Test: Volkswagen California Beach Camper - kultowy campervan w wersji light

Jak mało potrzeba, by auto stało się udanym i wygodnym kamperem? Jak się okazuje – bardzo niewiele, co potwierdza Volkswagen California w "bazowej" wersji Beach. Co więcej, niemal wszystkie gadżety kempingowe są niemal niezauważalne dla laika.

Volkswagen ma bogate doświadczenia z budowaniem kamperovanów. Najpierw współpracowano z Westfalią, później przeróbki wykonywano samodzielnie.

Volkswagen ma bogate doświadczenia z budowaniem kamperovanów. Najpierw współpracowano z Westfalią, później przeróbki wykonywano samodzielnie. (fot. Mateusz Lubczański)

Volkswagen California Beach Camper — test, opinia

Caravaning przeżywa boom, a Polacy powoli przekonują się – chociaż raczej: muszą się przekonać – do wypoczynku na czterech kołach. Duże kampery sprawdzą się idealnie w takim scenariuszu, ale ich zakup na własną rękę jest co najmniej mało odpowiedzialny finansowo. Z kampera ciężko korzysta się na co dzień — nie wszędzie wjedzie, parkowanie to udręka, spalanie nie należy do najniższych. To wszystko sprawia, że auta z półintegralnymi zabudowami poza sezonem więcej stoją niż jeżdżą.

Przez tydzień byłem karawaningowcem. Popełniłem chyba wszystkie błędy

Nadarzyła się sposobność, by po raz pierwszy w życiu stać się karawaningowcem. Osobą, z której Jeremy Clarkson i Richard Hammond wyśmiewali się w…

Wtedy na scenę wjeżdżają vany pokroju Volkswagena California, który ma coraz więcej konkurentów. Mercedes ma rodzinę Marco Polo, Ford zaatakował rynek Transitem Nugget, a nawet Renault stara się zmieścić łóżko w Traficu. Najbardziej "wypasione" egzemplarze z Wolfsburga (nazwane Ocean) mają szafki na ubranie, lodówkę, kuchnię, zlew, dwa łóżka, zbiornik na czystą wodę i… nie za dużo miejsca, by przewieźć np. szafę czy telewizor poza sezonem. Jest to więc rozwiązanie, na które nie wszyscy sobie mogą pozwolić.

Dlatego warto zwrócić uwagę na wersję Beach, która ma kanapę z tyłu — tak, jak chociażby osobowy Multivan. Cała magia jednak polega na tym, czego nie widać, jak np. jednopalnikowej kuchenki wysuwanej z boku, której obecność zdradza tylko srebrna listwa i wybrzuszenie na kartusze.

Wystarczy rozsunąć markizę, wyjąć składane fotele (z tylnej klapy), stolik (z bocznych drzwi) i już możemy wypoczywać. Kanapę jednym ruchem można złożyć do postaci małego łóżka – najwięcej zajmuje jednak składany materac. Dwuosobowe łóżko znajdziemy po podniesieniu dachu, a dodatkową wygodę zapewni oświetlenie kabiny czy odwracane fotele pierwszego rzędu. Za prywatność odpowiadają wysuwane rolety, np. ze słupków A. Panel nad kierowcą jest odpowiedzialny za na wygodne ustawienie auta w poziomie, regulację świateł w kabinie czy obsługę ogrzewania postojowego.

Zobacz również: Kamper od Volkswagena. Grand California z bliska

Można więc gotować, spać, wypoczywać, a brak zlewu nie daje się we znaki na krótkich postojach. Nieobecność lodówki – zwłaszcza przy szerokiej ofercie turystycznych gadżetów – da się przeboleć. Marcin Łobodziński podczas testu Forda Nuggeta napisał, że tego typu auta są idealne, gdy chcemy dużo jeździć i tylko ew. zatrzymać się na jedną noc w urokliwym miejscu. W tym wypadku trudno się z nim nie zgodzić. Dłuższe postoje w określonej lokalizacji są możliwe tylko przy obecności zaplecza sanitarnego.

Volkswagen California Beach Camper - wnętrze

Kapitański fotel sprawia, że nawet długie podróże nie męczą, choć California nie jest idealna. Dodatkową markizę i podnoszony dach słychać na trasie. Ponad 20-letnia konstrukcja, bo tyle ma platforma pamiętająca jeszcze premierę Transportera T5, jest ciężka, zwłaszcza z napędem na cztery koła. Mając masę wynoszącą ok. 2,5 tony i aerodynamikę kiosku, nietrudno się domyślić, że California szybkim autem nie jest.

Jeśli więc możecie, zdecydujcie się na najmocniejszego diesla, który w miarę radzi sobie z autem, ale i tak manewry wyprzedzania trzeba będzie dokładnie przemyśleć. Dwulitrowa jednostka "wciąga" ok. 9,3 l na drogach ekspresowych, ale już w mieście trzeba liczyć się z wynikiem 12–13 l/100 km. Sprint do setki? Jest to możliwe, ale zajmie ponad 11 sekund. O ile to nie jest jakimś specjalnym problemem, tak trzeba zauważyć, że przekładnia automatyczna ma typową dla nowych volkswagenów manierę trzymania jak najwyższego przełożenia. W teorii miałoby to sens, bo 450 niutonometrów jest dostępnych już od 1400 obrotów. W praktyce czuć, że jednostka się męczy i trzeba jej pomóc przy pomocy łopatki, redukując przełożenie.

