Weź udział w badaniu preferencji polskich kierowców

Test: Volkswagen T-Roc R - najbliżej klasycznego GTI, jak się da

Sportowy SUV – dla wielu oksymoron, ale dla tych bardziej świadomych – obietnica najbardziej praktycznych koni mechanicznych, jakie można sobie wyobrazić. Czy w takim razie Volkswagen T-Roc R jest zabójcą teoretycznie mniej sensownego Golfa R?

Volkswagen T-Roc R

Volkswagen T-Roc R (fot. Mariusz Zmysłowski)

Volkswagen T-Roc R — test

Wbrew pozorom Golf R i T-Roc R to nie są to porównywalne rozmiarowo samochody. Zatem jeśli marzy ci się superszybki tatowóz w postaci Golfa Varianta R, to od razu uprzedzam – T-Roc to nie te przestrzenie. VAG od długiego czasu specjalizuje się w genialnym rozdzielaniu swoich niby-podobnych samochodów różnych marek tak, żeby nic nie było takie samo i nie stanowiło przypadkiem identycznej, tańszej alternatywy.

Volkswagen Golf R DSG — test, opinia, spalanie, cena

Mogłoby się wydawać, że hierarchia w rodzinie Golfa jest jasna. Na dole mamy wszystkie zwykłe wersje. Później jest ostre GTI. Na szczycie mamy Golfa…

I tak T-Roc jest nieco mniejszy w środku, ale tam, gdzie praktyczność od wewnątrz jest słabsza od kompaktowego Golfa, lepiej wypada trochę podwyższone nadwozie. T-Roc to mały SUV, dzięki czemu, nawet w usportowionej wersji, nie boi się śpiących policjantów, krawężników (no, tutaj felgi jednak trochę się boją), nieutwardzonych dróg. I w tym miejscu dochodzimy do przewrotnego stwierdzenia: moim zdaniem T-Roc R jest lepszym GTI niż wiele współczesnych hot hatchy.

Tak nie można! Co pan mówi?

GTI, z których potem wyrosły hot hatche, z założenia miały być samochodami niekoniecznie krzykliwymi, ale w miarę łatwymi w użytkowaniu na co dzień i dającymi mnóstwo frajdy z jazdy. To, co wyrosło z nich teraz, to z jednej strony naturalny owoc ich ewolucji, ale jednocześnie karykatura, która zapomina, czym właściwie taki samochód powinien być. Gigantyczne moce, mocno obniżone zawieszenia, karbonowe spojlery, kubełkowe fotele i złote karty kredytowe, żeby za to wszystko zapłacić. To wszystko nie tak.

Uważam, że hardkorowe kompakty są świetne i bez wątpienia są genialnymi zabawkami, ale gdzieś po drodze totalnie wymarły te prawdziwe GTI, które były szybkie, ale jednocześnie były praktyczne. Nie trzeba było się zastanawiać, czy zjazd z tego krawężnika nie będzie nas kosztował kilka tysięcy złotych za urwanie karbonowego "splitera".

Gdzie te 300 KM i wydech Akrapovica? Wszystko chował tryb sportowy.

I oto jest rozwiązanie tych problemów pierwszego świata: sportowy SUV, Volkswagen T-Roc R. Jazda tym samochodem początkowo była dla mnie zaskakująco… rozczarowująca. Nie było tego dynamitu, którego spodziewałem się po 300 KM i wydechu podpisanym przez Akrapovica. Z drugiej strony to cywilizowane oblicze SUV-a VW odpowiadało mi w codziennym użytkowaniu. Po prostu przemieszczałem się z punktu A do B. 2-litrowy motor trochę burczał sobie pod nosem, ale nie było w tym wszystkim niczego, co angażowałoby mnie bardziej, niż bym tego potrzebował.

Zobacz również: Nowy Ford Focus RS (2016) - test

Po paru dniach w końcu miałem chwilę, żeby rzeczywiście nacieszyć się tym, że w nazwie obok T-Roc stoi tutaj literka R. Przełączenie samochodu w tryb sportowy okazało się podpaleniem lontu tego wcześniej nieodnalezionego dynamitu.

Dopiero teraz dostałem to, czego wcześniej nie potrzebowałem, a spodziewałem się, że gdzieś tu musi być schowane. Silnik i skrzynia stanęły na baczność, gotowe, żeby strzelać z wydechu i kopać w plecy.

Napęd T-Roca bardzo dobrze radzi sobie z rozdysponowaniem mocy na koła, chociaż jest jej tutaj pozornie nadmiar: 300 KM. Do tego maksymalny moment 400 Nm dostępny jest już od 2000 obr./min. Skrzynia, gdy nie pracuje już w trybie normal, wreszcie żwawo reaguje na ruchy prawej stopy. Redukuje szybko, a silnik równie szybko daje z siebie wszystko.

Co istotne, wszystko to odbywa się w agresywnym akompaniamencie układu wydechowego. Ten podobno jest wspomagany przez głośniki, ale, prawdę mówiąc, gdybym o tym wcześniej nie wiedział, raczej nie zwróciłbym na to uwagi. Tak długo, jak zadowala cię to, że ty słyszysz przyjemne brzmienie, jest to ok. Jeśli jednak marzysz o tym, żeby całe osiedle wiedziało, że wielce hardkorowy właściciel granatowego T-Roca już wrócił do domu po nocnej wycieczce na miasto, to może być trochę za mało.

