Test: Renault Koleos 2.0 dCi Initiale Paris – pozorowany przepych

Renault Koleos zadebiutował w 2017 r. i wciąż nie jest w stanie przebić się przez konkurencję w swojej klasie. Pomimo przyjemnego dla oka wyglądu i niezłej ceny pozostaje rzadko spotykanym na drogach modelem. Sprawdzam, co jest z nim nie tak.

Dostojny, elegancki, stateczny SUV dla osób lubiących trochę więcej stylu i przepychu. Natomiast cena jest zaskakująco niska.

Dostojny, elegancki, stateczny SUV dla osób lubiących trochę więcej stylu i przepychu. Natomiast cena jest zaskakująco niska. (fot. Marcin Łobodziński)

Renault Koleos Blue dCi 190 X-Tronic 4×4 — test, opinia

Pozorowany przepych — to pierwsze skojarzenie z Renault Koleosem w najbogatszej wersji wyposażenia Initiale Paris. To tak, jakby auto tej marki miało być na siłę premium. I wcale dużo mu nie brakuje, ale w każdym obszarze trochę.

Mierzące 4673 mm nadwozie ocieka „chromami”, jest sporo dekoracyjnych wstawek z napisem Initiale Paris, a felgi choć nie robią wrażenia dużych, to jednak mają słuszne 19-cali średnicy i wyglądają elegancko. Szyku nie brakuje także we wnętrzu. Skórzana tapicerka wygląda bardzo dobrze, wnętrze rozjaśnia ogromny szklany dach, a fotele z pikowaną skórą i oryginalnie wyglądającymi zagłówkami zapraszają do środka, obiecując dużo wygody. Niestety obietnice przerosły możliwości.

Dużo tu dekoracji, które po kilku latach jazdy mogą już nie być tak ładne.

Koleos jest elegancki, ale do premium trochę mu brakuje

Pomijając temat marki, ten model nawet w specyfikacji Initiale Paris jest premium najwyżej na pierwszy rzut oka. Chromy są tylko lakierem na plastiku, a liczne wloty i wyloty powietrza najwyżej czarnymi atrapami. Renault starało się ukryć pod francuską skorupą japońskiego Nissana X-Traila i to się udało, ale moim zdaniem znacznie ładniej prezentuje się narysowany w tym samym języku stylistycznym Talisman. Koleos wygląda trochę jak Talisman w wersji SUV, której nie planowano.

Fotele obiecują wiele, dają sporo, ale nie tyle, na ile wyglądają. Masaż jest praktycznie bezużyteczny.

Wnętrze od premiery poprawiło się jakościowo. Nic nie trzeszczy, a większość materiałów jest miękka. Świetnie wyglądające fotele ze skórzaną metką mają ogromny zakres regulacji, wentylację, nawet masaż, ale brakuje kropki nad "i". Wygody, którą obiecują swoim kształtem. Nawet regulacja długości siedziska nie czyni tu cudów. Są wygodne, ale nie tak, jak się prezentują. Oczekiwałem czegoś, na co zwrócę szczególną uwagę. A z takich rzeczy jest tylko zagłówek z podpórkami bocznymi, o który można wygodnie oprzeć głowę w czasie długiej podróży i… zasnąć.

Wygodnie jest z tyłu, nawet bardzo wygodnie, gdzie pasażerowie mogą oglądać metalowe wstawki na zagłówkach przednich foteli, dodających im jeszcze więcej uroku. Koniec końców wcześniej niż później i tak ostatecznie stwierdzimy, że Koleos Initiale Paris to nadal nie audi, nie BMW i nie mercedes.

Detale dają małe smaczki, które sprawiają, że w aucie panuje klimat wyższej klasy

Ta francuska elektronika

Wszystko w tym samochodzie byłoby dobre, może nie rewelacyjne, ale poprawne. Niestety jak zwykle w autach tej marki trochę zawodzi elektronika. Problem w tym, że multimedia Renault nadal żyją własnym życiem. Działają poprawnie częściej niż wcześniej, ale nadal zrywa się łączność ze smartfonem, coś się zawiesi, niekiedy długo uruchamia. Poza tym, menu multimediów to nadal labirynt, do którego trzeba się przyzwyczaić i zajmuje to sporo czasu. Bardzo dobrze oceniam natomiast nagłośnienie.

Multimedia niekiedy zawodzą, a menu jest skomplikowane i mało przejrzyste.

Elektronika również z zakresu systemów bezpieczeństwa bywa niespokojna. Niby wszystko jest na pokładzie, ale adaptacyjny tempomat zachowuje się nerwowo, a asystent pasa ruchu nie każdy pas traktuje jednakowo. I to kolejne powody, dla których choć Renault Koleos sprawia bardzo pozytywne wrażenie, to po chwili czar pryska. A jeszcze nie wspomniałem o jeździe.