Volkswagen California Beach

Wersja Beach, pomimo tego że jest swego rodzaju pierwszym krokiem w świat caravaningu (czy ogólnie wypoczynku za kierownicą), nie ma znaczących braków. W rozplanowaniu schowków czy obsłudze widać, że ten samochód opracowała ekipa, która ma lata doświadczenia w projektowaniu czterech kółek do wypoczynku. Nawet składanie dachu, które wymaga odpowiedniego ułożenia materiału, nie jest specjalnie trudne.

Czas jednak na zimny prysznic, czyli ceny. Wersja Beach Camper, mająca w standardzie jeszcze reflektory halogenowe, ale i namiot na dachu, minikuchnię czy dodatkowy akumulator, kosztuje 174 450 zł bez vat. Nieco drożej wyceniana jest wersja Beach Tour, która rejestrowana jest jako pojazd osobowy (i może mieć rozsuwane drzwi z lewej strony). Co ciekawe, równie interesującą pozycją w tym zakresie cenowym jest Mercedes Marco Polo (choć niestety tylko w konfiguratorze). Ford z kolei, choć podbijający stawkę, ma zabudowę, która odejmuje mu bardzo dużo z codziennej użyteczności. Cóż, coś za coś.

Mateusz Lubczański

Moja opinia o Volkswagenie California Beach

Wersja Beach pokazuje, że zabawa w samochodową turystykę nie wymaga dużych poświęceń względem codziennej użyteczności. Nie mogę jednak pozbyć się wrażenia, że Volkswagen bardzo agresywnie wycenia swoje doświadczenie w budowie kampervanów. Auto jest wygodne, przemyślane i bardzo drogie. Ale jak już się zakochasz w Californii, to z łatwością o tym zapomnisz.

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • Przemyślana ergonomia
  • Wszechstronność auta nawet, jeśli przede wszystkim ma służyć wypoczynkowi

Minusy:

  • Konstrukcja T6.1 liczy już 20 lat, co czuć
  • Nawet najmocniejszy silnik jest zaledwie wystarczający
  • Cena — najwyraźniej marka "California" pozwala Volkswagenowi mocno windować ceny
Volkswagen 6.1 California Beach Camper 204 KM
Pojemność silnika 1968 cm³  
Rodzaj paliwa Olej napędowy  
Skrzynia biegów dwusprzęgłowa, 7-biegowa  
Moc maksymalna: 204 KM przy 3800 rpm  
Moment maksymalny: 450 Nm przy 1400–2250 rpm  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 11,1 s -
Prędkość maksymalna: 199 km/h -
Zużycie paliwa (miasto): 10,6 l/100 km 12,1 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): 8,4 l/100 km 9,3 l/100 km
Zużycie paliwa (autostrada): 8,6 l/100 km 9,9 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 8,4 l/100 km 8,6 l/100 km
Ceny:
Model od (California Beach): 217 612 zł  
Cena egzemplarza: 260 330 zł  

Zobacz pełne dane techniczne Volkswagena Californii na AutoCentrum.pl.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Audi Q5 3,0 TDI S-Tronic quattro - weekend w militarnym klimacie [pierwsza jazda autokult.pl] BYD e6 – nowe pojęcie chińszczyzny [pierwsza jazda autokult.pl] BMW M550d xDrive (2015) - test, opinia, spalanie, cena Ford Tourneo Custom: szukając sportu w samochodzie użytkowym Mercedes-Benz Klasy X - dzień drugi, ekstremalny Škoda Atero, FUNstar i CitiJet - pierwsze jazdy konceptami Zaliczyłem oes w elektrycznej Škodzie Fabii RE-X1. Tak wygląda przyszłość rajdów Nowa Škoda Octavia Scout 2.0 TDI - test Nowy Nissan Note 1,2 Acenta - test Pierwsza jazda: Tesla Model Y to brakujące ogniwo Muska. Skrzydła rozwija w podróży Test: BMW 440i Gran Coupe xDrive ma swoje lata, ale łączy dwa światy jak nic innego Kia Picanto 1.2 X-line: kosztowny indywidualizm

Popularne w tym tygodniu:

Test: Volkswagen ID.3 Pro S - "Don't worry, be happy" Test: Ford Puma ST i Ford Ranger Raptor – łączy je więcej, niż myślisz Test: Hyundai i30 N po liftingu - czy z automatem jest tak samo dobry, jak z ręczną skrzynią? Porównanie: Ford Puma ST vs Kawasaki Ultra LX - półtora litra na dwa sposoby Test: Hyundai i20 N Performance - zadziorny gałgan, który skradł moje serce w kilka chwil BMW i4 M50 – to tego elektryka powinni się obawiać tradycjonaliści Pierwsza jazda: nowy Lexus NX - klienci już rzucili się do salonów Test: Renault Express van 1.3 TCe – dobrze przejął rolę dacii Test: Toyota Yaris Cross - podwoić cenę podstawową, nie jest trudno Test: Peugeot 508 SW 1.6 PureTech 180 - rozsądny zestaw, który właśnie zyskał na atrakcyjności Pierwsza jazda: Honda HR-V e:HEV - hybryda "inna niż wszystkie". Wyróżnia ją nie tylko napęd