Test: BMW X5 xDrive 30d - z tym dieslem mógłbym jechać i na koniec świata

Mówi się, że sceptycy SUV-ów powinni przejechać się najbardziej hardcorowymi odmianami, by zmienić swoje zdanie. Jest w tym trochę prawdy, ale jeszcze bardziej przekonać do siebie potrafi wersja, którą najchętniej pokonałbym cały kontynent. Albo i więcej. Właśnie takim autem jest BMW X5 z 286-konnym dieslem.

BMW X5 xDrive 30d (2022)

BMW X5 xDrive 30d (2022) (fot. Maciej Rowiński)

Trochę żałuję, że duże i wygodne limuzyny oraz kombi, wypierane przez podniesione, uterenowione odpowiedniki, odchodzą do lamusa. Niby nikomu to nie w smak i internet pełen jest nienawistnych komentarzy wobec SUV-ów, ale z drugiej, ktoś te samochody przecież kupuje. Niemal z każdym rokiem notują one nowe rekordy sprzedaży i regularnie plasują się na pierwszych miejscach w kategorii popularności w gamach modelowych.

W przypadku BMW X5 nie można mówić co prawda, że zastąpił któryś model, ani że jest najczęściej wybieranym autem bawarskiej marki w Polsce (zajął 3. miejsce w 2021 r.). Ale jeśli chodzi o jego klasę, może już pochwalić się przywództwem. Po tygodniu spędzonym z obecną, choć przecież mającą mieć lada moment lifting, generacją, nie dziwię się, że jest tak chętnie wybierany. Mało tego, wyprzedza w rankingu sprzedaży nawet Serię 5.

BMW X5 xDrive 30d (2022)

Czego chcieć więcej?

Chociaż X5 ma już swoje lata, wciąż wygląda świeżo, a pakiet sygnowany działającą na wyobraźnię literką "M" tylko podkręca dobre strony niemałego cielska. W końcu mamy tu do czynienia z autem, które liczy prawie 5 m wzdłuż, ponad 2 m wszerz i blisko 1,75 m wzwyż. A dodatkowo potrafi "stanąć na palcach", jeśli zamówicie pneumatyczne zawieszenie za dodatkowe 6 tys. zł.

Po 4. generacjach X5 wydaje się, że BMW doszło już niemal do perfekcji w dostrajaniu swojego SUV-a. A właściwie SAV-a (Sport Activity Vehicle), bo tak określają go Bawarczycy. Na tle swoich rywali, X5 zdecydowanie gra rolę "tego sportowego". Chociaż masa i gabaryty robią swoje, bawarski SAV sprawia wrażenie bardziej angażującego, sztywniejszego i zwartego, na tle rywali. Oczywiście można też wybrać skrajną wersję.

Jakiś czas temu miałem okazję obcować z topową odmianą wypuszczoną przez M GmbH, która jawnie kpi sobie z praw fizyki. Jeśli jesteście sceptycznie nastawieni do SUV-ów jako takich, ten powinien was przekonać. Ale można i spokojniej. Bez zbędnej "agresji", wulgarności i chęci puszczenia was z torbami od ciągłego tankowania. Wystarczy nowy, 3-litrowy, 6-cylindrowy diesel, który aksamitnie, bez przenoszenia jakichkolwiek drgań do wnętrza, mruczy sobie przed wami i ma tylko nieznacznie mniejszy zapas momentu obrotowego.

Dlaczego nowy? Do niedawna w wersji 30d pod maską pracował 265-konny silnik, ale teraz zastąpił go nie tylko mocniejszy, ale przede wszystkim wyposażony w układ miękkiej hybrydy wariant. I jest to połączenie równie dobre, co hamburger z frytkami. System w trybie żeglowania zrzuci na luz, czy wręcz wyłączy silnik i mogę was zapewnić, że bez rzuceniem okiem na zegary, nie będziecie w stanie wyczuć, kiedy to się w ogóle dzieje. Przy załączaniu silnika nie poczujecie nawet drgnięcia.

