Dla wielu nabywców auta czeskiej marki to wybór z rozsądku. Wersje L&K chcą być czymś więcej

Dla wielu nabywców auta czeskiej marki to wybór z rozsądku. Wersje L&K chcą być czymś więcej (Tomasz Budzik)

Test: Škoda Kodiaq Laurin&Klement 1,5 TSI 150 KM - luksus na powierzchni skóry

SUV-y są dziś powszechnie pożądane, a luksusowe auto tego typu jest szczytem marzeń wielu kierowców. Škoda przygotowała dla takich klientów model Kodiaq w najbardziej ekskluzywnej wersji. Niestety, auto zrobi większe wrażenie na pasażerach, niż na kierowcy.

Wydanie poprawione

Kodiaq nie jest już nowością w segmencie SUV-ów. Po czterech latach od swojej premiery samochód wciąż jest co najmniej interesujący pod względem prezencji. Nie zachwyca, ale i nie trąci myszką. W przypadku każdego modelu Škody zasadą jest, że dopisek "Laurin&Klement" zwiększa zainteresowanie przechodniów. Jasno wskazuje bowiem na fakt, że właściciel auta nie pożałował dodatkowej kwoty, by lepiej wyposażyć swoje auto i uzyskać w ten sposób czeską wersję samochodowej elegancji.

Z zewnątrz, poza wspomnianymi emblematami, znajdującymi się na przednich błotnikach, a także 19-calowymi felgami o stonowanym wzorze, nic się nie zmieniło. Zupełnie inaczej rzecz ma się z wnętrzem. Przestronny SUV Škody w wersji L&K próbuje się przypodobać tym, którzy od kabiny pasażerskiej wymagają więcej niż tego, by umożliwiała przedostanie się z punktu A do punktu B. Podstawową zmianą jest skórzana tapicerka. Jej jasny odcień rozświetla auto i pozytywnie wpływa na przyjemność z jazdy. Zapunktować potrafią również same fotele. Elektrycznie sterowane, z regulacją podparcia lędźwiowego odcinka kręgosłupa, ogrzewaniem i wentylacją mogą zapewnić wygodne miejsce pracy kierowcy.

Wygoda przede wszystkim

Testowana wersja umożliwiała podróż siedmiu osobom. Pasażerowie, można byłoby powiedzieć środkowej kanapy, mają do dyspozycji sporą ilość miejsca nad głowami. Jeśli jednak chodzi o przestrzeń na kolana, to jest ona zależna od położenia siedziska. W konfiguracji dla pięciu osób pasażerowie z tyłu będą rozkoszowali się sporą dozą wygody. Kiedy z podłogi bagażnika podniesiemy oparcia dwóch dodatkowych foteli, ilość dostępnej dla każdego przestrzeni będzie owocem kompromisu pomiędzy pasażerami. Ci z samego tyłu mają znacznie bliżej do sufitu, więc miejsca te przeznaczone są raczej dla niższych dorosłych bądź dzieci.

Czy reszta kabiny budzi skojarzenia z solidnością aut marki premium? Materiały przyzwoitej jakości są tu dobrze zmontowane, dzięki czemu do uszu kierowcy podczas jazdy nie docierają podejrzane dźwięki. System nawigacji działa gorzej niż podpowiedzi usługi Google, ale sama szybkość działania czy głosowe sterowanie tym podzespołem nie nastręcza kłopotów. Do dyspozycji mamy również elektronicznych asystentów kierowcy. Zaczerpnięte od Volkswagena układy spisują się bardzo dobrze. Wyręczają kierowcę, nie powodując zagrożenia.

Sylwetka auta nie jest może "sportowa", ale za wysoko poprowadzoną linię dachu podziękują pasażerowie dodatkowych miejsc

Czy to już premium?

Przyjemne wnętrze z wygodnymi fotelami i elektroniczni pomocnicy poprawiają komfort jazdy dużym czeskim SUV-em. To, co w kwestiach użytkowych jest atutem modelu, w testowanej wersji staje się jednak jego słabością, która każe zadać pytanie o sens takiego "premium". Chodzi o rozmiar. 4,7 m długości zwiastuje sporą wagę. Czuć ją nie tylko w ostrych zakrętach, ale również podczas nabierania prędkości. W przypadku auta, pod maską którego znalazła się benzynowa jednostka 1,5 l, rezultaty mogą rozmijać się z oczekiwaniami. Auto ze skrzynią DSG pozwala osiągnąć "setkę" po 9,8 s. Z jednej strony nie jest to zły rezultat, z drugiej jednak od samochodu, który próbuje aspirować do miejsca na nieco wyższej półce, oczekiwałbym więcej.

