Ford Puma ST w najdzikszych górach Polski. To nie jest samochód tylko do zabawy

Spotkanie z niewielkim crossoverem o żywiołowym charakterze to dobry pretekst, by udać się w najbardziej dzikie góry kraju. Dla Pumy ST wybrałem "limitowaną" drogę, która prowadzi przez wieś startą z powierzchni ziemi przez dwie wojny światowe i sam środek Magurskiego Parku Narodowego. Trzeba tylko uważać na niedźwiedzie.

Jeśli szukasz spokoju w górach, lepiej nie możesz trafić

Jeśli szukasz spokoju w górach, lepiej nie możesz trafić (Tomasz Budzik)

Ford Puma ST — test długodystansowy

Rzucić wszystko i jechać w Bieszczady? To już od dawna nieaktualne. Nie znajdziesz tam spokoju i samotności. Jeśli szukasz najdzikszych polskich gór, spoglądając na mapę skieruj wzrok bardziej w lewo — na położony przy granicy ze Słowacją teren w przybliżeniu znajdujący się na zachód od Sanoka i na wschód od Grybowa.

Beskid Niski to wciąż mało popularne góry, o których istnieniu wielu turystów odwiedzających zwykle Zakopane czy Szklarską Porębę po prostu nie ma pojęcia. Na całodziennym spacerze szlakiem można tam spotkać ledwie kilka osób, a ślady po żyjących tu niegdyś Łemkach nadają temu miejscu niezwykły charakter. Pojechałem tam Fordem Pumą ST, żeby sprawdzić, czy ten wóz o lekko sportowym zacięciu może być autem rodzinnym.

Zaraz, zaraz. A dlaczego miałby w ogóle aspirować do miana samochodu rodzinnego? Przecież po modelach z ST na klapie bagażnika trzeba spodziewać się przyzwoitej dozy sportowych emocji i nieprzeciętnych możliwości. No cóż, tym razem Ford sięgnął po nazwę sympatycznego coupe z przełomu wieków, by zaprezentować pod nią… crossovera segmentu B. A to typ auta, które chętnie wybierane jest przez rodziny – szczególnie te młode. Amerykanie sami się więc o to prosili.

Szczyty nie mają tu imponujących wysokości, ale klimat jest niepowtarzalny

Aż do Jasła podróż właściwie niczym nie zaskakuje. Potem wjeżdżam na kierującą na południe drogę 992. Szybko zauważam mniejszy ruch. Za Nowym Żmigrodem szosa robi się niemal pusta i po kilku długich prostych przetykanych serpentynami wjeżdżam do Magurskiego Parku Narodowego. W lesie niespełna kilometr dalej natykam się na tablicę "Zwolnij! Rysie!", a dalej na drugą: "Zwolnij! Niedźwiedzie!". Nie ma wątpliwości. To już tu.

Trasa do Krempnej przebiegła szybko i wygodnie. Mimo stosunkowo krótkiej skrzyni biegów (nieco ponad 2 tys. obr./min przy 90 km/h) nie ma na co narzekać. Dźwięk silnika i wydechu zaznacza się w kabinie pasażerskiej, ale nie jest uciążliwy czy niemiły dla ucha. We znaki nie daje się również zawieszenie. To jest oczywiście twardsze niż w zwykłej Pumie, ale Ford osiągnął udany kompromis. Z jednej strony auto daje możliwości, by "nie kłaniać się zakrętom", a z drugiej czyni zadość uniwersalności, czyli cesze najlepszych hot hatchy starej szkoły.

Cerkiew w Kempnej to tylko jedna z perełek regionu zamieszkiwanego niegdyś przez Łemków

"Limitowana" droga

Krempna daje doskonały przedsmak tego, co spotkać można w całym Beskidzie Niskim. Wystarczy odbić na wschód, by 200 metrów od głównego skrzyżowania miejscowości zobaczyć ślad po bytności Łemków — byłą cerkiew Kosmy i Damiana. Imponująca budowla została ukończona w 1782 r. i stanęła na miejscu dawnej świątyni, o której nie wiadomo wiele. Grekokatolicka parafia przestała istnieć w 1946 r., gdy wysiedlono większość Łemków mieszkających w Krempnej. Część z nich powróciło po 1956 r. i budowla wróciła do swojej dawnej funkcji. Śladów skomplikowanej przeszłości tych terenów jest tu znacznie więcej. By się o tym przekonać, trzeba ruszyć dalej na południe. Tyle, że nie każdy może to zrobić.