BMW X5 xDrive 30d (2022)

286 KM i 650 Nm są idealnym kompromisem, między osiągami a ekonomią. Silnikowi w żadnej sytuacji nie brakuje wigoru do działania. Rzędowa "szóstka" osiąga maksymalny moment już od 1500 obr./min wkręcając się coraz wyżej bez konieczności redukcji. A jeśli potrzebna jest niższe przełożenie, 8-biegowy automat trafnie wyczuje intencje. Nawet decydując się na taką nonszalancję, jak szybkie ruszenie ze świateł – BMW pomoże wam procedurą startu, a pierwsza setka pojawi się na zegarach po 6,1 s.

Zobacz również: Test: Audi Q4 e-tron - przewaga dzięki... przestrzeni?

To jedno z tych aut, w których po przejechaniu kilku km nabierasz ochoty na więcej. Patrzysz na zasięg wskazywany przez komputer i ochota tylko się wzmaga. Bo ponad 1000 km na jednym, 80-litrowym baku dla 3-litrowego diesla nie jest żadnym wyzwaniem, o ile omijacie autostrady. Tam faktycznie daje się już we znaki aerodynamika słonia, a BMW pochłania blisko 10 l/100 km.

BMW X5 xDrive 30d (2022)

Natomiast zwalniając do 120 km/h, komputer wskazuje już 8 l/100 km. Jednak największe wrażenie X5 zrobiło na mnie, gdy jechałem drogą krajową – tu uzyskałem wynik 5,5 l/100 km. Wiem, że niektórym trudno uwierzyć w taką wartość, dlatego poniżej zamieszczam zdjęcie na dowód.

I nagle okazuje się, że myśląc o w grupie aut, którymi chętnie przejechałbyś kraj, kontynent, a może i świat, nie znajduje się tylko wygodne kombi czy okazałe GT. X5, który aksamitnie sunie na pneumatycznym podwoziu, skutecznie odcinając pasażerów od świata zewnętrznego, sprawdzi się w tej roli równie dobrze.

Po przejechaniu 26 km, uzyskałem spalanie na poziomie 5,5 l/100 km. Trasa nie biegła z górki, czego dowodem jest fakt, że samochód "żeglował" tylko przez 200 m. PS. Zdjęcie robione przez pasażera

650-litrowy bagażnik pomieści wszystkie szpargały, opuszczany tył pozwoli wam je łatwiej zapakować, miejsca na tylnej kanapie z pewnością nie zabraknie, a gdy traficie na odległą, dziurawą drogę, albo nabierzecie ochoty poznania miejscowej flory, nie pojawią się obawy o porysowanie podwozia czy pokrzywienie felg.

Tak jak wspomniałem, obecne X5 ma już swoje lata, ale wnętrze, które zresztą bawarski SAV dzieli z większością obecnej gamy modelowej, nie zestarzało się ani trochę. Nie mogę mu praktycznie nic zarzucić – deska rozdzielcza nie emanuje przepychem, system multimedialny nawet nie pomyśli, żeby się zaciąć, a wszystkie funkcje są logicznie porozkładane.

Zaczynając od uporządkowania multimediów i opcji w menu, przez pokrętło iDrive’a, ergonomię obsługi poszczególnych funkcji, aż po dobór materiałów i wykończenie – wszystko jest dokładnie tak, jak tego oczekujesz, wydając 326,5 tys. zł (bo od tylu zaczyna się wersja 30d) albo nieco ponad 460 tys. zł (bo na tyle wyceniony jest testowy egzemplarz). Kwota sama w sobie nie jest mała, ale osoby, które jechały ze mną samochodem, strzelały znacznie wyższymi liczbami.

Ma to swoje usprawiedliwienie. Poza wspomnianym pneumatycznym zawieszeniem znajdziecie tu też wentylowane i ogrzewane fotele (podgrzewane są także podłokietniki), podgrzewane i chłodzone uchwyty na kubki, zamieniające niemalże noc w dzień laserowe reflektory, kryształową gałkę zmiany biegów, świetnej jakości system kamer 360 stopni, 4-strefową, automatyczną klimatyzację, system domykania drzwi czy deskę rozdzielczą w pełni pokrytą skórą.

BMW X5 xDrive 30d (2022)

Wszystkie te opcje nie tylko umilają krótką czy długą podróż, ale też pozwalają się poczuć w pewien sposób wyjątkowo. I na pewno przydadzą się, jeśli faktycznie zdecydujecie się przejechać X5 pół kontynentu.

