Test: Renault Koleos Initiale Paris po liftingu - do doskonałości jeszcze daleka droga

Choć panuje przekonanie, że SUV jest niemal pewnym przepisem na sukces, bez kilku pobocznych aspektów, modelowi może być ciężko się przebić. Tak jest w przypadku Renault Koleosa. Sprawdziłem, czy po liftingu jego sytuacja rynkowa ma szansę na poprawę.

Renault Koleos Initiale Paris (2021)

Renault Koleos Initiale Paris (2021) (fot. Filip Buliński)

Duży SUV oferujący dobre wyposażenie i namiastkę prestiżu w dobrej cenie brzmi jak wymarzony przepis na sukces, prawda? Nie zawsze się to sprawdza. Chociaż Renault Koleos jest już na rynku od jakiegoś czasu, w ostatnich latach jego sprzedaż nieco spadła. Model podzielił nawet los Laguny i został w zeszłym roku wycofany z brytyjskiego rynku.

A przecież patrząc na cenę, spodziewałbym się, że duże renault nie powinno mieć problemów z klientami. W bazowej wersji Zen, zaczynającej się od 132 tys. zł, oferuje m.in. LED-owe reflektory, system wykrywania zmęczenia kierowcy, rozpoznawania znaków drogowych czy kontroli pasa ruchu, 7-calowy ekran multimediów z nawigacją oraz łącznością z Android Auto i Apple Car Play, automatyczną, dwustrefową klimatyzację czy cyfrowe zegary.

Renault Koleos Initiale Paris (2021)

Jest też pośrednia wersja Intense, a pragnących nieco więcej prestiżu przygotowano odmianę Initiale Paris – dokładnie taka przyjechała do testu. Na pierwszy rzut oka robi świetne wrażenie – pikowana skóra, wentylowane i podgrzewane siedzenia, listwy imitujące drewno czy nastrojowe oświetlenie potrafią stworzyć odpowiednią aurę. Niestety dosyć złudną. Rok temu Marcin Łobodziński testował analogiczną wersję przed liftingiem i narzekał na braki zarówno w kwestii wygody jazdy, jak i napędu, które nie dawały spodziewanego wrażenia prestiżu.

I sytuacja wcale się nie poprawiła

Mam nawet wrażenie, że Francuzi przy okazji liftingu po prostu wyszli sobie na dłuższą przerwę na kawę uzupełnioną croissantem, a po powrocie dla niepoznaki uzupełnili samochód o typowe dla operacji odświeżającej elementy, czyli LED-owe reflektory i tylne światła wraz z kilkoma dodatkowymi asystentami jazdy oferowanymi w standardzie. Tymczasem pole do poprawy jest duże.

Renault Koleos Initiale Paris (2021)

Chociaż Koleos wygląda jak mocno napompowany Talisman, który swoją drogą w zeszłym roku także przeszedł modernizację, w SUV-ie nie zastosowano ładniejszego i wygodniejszego panelu sterowania. Rzekomo poprawiono multimedia, jednak miałem wrażenie, że potrzebowały więcej czasu na zastanowienie i zacinały się częściej, niż w testowanym chwilę wcześniej talismanie.

Kolejną rzeczą jest jakość spasowania i wykończenia. Poczucie rzekomego prestiżu zakłócał nie tylko podłokietnik, który trzeszczał na każdej możliwej nierówności, ale też szum z okolic panoramicznego szyberdachu przy autostradowych prędkościach, który utrudniał prowadzenie rozmowy bez podnoszenia głosu. Premiumowe wrażenie psują także przełączniki po lewej stronie kolumny kierownicy, wyglądające jak przejęte wprost z dacii, czy joystick do sterowania głośnością, który od blisko 15 lat się prawie nie zmienił. I chociaż intencje związane ze wstawkami imitującymi drewno były dobre, to wyglądają one jak wpasowane na siłę i bez pomysłu.

Cała nadzieja w napędzie

Krótko po liftingu doszły kolejne zmiany w gamie silnikowej, którą uzupełniono o 160-konnego benzyniaka, dobrze znanego zarówno w Renault, jak i w Mercedesie. Ja jednak miałem do dyspozycji 2-litrowego diesla dCi, który po zmianach wymaganych nowymi normami emisji, stracił odrobinę mocy i generuje teraz 184 KM. Chociaż wartość ta wydaje się wystarczająca, to faktyczne odczucia pozostawiają nieco do życzenia. Z czasem przyspieszenia przekraczającym 10 sekund, renault nie ma się czym chwalić.

