Ile kosztowałaby dziś Syrena, Warszawa czy Octavia? Sprawdziłem cennik sprzed 60 lat

Jakiś czas temu pochyliliśmy się nad cenami najpopularniejszych aut sprzed 20 lat, przeliczając ich wartości na dzisiejsze realia. A jak wyglądała sytuacja prawie 60 lat temu? Tu sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, ale można do niej podejść na dwa różne sposoby.

Ile kosztowałaby dziś taka Škoda Octavia? To zależy, jak na to spojrzeć

Ile kosztowałaby dziś taka Škoda Octavia? To zależy, jak na to spojrzeć (fot. Mateusz Lubczański)

Dziś kupno auta wydaje się prostą sprawą. W zależności od preferencji i zasobności portfela idziemy do dealera, wybieramy korzystne dla nas finansowanie i wyjeżdżamy pachnącym świeżością modelem. Przed zmianami ustrojowymi nie było tak łatwo – rzecz jasna rządziły socjalistyczne wyroby, na pojazdy było znacznie więcej chętnych niż samych maszyn wydawanych osobom prywatnym, a używane modele z giełdy często osiągały podobne ceny, co nowe. Żeby kupić auto, nie wystarczyło zresztą rzucić walizki gotówki na stół.

Ile kosztowały samochody 20 lat temu? Wniosek jest niestety smutny

Po raz trzeci wracamy do historii sprzed 20 lat. Przyglądaliśmy się markom, które w tym okresie zniknęły z polskiego rynku, a także porównywałem…

Jeszcze na przełomie lat 50. i 60. jeden samochód osobowy przypadał na 368 Polaków. Dziś statystycznie auto przypada w Polsce na 1,7 osoby. Nieco lepiej wyglądała sprawa, jeśli chodzi o jednoślady, których w tamtych czasach było blisko 5 razy więcej (ok. 622 tys. sztuk) niż aut.

Dzisiejszy rynek daje też ogromne możliwości wyboru. A co było dostępne w 1962 r.? Niewiele. Trafiłem na zdjęcie przedstawiające cennik samochodów i motocykli, które wówczas były dostępne "na rynku". Do najtańszych należała Syrena czy Trabant, a na samym szczycie widniała Warszawa, która była praktycznie tylko w zasięgu "bardziej uprzywilejowanych" czy np. taksówkarzy. Nie mniejszym luksusem była także Škoda Octavia, której dzisiejszy odpowiednik jest jednym z najczęściej wybieranych przez Polaków autem.

Ale jak ich ceny wyglądałyby w dzisiejszych czasach? Można patrzeć na to na 2 różne sposoby. Przy pierwszej, w obliczeniach uwzględniłem wpływ zarówno inflacji, jak i denominacji złotówki z połowy lat 90. Oto jak kształtują się ceny:

Porównanie cen aut na podstawie inflacji i denominacji [zł]

Samochód Cena w 1962 r. Przybliżona wartość w 2020 r.
FSO Syrena 102 72 000 43 200
FSO Warszawa 120 000 72 000
Trabant P50 65 000 39 000
Trabant P50 Kombi 72 000 43 200
Skoda Octavia 95 000 57 000
Skoda Octavia Super 98 500 59 000
Wartburg 311 Standart 95 000 57 000
Wartburg 311 De Luxe 105 000 63 000
Moskwicz 407 115 000 69 000

Jak widać, ceny najmniejszych aut odpowiadają w przybliżeniu kwotom, jakie widnieją w cennikach wielu aut segmentu A. "Luksusowa" Warszawa, kosztowałaby mniej więcej tyle, ile dziś Golf z bazowym wyposażeniem i podstawowym silnikiem. Z kolei Octavię można porównać dzisiaj do przeciętnego wyposażonego auta segmentu B.

Można jeszcze spojrzeć na to w drugi sposób — porównując ceny aut do przeciętnych zarobków. W 1962 r. przeciętne wynagrodzenie netto wynosiło 1680 zł, podczas gdy średnia netto za 2020 r. to ok. 3900 zł. Oznacza to, że 60 lat temu przeciętny pracownik musiałby odłożyć blisko 39 razy swoją pensję, by móc pozwolić sobie na najtańszy wóz w salonie. W poniższej tabeli przedstawiłem, jaki byłby dziś koszt samochodu, gdyby taką samą liczbę przeciętnych wynagrodzeń odkładał współczesny pracownik.

Porównanie cen aut na podstawie średnich zarobków

Samochód Cena w 1962 r. [zł] Krotność średniego miesięcznego wynagrodzenia z 1962 r. Przybliżona wartość w 2020 r. [zł]
FSO Syrena 102 72 000 42,9 167 310
FSO Warszawa 120 000 71,4 278 460
Trabant P50 65 000 38,7 150 930
Trabant P50 Kombi 72 000 42,9 167 310
Skoda Octavia 95 000 56,5 220 350
Skoda Octavia Super 98 500 58,6 228 540
Wartburg 311 Standart 95 000 56,5 220 350
Wartburg 311 De Luxe 105 000 62,5 243 750
Moskwicz 407 115 000 68,5 267 150

Zobacz również: Ford Mustang Mach-E: podróż elektryczną ikoną. Część 2: Manor House

Musicie przyznać, że te wartości dają już nieco inny pogląd na sytuację. Biorąc pod uwagę przeciętne wynagrodzenie, Škoda Octavia kosztowała tyle co dzisiaj Ford Mustang z 5-litrowym V8, topowa Warszawa to równowartość nowego Mercedesa GLE czy Klasy E Cabrio, a na najtańszego Trabanta trzeba było odkładać tyle, ile dziś na Hyundaia i30 N. Oczywiście z tą różnicą, że dziś znacznie prościej nie tylko o sam samochód, ale też korzystne finansowanie.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Historia:

Ekskluzywny anglik, czyli historia marki Bristol [geneza motoryzacji] Ruf CTR2 Sport osiągnął cenę czterech 911 GT3 RS. Po 23 latach to nadal jedno z najszybszych 911 Ostatnie sportowe samochody z wolnossącymi silnikami [cz.1] Kipiał mocą i przerażał dźwiękiem. M156 to jeden z najpotężniejszych wolnossących silników V8 od Mercedesa-AMG 70. rocznica pierwszego odbioru porsche z fabryki w Zuffenhausen. Tradycja, która przetrwała do dziś Nissan Sunny GTi-R – japońska A-grupa bez sukcesów [historia motorsportu] Audi quattro - rajdowy rewolucjonista [część 1] | Historia WRC Historia Mercedesa - część 5 [geneza motoryzacji] BMW M bierze się za kombi. Dotychczasowe modele okazały się klapą A gdyby tak Audi weszło do NASCAR? Nieznana historia 5000 CS "Talladega" Lexus LS 400. "Samochód lepszy od najlepszych na świecie" Kombi, pickup i cabrio w jednym aucie - w Mercedesie wymyślono to ponad 20 lat temu