W czasie spokojnej jazdy na drogach krajowych nie występuje żaden problem. Skrzynia stara się o to, by silnik nie osiągał wysokich obrotów, dbając o uszy podróżnych i portfel właściciela. Spalanie spada wówczas poniżej 7 l/100 km. Podróż autostradą obnaża jednak braki tej wersji auta. Przy wyższych prędkościach przyspieszenie wymaga nieco czasu, a manewry trzeba planować z wyprzedzeniem. Na szczęście siedmiobiegowa przekładnia przy prędkości 140 km/h nie pozwala silnikowi osiągać rejestrów wyższych niż 2,6 tys. obr./min. Spalanie wynosi wówczas 8,4 l/100 km.

Zobacz również: Rolls-Royce Phantom Series II - prezentacja

Mniejszy silnik nie ratuje sytuacji. Spalanie w mieście może przekroczyć 11 l/100 km.

Tak naprawdę jednak największym problemem było zachowanie zespołu napędowego w mieście. Przekładnia DSG stara się zaoszczędzić paliwo z taką zaciekłością, że gdy włączamy się do ruchu, niemal natychmiast zmienia bieg na drugi. To powoduje zwłokę w przyspieszaniu, a tętno kierowcy nagle wzrasta. Takiej sytuacji można uniknąć na dwa sposoby. Pierwszym jest wciśnięcie pedału przyspieszenia do oporu. Wówczas wskazówka obrotomierza zbliży się do czerwonego pola, a auto wyskoczy do przodu. Taki styl ruszania nie każdemu jednak przypada do gustu. Drugą metodą jest więc przełączenie skrzyni w położenie "S". Wówczas drugi bieg "wskakuje" odpowiednio później, a kierowca ma odpowiednią skalowalność przyspieszenia. Kłopot jednak w tym, że tryb "S" pozostaje aktywny i zezwala na zmianę biegu na kolejny znacznie później, niż życzylibyśmy sobie tego w codziennej jeździe.

Cena — adekwatna

Czy benzynowy Kodiak L&K z silnikiem 1,5 l to SUV z wyższej półki? Raczej nie. Nawet jeśli w poczuciu klimatu premium nie przeszkadza nam samo logo producenta, to skutecznie zrobi to jednostka napędowa. Ci, którzy od tej wersji czeskich aut oczekują czegoś więcej, powinni zainteresować się inną wersją silnikową – np. dwulitrowym TSI o mocy 190 KM. Dopłacając 18 tys. zł, otrzymamy nie tylko większy silnik, ale też napęd na cztery koła, który zwiększy uniwersalność samochodu.

Dodatkowe miejsca to atut. W takiej konfiguracji podstawowa pojemność bagażnika wynosi 630 l, a po rozłożeniu siedzeń 270 l.

Zakup auta w testowanej konfiguracji nie jest jednak zupełnie pozbawiony sensu. Jeśli nie zależy ci na poczuciu choćby części nimbu marek premium, możesz potraktować wersję Laurin&Klement jako sposób na nabycie dobrze wyposażonego auta. Aktualnie oznacza to wydatek 147 750 zł (cena promocyjna). Oznacza to, że względem podstawowej wersji Ambition trzeba dopłacić 35 350 zł. Za te pieniądze otrzymujemy m.in. nawigację z ekranem o przekątnej 9,2 cala, skórzaną tapicerkę, kamery 360 stopni, adaptacyjny tempomat, funkcję monitorowania martwego pola lusterek, system rozpoznawania znaków drogowych czy LED-owe reflektory.

W aucie, które otrzymałem do testu, dodatkowo trzeba było zapłacić za elektroniczne zegary (1,8 tys. zł), wentylowanie foteli (2,0 tys. zł), trzeci rząd siedzeń (4,0 tys. zł), elektryczne sterowanie foteli (2,1 tys. zł) czy — o dziwo — system bezkluczykowego dostępu do auta (1,2 tys. zł). To wywindowało cenę samochodu (bez promocji) do 179,5 tys. zł. Przy takim nakładzie środków warto już dorzucić do większego silnika.

