Test: BMW M850i Gran Coupe nie jest prawdziwym BMW. Ale pierwsza Seria 8 też nim nie była

Można podać wiele powodów, dla których nowa Seria 8 Gran Coupe jest czymś innym niż pozostałe współczesne modele BMW. Dla odmiany - jest piękna. "Nerki" mają nietypowy kształt. Wprowadza bezprecedensowe rozwiązania. Ale wszystkie z tych cech można przypisać również pierwszej Serii 8. Niewątpliwie pomogły jej one uzyskać status kultowego auta.

BMW M850i Gran Coupe (2021)

BMW M850i Gran Coupe (2021) (fot. Mateusz Raczyński)

BMW M850i xDrive (2021) - test, opinia

Gdyby we wrześniu 1989 roku internet był tak popularny jak dziś, pod zdjęciami zupełnie nowego BMW Serii 8 generacji E31 pojawiłyby się zapewne setki komentarzy. Wiele z nich byłoby zapewne bardzo krytycznych. "Co to ma w ogóle być? Zamiast tradycyjnego coupe w normalnej cenie zrobili jakąś dziwną zabawkę dla bogaczy w cenie Mercedesa 500 SEC. Żadnego silnika R6 i duża waga. Oddajcie nam naszą Serię 6!” – pewnie brzmiałby jeden z nich. "Otwierane światła, elektronicznie sterowana przepustnica… Hehe, ja podziękuję, to już nie BMW" – mógłby głosić kolejny.

Rzeczywiście, Seria 8 generacji E31 z lat 1990–1999 pod wieloma względami była odważna i nietypowa. Była pierwszym w historii modelem tej marki opracowanym nie na deskach kreślarskich, a za pomocą komputerów. Pierwszym, w którym tradycyjną przepustnicę zastąpił moduł elektroniczny i pierwszym, w którym tylne zawieszenie budował układ wielowahaczowy.

BMW M850i Gran Coupe (2021)

Zamiast silników o tradycyjnej dla BMW konfiguracji pojawiły się tu tylko duże V8 i V12. To był ciężki i piekielnie skomplikowany wóz. Z tego powodu zresztą jego ceny dzisiaj nie osiągnęły na rynku wtórnym statusu kolekcjonerskiego. Nie zmienia to jednak faktu, że to model nadal wyjątkowy w historii BMW i przez fanów marki wspominany z sentymentem. Mam przeczucie, że tak samo będzie z nową Serią 8 Gran Coupe.

To już nie jest BMW

W końcu nowy model pod wieloma względami również nie jest tym, do czego przyzwyczaiło nas BMW. M850i uzbrojone jest nie tylko w napęd na cztery koła xDrive, ale i system czterech skrętnych kół. Oprócz tego na liście wyposażenia znajdziemy aktywne stabilizatory, kabinę pełną luksusów oraz różne czujniki i radary służące systemom wspierającym w prowadzeniu. To wszystko może i oddala właściciela od sloganowej "radości z jazdy", ale usprawiedliwia cennik startujący od 590 500 zł. No i wielką wagę auta. Z kierowcą M850i Gran Coupe waży już 2 tony. Tyle, co solidny SUV.

Sam projekt Serii 8 również nie przypomina BMW, nawet tych współczesnych. Nie ma tu w końcu kontrowersyjnego grilla ciągnącego się do samej ziemi, tylko znacznie bardziej eleganckie, mniejsze "nerki" rozciągnięte w poziomie, co zresztą jest miłym (i chyba jedynym) nawiązaniem do imiennika sprzed 30 lat. Gdybym miał obudzić swojego wewnętrznego malkontenta, wytknąłbym jednak, że obecne od dekad wcięcie Hoffmeistera (zadarta ku górze dolna linia bocznych szyb) jest tu zrealizowane bez polotu i na siłę.

BMW M850i Gran Coupe (2021)

Czy ostateczny efekt wygląda jak BMW? Nie jestem przekonany. Ale chyba taki był cel kierującego od kilku lat działem designu Grupy BMW Adriana van Hooydonka, który ostatnio przyznał, że pod jego rządami marka nie wprowadzi do produkcji świetnie przyjętych modeli inspirowanych klasykami z przeszłości, bo woli on tworzyć zupełnie nowy styl tej marki.

Zobacz również: BMW na targach Poznań Motor Show 2018

Niestety, i w tym modelu, podobnie jak choćby w X7 czy Serii 4, ten nowy styl w wielu miejscach schlebia mniej wyrobionym gustom. Takie zagrywki jak niebieskie wstawki w reflektorach laserowych, matowy lakier, dźwignia zmiany biegów z oszlifowanego kryształu czy kolorowe podświetlenie głośników od spodu dają właścicielowi auta pewność, że każdy zauważy, na co wysupłał on dodatkowe kolejno 8800 zł, 19900 zł, 3900 zł i 6200 zł. Ale widać, że zamawiającym Serię 8 takie gadżety się podobają, bo wymienione opcje wybiera w Polsce trzech na czterech z nich.

