7 sposobów na ulepszenie sprawnego auta. Odmłodzisz je i będzie jeździć przyjemniej

Krótki okres po zakupie samochodu używanego to dobry moment na tzw. inwestycje w auto. Zwykle robimy większy serwis, sprawdzamy samochód dokładniej niż przed zakupem, a nawet zlecamy poprawki blacharskie dla samej estetyki. Ja proponuję zrobić przynajmniej jedną z siedmiu dobrych rzeczy, które poprawią wasz samochód bez istotnej zmiany jego konstrukcji.

Każde auto da się trochę poprawić, unowocześnić, wymieniając kilka części.

Każde auto da się trochę poprawić, unowocześnić, wymieniając kilka części. (fot. Marcin Łobodziński)

Poniżej przedstawiam pewne "naprawy", które zwykle nie są niewymagane. Są to czynności, które mogą poprawić wasze auto, a nie je naprawić. Dzięki temu przywrócicie mu dawny blask, prowadzenie stanie się lepsze, a samochód mechanicznie "odmłodnieje" o kilka, a nawet kilkanaście lat.

Przednie światła – dla bezpieczeństwa, ale i komfortu

Kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa jazdy mają przednie światła, szczególne w okresie jesienno-zimowym. Po zakupie samochodu warto je dobrze obejrzeć i sprawdzić, czy nie da się ich poprawić. W starszych autach na pewno.

Lampy po polerce odzyskają dawny blask i dadzą lepsze światło

Warto zacząć od oględzin reflektora – czy żarówka ma właściwe mocowanie (może być uszkodzone) i czy sama lampa dobrze trzyma się nadwozia. Jeśli to jest w porządku, a odbłyśniki nie są wypalone, warto rozważyć polerowanie kloszy. Pod warunkiem, że są plastikowe.

Operacja polerowania lamp trwa najwyżej godzinę, nie trzeba zaawansowanych narzędzi, a efekt jest bardzo dobry. Zarówno wizualny (auto wygląda lepiej) jak i ten, na którym powinno wam zależeć najbardziej – reflektor świeci lepiej. Jeśli zabierzecie się za to sami, koszty są znikome. Nie mając niczego poza maszyną polerską lub wiertarką, zapłacicie ok. 50–60 zł.

Drugą rzeczą, jaką można zrobić, jest wymiana żarówek na lepsze. Są produkty, które dają mocniejsze światło bez zmiany mocy żarówki. Przy wyborze odpowiednich żarówek należy trzymać się przepisów, czyli homologacji. Można kosztem ok. 40–100 zł (w zależności od typu żarówki) zauważalnie rozjaśnić drogę przed autem.

Trzecim poziomem może być wymiana reflektora lub obu. To też wbrew pozorom może mieć sens i nie być szczególnie kosztowne. W znakomitej większości przypadków, jeśli nie zrobicie tego zaraz po zakupie samochodu, to prawdopodobnie nie zrobicie tego nigdy. Kiedy reflektor warto wymienić?

Na pewno wtedy, kiedy ma wypalone odbłyśniki lub zniszczone mocowanie żarówki. Jeśli pękną mocowania do nadwozia i macie wszystkie elementy, można to skleić. Ale nie zawsze się da. Wówczas warto wymienić lampę. I tu można spróbować zrobić coś więcej – dokupić zestaw reflektorów ksenonowych. Jest to modyfikacja dopuszczalna pod warunkiem, że lampy są oryginalne (używane lub nowe z homologacją). Oczywiście jest to większy wydatek – od ok. 500 zł w górę, ale warto.

Zobacz również: Najczęstsze błędy popełniane przez kierowców

Lampy tylne – dla was nieistotne, ale dla innych bardzo

Wiem, że zazwyczaj to dla was bez znaczenia, czy z tyłu cokolwiek się świeci, a jeśli świeci, to czy cokolwiek widać. Wiem, bo bardzo dużo jeżdżę po polskich drogach. Natomiast karygodne jest to, że niektóre lampy świecą tak, jakby ktoś wrzucił w nie ledwie tlącą się zapałkę i przechodzą badanie techniczne.

Szczególnie w starych samochodach warto przyjrzeć się tylnym światłom. Wszystkim.