2-litrowy diesel niby ma te 190 KM…

…ale zachowuje się tak, jak 2.0 TDI o mocy 150 KM. Moment obrotowy to maksymalne 380 przy 1750 obr./min – niby w porządku, ale przydałoby się trochę więcej. Motor nie ma szczególnie mocnego dołu i nie rwie się do przyspieszania. Zachowuje się łagodnie, rozpędza miarowo, kulturalnie i ma właściwie osiągi – nic ponadto. Przyspieszenie do 100 km/h trwa 10,2 s. Dla porównania Škoda Kodiaq ze 150-konnym dieslem robi to samo w czasie 9,8 s.

Jak na tę moc osiągi są najwyżej przeciętne.

Bez cienia wątpliwości to efekt zastosowania bezstopniowego automatu X-Tronic, który doskonale sprawdza się podczas spokojnych, leniwych podróży, do których Koleos został zaprojektowany. Skrzynia pracuje płynnie i pasuje do diesla, zresztą jak każda bezstopniówka, ale trzeba na nią chwilę zaczekać. Ma wirtualne przełożenia, jest ich 7, ale bez patrzenia na obrotomierz nigdy nie wiadomo, kiedy się zmieniają. Poleciłbym tę wersję wyłącznie osobom o spokojnym stylu jazdy. I tu kolejny raz mamy odpowiedź na pytanie: dlaczego tak mało osób wybiera Koleosa? Po prostu nie jest dla każdego.

Silnik 2.0 dCi okazał się oszczędny. W teście na krajówce wycisnął wynik 4,3 l/100 km. Jest to w dużej mierze zasługą dobrego zestrojenia przekładni, która pozwala silnikowi jechać "dołem" zamiast niepotrzebnie wkręcać go na obroty. Dynamiczna podróż tą samą trasą przyniosła wynik 6,4 l/100, co zasługuje na uznanie. Trochę brakuje natomiast przełożenia na autostradzie. Przy 140 km/h mamy 2400 obrotów na minutę, co przekłada się na spalanie 7,9 l/100 km. Nieźle, ale mogłoby być lepiej (prawdopodobnie), gdyby przekładnia miała większy zakres przełożeń.

Koleosem jeździ się dobrze - nic ponadto

Również układ jezdny nie nastraja do szybkiej jazdy. Auto jest stabilne i nieźle wyważone, ale subiektywnie ociężałe (1840 kg), gumowe i miękkie. Z tą miękkością jest tak, że czuć ją na łukach, ale na niedużych wybojach już niekoniecznie, choć zawieszenie pracuje cicho. Amortyzatory sztywnieją po pewnym ugięciu i nie jest już tak komfortowo, jak można się spodziewać. Szczególnie po baloniastych oponach. Zatem po raz kolejny SUV marki Renault okazuje się poprawny, ale nie spełnia oczekiwań. Mógłby być komfortowy lub sportowy, albo gdzieś pośrodku, a jest nie wiadomo gdzie. Natomiast pochwalić należy wyciszenie, bo to jest bardzo dobre.

Renault jak zwykle wygrywa ceną

Tu należy wam się małe wyjaśnienie. Test, który czytacie, dotyczy samochodu sprzed liftingu, a obecnie (listopad 2020 r.) jest oferowany model poliftowy, ale z takim samym napędem. Specyfikacja Initiale Paris kosztuje więc w najnowszym wydaniu 167 900 zł. Porównajmy ją z ofertami konkurencji w topowych wersjach.

Francuski Peugeot 5008 z silnikiem 2.0 HDI o mocy 180 KM kosztuje 169 200 zł i nie ma napędu na cztery koła. Škoda Kodiaq ze 150-konnym dieslem, automatem i napędem na cztery koła w wersji Laurin&Klement jest wyceniona na 183 350 zł, a z takim samym napędem VW Tiguan Allspace Highline na 173 590 zł. Jakby tego było mało, nawet Ford Kuga Vignale z 2-litrowym dieslem o mocy 190 KM kosztuje odrobinę więcej od Koleosa — 168 680 zł. Ma automat i napęd AWD.

Koleos kładzie rywali na łopatki. Kłopot Renault polega na tym, że nie w każdym segmencie klienci liczą każdy grosz. I chcą mieć wybór w układach napędowych, bo jednym 4×4 jest niezbędne, a innym kompletnie niepotrzebne. Renault choć bije konkurencję ceną, daje niewielki wybór (obecnie tylko 4 warianty), a do tego auto, które prezencję ma lepszą niż jest w rzeczywistości. Klienci nie dają się nabrać na pozorowany przepych.