Zobacz również: Kia e-Niro - ruszam w poszukiwaniu źródeł energii

Sporo jednak w tym winy przekładni, z którą parowany jest silnik. O ile benzyniak łączony jest z dwusprzęgłowym EDC, tu mamy do czynienia z bezstopniową skrzynią X-Tronic. Zwłoka między wciśnięciem gazu a reakcją silnika jest zdecydowanie za długa, ale dzięki symulowanym przełożeniom, Renault uniknęło charakterystycznego wycia przy przyspieszaniu. Jest to jednak bez wątpienia zestaw dla kierowcy o spokojnym i łagodnym usposobieniu.

Sam silnik nie jest zbyt wyrywny ze świateł, ale elastyczność pozwala na sprawne wyprzedzanie czy płynne dołączenie się do ruchu. 380 Nm dostępnych jest tu bowiem już od 1750 obr./min. Jednostka miała też dziwną przypadłość – od ruszenia do 2,5 tys. obr./min. do wnętrza docierał głośny szum, przypominający pracę wiatraka na pełnych obrotach. Dodam, że było go słychać niezależnie od temperatury zarówno silnika, jak i otoczenia.

W Koleosie możecie mieć napęd na 4 koła, ale tylko pod warunkiem, że weźmiecie wspomnianego diesla. Nadzieję na wykopanie się z zaspy, błota czy pewniejszą jazdę po śniegu potęguje obecność przycisków sterowania napędem. Są 3 tryby – 2WD, 4WD Auto i 4WD Lock.

Chociaż Renault chwali się, że Koleosowi nie brakuje terenowego charakteru, to rzeczywistość szybko weryfikuje "obietnicę"

W pierwszym napędzane są wyłącznie przednie koła, w drugim system sam decyduje, kiedy dołączy tylną oś, a w trzecim napęd jest blokowany. Nie liczcie jednak na więcej niż pokonanie nieco zabłoconej drogi prowadzącej na działkę. Na piaszczystym podłożu renault bardzo szybko się poddało i miało duże trudności w ruszeniu z miejsca

Jak przystało na diesla, Koleos obronił się przynajmniej w kwestii zużycia paliwa. W mieście komputer wskazywał 7,5 l/100 km, podczas gdy na trasie krajowej niewiele zabrakło, by zejść poniżej 5 l/100 km. Przy 140 km/h zużycie wzrośnie do 8 l/100 km, jednak biorąc pod uwagę gabaryty auta, wyniki są na rozsądnym i zadowalającym poziomie.

Zawieszenie w renault jest stosunkowo komfortowe, dopóki nie natraficie na gwałtowne nierówności

Idealny dla rodziny? Tylko częściowo

A skoro o gabarytach mowa, z zewnątrz Koleos wygląda na niezwykle przestronnego i pojemnego. I faktycznie tak jest, o ile skupimy się na przedziale pasażerskim. Tu każdy będzie miał wystarczająco dużo miejsca, schowków nie brakuje, a dla pasażerów z tyłu przewidziano nie tylko osobny nawiew, ale także dwa gniazda USB.

Rodzice docenią także szeroko otwierające się drzwi (pod kątem 90 stopni), ułatwiające nie tylko zainstalowanie fotelika (oczywiście nie zabrakło tu ISOFIX-ów), ale też usadowienie dziecka w nim. Rozczarowanie może przyjść wraz z otwarciem tylnej klapy – bagażnik o pojemności niespełna 500 litrów w SUV-ie tej wielkości nie daje powodu do zachwytu. Większość konkurentów radzi sobie w tej kwestii znacznie lepiej, a wyniki w okolicy 550 czy bliskie 600 litrów nie są rzadkością.

Jedną z zalet, którą broni się Renault, jest wspomniana wcześniej cena. Topowy wariant Initiale Paris zaczyna się od 157 tys. zł, ale do diesla (parowanego tylko z napędem na 4 koła) trzeba dopłacić aż 23 tys. zł. Testowany egzemplarz wyposażony został dodatkowo w panoramiczny szyberdach (4,5 tys. zł) i dodatkowo płatny (3,4 tys. zł) lakier, a jego cena zatrzymała się na niespełna188 tys. zł. Powstaje jednak pytanie, czy nie warto zainwestować nieco więcej w model, który dysponowałby większym bagażnikiem i awaryjnym, trzecim rzędem siedzeń, a przy okazji może pochwalić się lepszym wykończeniem?