Ma to ogromny wpływ na bezpieczeństwo podczas jazdy w trudnych warunkach, szczególnie drogami szybkiego ruchu. Niewidoczny w śnieżycy czy gęstym deszczu pojazd jadący wyraźnie wolniej może być uderzony w tył, co ostatecznie może skutkować karambolem.

Niekiedy w pojazdach są montowane przyciemnione lampy lub akcesoryjne bez homologacji. Jeśli dojdzie do wypadku z poważnymi skutkami i ktoś dopatrzy się takich świateł, możecie zostać oskarżeni o spowodowanie zdarzenia. To nie żarty!

Dlatego jeśli macie stary samochód, sprawdźcie, czy światła z tyłu faktycznie świecą jak należy, czy nie są przyciemnione lub nie są fantazją małoletniego tuningowca. Jeśli tak, warto je wymienić. Nawet nowe nie muszą być drogie (ok. 100–250 zł za sztukę).

Zmiana opon i kół – dobra okazja dla całorocznych

Jest wiele powodów chęci zmiany kół w zakupionym samochodzie. Alufelgi mogą być krzywe lub brzydkie, może auto ma stalówki, które nie robią dobrego efektu, a może wolicie precyzyjniejsze prowadzenie i chcecie jeździć na oponach o niższym profilu? Każdy z tych powodów jest dobry, ale najlepszym jest chęć zmiany opon na nowe. A co więcej, to dobra okazja na zmianę na całoroczne.

Po zakupie auta chcecie zmienić koła na większe? Może warto pomyśleć nad ogumieniem całorocznym?

Zmiana opon na całoroczne często napotyka pewne przeszkody. A to że są zimówki, a to letnie są jeszcze w niezłym stanie i szkoda je wyrzucać… takie tłumaczenia mają sens. Ale kiedy kupicie używane auto, a macie tylko jeden komplet opon, to może być ten moment. Używane opony, nawet wraz z felgami dość łatwo sprzedacie póki są dobre, a przy tym możecie kupić używane felgi aluminiowe, o nieco większym rozmiarze i nowe opony.

Taka zmiana, jeśli felgi i opony mają homologowany rozmiar, jest nie tylko w pełni zgodna z prawem, ale także może znacząco zmienić zachowanie auta. Nie musi to być zawsze zmiana obręczy na większe. Jeśli bardziej zależy wam na komforcie, zmieńcie na mniejsze. Natomiast dobrej klasy opony całoroczne wyeliminują problem sezonowej wymiany ogumienia, a przy tym zawsze będziecie mieli takie, jak trzeba.

Koszt takiej zamiany jest uzależniony od tego, czy chcecie wymienić tylko opony, czy również felgi oraz ile będą takie opony i felgi kosztować, a także za ile sprzedacie te, które wymieniacie. Komplet dobrych opon do przeciętnego auta to koszt rzędu 1200–1500 zł. Felgi używane kosztują podobnie pod warunkiem, że nie wymagają regeneracji lub napraw.

Nowe gumy lub poliuretany – by auto prowadziło się jak nowe

Dotyczy to w szczególności aut sprowadzonych, w których "nic nie stuka, nic nie puka". Faktycznie jazda po dobrych zachodnich drogach sprawia, że stuki zawieszenia pojawiają się dość rzadko, ale nie zmienia to też faktu, że elementy gumowe się starzeją i parcieją. W wielu samochodach 20-letnich, a nawet starszych, niektóre tzw. silentblocki są jeszcze oryginalne. Spękane, sztywne, kruszą się. Natomiast są też auta, w których elementy gumowe są już zużyte, ale stukania nie słychać. Niestety samochód prowadzi się jakoś tak… gumowo.

W starych samochodach wiele elementów gumowych warto wymienić, a niektóre na poliuretany

Jak sprawić, by auto odzyskało właściwości jezdne nowego? Pewnych rzeczy zrobić się nie da – np. przywrócić sztywność nadwozia. Natomiast to, co można zrobić nawet w sprawnym zawieszeniu, to wymienić wszystkie elementy gumowe, których z reguły się nie wymienia. O ile bowiem gumy w wahaczach czy stabilizatorach co kilka lat auto dostaje nowe, to w dużych wahaczach prowadzących czy na belce skrętnej już rzadziej. Idealnie jest wymienić po prostu każdy element gumowy, co może kosztować nawet ponad 2000 zł, ale wówczas w zawieszeniu zadzieją się "cuda".