BMW M850i Gran Coupe (2021)

Niezależnie od takich szczegółów trzeba jednak przyznać, że Seria 8 Gran Coupe wygląda obłędnie. To materiał na ponadczasowego klasyka. Działa na wyobraźnię i sugestywnie obrazuje osiągi potężnego napędu, nawet gdy stoi. Długa maska buduje tutaj proporcje rasowego GT w równej mierze co elegancko zaznaczona, zgrabna trzecia bryła bagażnika.

O ileż milsza oku jest ta linia boczna niż w przypadku tych przerośniętych liftbkacków, którymi konkurencja chce się podłączyć pod modę na czterodrzwiowe coupe. Niewątpliwie dzieło BMW jest jednym z najbardziej udanych pod względem estetycznym projektów w swojej klasie, choć konkurencja w postaci Mercedesa-AMG GT 4-doora czy Porsche Panamery akurat w tej kategorii nie jest jakaś zabójcza.

To nadal jest prawdziwe BMW

Skoro już przy konkurencji jesteśmy, to warto w tym miejscu przypomnieć, że Seria 8 Gran Coupe to według producenta jedyny przypadek w tym segmencie, żeby punktem wyjścia dla tworzenia czterodrzwiowego coupe było rzeczywiście prawdziwe, dwudrzwiowe coupe, a nie jakiś tam zwykły sedan. W ten sposób BMW chce oczywiście wbić szpileczkę Audi i AMG. A7 to w końcu nic innego jak A6 z opadającym tyłem, a nawet AMG GT 4-door nie jest wcale dwudrzwiową wersją AMG GT, tylko zwykłą Klasą E w przebraniu.

BMW M850i Gran Coupe (2021)

BMW nie mówi jednak całej prawdy, bo Seria 8 zaczęła z kolei swoje życie na płycie podłogowej, którą wcześniej opracowano dla Serii 5 i Serii 7. Niesie to za sobą pewne plusy, ale też jasno daje znać, żeby nie oczekiwać po tym modelu emocji z prowadzenia godnych prawdziwego auta sportowego (choć, jak sprawdziłem, M8 Gran Coupe ma parę asów w rękawie). Wyobraźcie sobie trochę twardszą i ostrzej skręcającą, dwudrzwiową wersję Serii 7 i nie będziecie wcale daleko od prawdy.

W przypadku M850i Coupe było to dla mnie trochę rozczarowujące. Ponownie – taki charakter sam w sobie nie jest zły, ale po BMW grającym w lidze dwudrzwiowych aut sportowych oczekiwałbym więcej. M850i Gran Coupe jednak bardzo wiernie przenosi charakter coupe na formę czterodrzwiowego odpowiednika i tworzy auto, które na tle swoich konkurentów (Audi S7, Mercedes-AMG CLS 53) jest już wydarzeniem.

BMW M850i Gran Coupe (2021)

To naprawdę sportowe GT z drugą parą drzwi. Po ich otwarciu zajmuje się za kierownicą niespotykanie niską pozycję. Przyciskiem na przepastnym tunelu środkowym uruchamia się charyzmatyczny, słusznej wielkości silnik V8 o pojemności 4,4 litra. Co prawda już po paru metrach od ruszenia czuć wspomaganie tego całego zastępu systemów, które każą temu wielkiemu autu na zakrętach nieomal obracać się wokół siebie, redukować przechyły i ograniczać uślizg kół.

Ale pod tą warstwą współczesnych rozwiązań nadal można rozpoznać DNA BMW. Mimo napędu na cztery koła tylna oś w każdej chwili może zaskoczyć nieplanowanym uślizgiem, a potężna moc 530 KM może wbić przy przyspieszeniu w fotel. Pierwsze 100 km/h pojawia się na cyfrowym prędkościomierzu już po niecałych 4 sekundach. To już tempo poprzednika w topowej odmianie M, BMW M6 Gran Coupe. Patrząc dwie generacje wstecz, to już wynik Porsche 911 i modeli Ferrari.

BMW M850i Gran Coupe (2021)

Prawda jest jednak taka, że zza kierownicy M850i nie czuć wcale chęci do tego, by korzystać z możliwości tego napędu. Nie ma nawet motywacji, by sięgać po łopatek automatycznej skrzyni biegów, które są zamontowane za kierownicą. Zbyt płynnie i rozpieszczająco ona działa. Lepiej skupić się na przyjemnym pokonywaniu długich kilometrów trasy w komforcie i spokoju. Tu potężne V8 odwdzięczy się bajeczną elastycznością i bardzo przyzwoitą ekonomiką (około 11 l/100 km na trasie).

