadaniu nie stracą godności. A skoro o praktyczności mowa, kufer nie tylko daje spore możliwości transportowe, ale jest także wszechstronniejszy niż w "trójce", umożliwiając transport dłuższych rzeczy. Choć muszę wspomnieć, że sam bagażnik jest mniejszy niż w poprzedniku i ma 470 litrów.

Przenosząc się do przodu znowu można odnieść wrażenie kopii Serii 3. Jest to prawda, o ile skupimy się na kokpicie. BMW cały czas potwierdza, że w kwestii połączenia ergonomii z elegancją uzupełnionych świetnymi materiałami i odpowiednim spasowaniem, wiedzie prym w segmencie.

Zobacz również: Ford Transit Custom Nugget Plus - przez weekend byłem królem kempingu

Niestety w moim egzemplarzu sterowanie gestami, na które do tej pory nie mogłem narzekać w poprzednich autach bawarskiej marki, działało bardzo wybiórczo w kwestii zmieniania głośności, oraz do przesady w kwestii wyłączania grających multimediów, gdy tylko zbliżałem rękę w górne okolice półki na telefon i napoje.

Chociaż względem poprzednika niektóre pokrętła zostały zastąpione mniejszymi przyciskami, wciąż jest to lepsze rozwiązanie, niż dotykowe panele

W Serii 4 Gran Coupe kierowca siedzi jednak nieco niżej, co tworzy wrażenie lepszego zespolenia z autem. BMW chciało w ten sposób podkreślić drugi członu dopisku modelu. Nie cierpi na tym na szczęście widoczność do przodu. Gorzej jest z tyłu, gdzie grube słupki C sprawiają, że zainwestowanie w kamerę cofania, albo najlepiej system kamer 360 stopni (swoją drogą, świetnej jakości) za 2,5 tys. zł wydaje się dobrym pomysłem.

Więcej znaczy lepiej? To zależy

Literka "M", o ile nie jest doczepiana do obniżonego E36 z 1,6-litrowym benzyniakiem z LPG, potrafi pobudzić wyobraźnię. Chociaż M440i nie jest to pełnoprawną M-ką, ma w sobie pokłady dzikości, prezentując je w odpowiednio łagodniejszy sposób. Rzędowa, 3-litrowa jednostka 6-cylindrowa jest tu głównym punktem programu.

Pracuje nadzwyczaj gładko nie przenosząc do wnętrza najmniejszych wibracji. W komfortowym trybie jazdy, dźwięk nie jest w żaden sposób ekscytujący, jednak delikatny pomruk w tle podczas porannej podróży do pracy, od razu nastraja lepiej dzień. Podobnie jest z innymi podzespołami.

Seria 4 Gran Coupe jest rozsądnie wyważona w aspekcie komfortu, ale w porównaniu do Serii 3 czuć, że nastawy podwozia wychodzą od "czwórki" coupe i są skupione na bardziej bezpośrednie przekazywanie bodźców. Konstrukcja zdaje się sztywniejsza i bardziej zbita, a zawieszenie, choć stosunkowo wygodne — odrobinę twardsze.

BMW M440i Gran Coupe (2022)

W sportowym trybie Gran Coupe wykłada wszystkie karty i skutecznie pokazuje, na co go stać. 374 KM i 500 Nm momentu obrotowego sprawiają, że w żadnym momencie nie pojawia się myśl "przydałoby się więcej". Mógłbym narzekać, że dawkowanie mocy powinno być bardziej brutalne, ale na takie atrakcje zarezerwowana jest już pełnoprawna M-ka (której swoją drogą nie dostaniemy w nadwoziu Gran Coupe). W zamian dostajemy precyzyjny układ kierowniczy i bardzo czuły na wszelkie zmiany położenia stopy pedał gazu.