Auto będzie się prowadzić jeszcze lepiej, kiedy kupicie zestaw tulei poliuretanowych zamiast gumowych. Wbrew pozorom nie musi to przynieść efektu jazdy samochodem wyścigowym i nie musi być zbyt sztywno. Wymiana tylko niektórych elementów na poliuretan sprawi, że samochód będzie prowadził się pewnie, szybko reagował na skręt, ale komfort pozostanie na podobnym poziomie.

Amortyzatory to podstawa – warto zmienić na gazowe

Choć amortyzatory zawieszenia mają dużą trwałość i w praktyce nadają się do wymiany wtedy, kiedy zacznie wyciekać z nich olej, to jeśli zależy wam na dobrych właściwościach jezdnych, warto rozważyć ich wymianę. Często nie wiemy, czy w samochodzie pracują markowe, dobre amortyzatory, czy też produkt niskiej jakości, który z dobrym tłumieniem ma niewiele wspólnego. Jest jedna rzecz – wiele starych aut ma amortyzatory olejowe, których charakterystyka może wam nawet odpowiadać, ale po zmianie na gazowe dostaniecie "nowy samochód".

W nowoczesnych autach zawsze są amortyzatory gazowe, ale w starszych bardzo często olejowe, które warto zmienić nawet jeśli są sprawne.

Od tego należałoby zacząć. Amortyzatory olejowe mają to do siebie, że są tanie (nawet poniżej 100 zł za sztukę), dają sporo komfortu i nie są zbyt bezpieczne. Ich główną zaletą jest wytrzymałość. Dlatego często w samochodach z lat 80. i 90. montowane są olejowe. Dotyczy to szczególnie SUV-ów i aut terenowych. Zmiana na gazowe spowoduje, że samochód stanie się odczuwalnie sztywniejszy, ale też lepiej będzie tłumił nierówności. Może się okazać, że poprawi się prowadzenie na nierównych drogach.

Drugim poziomem poprawy auta w tym obszarze jest wymiana amortyzatorów na lepsze. Nie ma wątpliwości co do tego, że chiński produkt za 120 zł nie będzie pracował tak, jak uznanej firmy za 280 zł.

Trzecim i najwyższym poziomem poprawy auta jest oczywiście wymiana amortyzatorów na sportowe. I tu trzeba być bardzo ostrożnym. Jeśli planujecie taką zamianę dla poprawy prowadzenia, ale nie chcecie rezygnować z resztek komfortu, musicie kupić amortyzator do pracy z oryginalną sprężyną, a jeszcze lepiej z możliwością wstępnej regulacji siły tłumienia (u producenta). Są firmy, w których zamówicie amortyzatory z odpowiednią siłą tłumienia dobraną przez specjalistów, a w razie potrzeby będziecie mogli ją zmienić wysyłając amortyzatory do korekty.

Hamulce — zestaw dobrej klasy do użytku codziennego

Dobre hamulce, szczególnie w ciężkich lub szybkich samochodach z systemem ABS, to podstawa bezpieczeństwa. Niestety wymiana na marnej jakości produkty kończy się wykrzywieniem tarcz lub ich przegrzaniem przy pierwszym mocnym hamowaniu. Hamowaniu z kiepskim efektem. Jeśli kupiliście samochód i macie wątpliwości co do hamulców, warto wymienić cały zestaw na przystosowany do waszego stylu jazdy, nawet jeśli są sprawne.

Dobre hamulce zawsze w cenie. Zwłaszcza w sytuacji awaryjnej. Warto pomyśleć o markowych, dobrej klasy częściach zanim zaczniecie rozważać przełożenie większych, z innego modelu.

Dziś wybór nawet samych zamienników jest tak duży, że możecie kupić hamulce o wysokiej trwałości, jeśli jeździcie stosunkowo łagodnie, ale też o dużej skuteczności i odporności na przegrzanie, jeśli jeździcie w górach lub lubicie mocniej wcisnąć gaz. Takie hamulce polecam też kierowcom SUV-ów o stosunkowo dużej mocy. Te auta rozpędzają się szybko, ale często hamują słabo, zwłaszcza z dużych autostradowych prędkości.