Zobacz również: ŠKODA ENYAQ IV

W Krempnej droga 992 zakręca ostro na zachód. Na południe od tej miejscowości znajduje się mały zalew, a dalej spory las. Kiedy jednak przybliżymy internetową mapę, dostrzeżemy tam cienkie pasmo drogi. Wyremontowana przed kilkoma laty trasa oferuje piękne widoki i świetną nawierzchnię, ale w czasie wakacji należy otrzymać pozwolenie na wjazd. To załatwia się, wysyłając SMS-a z numerem rejestracyjnym pojazdu w dniu, kiedy zamierzamy przejechać trasę. Na dobę wydaje się do 30 pozwoleń.

Jeśli zdążysz, by zmieścić się w limicie, odpowiedź przyjdzie natychmiast

Ten "limitowany" odcinek drogi liczy ledwie 11,5 km, a ze względu na ostre, "ślepe" zakręty i możliwość napotkania rowerzystów obowiązuje ograniczenie prędkości. Nie jest to doskonałe miejsce na sprawdzenie możliwości pumy. Inżynierowie Forda postawili nie tyle na ostro wyśrubowane parametry, ile na radość z jazdy.

Czuły układ kierowniczy (nieco więcej niż jeden obrót kierownicą do oporu) daje możliwość płynnego pokonywania serpentyn, nie odbierając dobrego czucia jezdni. Trzeba tylko uważać na głębokich koleinach. Wówczas kierownica potrafi wyszarpnąć się z dłoni. Przy złej nawierzchni warto więc trzymać ją dwiema rękami. Na suchym i dobrym asfalcie opcjonalna szpera i świetne opony dają bardzo duży zapas przyczepności.

Choć auto ma "tylko" 200 KM, kierowcy nie będzie niczego brakowało. Przyjemnie działająca skrzynia biegów jest zestopniowana tak, że puma w każdej chwili chętnie przyspiesza, a silnik o pojemności 1,5 l nawet przy niskich obrotach oferuje taki zapas mocy i momentu obrotowego, że nie dojdzie do kompromitującego "zduszenia" motoru przy ruszaniu pod górę. Owszem, jadąc tym autem, trudno oprzeć się wrażeniu, że zawieszenie i układ kierowniczy z łatwością poradziłyby sobie z wyższymi parametrami. Puma ST jest jednak crossoverem o rodzinnym potencjale i usportowionym charakterze. I jako taki absolutnie się broni.

Z łatwością można tam znaleźć świadectwa bogatej historii regionu

Nieistniejąca wieś

Z potwierdzeniem pozwolenia na wjazd w telefonie ruszam na południe. Choć trasy, jak wspomniałem, nie można traktować jako substytutu toru, to i tak warto nią pojechać. Droga z Krępnej prowadzi do jedynego śladu, który pozostał po miejscowości Żydowskie. To budynek gospodarczy wzniesiony na potrzeby założonego tu w latach 50. PGR-u zajmującego się hodowlą owiec. To już jednak koniec historii tej wsi. Zaczęła się ona początkiem XV wieku.

Życie w malowniczo położonej miejscowości przez pięćset lat toczyło się w rytmie narzucanym przez charakterystykę górskiego klimatu tego miejsca. W połowie XIX w. zbudowano tam szkołę. Jak w całym Beskidzie Niskim, grekokatoliccy Łemkowie mieszkali tam obok żydów, a później również wyznawców prawosławia. Wszystko zmieniła I wojna światowa. Przez wieś przetoczył się front walk. W wyniku bitwy pod Gorlicami Żydowskie zostało niemal całkowicie zniszczone, a społeczność miejscowości zmniejszyła się do 380 osób. Miejscowość podniosła się, ale decydujący cios zadała jej II wojna światowa.