Moja opinia o Renault Koleosie po liftingu

Filip Buliński

Dajcie ludziom dużego, dobrze wyposażonego SUV-a w niezłej cenie, a odniesie spektakularny sukces. Renault Koleos jest dobrym przykładem, że niekoniecznie. Od 2 lat jego sprzedaż spada, a tegoroczne wyniki (do listopada sprzedano 17 proc. mniej aut niż w, rzekomo wyjątkowo słabym, 2020 r.) nie wskazują na to, by coś miało się w tej kwestii poprawić. Francuski SUV, mimo liftingu, pozostawia sporo do życzenia, szczególnie w wersji, która ma uchodzić za prestiżową. Sytuacji nie poprawia też ograniczony wybór napędowy i silnikowy. Jednym z nielicznych aspektów, którym Koleos może się wyróżnić, jest stosunkowo przystępna cena.

Ogólna ocena6z 10

Plusy:

  • Bogate wyposażenie
  • Przestronne wnętrze
  • Przystępna cena

Minusy:

  • Słabe, jak na "luksusową" wersję wykończenie
  • Złudne wrażenie prestiżu
  • Słaba dynamika, jak na 184 KM
  • Mimo liftingu wciąż jest dużo rzeczy po poprawy
Renault Koleos Initiale Paris 2.0 dCi 184 KM X-Tronic
Pojemność silnika 1995 cm³  
Rodzaj paliwa Olej napędowy  
Skrzynia biegów Bezstopniowa X-Tronic  
Moc maksymalna: 184 KM przy 3500 rpm  
Moment maksymalny: 380 Nm przy 1750 rpm  
Pojemność bagażnika: 498 l  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 10,2 s  
Prędkość maksymalna: 198 km/h -
Zużycie paliwa (miasto): b.d. 7,5 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): b.d. 5,2 l/100 km
Zużycie paliwa (autostrada): b.d. 8,1 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 6,7–6,9 l/100 km 7,1 l/100 km
Ceny:
  Katalogowa  
Model od: 131 900 zł  
Wersja od: 179 900 zł  
Cena egzemplarza: 187 800 zł  

Zobacz więcej danych technicznych na AutoCentrum.pl

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Test: Renault Trafic SpaceClass vs. Mercedes Klasy V – prestiż prestiżowi nierówny Pierwsza jazda: Volkswagen ID.4 GTX to GTI naszych czasów? Nie do końca, ale i tak jest dobry Pierwsza jazda Audi SQ8 TDI: sprintem przez Pireneje Škoda Octavia Combi RS TDI na torze [pierwsza jazda autokult.pl] Mitsubishi ASX 1.6 MIVEC: przestarzały czy dojrzały? Test Renault Twingo III 0.9 TCe [wideo] Mitsubishi Lancer EVO IV - uliczny wojownik [test autokult.pl] Pierwsza jazda: Porsche Taycan Cross Turismo to czarny sen purystów. Sorry, ono jest genialne Pierwsze jazdy Range Roverem Evoque [pierwsza jazda autokult.pl] Test: Volkswagen Tiguan – hybrydowy koń pociągowy Toyota Yaris Hybrid 100 Dynamic - misja 3,4 [test autokult.pl] Test: Mazda MX-5 RF 100th Anniversary, czyli co wspólnego z Polską ma kultowy roadster z Japonii

Popularne w tym tygodniu:

Test: BMW X5 xDrive 30d - z tym dieslem mógłbym jechać i na koniec świata Test: Peugeot 308 - pokochasz i znienawidzisz Test: Aston Martin DBX to historyczny sukces marki. Brytyjczycy wreszcie mają auto lepsze od Porsche Test: Kia e-Niro - mów o niej: normalny samochód Porównanie: Lamborghini Urus kontra Porsche Cayenne Turbo GT – rodzinne porachunki Test: Volkswagen Caddy PanAmericana – kombivan na pokaz Test: Audi Q4 e-tron - zobacz, dokąd zmierza motoryzacja Test: Smart EQ Fortwo Cabrio, czyli nowoczesny sposób na przestarzały pomysł Test: Mercedes-AMG G63 - gdyby absurd miał koła Test: Mercedes-Benz E 300e po liftingu - dobrze, że w ofercie jest alternatywna hybryda plug-in Test: nowy Peugeot 308 Hybrid 225 - Francuzi wreszcie odrobili lekcje. Przynajmniej w dużej części Test: Nowe Suzuki SX4 S-Cross – dwa punkty widzenia