Są firmy specjalizujące się w sprzedaży hamulców i warto zajrzeć do ich ofert. Do popularnych modeli proponują po kilka rodzajów tarcz hamulcowych i klocków, za które zapłacicie ok. 800 zł. Wraz ze specjalistą, któremu powiecie o swoich preferencjach i oczekiwaniach, możecie wybrać zestaw najbardziej wam odpowiadający. A na koniec wymieńcie płyn hamulcowy. I wtedy możecie mieć nawet lepsze hamulce niż oryginalne.

Wizyta w ASO — aktualizacja oprogramowania i akcje serwisowe

Teoretycznie sterownik silnika ma odpowiedni program, a pewne parametry zmieniają się wraz z zużyciem niektórych elementów. Jednak w wielu typach silnika producent opracował aktualizacje, które poprawiają np. zużycie paliwa, osiągi, a nawet mogą mieć wpływ na trwałość niektórych elementów silnika. Dotyczy to w szczególności diesli, choć nierzadko także benzynowych. I wcale nie dotyczy tylko tych najmłodszych samochodów. Pewne poprawki są nawet konieczne, by silnik pracował z pełną sprawnością.

W silnikach Diesla lub bardziej skomplikowanych benzyniakach warto aktualizować oprogramowanie sterownika.

Niestety aktualizację oprogramowania można zrobić wyłącznie wtedy, kiedy auto zostanie podłączone do komputera diagnostycznego i to nierzadko tylko w ASO. Starsze auta do ASO nie trafiają, a do komputera podłączane są tylko w razie usterki lub tylko w celu usunięcia błędu ze sterownika.

Po zakupie samochodu warto udać się choćby ten jeden raz do ASO w dwóch celach: zrobić aktualizację wszystkiego, co się da i sprawdzić, czy auto nie jest objęte akcją serwisową. Wbrew pozorom wiele marek prowadzi takie akcje, ale tylko dla klientów ASO lub tych, którzy o nich wiedzą. Jeśli usterka czy wadliwy element nie mają wpływu na bezpieczeństwo, to producent nie musi zawiadamiać o tym klienta. Sam kiedyś pojechałem do ASO i dostałem dwie nowe części. Bezpłatnie. W ramach akcji serwisowej sprzed… kilkunastu lat!

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Poradniki i mechanika:

Wymiana licznika w aucie – kiedy można, trzeba, a kiedy nie wolno tego robić? Nowy sposób na wyłudzenie pieniędzy od kierowców. Kłódka na klamkę Karty paliwowe w firmie - podstawowe informacje Które opony najlepsze, gdy jest nieco powyżej zera? Odpowiedź nie jest oczywista Jakie dokumenty musi mieć kierowca? "1000 KM to tylko liczba. Liczy się coś innego". Emanuele Carando zdradza sekrety Ferrari SF90 Spider Uruchamianie zimnego silnika. Nagrzewanie auta jest błędem Tramwaj i samochód na skrzyżowaniu. Który pojazd ma pierwszeństwo? Opony całoroczne to w praktyce opony na jesień. Pozwalają zapomnieć o kilku problemach Sprzęgło elektromagnetyczne i hydrokinetyczne Co to jest moc silnika? Aluminiowe czy stalowe - jakie felgi lepsze na zimę?

Popularne w tym tygodniu:

Rozszyfruj oznaczenia opon. Dowiesz się z nich więcej, niż może się wydawać 9 najgorszych rzeczy, jakie możesz zrobić z autem w czasie mrozu Nie mógł zatankować paliwa. Przyczyna zdziwiła nawet mechanika Tuning nie zawsze jest zgodny z prawem. Przez niewiedzę można mieć poważne kłopoty Jak dbać o diesla, żeby przejechać bezawaryjnie więcej niż 300 tys. km? Tym lubią chwalić się sprzedawcy. Uważaj, łatwo wpaść w pułapkę Odmowa przyjęcia mandatu a jego zaskarżenie. Są duże różnice Jak przygotować auto na mróz? Warto pamiętać o kilku kwestiach Domowe sposoby na odmrażanie szyb. Woda jednym z najgorszych? Skrobaczka mosiężna czy plastikowa? Sprawdziłem, która będzie lepszym wyborem Brexit a polskie prawo jazdy. Co w razie kontroli na Wyspach? Większe spalanie zimą. ADAC wskazuje, ile kosztuje ogrzewanie szyb i foteli