Tę drogę szkoda byłoby szybko pokonać

Pechowo dla tego terenu ponownie Beskid Niski stał się teatrem najcięższych walk decydujących o losach regionu. Operacja dukielsko-preszowska, którą we wrześniu i październiku 1944 r. prowadziła radziecka armia, okazała się jednym z najbardziej krwawych działań na polskich ziemiach. W wyniku walk zginęło, zaginęło lub zostało rannych ok. 200 tys. żołnierzy obydwu stron konfliktu. Wieś Żydowskie została najpierw zajęta przez Armię Czerwoną, a potem odbita przez wojska niemieckie. Zabudowania, które nie zostały zniszczone lub spalone w czasie tych działań, rozebrano, by budować umocnienia na froncie.

Po wojnie właściwie nie było do czego wracać. Niektórzy wyjechali w okolice Doniecka. Ci, którzy zamieszkali w okolicznych miejscowościach, z czasem zostali przesiedleni w rejon Tarnopola. Teren przejął powołany w latach 50. PRG. Co ciekawe, w swoim czasie funkcjonował tu nawet zakład karny, a więźniowie pracowali w państwowym gospodarstwie. W latach 90. PGR zlikwidowano, a potem rozebrano pozostałe po nim budynki. Dziś jedynym budynkiem będącym śladem po wsi jest magazyn biomasy. Po dawnych czasach pozostały jeszcze kapliczki i cmentarz.

Samochód z umywalką

Droga przez Żydowskie kończy się w Ożennej. Po drodze mijam imponującą panoramę polskich i słowackich wzniesień Beskidu Niskiego oraz miejsce, w którym kiedyś znajdowała się wieś Ciechania. Jej historia jest w zasadzie odbiciem losów Żydowskiego. Kiedy jest się w tych górach, aż żal nie wyruszyć na szlak. I tu do głosu dochodzi kolejna cecha pumy ST – uniwersalność.

Jeśli po modelu o usportowionym charakterze spodziewacie się małej użyteczności, to w tym przypadku jesteście w błędzie. Przy długości niespełna 4,2 m oraz rozstawie osi na poziomie prawie 2,6 m bagażnik o podstawowej pojemności 420 l nie jest niczym sensacyjnym.

To najbardziej nietuzinkowe rozwiązanie zastosowane w pumie

Nietuzinkowe jest jednak to, jak jest on zorganizowany. Pod podłogą przedziału bagażowego znajduje się kolejna przestrzeń na rzeczy – wciąż nic niezwykłego. Tyle, że w pumie nie jest to płaski przedział na drobne przedmioty, a pełnoprawna, głęboka umywalka, na dnie której znajduje się korek. Po jego wyjęciu widzimy asfalt.

Po co komu takie rozwiązanie? Docenią je zwolennicy aktywnego spędzania czasu. Kochasz chodzić po górach, ale wciąż masz kłopot z tym, co po wędrówce zrobić z ubłoconymi czy zaśnieżonymi butami? Bez problemu umyjesz je w umywalce bagażnika, a po wszystkim możesz spłukać ją wodą. Bez wnoszenia brudu do domu i ryzykowania, że w drodze powrotnej wilgocią nasiąknie dywanik bagażnika. To rozwiązanie docenią też amatorzy kajaków, którzy po spływie muszą radzić sobie z mokrymi butami czy ubraniem. Umywalka przyda się nawet nad morzem, przyjmując w swoją wiele wybaczającą otchłań mokre stroje kąpielowe czy sprzęt sportowy.

Proste i genialne rozwiązanie

ST, czyli rodzinnie?