Tomasz Budzik

Moja opinia:
Niezależnie od tego, czy uwielbiasz SUV-y, czy też w nich nie gustujesz, samochody tego typu powinny z założenia być okazałe i dawać użytkownikom spore możliwości. Czesi modelem Kodiaq – niezależnie od wersji — spełniają drugi z tych warunków, a w odmianie Laurin&Klement starają się zadośćuczynić pierwszemu. Czy skutecznie? Nie aż tak, jak zapewne chcieliby nasi południowi sąsiedzi. Wnętrze auta jest ponadprzeciętnie komfortowe. Problemem jest jednak silnik o mało satysfakcjonującej mocy 150 KM. To sprawia, że na obrazie auta, jako przeznaczonego dla nieco bardziej wymagającego klienta, pojawiają się brzydkie rysy. Chcesz Kodiaqa L&K? Postaw na wersję o większej mocy.

Ogólna ocena7z 10

Plusy:

  • Przyjemne wnętrze wersji L&K z obszytymi skórą fotelami na czele.
  • Możliwość przewiezienia 7 osób.
  • Skuteczne systemy wsparcia kierowcy.
  • Bogate wyposażenie tej wersji auta.

Minusy:

  • Moc mało satysfakcjonująca w relacji do aspiracji wersji.
  • Utrudnione włączanie się do ruchu, gdy skrzynia pracuje w trybie "D".
Škoda Kodiaq Sportline 1.5 TSI 150 KM

Silnik i napęd:

Układ i doładowanie: R4 — doładowany  
Rodzaj paliwa: benzyna  
Objętość skokowa: 1498 cm³  
Moc maksymalna: 150 KM  
Moment maksymalny: 250 Nm od 1500 do 3500 rpm  
Skrzynia biegów: 7-biegowa, DSG  

Osiągi:

Prędkość maksymalna: 198  km/h  
Przyspieszenie 0–100 km/h: 9,8 s
Zużycie paliwa (średnie): 7.6–8.1 l/100 km 8,9 l/100 km

Zapoznaj się z pełnymi danymi technicznymi na Autocentrum.pl

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

VW Arteon R-Line Edition - na bogato! No prawie... Škoda Octavia III 2,0 TDI DSG Elegance [test autokult.pl] Nowy Seat Leon Cupra 280 DSG - test Toyota RAV4 2,0 D AWD Prestige - test Odświeżone Renault Trafic i Master – jeszcze lepiej dostosowane do potrzeb Mercedes-AMG A 35: wygląda jak hot hatch, ale to prawdziwe auto sportowe Nowa Toyota Avensis Touring Sports (2015) 1,6 D-4D & 2,0 D-4D - test, opinia, spalanie, cena Mitsubishi Eclipse Cross 1.5 Turbo 4WD CVT: dość konserwatywnych samochodów! Volkswagen Scirocco 2,0 TSI DSG Shark - ponad przeciętnością [test autokult.pl] Renault Clio Dynamique Energy 0,9 TCe - między modą a sportem [test autokult.pl] Volkswagen Passat po liftingu. Niemcy stawiają na komfort i technologię Carlsson C 63 AMG CK 63 RSR Prototyp (2011) - bliskie spotkanie trzeciego stopnia [pierwsza jazda autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

Test: VW Arteon Shooting Brake - styl nie przyćmił praktyczności. Problemem jest co innego Test: Kia e-Niro – doskonale zwyczajne auto, które w Polsce ma podcięte skrzydła Test: Suzuki Swace – po co walczyć, jeśli można się przyłączyć Test: Toyota GR Yaris - odpowiedzi na 20 pytań, które chcesz zadać Test: Toyota Proace City Verso - współpraca z Francuzami wyszła Japończykom na dobre Porównanie: Lexus ES 300h vs Mercedes-Benz E 300 de - luksus za kropelkę Pierwsza jazda: Audi Q5 po face liftingu – przewidywalny film o przewidywalnym aucie Test: Toyota Land Cruiser – porzuć hybrydę, wybierz terenówkę RAM 1500 z LPG - sprawdzałem dla was dziwne rzeczy Test długodystansowy Nissana Leafa: życie z elektrykiem "na dopłatę" Jaki wpływ na zużycie paliwa mają tryby jazdy w dieslu Volkswagena z DSG? Test: Rolls-Royce Ghost - tym razem nie chciałem prowadzić