Moja opinia o BMW X5 xDrive 30d

Filip Buliński

Nie należę do osób, które wolą crossovery i SUV-y od zwykłych odpowiedników, ale patrząc na chłodno, z X5 mógłbym nie wysiadać. Jest dopracowane pod niemal każdym względem – od podwozia, przez wnętrze, aż po silnik. 30d w świetny sposób łączy i tak już imponujące, jak na gabaryty auta osiągi, ze świetnymi wynikami spalania. A jeśli to, wraz z większym bagażnikiem i realną możliwością zjechania z asfaltu was nie przekona, zawsze czeka na was zwykła Seria 5, którą możecie wybrać z tym samym silnikiem. Choć jak widać po rankingach sprzedaży, większość i tak woli SUV-a.

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • Bardzo wygodne, pneumatyczne zawieszenie
  • Bardzo dobra współpraca układu mild-hybrid i diesla
  • Niezmiennie, jedno z najlepszych wnętrz w klasie
  • Świetny, dynamiczny silnik o wysokiej kulturze pracy, który potrafi palić absurdalnie małe ilości paliwa…

Minusy:

  • …ale niekoniecznie przy wyższych prędkościach
  • Krótkie siedzisko tylnej kanapy
  • Wąski otwór półki z indukcyjną ładowarką
BMW X5 xDrive 30d 286 KM 8AT
Pojemność silnika 2993 cm³  
Rodzaj paliwa Olej napędowy  
Skrzynia biegów Automatyczna, 8-biegowa  
Moc maksymalna: 286 KM przy 4000 rpm  
Moment maksymalny: 650 Nm przy 1500–2500 rpm  
Pojemność bagażnika: 650 l  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 6,1 s  
Prędkość maksymalna: 235 km/h -
Zużycie paliwa (miasto): b.d. 8,0 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): b.d. 5,5 l/100 km
Zużycie paliwa (autostrada): b.d. 9,5 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 6,6–8,0 l/100 km 7,6 l/100 km
Ceny:
  Katalogowa  
Model od: 326 500 zł  
Cena egzemplarza: 462 300 zł  

Zobacz pełne dane techniczne na AutoCentrum.pl

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Suzuki Swift Hybrid 1.0: liczy się lekkość Ford Galaxy 2,0 TDCI Titanium - rodzinny, czyli... [test autokult.pl] Škoda Octavia RS 245: hot hatch nie do końca. Po prostu szybka skoda Mercedes Klasy X 250d Power: SUV w segmencie pick-upów? Pierwsza jazda: Opel Mokka e – już ładniej, ale teraz to bym chciał coś większego Pierwsza jazda: Cupra Formentor i Leon wskazują kierunek na przyszłość Krótka Toyota Land Cruiser 150 3.0 D-4D - test Test BMW X4 M Competition: pytania egzystencjonalne Nowy Peugeot 508. Francuzi sprawili, że limuzyna znów jest pożądana Nowy Mini Cooper - test kultowego malucha W poszukiwaniu przestrzeni, komfortu i stylu: porównanie dwóch francuskich minivanów Downsizing à la Ferrari: jak Maranello pogodziło się z turbo… 30 lat temu

Popularne w tym tygodniu:

Pierwsza jazda: Porsche 718 Cayman GT4 RS - zaciera granicę między fascynacją a szaleństwem Test: BMW 545e to rzędowa szóstka pod przykrywką. Tak plug-iny mogą uratować duże silniki Test Audi e-tron S Sportback: 500 niemych koni Test: BMW iX3 LCI pokazało mi, jak dużo może się zmienić. Niekoniecznie w aucie Test wideo: Ferrari 296 GTB to odwrotność tego, co wiedziałem o hybrydach. 830 KM i tylny napęd Test: Lexus ES300h F Sport Edition - sportowy z nazwy, relaksujący na co dzień Offroad Marcina: Suzuki Vitara Hybrid 4WD - czy dorównuje swojemu dziadkowi? Test: Lexus NX450h+ to pierwsza próba w hybrydach plug-in. Wyjątkowo udana Test: Nissan Townstar Tekna - pojawił się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie Offroad Marcina: Suzuki Ignis 4WD w terenie zaskoczyło mnie jak żadne inne auto Pierwsza jazda: Fiat 500X i Tipo Hybrid – krok naprzód, który odczujesz niekoniecznie podczas jazdy Test: Renault Megane E-Tech na trasie, czyli jak naprawdę podróżuje się elektrykiem