Dla każdego coś dobrego. Tak najkrócej można nazwać pumę zmodyfikowaną przez Ford Performance. Kierowca otrzyma tu całą gamę pozytywnych wrażeń, żwawy samochód, w którym czujemy się jak dłoń w ulubionej rękawiczce. Choć pod maską drzemie tylko trzycylindrowa jednostka, to w tym modelu nie powoduje ona rozczarowania. Jest zupełnie wystarczająca do auta, które może nie pozwoli na wykręcenie najszybszego czasu na torze, ale swoją reaktywnością, sztywnością i świetnym zestrojeniem mechaniki i elektroniki powoduje uśmiech na twarzy. Zachęca do szybkiej jazdy, bez nadmiernego ingerowania w poczynania kierowcy. Auto jest kumplem, który doceni twoje postępy i poklepie cię po ramieniu, nie zaś gotowym na wszystko zabijaką.

A co dostaną pasażerowie? Na pewno przyzwoity bagażnik z fenomenalną umywalką. Oczywiście można dyskutować nad tym, czy auto o długości 4,2 m można uznać za rodzinne. Wiele zależy tu jednak od potrzeb danej rodziny i jej parametrów. Jak na auto o tych gabarytach miejsca z tyłu jest wystarczająco dużo. Ani silnik, ani układ wydechowy nie tworzą nieprzyjemnej atmosfery. Skrytykować można jakość niektórych materiałów wykończeniowych. Pozytywnie zaś trzeba wypowiedzieć się o spalaniu.

Fotele świetnie trzymają ciało. Po kilku godzinach jazdy udo lewej nogi może jednak odczuć nacisk głębokiego siedziska

Oczywiście w przypadku takich aut górną granicę apetytu jednostki napędowej określa przede wszystkim temperament kierowcy. Przy korzystaniu z pełni możliwości pumy spalanie z łatwością przekracza 10 l/100 km i wciąż szybuje. Jeśli jednak jedziemy tak jak inni uczestnicy ruchu, a do tego staramy się upłynnić jazdę, wynik będzie satysfakcjonujący. 8 l/100 km na autostradzie i 6,2 l/100 km na zwykłych drogach krajowych nie jest rozczarowaniem. Jak cały samochód.

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Pierwsza jazda: Toyota Hilux po liftingu - z większym dieslem i (pseudo)skórą w kabinie Test: Audi V8 z 1991 r. - idealne do szybkiego transportu. Pokazuje siłę quattro Mercedes-Benz CLA 250 4Matic z pakietem AMG - test Test: Hyundai Kona Hybrid – hybryda dla osób, które nie chcą się wyróżniać Dacia Duster 1,5 dCi: ja tu jestem, żeby pracować Mercedes C450 AMG 4Matic (2016) - V6 lepsze od V8? Mercedes C200 CGI (W204) - ewolucja bez rewolucji [test autokult.pl] Jaguar F-Pace SVR: kiedy marzy ci się F-Type, ale potrzebujesz kanapy Fiat Panda Climbing 4x4 1,3 MultiJet [test autokult.pl] Mercedes GLC Coupe wygląda atrakcyjnie, w innych aspektach jest zaledwie poprawny Volkswagen Scirocco - poza szablonem [test autokult.pl] Mercedes-Benz GLE 350 d 4MATIC 9G-Tronic - test, opinia, spalanie, cena

Popularne w tym tygodniu:

Test: BMW M340i xDrive - dżentelmen, który wyznaje stare bawarskie zasady Test: BMW Z4 M40i - sportowe składniki, leniwy charakter Test: Nowa Dacia Jogger - 7 miejsc... LPG... brzmi nieźle? Pierwsza jazda: Toyota Yaris Cross Hybrid - ma ogromne szanse przedrzeć się na segmentowy szczyt Test: Ford Focus Sedan – niechciane dziecko Forda? 40 lat Porsche 944. Zaczęło się od Le Mans, później było jeszcze lepiej Test: Zważyłem Jaguara E-Pace. Nadal jest cięższy, niż się wydaje Test: Ford Puma ST na trasach Rajdu Polski. Chrzest bojowy przed startami w WRC Pierwsza jazda: Peugeot 308 - więcej, lepiej, drożej Test: Hyundai Bayon - i20 w nowych ciuszkach Test: Renault Arkana E-Tech - z każdym kolejnym dniem lepsza Pierwsza jazda: Audi Q4 Sportback e-tron - modniejszy, a wcale nie mniej funkcjonalny