Rozkład masy 50:50 daje dobry balans i sprawia, że zachowujemy nad autem kontrolę niemal w każdej fazie zakrętu. Ale bynajmniej nie jest wtedy nudno. Na wyjściu BMW pozwoli czasem na delikatny uślizg tyłu, co tylko podkręca całą zabawę. Chociaż mamy tu napęd xDrive, BMW nie zapomniało, jaki układ jest jej "macierzystym", faworyzując właśnie tylną oś. Mimo starań, czuć jednak, że samochód nie należy do lekkich, a wraz z każdą kolejną generacją, masa niebezpiecznie zbliża się do 2 ton. M440i waży 1900 kg i jest o blisko 200 kg cięższa od M340i.

BMW M440i Gran Coupe (2022)

Podczas przyspieszania dźwięk płynący z wydechu i (niestety) głośników, jest już bardziej donośny, choć niestety, słychać w nim pewną nutę sztuczności. Zdecydowanie lepsze efekty słychać na zewnątrz, a odpuszczanie gazu lub redukcje wzbogacane są bonusowymi warknięciami i bulgotem, czego w M340i nie doświadczyłem.

Wisienką na torcie jest 8-biegowy automat ZF, który należy do najlepszych skrzyń na rynku. Nie tylko wykłada kolejne biegi z imponującą szybkością, ale też świetnie odczytuje zamiary kierowcy. I to niezależnie od trybu jazdy. A podkreśleniem sportowego zacięcia i tego, że BMW po prostu zna się na rzeczy, jest możliwość przełączania biegów lewarkiem, jak przystało na sportowy samochód – wyższy bieg do siebie, niższy – od siebie.

Napęd M440i ma też drugą naturę. A przynajmniej stara się ją mieć. Układ mild-hybrid, który jest parowany z rzędową "szóstką", próbuje nadać jej nieco ekologicznego wymiaru, przejmując pracę części urządzeń pokładowych, łagodząc działanie układu start-stop, a także wspierając tryb żeglowania podczas jazdy. To ostatnie może działać dwojako – albo rozpina sprzęgło, a silnik pracuje na jałowych obrotach, albo całkowicie wyłącza silnik. Byłem pod wrażeniem pracy układu już w X5 z 3-litrowym dieslem.

Jednak czy daje wymierne korzyści pod kątem zużycia paliwa? Długofalowo pewnie tak, ale nie liczyłbym na cuda. Faktem jednak jest, że niemal na każdej drodze, M440i paliło więcej, niż Seria 3 z analogicznym napędem. W mieście, bez zbędnego przejmowania się ekojazdą, zużycie sięgało 11–12 l/100 km. Dopiero przy staraniach, udało mi się zejść do poziomu 8,3 l/100 km.

BMW M440i Gran Coupe (2022)

Podobny wynik uzyskałem na autostradzie. Dopiero droga krajowa przyniosła przyjemne dla oka i portfela liczby w postaci 6,4 l/100 km. To naprawdę dobry wynik, biorąc pod uwagę potencjał, jaki drzemie w 374-konnym silniku.

Żeby jednak pozwolić sobie na M440i Gran Coupe, trzeba głęboko zajrzeć do portfela. Bazowa wersja kosztuje 320 tys. zł. Egzemplarz ze zdjęć został doposażony o szereg opcji, w tym m.in. wspomniany na początku lakier, 19-calowe felgi (9,3 tys. zł), adaptacyjne zawieszenie M (2,8 tys. zł), elektryczny szyberdach (5,5 tys. zł), czy pakiet innowacji, zawierający m.in. wyświetlacz head-up, laserowe reflektory czy asystenta świateł drogowych za 16 tys. zł, przez co końcową cenę wywindowało do poziomu 412,6 tys. zł.

I trudno mi znaleźć racjonalne uzasadnienie, dla takiej kwoty. Wspomnę tylko, że dokładając skromne 6,3 tys. zł, możemy pozwolić obie na Serię 7, natomiast Seria 8 Gran Coupe, startuje z poziomu 451 tys. zł.