Cały obraz T-Roca R jako doskonałego, praktycznego sportowca na co dzień, składa się w całość, jeśli dołożymy do tego wygodną, chociaż minimalnie za wysoką pozycję kierowcy i dobrze leżącą w rękach kierownicę. Sam układ kierowniczy jest dość bezpośredni, ale raczej w kategorii miękkich, nieco sztucznych aut współczesnych. Jeśli przesiądziecie się tutaj z czegokolwiek o sportowym charakterze, co ma więcej niż 10 lat, zrozumiecie, że po drodze zginęło coś nieuchwytnego, trudnego do opisania, czego nie załatwi się tylko większą sztywnością wspomagania.

Jedyny poważny zarzut, jaki mam do T-Roca, to jakość użytych w nim materiałów. To auto za około 200 tys. zł, więc na tym etapie oczekiwałbym mniej imitacji, piano blacków i twardych tworzyw. Wszystko jest ładnie narysowane, dobrze spasowane, ale trudno nie zauważyć dużej ilości plastików, które są w kabinie T-Roca wszędobylskie. Wersja R mogłaby dostać trochę więcej skóry i aluminium i już byłoby lżej wyłożyć reklamówkę forsy na ladę w salonie VW.

Jeśli nie przeszkadza ci nadmiar tworzyw sztucznych i kupisz T-Roca R, to w końcu też będzie ci przyjemnie. Tylko trochę później – po włączeniu trybu Race. 300-konny T-Roc daje mnóstwo frajdy, kiedy tylko chcesz, a przez resztę czasu jest praktycznym crossoverem. To jedna z moich ulubionych form kompromisu. Dopóki nie zwiększysz swoich potrzeb ponad rodzinę 2+1, ten mały SUV będzie wszystkim, czego możesz chcieć na co dzień.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Bardzo dobre właściwości jezdne
  • Mocny silnik z przyzwoitym dołem
  • Szybka skrzynia, o ile pracuje w trybie sportowym
  • Praktyczne nadwozie
  • Bardzo dobre elektroniczne zegary i infotainment działający i wyglądający bez zarzutów
  • Niezobowiązujący charakter w trybach niesportowych

Minusy:

  • Precyzyjny, ale mało emocjonujący układ kierowniczy
  • Poziom wykorzystanych materiałów niepasujący do auta za 200 tys. zł
Volkswagen T-Roc R (2020)
Pojemność silnika: 1984 cm³  
Rodzaj paliwa: Benzyna  
Moc maksymalna: 300 KM  
Moment maksymalny:

400 Nm przy 2000–5200 obr./min

 
Pojemność bagażnika: 392 l  
Skrzynia biegów: automatyczna, 7-biegowa, DSG  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 4,9 s -
Prędkość maksymalna: 250 km/h  
Zużycie paliwa (mieszane):

8,6 l/100 km

9 l/100 km

Zobacz wszystkie dane techniczne Volkswagena T-Roca R w bazie AutoCentrum.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy samochodów:

BMW X5 z pakietem xOffroad: rzucamy nowego SUV-a w teren Mercedes-Benz GLA 200 CDI 4Matic 7G-DCT - test Ford Focus ST 2.3 EcoBoost: najtańszy hot hatch w swojej klasie. Ale czy najlepszy? Test: DS 7 Crossback E-Tense 4x4 300 KM - szybko zapomnisz o (pozornie) mocnym napędzie Škoda Superb 2,0 TSI Laurin&Klement - super w B-klasie [test autokult.pl] Tesla Roadster Sport - zielono mi [test autokult.pl] Opel Astra Tourer 1,4 Turbo LPGTEC Enjoy vs. Opel Astra Sedan 1,7 CDTI Business - test Audi A3 Limousine [pierwsza jazda autokult.pl] Mini John Cooper Works Steptronic - test, opinia, spalanie, cena Nowy Ford Ranger 2.2 TDCI 160 Super Cab (2016) - test, opinia, spalanie, cena Ford Tourneo Courier, Connect i Custom - rodzina w komplecie Pierwsza jazda: Jeep Wrangler 4xe - najpierw jest błoga cisza, potem przychodzi strach

Popularne w tym tygodniu:

Test: Lexus LC500 Convertible to japońskie gran turismo. Reakcje Włochów na jego widok były bezcenne Pierwsza jazda: Ford Mustang Mach 1 na torze, drodze i w scenie jak z amerykańskiego filmu akcji Test: Świat się kończy, Golf R droższy od S3. Pytanie jednak, czy jest lepszy? Pierwsza jazda: Seat Arona i Ibiza po liftingu – Hiszpanie stawiają na nowoczesność, ale z umiarem Test: Mercedes-Benz S 500 dowodzi, że czasy mogą się zmieniać, ale król jest tylko jeden Test: Audi RS e-tron GT w ośrodku Driveland. Jak zwinne może być auto ważące 2,5 tony? Ferrari F40 vs Ferrari SF90 Stradale: super-V8, które napisały historię na nowo Test: Peugeot Rifter - gdy kierujesz się zdrowym rozsądkiem Pierwsza jazda: Audi Q4 e-tron - twój kolejny (elektryczny) SUV Jeep Wrangler 4xe - ile wynosi dopłata za wtyczkę? Test: Nissan Qasqhai — jest niezły, ale mój umysł nadal to wypiera Toyota Camry - Czy klasę japończyka można wymacać? #eksperyment