Ogólna ocena7z 10

Plusy:

  • Przestrzeń wnętrza i bagażnika
  • Wysokiej jakości niektóre materiały
  • Audio
  • Klimat wnętrza zbudowany detalami
  • Oszczędny napęd

Minusy:

  • Niektóre materiały nie pasują do pozostałych
  • Multimedia — komplikacja obsługi i chwiejne działanie
  • Mało dynamiczny napęd
  • Tylko 4 wersje modelu (silnikowe+wyposażenia)
Marcin Łobodziński

Moja opinia o Renault Koleosie:
Jeśli miałbym wskazać największa różnicę pomiędzy Renault Koleosem a technicznie bliźniaczym Nissanem X-Trailem, to ten drugi jest sobą, a Koleos nie jest czymś, czym chciałby być. To poprawny samochód, od którego można oczekiwać czegoś ekstra, ale poza pozorami niczego specjalnego się nie dostaje. Koleos jest autem, które ma wszystko czego się oczekuje, ale nie ma tego czegoś, czego by się chciało.

Renault Koleos Blue dCi 190 X-Tronic 4×4 (2020) - dane techniczne, osiągi

Renault Koleos Blue dCi 190 X-Tronic 4×4 (2020)

Silnik i napęd:

Objętość skokowa: 1995 cm³  
Moc maksymalna: 190 KM przy 3500 rpm  
Moment maksymalny: 380 Nm przy 1750 rpm  
Skrzynia biegów: bezstopniowa, automatyczna  
Napęd: 4×4  
Masy i pojemności:
  Katalogowo:  
Masa własna: 1840 kg  
Ładowność: 469 kg  
Masa przyczepy z hamulce: 2000 kg  
Pojemność bagażnika: 498 l  
Pojemność zbiornika paliwa: 60 l  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 10,2 s  
Prędkość maksymalna: 198 km/h  
Zużycie paliwa (miasto): --- 7,0 l/100 km
Zużycie paliwa (droga krajowa): --- 4,3 l/100 km
Zużycie paliwa (autostrada): --- 7,9 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 7,0 l/100 km 6,6 l/100 km
Cena:
Model od: 127 900 zł  
Wersja testowa od: 167 900 zł  

Szczegółowe dane techniczne znajdziesz na Autocentrum.pl

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Ford Fiesta 1.0 EcoBoost Black Edition - test, opinia, spalanie, cena Ile nowa Octavia czerpie z pierwowzoru? Sprawdziłem to, jeżdżąc jej pierwszą generacją Test: Mazda 3 Sedan – dlaczego japoński kompakt zawsze wywołuje takie poruszenie? Toyota Prius HSD Prestige - zielona strona mocy [test autokult.pl] Test: Opel Insignia Grand Sport 2.0 200 KM 9AT - tradycjonaliści będą zadowoleni Test BMW M5 Competition w warunkach drogowych. Auto imponuje wszechstronnością Ford B-Max 1,4 Duratec Titanium - król miasta [test autokult.pl] Test: Ford Transit Trail 2.0 170 KM - wszechstronny, ale nie do ciężkiego terenu Test: Hyundai i30 N i Toyota Yaris GRMN - czy to już kultowe hot hatche? Audi A4 allroad quattro 2,0 TFSI S-tronic - pośrodku potrzeb [test autokult.pl] Test Škody Kamiq: auto całkowicie nie dla mnie, ale nie zdziwię się, jeśli będzie hitem Toyota RAV4 2,0 D AWD Prestige - test

Popularne w tym tygodniu:

Pierwsza jazda: VW ID.4 to mistrz argumentów. Coraz trudniej nie wybrać elektryka Pierwsza jazda: Dacia Spring ma dwie twarze. Nie kupuj jej, a odkryjesz tę lepszą Test: Lexus LS 500h to odwrotność nowego Mercedesa Klasy S. Dla niektórych to duża zaleta Pierwsza jazda: Škoda Enyaq iV to znak, że koniec świata jest bliski. Po nim przyjdzie inny, lepszy Test: Dacia Sandero TCe 100 LPG - przy cenie ok. 50 tys. zł jest nie do pobicia Test wideo: Škoda Enyaq iV – elektryk na miarę polskich możliwości? Vlog: Sprawdzam, co kryje się za drzwiami Rolls-Royce'a Ghost EWB za blisko 3 mln zł Pierwsza jazda: Ford Kuga FHEV AWD - nowy gracz, który może zmienić rozkład sił wśród hybrydowych SUV-ów Test: Peugeot 3008 1.2 PureTech - dobrze, że zmiany nie poszły zbyt daleko Test wideo: Citroën ë-C4 - wreszcie jest bez sensu! Test: BMW 330e Touring xDrive – świetna hybryda, ale niekoniecznie świetne BMW Test: Hyundai Kona po liftingu. "Pierwsze wrażenie? Jak nie w hyundaiu"