Wystarczy do tego jeszcze rzut oka na cennik, by utwierdzić się w przekonaniu, że Gran Coupe ma najwięcej sensu ze wszystkich odmian Serii 8. Choć daje "najwięcej auta", jest też najtańsze (o kilkadziesiąt tysięcy złotych tańsze od odmian coupe i kabrio!). Rozwiązuje też problem małej ilości miejsca w kabinie, znany z dwóch pozostałych wariantów.

BMW M850i Gran Coupe (2021)

Podczas gdy w nich w drugim rzędzie jest za mało miejsca nawet do tego, by zmieścić fotelik dla dziecka, tutaj można się rozłożyć na tylnej kanapie jak w prawdziwej limuzynie. No dobrze, jest tu mało miejsca na głowę, a pasażer zajmujący środkowe miejsce musi w dość zawstydzającym geście objąć udami tunel środkowy z nawiewami wycelowanymi wprost pomiędzy jego nogi. Ale jak na auto udające sportowe coupe kompromisy i tak nie są duże.

Z długim bagażnikiem o pojemności 440 litrów, M850i Gran Coupe to piękne, luksusowe i funkcjonalne gran turismo z prawdziwego zdarzenia. Nie jest to może specjalność BMW, ale Seria 8 z roku 1989 również nią nie była. A zobaczcie tylko, jak jest oceniana po latach.

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • Wyróżniające się, wytrawne prowadzenie jak na segment czterodrzwiowych coupe…
  • Najlepszy stosunek ceny do tego, co dostaje się w zamian: więcej auta od serii 8 coupe i kabrio za kilkadziesiąt tysięcy złotych mniej
  • Rasowa, niska pozycja za kierownicą
  • Imponująco elastyczny silnik o dobrej ekonomice i osiągach godnych supersamochodu

Minusy:

  • …ale nie aż tak dobre jak na standardy topowych BMW
  • Pstrokate gadżety nie wszystkim przypadną do gustu
  • Cena, która zbliża BMW do wzbudzających większe pożądanie, bardziej ekskluzywnych marek
BMW M850i xDrive Gran Coupe (2021)
Pojemność silnika 4395 cm³  
Rodzaj paliwa Benzyna  
Moc maksymalna: 530 KM przy 6000 rpm  
Moment maksymalny: 750 Nm przy 1800–4600 obr./min  
Pojemność bagażnika: 440 l  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 3,9 s 3,9 s
Prędkość maksymalna: 250 km/h  
Zużycie paliwa (miasto NEDC): 8,9 l/100 km 15,6 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa NEDC): 6,2 l/100 km 11,2 l/100 km
Zużycie paliwa (średnie WLTP): 14 l/100 km 10,9 l/100 km
Cena:
Model od: 471 600 zł (840d Gran Coupe)  
Prezentowana wersja od: 590 500 zł (M850i xDrive)  
Prezentowany egzemplarz: ok. 720 000 zł  

Zobacz kompletne dane techniczne BMW M850i xDrive w serwisie AutoCentrum.pl

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Gdzie UE popełnia błąd? Krótkie wyjaśnienie z V8 z Lexusa LC500 Jak oszczędna jest hybryda w mieście? Sprawdziłem to na przykładzie Toyoty RAV4 Kia Ceed SW 1,4 T-GDi: kompetentna, lecz pozbawiona charakteru Mercedes-Benz Klasy X - dzień drugi, ekstremalny Test: Toyota Hilux z namiotem jest tańsza niż kamper. Frajdy jest co nie miara Citroën Berlingo Multispace XTR 1.6 HDI 100 - test, opinia, spalanie, cena Mercedes-Benz Klasy X - pójść na łatwiznę z gotowcem? Nie tym razem Renault Espace 1.6 TCe 200 EDC Initiale Paris - test, opinia, spalanie, cena Seat Leon Cupra R: długo na niego czekaliśmy, ale było warto Volvo S40 D2 Kinetic DRIVe - porządek po szwedzku [test autokult.pl] Test Audi TT RS - oglądając konkurencję we wstecznym lusterku Volkswagen Polo R WRC Street - test

Popularne w tym tygodniu:

Test: BMW M850i Gran Coupe nie jest prawdziwym BMW. Ale pierwsza Seria 8 też nim nie była Test: Ford Focus Hybrid 1.0 EcoBoost 155 KM - hybrydyzacja wyszła mu na zdrowie Test: Škoda Octavia Combi RS iV - ekologiczno-sportowy kompromis nie do końca się sprawdził Test: Nissan X-Trail z silnikiem 1,3 l (160 KM) - mały silnik dla mało wymagających Pierwsza jazda: Opel Crossland po liftingu - w cieniu nowej Mokki Test: Peugeot e-2008 GT – angażujący elektryk, który ma ten sam problem co spalinowy odpowiednik Test: Renault Megane E-Tech Plug-in Hybrid - to nie mogło się udać Test: Smart EQ Fortwo – założenia były doskonałe, wykonanie i efekt już nieco gorsze Test: Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI HEV 2WD - świetny wóz ze słabym punktem za 10 tys. zł