BMW M440i Gran Coupe (2022)

Moja opinia o BMW M440i Gran Coupe

Filip Buliński

Gran Coupe był najchętniej wybieranym wariantem Serii 4 w poprzedniej generacji i na taką samą tendencję BMW liczy i teraz. Nie mogę powiedzieć, by Bawarczycy nie dołożyli starań, by nadać Serii 4 GC indywidualnego charakteru, a zestawienie jej w jednej linii z Serią 3, wskazując jako różnice jedynie nadwozie, jest nietaktem. Jeśli komuś podoba się nowa Seria 4, ale potrzebuje jej praktyczniejszej wersji, GC na pewno spełni oczekiwania, a 6-cylindrowy silnik podkreśli charakter typowy dla aut BMW.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Dopracowane podwozie, które faworyzuje tylną oś
  • Elastyczny i dający dużo radości 6-cylindrowy silnik
  • Niezłe zużycie paliwa
  • Świetne multimedia

Minusy:

  • Mało miejsca w II rzędzie mimo większych rozmiarów
  • Wysoka masa, którą niestety czuć na zakrętach
  • Linia nadwozia, która utraciła niewinną lekkość
  • Cena po doposażeniu
BMW M440i xDrive Gran Coupe 374 KM 8AT
Pojemność silnika 2998 cm³  
Rodzaj paliwa Benzyna  
Skrzynia biegów Automatyczna, 8-biegowa  
Moc maksymalna: 374 KM przy 5500–6500 rpm  
Moment maksymalny: 500 Nm przy 1900–5000 rpm  
Pojemność bagażnika: 470 l  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 4,7 s  
Prędkość maksymalna: 250 km/h -
Zużycie paliwa (miasto): b.d. 8,3 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): b.d. 6,4 l/100 km
Zużycie paliwa (autostrada): b.d. 8,2 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 8,5 l/100 km 8,4 l/100 km
Ceny:
  Katalogowa  
Model od: 320 000 zł  
Cena egzemplarza: 412 600 zł  

Zobacz pełne dane techniczne na AutoCentrum.pl

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy samochodów:

Peugeot 508 1,6 THP Active - test, opinia, spalanie, cena Opel Insignia OPC – test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Sharan 2,0 TDI Bluemotion DSG - (nie)typowy Volkswagen? [test autokult.pl] Ford Galaxy 2.0 TDCi 180 KM AWD Powershift - największy krewniak Mondeo Mercedes-Benz A 180 d Limuzyna, czyli nowy "Baby Benz" zachwyca spalaniem Seat León 1,4 TSI 140 KM Style – test Test wideo: Toyota Proace Verso VIP - tu chodzi o floty, ale nie tylko Pierwsza jazda: Fiat Ducato po liftingu - bo liczy się wnętrze Škoda Kodiaq 2.0 TSI DSG 4x4 - test pierwszego dużego SUV-a czeskiej marki Volkswagen Tiguan 2.0 TDI DSG Offroad - w teren, czy do miasta? Ile nowości znajdziemy w odświeżonym Oplu Zafirze? Alfa Romeo Giulietta Quadrifoglio Verde TCT - test, opinia, spalanie, cena

Popularne w tym tygodniu:

Test: Peugeot 308 BlueHDI – cofnąłem się w czasie, by pojeździć dieslem. Ma wielką zaletę i nie chodzi o zasięg Test: FSO 125p Pick-up - miał być eksportowym hitem, ale wyszło jak zwykle Test: Porsche 911 (992) Turbo S vs 911 (997) Turbo - dwaj tytani, którzy kończą swoje epoki. Swoją magię odkryli w Beskidach Test: Mercedes-AMG GT 63 S E Performance - tak jeździ i ryczy hybryda jeśli ma 843 KM! Test: Ford Mustang California Special - powrót po 7 latach za kierownicę legendy Test długodystansowy: Ford Mustang Mach-E AWD 98 kWh. Dzień dobry! Test: Renault Master piwoplan firmy Plandex - bo widelcem nie da się jeść zupy Test: Audi S8 po liftingu - luksus nie musi iść w parze z niesmaczną ostentacją Test: Volkswagen Taigo - logiczna alternatywa dla Polo, kiedy chcesz wydać 100 tys. zł Test: Mazda MX-5 z systemem KPC na przełęczy Salmopolskiej Test: "Duży Range Rover" - złoty i nieskromny Test: Toyota RAV4 Adventure - czegoś mi tutaj zabrakło...