Pierwsza jazda: Kia Sportage - warta rozważenia, nawet jeśli ci się nie podoba

Auto na pewno nie jest rewolucyjne, ale pokazujące potęgę i zaawansowanie Koreańczyków w segmencie kompaktowych SUV-ów. Kia Sportage znów będzie podgryzać niemiecką konkurencję, nawet pomimo osobliwego wyglądu, do którego łatwo się przyzwyczaić.

Kia Sportage na pewno zwraca na siebie uwagę. Jako jeden z nielicznych SUV-ów dobrze wygląda też w czerni

Kia Sportage na pewno zwraca na siebie uwagę. Jako jeden z nielicznych SUV-ów dobrze wygląda też w czerni (fot. Mateusz Lubczański)

Kia Sportage — pierwsza jazda, wrażenia

Jeden z pracowników salonu Kii zażartował, że nie nadąża z tankowaniem egzemplarzy do jazd testowych – tak duże jest zainteresowanie klientów. Trudno się dziwić, bo kariera modelu Sportage szybko nabrała tempa. W Polsce sprzedano 70 tys. egzemplarzy, z czego ponad połowa to przedstawiciele ostatniej generacji! Oczekiwania są więc duże, ale nowe wcielenie po prostu nie zawodzi.

Kia Sportage

Tak, na początku wygląda trochę dziwnie, ale nie będę ukrywał, że zarówno Hyundai Tucson, jak i właśnie nowy Sportage stanowią przyjemną odmianę dla wszelkiej maści poprawnych volkswagenów czy np. wtapiających się w tłum toyot (widzieliście Corollę Cross?). Światła LED-owe do jazdy dziennej w kształcie bumerangów są wyposażeniem standardowym w każdej wersji.

Nawet jeśli taki wygląd nie spotka się z gorącym przyjęciem, to i tak Sportage ma wszystko to, czego można oczekiwać po kompaktowym SUV-ie: duży bagażnik (nawet 591 l — w zależności od wersji), sporo miejsca na tylnej kanapie dla dzieci, porty USB w fotelach do zasilania ich tabletów, dużo ekranów i tyle świecącego się plastiku piano black w kabinie, że nie będziecie nadążali z czyszczeniem odcisków palców.

Znak czasów - ekrany i plastik

Po zajęciu miejsca wewnątrz kii w oczy rzucają się dwie rzeczy: doskonała widoczność i kosmicznie wysoko umieszczony fotel kierowcy. Mam 180 cm wzrostu, a w egzemplarzu ze szklanym dachem nad głową miałem nieco ponad 2 cm. Dwa ekrany mierzące po 12,3 cala to wyposażenie godne najdroższych wersji, ale i te niżej pozycjonowane mają układ, który nie wygląda źle. Całość nie jest skomplikowana i ma świetny patent – po włączeniu kierunkowskazu od razu widzimy podgląd z kamery pod lusterkiem. Taki system martwego pola jest 100 razy lepszy niż zwykłe pikanie.

Trzeba przyznać, że auto wewnątrz robi nie lada wrażenie. Podoba mi się zwłaszcza panel klimatyzacji, niestety dotykowy, ale z pokrętłem. Ten sam grzybek odpowiada też za głośność, trzeba tylko przełączyć ekran z temperatury na opcje systemu. Trzeba też wziąć pod uwagę, że auto zaprojektowane jest na całą Europę, więc cicho jest do prędkości ok. 120 km/h. Co ciekawe, w Stanach Zjednoczonych Kia Sportage niby wygląda tak samo, ale jest zdecydowanie dłuższa.

Co więcej, takiego wyboru jednostek napędowych na próżno szukać u konkurencji – zwykła benzyna i diesel? Są. Wersje z miękką hybrydą? Nie ma problemu. Jest też standardowa hybryda (ze zwykłą skrzynią automatyczną, a nie wyjącym CVT), jak i wersja plug-in ładowana z gniazdka. Ta pierwsza ma akumulator o pojemności 1,49 kWh (jest pod kanapą), ta druga – aż 13,8 kWh (jest między osiami).

Zobacz również: Jak radzi sobie dołączany napęd 4x4? Seat Tarraco w terenie

Sportage nie ma jednak silnika większego niż 1,6 l, a stopień elektryfikacji wpływa na moc końcową. W motorach benzynowych mamy 150 i 180 KM. Napęd połączony z układem hybrydowym daje już 230, a nawet 265 KM. Diesel to tylko 136 KM. Może nie jest szybki, ale powinien mało palić.

Bardzo wygodne rozwiązanie - w praktyce nie trzeba patrzyć w lusterka

Powinien, bo podczas pierwszych jazd udało mi się sprawdzić egzemplarz z benzynowym silnikiem 1.6, połączonym z układem hybrydowym i napędem 4×4. Mając 230 KM pod maską, trudno narzekać. Poza tym napęd jest ten sam co chociażby w Hyundaiu Tucsonie. To oznacza, że na drogach ekspresowych spali ok. 7,7 – 8,2 l/100 km. Podobnie jest w mieście. Spróbuj jeździć szybciej, a silnik "wciągnie" nawet 11 l.

Nie ma jednak co ukrywać, że Sportage (nawet jeśli na to wskazuje nazwa) autem sportowym nie jest. Wspomaganie jest bardzo mocne, zawieszenie przyjemnie miękkie. Opcjonalnie do wersji GT-line można zakupić adaptacyjne amortyzatory za 4 tys. zł, ale zmiana charakteru kii jest kosmetyczna, a i też działają one wyłącznie w trybie sport. Lepiej dokupić systemy bezpieczeństwa czy chociażby odcinający się czarny dach.

Próg załadunku jest wysoki, ale to standard w tej klasie

Ile więc za nową Sportage? Ceny startują od 105 900 zł (silnik benzynowy o mocy 150 KM, manualna przekładnia, napęd na przód). Kolejna wersja wyposażenia to już 120 tys. i jest nawet nieźle wyspecyfikowana: mamy trzystrefową klimatyzację, podgrzewane fotele, kanapę i kierownicę, aktywny tempomat czy 19-calowe felgi. Nic nie stoi na przeszkodzie, by — dobierając np. wersję plug-in — wystartować z poziomu 177 900 zł i przekroczyć 200 tys. zł na dodatkach.

Z takiego poziomu – 120 tys. zł – startuje Toyota RAV4, ale lepszym konkurentem będzie Corolla Cross, która dopiero doczeka się cenników. Nie ma co ukrywać, że jedynym powodem stojącym za RAV4 jest napęd hybrydowy, ale tu mówimy już o kolejnych 20 tys. zł w górę. Volkswagen Tiguan jest za to bardzo konkurencyjny, ale np. podgrzewanie tego i owego to już ok. 2500 zł w każdej wersji wyposażenia.

Mateusz Lubczański

Moja opinia o Kii Sportage

Albo ci się podoba, albo uznasz, że jest po prostu szkaradna. Jeśli jednak odsuniesz na bok kwestię stylistyki, otrzymasz auto złożone z wielu sprawdzonych klocków. To naprawdę niezła opcja dla rodziny, tylko nie kupuj jej bez jazdy próbnej – dla mnie wysokie ustawienie fotela na dłuższą metę było męczące.

Obserwuj nas na Google News:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Audi A6 55 TFSI – czy nowoczesna technika jest tyle warta? Pierwsza jazda Fordem Kugą plug-in hybrid: sprawdzi się w mieście, ale czekam na "klasyczny" napęd Test: Volkswagen Caddy PanAmericana – kombivan na pokaz Mini John Cooper Works Steptronic - test, opinia, spalanie, cena Test: Volvo XC40 P8 Recharge – mały SUV za 290 tysięcy. Czy technika jest tego warta? Volkswagen Touareg X-Edition 3,0 TDI V6 4Motion - test Test: Renault Master brygadowy z paką, skrzynią i żurawiem. Brakuje tylko prysznica, sauny i toalety Test Peugeot 208 GTi – 208 KM w deskorolce BMW i8 Roadster: sposób, aby stać się sławnym Samochód, do którego mówisz. Sprawdzamy asystenta w Mercedesie Klasy A Renault Mégane 5d 1,2 TCe 115 KM BOSE Edition2 - kompaktowy zawrót głowy [test autokult.pl] Test: Volkswagen 6.1 California Ocean – sprawdziłem, jak mieszka się w nim w 4 dorosłe osoby

Popularne w tym tygodniu:

Pierwsza jazda: Porsche 718 Cayman GT4 RS - zaciera granicę między fascynacją a szaleństwem Test: BMW 545e to rzędowa szóstka pod przykrywką. Tak plug-iny mogą uratować duże silniki Test: Lexus ES300h F Sport Edition - sportowy z nazwy, relaksujący na co dzień Test Audi e-tron S Sportback: 500 niemych koni Test wideo: Ferrari 296 GTB to odwrotność tego, co wiedziałem o hybrydach. 830 KM i tylny napęd Test: BMW iX3 LCI pokazało mi, jak dużo może się zmienić. Niekoniecznie w aucie Offroad Marcina: Suzuki Vitara Hybrid 4WD - czy dorównuje swojemu dziadkowi? Test: Lexus NX450h+ to pierwsza próba w hybrydach plug-in. Wyjątkowo udana Test: Nissan Townstar Tekna - pojawił się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie Offroad Marcina: Suzuki Ignis 4WD w terenie zaskoczyło mnie jak żadne inne auto Pierwsza jazda: Fiat 500X i Tipo Hybrid – krok naprzód, który odczujesz niekoniecznie podczas jazdy Test: Renault Megane E-Tech na trasie, czyli jak naprawdę podróżuje się elektrykiem